wtorek, 19 lipca 2016

7 centymetrów do celu - powrót do złożonej pielęgnacji


Dopieszczenie włosów bardziej przemyślaną pielęgnacją miało miejsce może raz przez ostatnie pół roku.  Pomijając brak czasu, zmieniły się moje oczekiwania wobec działania produktów, zmieniły się włosowe cele.
Pod względem kondycji, koloru, odrostu i długości zostawiłam włosy samym sobie. 
Ostatnio podcinane maszynką w kwietniu (chyba... wtedy też zrobiłam refleksy żeby złagodzić przejście kolorów), w czerwcu raz lekko wyrównane w warunkach domowych.




Do poświęcenia włosom nieco większej uwagi skłoniła mnie ciekawość co uda mi się wyczarować po tak długiej przerwie. Dodatkową motywacją była (i nadal jest) decyzja o zapuszczeniu włosów do talii bez drastycznych cięć w międzyczasie. Po 4 latach nadal nie osiągnęłam swojego celu, cierpliwość jest na wyczerpaniu :P. Teraz albo nigdy.


Do wymarzonej długości brakuje mi teoretycznie 4 centymetrów, w praktyce przydałoby się przynajmniej 7, żeby  końce na wysokości talii nie były paroma smętnymi piórkami. 
Na zdjęciach poniżej same możecie zobaczyć, że pomimo paru lat walki nadal wyglądają i zachowują się tak samo :) Czasem przerzedzają się szybciej, czasem wolniej. Obecnie pomimo długiej przerwy w podcinaniu są w bardzo dobrej kondycji, mam tu na myśli stosunkowo niewielkie rozdwajanie i łamanie. Jest o co dbać i jest o co walczyć. 






  • Na początek trzykrotnie oczyściłam całą długość: 2x szamponem Garnier cytryna i biała glinka, 1x szamponem Isana Med z minerałami z  Morza Martwego, który zostawiłam na włosach na kilka minut. Po spłukaniu osuszyłam je ręcznikiem.
    Nietrudno się domyślić, że po takim myciu były bardzo sztywne i szorstkie.


  • W skórę głowy i włosy przy nasadzie wtarłam odżywkę Essence Ultime Biotin Volume.

  • Długość spryskałam różanym tonikiem Essence, który posłużył mi jako źródło humektantów (w składzie woda różana, gliceryna, pantenol, kwas hialuronowy), a następnie wgniotłam dodatkową porcję rozprowadzoną w dłoniach.
    Nie ma go na zdjęciu, zupełnie o nim zapomniałam. :)

  • Na tak przygotowane włosy nałożyłam dwie porcje odżywki  Biały Jeleń z bawełną, do każdej z nich wmieszałam po dwie krople hydrolizowanej keratyny. Jedna porcja wielkości orzecha włoskiego. :) Zostawiłam na 35 minut pod ręcznikiem. Cel - dawka protein i zmiękczenie włosów.

  • Po dokładnym spłukaniu na dolną połowę długości nałożyłam niewielką ilość odżywki tybetańskiej Planeta Organica, będącej źródłem emolientów, które zamknęły dostarczone proteiny i humektanty w partiach włosów o najmocniej rozchylonych łuskach (czyli najbardziej zniszczonych i suchych). Spłukałam po paru minutach. 





Włosy wyschły naturalnie, aby mój wpływ na ich ostateczny wygląd był jak najmniejszy. Nie użyłam żadnego olejku ani serum na końce.

Chciałam złapać jeszcze trochę naturalnego światła, dlatego na zdjęciach "po" włosy są niedoschnięte. Zazwyczaj stają się bardziej elastyczne i wygładzone dopiero po kilku godzinach od mycia.
Na żywo nie są tak matowe. :)

    Po lewej przed myciem, trzydniowe. Po prawej jeszcze wilgotne przy nasadzie.

    Po lewej światło naturalne, po prawej lampa. 


    Następnego dnia po nocnym koczku i dość mocnym roztrzepaniu włosów palcami :)


I jeszcze parę przemyśleń w ramach podsumowania.

Włosy na pewno są bardziej sypkie niż po zwykłym myciu, łatwiej je rozczesać i sprawiają wrażenie zdrowszych. Jak najbardziej na plus. W jakim stopniu keratyna je "usztywniła" (mam na myśli spadek podatności na skręt) to się dopiero okaże.* Lepiej wyglądają gdy lekko falują, wtedy mogę nadać im objętości i nie martwić się strączkowaniem.
*post dodał się automatycznie dzień później

Mam teraz więcej czasu i mogę poświęcić włosom trochę uwagi, taki jest plan.
Ale z drugiej strony po prawie roku minimalistycznej pielęgnacji stan włosów wcale nie jest gorszy niż za czasów intensywnego odżywiania. Jestem bardzo ciekawa jakie będą efekty tym razem. 
Żeby nikt nie zrozumiał mnie źle - wiem, że moje kilkuletnie starania nie poszły na marne i to dzięki nim jest teraz dobrze, Wiele różnych elementów składa się na obecny stan włosów, być może przestój jest tylko pozorny. 

Swoją drogą, główny problem siedzi w głowie - podejrzewam, że wiele dziewczyn miało nadzieję, że osiągnie tak spektakularne efekty jak bohaterki Mojej Włosowej Historii. Niektórym się udało, niektóre nie były gotowe na poświęcenia, a jeszcze inne zderzyły się z problemem nie do przeskoczenia, jakim jest natura/geny. Rzadkie i cienkie włosy nigdy nie będą gęste i grube. Można z nich wycisnąć sto procent możliwości, ale żeby wiedzieć czym jest to 100% trzeba mieć realne oczekiwania. I to jest chyba najtrudniejsze. 


sobota, 12 marca 2016

Lekka odżywka Isana z wyciągiem z limonki i aloesu

Lekkie odżywki to kategoria, którą dopiero powoli odkrywam. Nie szukam ideału (chwilę zajęło mi połapanie się, że nie warto się na to nastawiać), kieruje mną ciekawość i chęć sprawdzania nowych produktów. :) Czysta przyjemność. 

Inny rodzaj odżywek na celowniku oznaczał przegląd oferty od zera - poniższą perełkę znalazłam w Rossmannie, kosztuje grosze i zdecydowanie zasługuje na uwagę. 

Dostępność: Rossmann
Cena: ok. 5zł / 300ml (często jest w promocji)




Skład:

Aqua - woda

Cetearyl Alcohol - niejonowa substancja powierzchniowo czynna, emolient tłusty, często komedogenny; tworzy film, który zatrzymuje wilgoć, zmiękcza, wygładza i pośrednio nawilża włosy i skórę

Glyceryl Stearate SE - emolient tłusty, ester kwastu stearynowego i gliceryny, często komedogenny; tworzy film, który zatrzymuje wilgoć, czyli pośrednio nawilża; zmiękcza i wygładza włosy

Propylene Glycol - humektant, może podrażniać jeśli jest stosowany na chorobowo zmienioną skórę

Panthenol - prowitamina B5, nawilżająca substancja aktywna - ma zdolność wnikania wgłąb skóry/włosa; wygładza, działa przeciwzapalnie, przyspiesza regenerację naskórka

Niacinamide - witamina PP/B3; poprawia kondycję włosów, ogranicza ich wypadanie

Hydrolyzed Keratin - hydrolizat keratyny; substancja filmotwórcza; kondycjonuje, zmiękcza i wygładza, działa antystatycznie; łagodzi drażniące działanie substancji powierzchniowo czynnych

Citrus Aurantifolia Extract - ekstrakt z owocu limonki, ma właściwości odswieżające i tonizujące

Prunus Amygdalus Dulcis Oil - olej ze słodkich migdałów, polecany do wszystkich typów włosów - nawilża, zmiękcza, dodaje włosom blasku; nadaje się do zabezpieczania włosów np. przed kąpielą w basenie, ochroni włosy przed działaniem promieni słonecznych

Aloe Barbadensis Extract - ekstrakt z aloesu zwyczajnego; nawilża

Behentrimonium Chloride - substancja aktywnie myjąca, oczyszczająca włosy i skórę, dobrze się wchłania; wygładza, ułatwia rozczesywanie, zapobiega elektryzowaniu. Nabłyszcza włosy, nadaje im miękkość i sprężystość

Isopropyl Alcohol - rozpuszczalnik, konserwant, zapobiega rozwojowi grzybów i bakterii, odkaża, ułatwia penetrację składników kosmetyku wgłąb włosa. Może silnie wysuszać i podrażniać!

Stearamidopropyl Dimethylamine - składnik pochodzenia roślinnego, zmywalny wodą, zastępuje silikon

Quaternium-87 - substancja pochodzenia roślinnego, która najprawdopodobniej nadbudowuje się na włosach o mocno rozchylonych łuskach, nadaje włosom objętości, ma właściwości antystatyczne, nabłyszcza i wygładza włosy. Niektóre źródła podają, że nie nadbudowuje się

Glycerin - gliceryna, humektant, działanie nawilżające, jednak stosowania w nieodpowiednich warunkach określanych tzw. punktem rosy (np. sezon grzewczy) może wykazywać działanie odwrotne

Cetearyl Glucoside - emulgator, stabilizator, substancja pianotwórcza i poprawiająca konsystencję, niejonowa substancja powierzchniowo czynna łagodna dla skóry i błon śluzowych

Xanthan Gum - zagęszczacz i stabilizator naturalnego pochodzenia, zwiększa lepkość produktu

Cetyl Alcohol - emolient tłusty, może być komedogenny. Odpowiada za konsystencję, ma również lekkie właściwości emulgujące. Tworzy na włosach delikatny, zmywalny film, który zapobiega odparowywaniu wody (nawilża).  Jest stosowany w maskach do każdego rodzaju włosów, wygładza.

Stearyl Alcohol - emolient, tzw. alkohol tłuszczowy występujący w olejach, woskach i tłuszczach w związanej formie. Decyduje o konsystencji i lepkości produktu, stabilizuje emulsje. Tworzy na włosach delikatny, zmywalny film, który zapobiega odparowywaniu wody (nawilża)

Parfum - zapach

Limonene - imituje zapach skórki cytrynowej, składnik kompozycji zapachowej, potencjalny alergen

Sodium Benzoate - sól kwasu benzoesowego, konserwant zapobiegający rozwojowi mikroorganizmów

Potassium Sorbate - konserwant

Phenoxyethanol - konserwant zapobiegający rozwojowi mikroorganizmów

Sodium Dehydroacetate - konserwant zapobiegający rozwojowi mikroorganizmów

Citric Acid - kwas cytrynowy, regulator pH, rozpuszcza się w wodzie

Sodium Hydroxide - regulator pH




Opinia, działanie:

Uwielbiam zapach tej odżywki - słodki, trochę jabłkowy. Łatwo się rozprowadza, nie spływa z włosów, jest całkiem wydajna. Konsystencja lekka, kremowa.

Jest to produkt bezsilikonowy, w którym znajdziemy sporo humektantów i hydrolizowaną keratynę. O ile nie trzeba się obawiać nadbudowywania wspomnianych silikonów, to w przypadku włosów wrażliwych na proteiny istnieje ryzyko przeproteinowania. 
Zbuntować się mogą także włosy, które nie lubią keratyny lub są po prostu bardzo suche, sztywne i zniszczone ALE może też okazać się, że będą takim produktem zachwycone. Reakcję da się częściowo przewidzieć tylko jeśli dobrze znacie swoje włosy (chociaż parę ostatnich lat uświadomiło mi, że można się mocno zdziwić). :) 

Łączy dwie rzeczy, na których mi zależy - lekkość i wygładzające właściwości. Nie powoduje oklapu, łatwo uzyskać przyjemną objętość, a jednocześnie wygładza zapobiegając usztywnianiu się końcówek. Włosy są po niej puszyste i miękkie. Strączkowania nie zauważyłam.
W zależności od stanu końców czasem potrzebne jest wsparcie w postaci odrobiny serum. Poza tym ciężko tej odżywce cokolwiek zarzucić biorąc pod uwagę skład i cenę. 
Nadaje się do wzbogacania olejkami i innymi półproduktami, spokojnie można stosować ją do metody OMO lub do mycia długości zamiast szamponu. 

Dla kogo? Przede wszystkim dla fal i loków, którym zależy na umiarkowanej lekkości i objętości (zależnie od typu włosów taka mieszanka keratyny i emolientów może zadziałać mniej lub bardziej wygładzająco - ile osób tyle reakcji :)).
Dla mnie to odżywka lekka w kierunku średniej - w miarę upływu czasu coraz łatwiej mi dociążyć (i obciążyć) długość. Mimo tego nigdy mnie nie zawiodła, a niezależnie od fryzury (proste czy po papilotach) włosy zawsze wyglądają po mniej dobrze i nie sprawiają problemów.

Za piątkę warto spróbować. :)

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Aktualizacja włosów - nowe cele, zmiana sposobu pielęgnacji i włosowe plany

Dwa miesiące temu zorientowałam się jak bardzo przerzedzone są moje włosy - na początku byłam przerażona, później przyszła determinacja aby walczyć o ich zagęszczenie i chęć ścięcia dobrych 10 cm końcówek. 
Nożyczki fryzjerskie zostały w rodzinnym domu, szukanie nowego fryzjera nie wchodziło w grę dlatego postanowiłam poczekać. W tym czasie doszłam do kilku wniosków i postawiłam sobie nowe cele na miarę swoich możliwości.




CELE

Po kilku latach zmieniły się na bardziej realistyczne. Powód: porównanie zdjęć w poprzednim poście do zdjęć włosów Blondhaircare. Zdaję sobie sprawę z czego wynikają różnice, nie żałuję żadnego farbowania zafundowanego włosom chociaż wiem, że to w dużej mierze powód odwiecznych problemów z końcówkami.
Moje włosy nie są gęste, dlatego długie, proste i gładkie nie będą wyglądać dobrze nawet gdy osiągną makismum swoich możliwości. Na efekt podobny do BHC nie liczę, a jest to moim zdaniem minimum "grubości" jaka wygląda dobrze przy takiej fryzurze. 
Z drugiej strony jeśli ktoś ma rzadkie i cienkie włosy, ale w długich czuje się najlepiej - go for it! Grunt to czuć się dobrze ze sobą.

Rezygnuję z dociążenia i wygładzenia na rzecz większej objętości i skrętu. Zależy mi również na miękkości, połysku, zdrowych i nawilżonych końcach (wiadomo:)) oraz ładnej fryzurze, w której będę wyglądać korzystnie. 
Długie włosy dodają mi pewności siebie i po prostu lubię takie mieć, dlatego kontynuuję ich zapuszczanie. :)



PIELĘGNACJA I STAN WŁOSÓW

W poprzednim wpisie przyznałam się, że kompletnie zaniedbałam pielęgnację włosów. Bardzo rzadkie olejowanie, pierwsza z brzegu odżywka. Jedynym przejawem troski o włosy było (i jest) używanie szczotki z włosia dzika zamiast TT. Co mocno mnie zdziwiło w tej sytuacji to stan końcówek - w zasadzie taki sam jak wtedy, gdy poświęcałam włosom mnóstwo czasu i uwagi. A może nawet lepszy... 
Jak dużą rolę odegrał brak farbowania i szamponetek? Nie potrafię ocenić. Wiem na pewno, że znaczny wpływ miała zmiana codziennej fryzury - roztrzepane fale, którym nie jest potrzebna szczotka, skutecznie zmniejszyły łamliwość końcowek. Mniej dotykania, poprawiania i rozczesywania to zdrowsze włosy. 

W związku ze zmianą włosowych celów i pozytywnymi efektami minimalistycznej pielęgnacji, póki co nie wracam do poprzednich metod, chociaż chciałabym jeszcze trochę o nich napisać. 
Moim celem jest duża objętość i lekkie włosy podatne na stylizowanie. Zmieniły się moje oczekiwania w stosunku do odżywek oraz masek - wkraczam na nieznany teren i w pewien sposób strasznie mnie to cieszy. Jeśli znacie fajne produkty dodające włosom objętości i lekkości podzielcie się w komentarzach, chętnie sprawdzę Wasze propozycje. :)
Podstawą jest najprostszy zestaw z możliwych - szampon i odżywka. Czasem pokuszę się jeszcze o zakwaszanie płynem do higieny intymnej lub dodanie czegoś do odżywki (kropelki keratyny, oleju lub niewielkiej ilości mąki ziemniaczanej). Nie pamiętam kiedy ostatnio olejowałam włosy przed myciem. 
Używam serum silikonowego podczas układania włosów i do podkreślania skrętu - wgniatam je w suche włosy po zdjęciu papilotów lub rozwinięciu koczka. 



DŁUGOŚĆ I SKRĘT

Zrezygnowałam z drastycznego skrócenia włosów, co ma bezpośredni związek ze zmianą ich pielęgnacji i układania. 
Im bardziej są puszyste tym więcej mają objętości, co w połączeniu ze skrętem daje bardzo ładny efekt. Przerzedzenia nie są widoczne i wydaje się, że włosów jest więcej. 
Skręt uzyskuję za pomocą dwóch zwykłych papilotów z gąbki, które zawijam na noc tym sposobem




Pod względem wygody, szybkości wykonania i efektu bije na głowę wszystkie dotychczasowe metody tworzenia fal. Przy odrobinie wprawy zawinięcie włosów na papiloty zajmuje parę minut, można w nich wygodnie spać, nie ma brzydkich odgnieceń (pod warunkiem poprawnego nawinięcia), a uzyskany skręt jest bardzo naturalny. W ciągu dnia rozprostowuje się i łagodnieje, ale nie znika. 
Nie zwijam włosów wokół własnej osi przed nawinięciem, ponieważ uzyskuję wtedy fale jak po warkoczach. 
Długo zastanawiałam się nad plastikowymi wałkami (bez rzepów) i przedwczoraj w końcu je kupiłam - efekt pierwszej zabawy nimi widoczny na poniższych zdjęciach. To dopiero faza testów i chociaż fal nie uzyskałam, to kształt jaki nadały włosom pozytywnie mnie zaskoczył. Końce nawet następnego dnia wyglądały świetnie. 

W tym miejscu chciałabym zaznaczyć, że efekt do jakiego dążę to nie są perekcyjnie ułożone włosy niczym z instagrama - takie rzeczy tylko na zdjęciach, u zdolnego fryzjera i za pomocą lokówki. :) Zależy mi na bardzo naturalnej fryzurze w stylu Blake Lively, osiągalnej dla mnie i wygodnej na co dzień. Takiej, której w ramach szybkiej poprawki wystarczy roztrzepanie palcami. :) 
Pod tekstem kilka zdjęć obrazujących co mam na myśli.

Nadal marzę o włosach do pasa, chciałabym je jednak bardzo delikatnie wycieniować z wierzchu aby fale wyglądały jeszcze ładniej. Myślę, że widać na zdjęciach o ile lepiej włosy by się układaly lekko wycieniowane. Cięcie już niedługo. :)

Włosy chwilę po wysuszeniu ciepłym nawiewiem, nierozczesane (umyte szamponem Babydream + odżywka PO Aleppo na 10 minut) oraz po 4 godzinach w wałkach (pierwsze podejście ever :))




KOLOR

Ostatecznie odpuszczam powrót do naturalnego koloru. Podoba mi się, ale niestety tylko w sztucznym świetle. Jest zbyt ciepły, miodowy, a pasemka rozjaśnione słońcem wpadają w pomarańczowe tony. Nie wyglądam w nim korzystnie, nie czuję sie w nim dobrze. 
Mysi blond potrafi dodać uroku, ale chyba tylko naprawdę pięknym kobietom jak Rosie Huntington-Whiteley czy Scarlett Johansson, których uroda broni się sama.
Dla porównania rzućcie okiem na bliższą przeciętnej kobiecie Jennifer Aniston w ciemnym i jasnym blondzie.

W planach mam sombre/refleksy/sama nie wiem jeszcze jak to wyjdzie i jak to nazwać. Chcę zakryć część odrostów, ale póki co nie farbować ich w całości. Nie chcę też wrócić do tak jasnego blondu jaki mam na długości. Takie są założenia, a jak wyjdzie - zobaczymy. :)




wtorek, 1 grudnia 2015

Aktualizacja włosów i NDW - 8 miesięcy bez farbowania

Przez studia zupełnie zaniedbałam blog, nie mam pojęcia kiedy minęły ostatnie dwa miesiące. Komuś jeszcze czas tak bardzo przecieka przez palce?

Stres, brak czasu oraz nieregularne i niezbyt wartościowe jedzenie bardzo odbiło się na kondycji włosów. W pewnym momencie wypadanie bardzo się nasiliło, i chociaż sytuacja jest już w miarę opanowana (nie wiem tylko na jak długo...) mam wrażenie, że straciłam ich przynajmniej 1/3. Widać to szczególnie z prawej strony, gdzie "z natury" mam rzadsze włosy i obecnie został mi jedynie smętny kosmyk...

Udało mi się zmniejszyć wypadanie, ale ciężko wskazać czego jest to zasługa - prawdopodobnie kombinacja suplementów (Vitotal i olej z wiesiołka w kapsułkach), częstszego jedzenia (nadal niezbyt wartościowego) i chwilowego zmniejszenia ilości stresu zrobiła swoje. Przedwczoraj sięgnęłam po Amol, zamierzam wypróbować także maść końską. Zobaczymy czy i na jak długo to pomoże. :)

Oczywiście w parze idzie zaniedbanie włosów od zewnątrz - olej na kilkanaście minut (słonecznikowy na zmianę z wiesiołkiem) lub bez olejowania, szampon oczyszczający lub łagodny Babydream i odżywka/maska, która akurat wpadnie mi w ręce. Zdarza mi się zapomnieć o nałożeniu serum na końcówki. Te o dziwo są w całkiem dobrym stanie jak na taką byle jaką pielęgnację.
Ogólnie włosom brakuje objętości, elastyczności i połysku. Obwiniam przede wszystkim siebie i tutejszą wodę.

Odrost nadal by mi nie przeszkadzał, gdyby nie opinie rodziny i znajomych. Tylko dwie osoby twierdzą, że naturalny kolor do mnie pasuje, od reszty natomiast zdarzyło mi się usłyszeć, że jest brzydki. :) Zgodnie z moimi przewidywaniami nie jest to chłodny popielaty blond, a ciemny blond z ciepłym, miodowym połyskiem.
Póki co jestem jednak zbyt zajęta, żeby się tym przejmować i poważnie zastanawiać nad powrotem do farbowania. Dam sobie jeszcze trochę czasu. :)


Wczorajsza niedziela dla włosów była pierwszą od bardzo dawna, była też całkowicie spontaniczna. Użyłam tego, co wpadło mi w ręce.

  • wtarłam w skórę głowy maść rozgrzewającą i zostawiłam na kilka godzin 
  • umyłam włosy na całej długości oczyszczającym szamponem Barwy
  • w porcję maski aloesowej Natur Vital wmieszałam dwie krople hydrolizowanej keratyny i nałożyłam na 3/4 długości, zostawiłam pod ręcznikiem na 40 minut
  • po spłukaniu nałożyłam odżywkę Labell z masłem karite i olejkiem arganowym(dostępna w Inter Marche) na 3/4 długości i również zostawiłam pod ręcznikiem na 40 minut
  • po odsączeniu nadmiaru wody z włosów i podeschnięciu końcówek wtarłam w nie serum silikonowe (z dużą zawartością olejków) Gliss Kur - pominęłabym ten krok, ale końce wyschły bardzo szybko, były matowe i lekko sztywne
  • gdy włosy wyschły nawinęłam je na papiloty (tylko 3), żeby zyskały jakikolwiek sensowny kształt; zauważyłam, że dzięki temu lepiej się układają, a końce wyglądają mniej sianowato
Efekt: Umiarkowanie wygładzone i dociążone, błyszczące (dzięki serum) włosy o całkiem ładnej objętości. Nic spektakularnego, ale w obecnej sytuacji sama nie wiem czego chciałabym bardziej - dociążonej, zdrowo wyglądającej długości czy dużej objętości, która chociaż na chwilę pozwoliłaby mi zapomnieć o przerzedzonych włosach. :) 

Poniżej zdjęcie włosów następnego dnia - straciły objętość, ale i tak jest nieźle. Na końcach pięknie widać przerzedzenie.
Po lewej włosy nierozczesane, po prawej przeczesane TT.



Nudno by było bez włosowych wyzwań i celów, prawda? :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...