piątek, 29 marca 2013

Chelatowanie włosów wysokoporowatych - kokosowe zmagania

Coraz więcej wszędzie tego tematu, więc postanowiłam spróbować i ja w związku z koniecznością oczyszczenia włosów.
Miałam sporo obaw związanych z użyciem oleju kokosowego, którego włosy wysokoporowate nie lubią.
( efekty jakie uzyskałam nakładając go tutaj. )

O co chodzi:

Zarówno Tetrasodium EDTA jak i Disodium EDTA mają działanie chelatujące. 
Sól tri lub disodowa kwasu etylenodiaminotetraoctowego (skrót EDTA:)), czyli ligand, łączy się z jonem centralnym, najczęściej kationem metalu (metale ciężkie, które są w "kranówce"). W ten sposób tworzy się związek kompleksowy, tzw. chelat.
Pomijając bardziej szczegółowe analizy od strony chemicznej, tak związane niechciane osady na włosach łatwo z nich usunąć.
Działanie tych związków często ukrywa się pod hasłem "zmiękczania wody".

[ Inną kwestią jest suplementacja - mikroelementy, np. magnez, są o wiele łatwiej przyswajalne w postaci wspomnianych kompleksów, ponieważ ludzki organizm nie jest w stanie przyswoić nieorganicznych minerałów. Przeprowadza on w przewodzie pokarmowym chelatację, która ze względu na niekorzystne środowisko jest bardzo mało efektywna.
Suplementy, w których minerały występują w postaci chelatów aminokwasowych (cząsteczki aminokwasu i minerału w stosunku 2:1) mają o wiele lepszą wchłanialność, są odporne na "niszczycielskie":) środowisko przewodu pokarmowego i dają znacznie lepsze efekty. Nie ma również konieczności przeprowadzania chelatacji, ponieważ związki te (jako dwupeptydy, czyli cząsteczki zbudowane z dwóch aminokwasów) wchłaniane są na przystosowanym do tego odcinku jelita cienkiego, natomiast minerały uwalniane są z chelatów tylko, jeśli są potrzebne. ]

Wracając do oczyszczania:)
Podstawą jest szampon, zawierający którąś z wymienionych soli (Disodium/Tetrasodium EDTA).
Nie powinien on zawierać silikonów, natomiast SLS to opcja dowolna.


Przykładowe szampony (łatwo dostępne)
- Johnson's Baby, szampon z ekstraktem z lawendy / 6-10 zł.
- Joanna Naturia, szampon z pokrzywą i zieloną herbatą / 4-5 zł.
- Joanna z Apteczki Babuni, szampon z ekstraktem z drożdży piwnych i chmielu / 5-6 zł.
- Joanna Rzepa, szampon wzmacniający /  5-6 zł
- Pollena-Ewa, Eva Natura Style, wszystkie rodzaje szamponów, ok. 5 zł za 1000 ml. (używam wersji tataro-chmielowej)
- Timotei, szampon Naturalne Oczyszczanie z wyciągiem z zielonej herbaty / 10-11 zł za 400 ml.

Jednak szampon z tym składnikiem sam w sobie nie da tak dobrych efektów, jak połączony z działaniem oleju kokosowego.


Plan działania:

- olej kokosowy nałożony na skalp i długość, przynajmniej na kilka godzin, najlepiej na całą noc
(Na noc nałożyłam Vatikę na suche włosy, nieoczyszczane przez ponad tydzień z nabudowanych silikonów, oraz skalp.)
- mycie odpowiednim szamponem
(Umyłam włosy dwukrotnie - mycie wstępne, a po spłukaniu nałożyłam szampon ponownie, dokładnie wmasowałam i zostawiłam na włosach na ok. 5 minut. Nie jest to konieczne, ale chciałam jak najdokładniej pozbyć się oleju kokosowego z moich wysokoporowatych włosów, które bardzo go nie lubią.)
- odżywka
(W przypadku włosów wysokoporowatych konieczna, aby otulić włosy delikatnym filmem, nawilżyć, domknąć łuski. Nałożyłam dość dużą porcję odżywki bez spłukiwania Naturii z cytryna i miód od ucha w dół, a gdy włosy podeschły wtarłam w końce serum silikonowe NaturaSilk, wersja do włosów farbowanych)


Efekt:







Od dwóch tygodni niezależnie od użytych kosmetyków włosy są gładkie, dociążone i lśniące.
Znalazłam swój idealny zestaw olej-mycie-odżywianie, który daje właśnie taki efekt.

Niestety po chelatowaniu włosom brakuje objętości, którą bardzo lubię. Być może to wina odżywki, której użyłam dopiero drugi raz, ale pamiętając stan końcówek po ostatnim olejowaniu Vatiką wolałam dobrze je nawilżyć i zabezpieczyć.
Muszę przyznać, że pomimo oklapniętych włosów jestem w szoku:D Zero puchu czy sztywnych, szorstkich pasm.
Najwyraźniej czas się pogodzić z kokosem :)
Na pewno będę wykonywać ten zabieg przy okazji cotygodniowego oczyszczania włosów. Mam nadzieję, że pomoże mi w zachowaniu jak najlepszego stanu końcówek i uchroni przed koniecznością podcięcia włosów za miesiąc lub dwa.

Poza tym, jestem strasznie rozczarowana - chociaż w najnowszej gazetce Rossmann'a pojawiła się odżywka Alterry Pszenica i Morela, nie znalazłam jej w żadnym z trzech sklepów. :(

Przy okazji Mamowych zakupów kosmetycznych w Yves Rocher (karta stałego klienta od kilku lat, co miesiąc zniżki od -30% do -60% i "prezenty", czyli kosmetyczki, pełnowymiarowe żele pod prysznic do wyboru itp.) miałam możliwość wybrania sobie jednego kosmetyku, którego cena zostanie obniżona o 70 zł.
Padło na kurację przeciw wypadaniu włosów, która ma przy okazji stymulować ich porost - ma bardzo ładny skład, krótki i treściwy.
Jeden zestaw kosztuje 76 zł i starcza na miesiąc. Jestem bardzo ciekawa efektów:)


Edit: w związku z licznymi wątpliwościami odnośnie "chelatowania" kilka słów wyjaśnienia:
Muszę zgodzić się z opiniami, że soli EDTA w szamponach jest zbyt mało, by faktycznie mogły zadziałać.
Zgadzam się również z tym, że płukanie tą "złą" wodą wcześniej oczyszczonych włosów teoretycznie mija się z celem oraz z tym, że najprawdopodobniej cieżko o jakikolwiek osad na włosach spowodowany twardą wodą.
ALE opisany powyżej zabieg, błędnie nazwany chelatowaniem, ma widoczne działanie na włosy i żywym dowodem na to jest nagła miłość włosów wysokoporowatych do oleju kokosowego. Trudno w tym przypadku o wmawianie sobie czegokolwiek, ponieważ efekt jest widoczny, namacalny i w przypadku połączenia włosy wysokoporowate-olej kokosowy, jak dla mnie, spektakularny.
Podobnie sprawa wygląda z działaniem wody na włosy - im twardsza, w tym gorszym są stanie i trudniej nad nimi zapanować, zwłaszcza nad wysokoporowatymi. Być może to nie wina osadu, ale coś ewidentnie jest nie tak.

Podsumowując - z zabiegu nazwanego chelatowaniem nie rezygnuję, ponieważ moje włosy go uwielbiają, a przecież o to chodzi. Wszelkie analizy w tym temacie pozostawiam profesjonalistom, chemikom i badaczom, natomiast na własne wypociny powyżej oraz obszerne posty innych blogerek patrzę z przymrużeniem oka.

25 komentarzy:

  1. bardzo ciekawy post. Spróbuje bo akurat mam jeszcze pół butelki Vatiki.
    Oczywiście czekam na recenzje kuracji :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawa notka, o chelatowaniu słyszałam, ale sama tego nie robiłam. U Ciebie dopiero pierwszy raz się zagłębiłam w ten temat. Pewnie sama za jakiś czas się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ciekawe, ale jedno mnie zastanawia - po co nakładac olej skoro się go potem całkowicie zmywa? Jaki jest sens tego zabiegu? Włosli faktycznie piękne, ale czy robiąc ten sam zabieg, ale pomijając punkt pierwszy efekt nie będzie taki sam? Hmmm....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczytałam posty na temat chelatowania włosów na kilku blogach i wszystkie dziewczyny zgodnie stwierdziły,że bez oleju kokosowego efekty były o wiele mniej widoczne.
      Nie wiem dokładnie na czym polega jego działanie, prawdopodobnie w jakiś sposób ułatwia "odrywanie" osadu od włosów i tworzenie chelatów.
      Zależało mi na całkowitym zmyciu oleju, ponieważ jest zupełnie nieodpowiedni dla mojego typu włosów i sieje na nich spustoszenie. Poza tym, dokładne zmycie oleju = dokładne zmycie zanieczyszczeń i silikonów, a o to również mi chodziło. Wiadomo, jeżeli ktoś lubi się z kokosem może ten punkt dopasować do siebie, ja natomiast skupiłam się na włosach wysokoporowatych, czyli w znakomitej większości nienawidzących oleju kokosowego:)

      Usuń
    2. ja właśnie też mam porowate i podobnie jak u Ciebie kokos robi z nich puch:( czyli do tej metody nadaje się tylko ten olej?

      Usuń
    3. Próbowałam jej tylko raz i tylko z kokosem, z tego co wyczytałam tylko on daje naprawdę dobry efekt, ale spróbować przecież nie zaszkodzi:)
      Mi też olej kokosowy robi z włosów puch, ale jak widać można temu zapobiec:)

      Usuń
    4. w takim razie i ja przetestuję O_o do oleju kokosowego podchodziłam na różne sposoby: trzymanie na włosach od paru minut po całą noc i łączenie go z innymi olejami - najmniejszy puch był po kilkuminutowym nałożeniu przed myciem i jako zabezpieczanie końców:)
      Uwielbiam jego zapach, dlatego się nie poddam:)

      Usuń
    5. W takim razie widzę, że obie walczyłyśmy:D Chelatowanie to pierwszy raz, kiedy olej kokosowy nie zrobił mi z włosów puchu, więc na pewno warto sprawdzić ten sposób na sobie:) Nie potrafię natomiast określić jak zachowałyby się włosy, gdyby typowy SLSowy zdzierak zamienić na łagodniejszy szampon.

      Usuń
    6. Sedze sobie właśnie z olejem kokosowym na włosach, szampon już mam przygotowany... też o tej metodzie słyszałam i też mi olej kokosowy robi siano na głowie :( Zobaczymy jak mi pójdzie tym razem.

      Usuń
    7. Koniecznie daj znać jakie efekty:)

      Usuń
  4. Ja mam specjalny filtr, który zmiękcza wodę, także można powiedzieć, że w moim kranie znajduje się deszczówka.
    Nie narzekam na szorstkie włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. a jakiego szamponu Ty użyłaś? wszystkie te szampony mają daleko tą sól, na ok. 13 miejscu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Użyłam szamponu tataro-chmielowego Pollena-Ewa. Ciężko znaleźć szampon, w którym byłaby ona wysoko, ponieważ używana jest jako stabilizator składu kosmetyku. Podejrzewam, że w szamponach przeznaczonych specjalnie do chelatowania, reklamowanych jako zmiękczające wodę/do pielęgnacji włosów z użyciem twardej wody lub w tych dla pływaków jest jej więcej.

      Usuń
  6. Numer z Alterrą to już kolejny raz:(

    Te sole są też w wielu odżywkach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eh, no czuję się oszukana:(

      Faktycznie, zaczęłam to zauważać dopiero teraz:)

      Usuń
  7. Jak czesto mozna taki zabieg powtarzac??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest to poniekąd oczyszczanie, więc optymalnie raz na tydzień lub dwa:)

      Usuń
  8. zapraszam na aktualizację włosowo-marcową :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Masz piękne włosy! Takie długie i lśniące! Ja nakładam olej kokosowy tylko na noc, wtedy są najlepsze efekty :)
    Zostałaś u mnie otagowana! http://olaslifestyle.blogspot.com/2013/03/tag-liebster-blog-award.html Zapraszam :)
    Wesołych Świąt! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękne włosy! A to chelatowanie muszę koniecznie wypróbować!

    OdpowiedzUsuń
  11. nie słyszałam o cheltowaniu :)

    Przy okazji zostałaś otagowana:) http://vanite92.blogspot.com/2013/03/45.html zapraszam do wzięcia udziału:) Pozdrawiam serdecznie i życzę Wesołych Świąt:*

    OdpowiedzUsuń
  12. Pierwszy raz w życiu słyszę o chelatowaniu włosów, ale na pewno nie ostatni- efekty są niesamowite. Masz przepiękne włosy, no i jeszcze ten kolor ;))

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...