wtorek, 30 kwietnia 2013

Kuracja przeciw wypadaniu włosów Yves Rocher, czyli jak uśmiercić zdrowe cebulki.

Ponad miesiąc temu udało mi się dorwać w sklepie Yves Rocher kurację przeciw wypadaniu włosów za 6 złotych. (cena regularna - 76 zł.)
Do sprawy podeszłam entuzjastycznie i sumiennie, co drugi dzień stosowałam tego smroda.
Gdybym tylko wiedziała...






Skład:

Aqua
Alcohol
Lupinus Albus Seed Extract - ekstrakt z białego łubinu
Panthenol - pantenol
Magnesium Gluconate
Swertia Japonica Extract - ekstrakt z niebielistki
Zinc Gluconate
Pyridoxine HCL - witamina B6
Potassium Gluconate
Niacinamide - witamina PP/B3
Manganese Gluconate

Jest przyjemny, całkiem prosty.
Alkohol we wcierkach jest potrzebny, jego rola to ułatwianie przenikania składników aktywnych wgłąb skóry.
Nie potrafię niestety wskazać winowajcy, który najprawdopodobniej jest zabójcą moich "dzieci";)



Każda ampułka zaopatrzona jest w linie, które bardzo ułatwiają nałożenie na skalp odpowiedniej ilości produktu. Pompka całkiem wygodna, ale robienie przedziałka co centymetr, pilnowanie, żeby nie przedobrzyć i napieprzanie palcem z odpowiednią częstotliwością to dosyć czasochłonne zajęcie dla cierpliwych i wytrwałych, dlatego do aplikacji używałam strzykawki.
Sam pojemniczek będzie mi służył jeszcze długo - świetnie nadaje się do wszelkich olejowych mazideł na końcówki.
Kuracja, przy rozsądnym aplikowaniu, starczy na ok. 4 użycia więcej niż przewiduje producent.

Przeciętny przyrost: 1-1,5 cm.
Po miesiącu kuracji: bez zmian.

Nie spodziewałam się żadnych spektakularnych efektów, ale liczyłam na przynajmniej dwa milimetry więcej niż przeciętny przyrost. Trudno, mogłam przewidzieć, że ta kuracja będzie kolejnym przeciętniakiem.

ALE określenie "przeciętniak" w przypadku tego produktu to po prostu zbyt wiele.
Producent obiecuje zahamowanie wypadania niezależnie od źródła problemu - dlaczego, w takim razie, włosy po dwóch tygodniach zaczęły się sypać z głowy jak szalone? Nie wcierałam w skalp żadnych nowości, tylko sprawdzone oleje - Vatikę i lniany.
Włosy wychodziły garściami, na bluzce czy szczotce znajdowałam kilkucentymetrowe babyhair.
Jeżeli nowe, teoretycznie zdrowe zdrowe cebulki nagle zaczynają wypadać to nic nie jest w stanie mnie przekonać do kontynuowania kuracji.
Dodatkowo każda aplikacja kończyła się koszmarnym sklejeniem włosów przy nasadzie.

Zostały mi jeszcze dwie porcje produktu, które nałożę na olej - więcej na ten temat tutaj.

Na pewno nie wrócę do tego świństwa i nikomu go nie polecam, nawet za tak śmieszną cenę jak 6 złotych.

Póki co będę omijać Yves Rocher szerokim łukiem - nie ukrywam, że się wkurzyłam, bo za takie pieniądze (mam na myśli regularną cenę nie tylko tego, ale również innych produktów) można kupić nawet 5 wcierek, które działają jak trzeba nie osłabiając przy tym cebulek.

Brrr.

niedziela, 28 kwietnia 2013

Maska do włosów Placenta - czy naprawdę tak rzadko czytamy składy?

Pierwszy raz od kilku lat postanowiłam zajrzeć do sklepu fryzjerskiego.
Liczyłam na to, że dostanę Kallosa lub Bioetikę, jednak moim oczom ukazały się półki zastawione kompletnie nieznanymi mi produktami o pojemnościach zdecydowanie zbyt dużych. 
Znalazłam jedwab CHI, niestety małej wersji brak.

Oczywiście, żeby nie było zbyt łatwo i przyjemnie, od wspomnianych półek dzieliła mnie lada oraz ekspedient, który - chociaż chętnie pokazywał mi produkty - niecierpliwił się, gdy zastygałam w bezruchu czytając każdy skład po kolei. 
Swego czasu poszukiwałam Placenty - żadnej konkretnej firmy, chodziło mi tylko o ten typ maski - więc miłym zaskoczeniem była możliwość zaopatrzenia się w taki produkt właśnie tam.

Mila Hair Cosmetics, Pollwell
Cena : 10zł/250ml



Coś, co naprawdę mnie wkurzyło to nieścisłości - na etykiecie informacja, że mamy do czynienia z placentą z łożysk zwierzęcych, natomiast według naklejki na spodzie słoiczka jest to placenta pochodzenia roślinnego. 
Wszelkie wątpliwości rozwiewa analiza składu, jednak uważam, że taka niezgodność informacji jest niedopuszczalna.
Niestety na tym nie koniec - skład z oryginalnej etykiety nie zgadza się z podanym na spodzie.

What the fuck?!

Z czym ja właściwie mam do czynienia? 
Co do cholery jest w tym słoiczku?




Skład:

Ta kwestia drażni mnie na tyle, że odpuszczam sobie analizę składu.
Po lewej - skład z oryginalnej etykiety, po prawej - skład ze spodu.

Aqua - Aqua
Cetearyl Alcohol - Cetearyl Alcohol
Cetrimonium Chloride - Cetrimonium Chloride
Dipalmtoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate - Dipalmitoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate
Parfum - Parfum
Cyclomethicone - Methoxy PEG/PPG-7/3 Aminopropyl Dimethicone
Limonene - Limonene
Dimethiconol - Benzyl Alcohol
Phenoxyethanol - Propylene Glycol
Linalool - Linalool
Hexyl Cinnamal - Citric Acid
Methyldibromo - Triticum Vulgare Sprout Extract
Glutaronitrile - Bambusa Vulgaris Sap Extract
Propylene Glicol - Methylchlorothiazolinone
Citric Acid - Methylisothiazolinone
Trictum Vulgare
Bambusoidea
Methylchlorothiazolinone
Methylisothiazolinone

Jak widać bez szału. Wszystko, co znajduje się przed zapachem, to typowe przeciętniaki i chociaż niektóre maski swoje działanie zawdzięczają prostocie składu, ta do nich nie należy.

Efekt:

Przeciętny. Końce niedociążone, coś się im ewidentnie w tej masce nie spodobało więc postanowiły, że zrobią się sztywne i podsuszone.
Dodatkowo włosy przetłuściły się w tempie ekspesowym...
Nie polubiłyśmy się, ale będę kombinować. 

Wznawiam poszukiwania Placenty z prawdziwego zdarzenia - jeśli możecie mi jakąś polecić będę baaardzo wdzięczna!

czwartek, 25 kwietnia 2013

Kilka słów o chelatowaniu - małe podsumowanie

W związku z licznymi wątpliwościami odnośnie "chelatowania" kilka słów wyjaśnienia:
Muszę zgodzić się z opiniami, że soli EDTA w szamponach jest zbyt mało, by faktycznie mogły zadziałać.
Zgadzam się również z tym, że płukanie tą "złą" wodą wcześniej oczyszczonych włosów teoretycznie mija się z celem oraz z tym, że najprawdopodobniej cieżko o jakikolwiek osad na włosach spowodowany twardą wodą.
ALE opisany przeze mnie i inne blogerki zabieg, błędnie nazwany chelatowaniem, ma widoczne działanie na włosy i żywym dowodem na to jest nagła miłość włosów wysokoporowatych do oleju kokosowego. Trudno w tym przypadku o wmawianie sobie czegokolwiek, ponieważ efekt jest widoczny, namacalny i w przypadku połączenia włosy wysokoporowate-olej kokosowy, jak dla mnie, spektakularny.
Podobnie sprawa wygląda z działaniem wody na włosy - im twardsza, w tym gorszym są stanie i trudniej nad nimi zapanować, zwłaszcza nad wysokoporowatymi. Być może to nie wina osadu, ale coś ewidentnie jest nie tak.

Podsumowując - z zabiegu nazwanego chelatowaniem nie rezygnuję, ponieważ moje włosy go uwielbiają, a przecież o to chodzi. Wszelkie analizy w tym temacie pozostawiam profesjonalistom, chemikom i badaczom, natomiast na własne wypociny w poście o chelatowaniu oraz obszerne posty - zarówno pozytywne jak i krytyczne - innych blogerek patrzę z przymrużeniem oka.

Niebawem wrócę do tego tematu.

Alkohol na olej, czyli jak przyspieszyć porost

... w końcu coś, co działa pobudzająco na moje cebulki.

Pomimo wcierania w skórę głowy co 2 dni olejków (Sesa, Vatika, rycynowy, lniany, czosnkowy...), stosowania wcierek codziennie (również alkoholowych), picia skrzypokrzywy oraz suplementacji moje włosy zupełnie ignorują moje starania.
Kombinacje były różne - ograniczanie ilości wcieranych produktów, zwiększenie częstotliwości, krótsze lub dłuższe trzymanie... i nadal 1cm w porywach do 1,5 cm przyrostu w ciągu miesiąca. Nigdy jeszcze nie udało mi się przekroczyć tej granicy.

Miałam spory problem ze zużyciem wody brzozowej Isany - postanowiłam wypróbować ją na naolejowanej skórze głowy (na suchej zupełnie się nie sprawdziła).



Jak?

Wieczorem ciepły olej wcieram w skalp, po godzinie nakładam za pomocą strzykawki i wcieram  ok 4 ml. wody brzozowej.
Rano myję włosy balsamem do kąpieli BabyDream fur Mama (wybieram go najczęściej, ponieważ koi i nawilża skórę głowy - nie wcieram w skalp odżywek ani masek). Dalej oczywiście odżywka lub maska i zabezpieczanie.

Po co alkohol?

Alkohol pełni rolę promotora przejścia umożliwiając składnikom aktywnym przedostanie się wgłąb skóry.
To dlatego wcierki bezalkoholowe, takie jak Jantar, często nie dają widocznych efektów.

Woda brzozowa solo wypadła beznadziejnie (przyspieszyła jedynie przetłuszczanie) dlatego tok myślowy był dość prosty : być może zwilżenie naolejowanego skalpu alkoholem umożliwi składnikom zawartym np. w Vatice czy Sesie silniejsze działanie.

Planuję w roli "dawcy alkoholu";) wypróbować też Seboravit i inne wody brzozowe, gdy tylko zdenkuję tę butlę - teraz już szybko pójdzie:)

Efekt:

Działa!:) 0,5 cm w tydzień to dla mnie ogromny sukces.
Pomiar wiarygodny - odrost tydzień temu miał 1,5 cm, dziś 1,9-2 cm.


Nie ma możliwości, aby był to efekt działania innego wspomagacza - skalp traktowałam tylko tym, co wymieniłam powyżej, natomiast wszelkie suplementy, skrzypokrzywy, CP i inne kuracje byłam zmuszona odstawić ze względu na miesięczne faszerowanie się batalionem leków różnego rodzaju.


Polecam serdecznie ten sposób każdej włosomaniaczce, której cebulki do tej pory nie reagowały na żadne kuracje:)

środa, 24 kwietnia 2013

Krem z ekstraktem z arniki w roli odżywki d/s

Przy okazji większego zamówienia, dostałam od sklepu triny.pl gratis - krem do stóp z ekstraktem z arniki.
Jako, że mam swoich ulubieńców, jeśli chodzi o pielęgnację dłoni i stóp, zaczęłam od analizy pod kątem włosów:)



Skład:



Aqua (woda)
Cetearyl Alcohol (niejonowa substancja powierzchniowo czynna, emolient tłusty, często komedogenny; tworzy film, który zatrzymuje wilgoć, zmiękcza i wygładza włosy)
Stearic Acid (stabilizator, koemulgator, otrzymywany z naturalnych wosków, ma działanie nawilżające, pełni rolę promotora substancji czynnych)
Isopropyl Palmitate (emolient suchy, na skórę może działać komedogennie; na włosach tworzy delikatny film zapobiegający utracie wilgoci, zmiękcza i wygładza włosy)
Helianthus Annus Seed Oil (olej z nasion słonecznika, zmiękcza, nawilża i wzmacnia włosy oraz skórę, ma działanie przeciwrodnikowe)
Elaeis Guineensis Kernel Oil (olej palmowy pozyskiwany z palmy kokosowej)
Arnica Montana Extract (wyciąg z arniki górskiej, ma działanie przeciwzapalne i kojące)
Glycerin (gliceryna, humektant, działanie nawilżające)
Potassium Hydroxide (stabilizator)
Parfum (zapach)
Benzyl Alcohol (konserwant dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych)
Benzoic Acid (konserwant)
Sorbic Acid (kwas sorbowy, konserwant dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych)

Krem to krem, ma się wchłaniać, więc nie liczyłam na żadną przyjemność podczas nakładania na włosy i nie myliłam się - trochę się namęczyłam, tym bardziej, że dostał rolę odżywki d/s, co się równa wgniataniu w mokre włosy. 
Spłukiwanie też nie należało do przyjemnych, ostatecznie włosy były gładkie, dały się łatwo rozczesać, ale w dotyku... no, były tępe.
Schły sobie, "tępość" nie znikała. Po kilku godzinach mogłam obejrzeć ostateczny efekt...

Efekt:

... czyli włosy pięknie dociążone, które zyskały na objętości i grubości. 
Niestety, krem nieco je zmatowił i usztywnił.
Jedno jest pewne - zadowolone będą te, które dążą do uzyskania prostych włosów bez ciepła.
Za nic nie chciały złapać skrętu z papilotów na dłużej niż 20 minut, po kilku godzinach w biegowym kitko-warkoczu pozostały niewzruszone. Proste jak druty.

Z przyjemnością wykorzystam resztę kremu jako maskę przed myciem:)

wtorek, 23 kwietnia 2013

Odżywka Yves Rocher z wyciągiem z głogu

Ostatnio coraz bardziej lubię zaglądać do Yves Rocher - ładne składy, naprawdę fajne promocje i zawsze jakiś kosmetyk, który wpadnie w oko.

Miesiąc temu padło na odżywkę do włosów farbowanych - leżała sobie schowana i czekała, aż wykończę wszystkie odżywki i maski które zalegały w łazience (większość sięgała już dna, więc postanowiłam odpuścić sobie testowanie nowości i zużyć resztki).





Cena regularna : ok. 12 zł, w promocji 10 zł. / 150 ml.

Skład:

Aqua (woda)

Stearyl Alcohol (emolient, tzw. alkohol tłuszczowy występujący w olejach, woskach i tłuszczach w       związanej formie. Decyduje o konsystencji i lepkości produktu, stabilizuje emulsje. Tworzy na włosach delikatny, zmywalny film, który zapobiega odparowywaniu wody (nawilża).)

Cetyl Alcohol (emolient tłusty, może być komedogenny. Odpowiada za konsystencję, ma również lekkie właściwości emulgujące. Tworzy na włosach delikatny, zmywalny film, który zapobiega odparowywaniu wody (nawilża).  Jest stosowany w maskach do każdego rodzaju włosów, wygładza.)

Behentrimonium Chloride (substancja aktywnie myjąca, oczyszczająca włosy i skórę, dobrze się wchłania. Wygładza, ułatwia rozczesywanie, zapobiega elektryzowaniu. Nabłyszcza włosy, nadaje im miękkość.)

Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil (olej ze słodkich migdałów, polecany do wszystkich typów włosów - nawilża, zmiękcza, dodaje włosom blasku. Nadaje się do zabezpieczania włosów np. przed kąpielą w basenie, ochroni włosy przed działaniem promieni słonecznych)

Butyrospermum Parkii (Shea) Butter (masło Shea/Karite, nawilża i zmiękcza włosy)

Crataegus Monogyna Flower Extract (wyciąg z głogu jednoszyjkowego - oprócz właściwości wzmacniających serce, obniżających poziom cholesterolu we krwi, poprawiających pracę mózgu oraz wielu, wielu innych (o których możecie poczytać tutaj) pomaga zwalczyć choroby skóry np. trądzik różowaty, włosom dodaje blasku. Zarówno kwiatostany z liśćmi jak i owoce zawierają flawonoidy, procyjanidy, kwasy organiczne - m.in. cytrynowy, chlorogenowy i kawowy, garbniki, pektyny, olejki eteryczne, sole mineralne, witaminę C oraz witaminy z grupy B)

Parfum (zapach)

Isopropyl Alcohol (rozpuszczalnik, konserwant, zapobiega rozwojowi grzybów i bakterii, odkaża, ułatwia penetrację składników kosmetyku wgłąb włosa. Może silnie wysuszać i podrażniać!)

Glycerin (gliceryna, humektant, działanie nawilżające)

Sodium Benzoate (benzoesan sodu, konserwant)

Citric Acid (kwas cytrynowy, regulator pH, rozpuszcza się w wodzie)

Panthenol (humektant, prowitamina B5, działa przeciwzapalnie, koi)

Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride (działanie antystatyczne, ułatwia rozczesywanie włosów)

Tocopherol (witamina E, przeciwutleniacz)

Ethylhexyl Salicylate (filtr UV)

Potassium Sorbate (konserwant)



Dlaczego akurat ta?


Ponieważ oprócz oleju ze słodkich migdałów i masła shea w jej składzie znajduje się ekstrakt z głogu(jego właściwości wyżej).


Efekt:




Miękkie, nawilżone i błyszczące włosy.
Bardzo gładkie i sprężyste.

Ze względu na alkohol w składzie nakładałam odżywkę po olejowaniu i myciu w sposób, o którym pisałam tutaj. Dzięki temu udało mi się uniknąć przesuszenia włosów - więcej o używaniu alkoholowych odżywek wkrótce. :)




czwartek, 18 kwietnia 2013

Olejowanie etapowe.

Olejowanie "ekstremalne", które ostatnio wkroczyło na blogi i cieszy się sporym zainteresowaniem zaciekawiło mnie na tyle, że postanowiłam zafundować włosom olejowe SPA, bardziej obfite niż zwykle.
Oczywiście zrezygnowałam z wylewania na głowę całej butelki oleju :)

Oryginał:



Wersja "light" ;)

Potrzebny będzie olej (dowolny rodzaj, najlepiej sprawdzony i lubiany, około 5 łyżek stołowych - zależnie od długości pasm) oraz sporo czasu na chodzenie z tłustymi włosami - mniej więcej od popołudnia do rana następnego dnia. Czas można dowolnie skrócić lub wydłużyć, wiadomo:)
Moim włosom służy długie przetrzymywanie oleju, dlatego wybrałam taką wersję.

15:00
Jedną łyżkę stołową ciepłego oleju z pestek winogron (ogrzewam na spodku, który stawiam na kubku z gorącą herbatą) wtarłam w skórę głowy i włosy. 

17:00
Kolejna łyżka podgrzanego oleju wtarta we włosy i skalp.

19:00
I kolejna... tym razem olej lniany i tylko na długości.

21:00
Kolejna łyżka oleju lnianego, tylko na długości.

23:00
Ostatnia porcja oleju z pestek winogron przed spaniem, tylko na długość + trochę mgiełki aloesowej. 

Włosy splotłam, rano umyłam je dwukrotnie balsamem do kąpieli BabyDream fur Mama i nałożyłam na chwilę lekką odżywkę (Garnier Ultra Doux drożdże piwne i owoc granatu).

Efekt: 


Włosy są bardzą miękkie i przyjemne w dotyku. Na końcach pojawił się puch (w rzeczywistości nie wygląda tak okropnie;)), co bardzo ładnie widać na zdjęciu - winowajcą jest odżywka, która daje taki efekt za każdym razem (bubel kompletny...), jednak chciałam uniknąć przeciążenia włosów.  
Włosy nie przetłuściły się szybciej niż zwykle, końce pomimo puchu ładne i zadowolone.

Zastanawia mnie, czy regularne olejowanie w ten sposób może dać widoczne efekty - co jakiś czas będę do niego wracać, jednak nie uważam, żeby nasze "tradycyjne" olejowanie było pod jakimś względem gorsze.

Tutaj pojawia się pytanie - to ma sens, czy jest tylko marnotrawstwem oleju?

środa, 17 kwietnia 2013

Maska Biovax Naturalne Oleje - Argan, Makadamia i Kokos

Nowa seria Biovaxów mocno mnie zaciekawiła, dlatego nie zastanawiałam się długo, gdy zobaczyłam ją w aptece.

Chciałam również kupić serum, jednak na opakowaniu nie znalazłam składu.
Ze strony producenta:
Skład: Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Phenyl Trimethicone, PPG-3 Benzyl Ether Myristate, Argania Spinosa Kernel Oil, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Cocos Nucifera Oil, Helianthus Annuus Seed Oil, Daucus Carota Sativa Seed Oil, Daucus Carota Sativa Root Extract, Tocopheryl Acetate, Ascorbyl Palmitate, Beta-Carotene, Parfum,  Amodimethicone, Hexyl Salicylate, Citronellol.

Raczej odpuszczę sobie jego zakup i zainwestuję w czysty olej arganowy. :)
Próbka dołączona do maski jeszcze nieruszona.

Maska Biovax Naturalne Oleje
Argan
Makadamia
Kokos



Olej arganowy stał się naprawdę popularny - odżywki, maski, szampony, sera... jest wszędzie.
Pozyskiwany jest z owoców arganowca metodą tłoczenia na zimno, zwany jest "złotem Maroka".
W jego składzie znajduje się unikalna kompozycja kwasów tłuszczowych oraz witamina E - silny przeciwutleniacz.
Świetnie się wchłania, mocno nawilża.
Nadaje się do wszystkiego - pielęgnacji włosów, ciała, twarzy, paznokci, waliki ze zmarszczkami.

Olej makadamia - olej jednonasycony, odpowiedni dla włosów wysokoporowatych. Nabłyszcza i nawilża włosy mocno je obciążając. Świetnie sprawdzi się na włosach osłabionych i łamliwych.
Chroni skórę przed przedwczesnym starzeniem, zawiera filtry UV.

Olej kokosowy - posiada silne działanie nawilżające, może być stosowany na całe ciało.
Najbardziej lubią się z nim włosy niskoporowate - na wysokoporowatych powoduje puch, jednak odpowiednie zabiegi mogą wydobyć świetne właściwości tego oleju również na tego rodzaju włosach.
(o chelatowaniu tutaj, o oleju kokosowym na włosach wysokoporowatych tutaj)

Skład:

Aqua (woda)
Cetyl Alcohol (emolient, emulgator; tworzy na powierzchni włosa warstwę okluzyjną (film), która zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody z powierzchni (wpływa na nawilżenie włosa)
Glycerin (gliceryna, humektant, nawilża) 
Cetearyl Alcohol (niejonowa substancja powierzchniowo czynna, emolient tłusty, często komedogenny;tworzy film, który zatrzymuje wilgoć; zmiękcza i wygładza włosy) 
Ceteareth-20 (tworzy film, który zatrzymuje wilgoć; zmiękcza i wygładza włosy | emulgator, substancja myjąca wrażliwa na zmiany pH)
Quaternium-87 (substancja, która najprawdopodobniej nadbudowuje się na włosach, których łuski są mocno rozchylone, pochodzenia roślinnego, nadaje włosom objętości, ma właściwości antystatyczne, nabłyszcza i wygładza włosy. Niektóre źródła podają, że nie nadbudowuje się)
Cetrimonium Chloride (kationowa substancja powierzchniowo czynna - łatwo łączy się z powierzchnią włosa, kondycjonuje, ułatwia rozczesywanie włosów; zapobiega elektryzowaniu się włosów; ułatwia spłukiwanie kosmetyku z włosów)
Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy)
Macadamia Integrifolia Seed Oil (olej macadamia)
Cocos Nucifera Oil (olej kokosowy)
Betaine (betaina, humektant, ma działanie silnie nawilżające i antystatyczne)
Acetylated Lanolin (emolient tłusty, substancja otrzymywana z lanoliny, nierozpuszczalna w wodzie, może być komedogenny, ma pośrednie działanie nawilżające - zapobiega odparowywaniu wody z włosa)
Lawsonia Inermis Leaf Extract (ekstrakt z henny)
Parfum (zapach)
Phenoxyethanol (konserwant zapobiegający rozwojowi mikroorganizmów)
Ethylhexylglycerin (konserwant pochodzenia naturalnego, ma działanie nawilżające)
Methylisothiazolinone (konserwant)
Sodium Benzoate (sól kwasu benzoesowego, konserwant zapobiegający rozwojowi mikroorganizmów)
Potassium Sorbate (konserwant)
Citric Acid  (kwas cytrynowy, regulator pH, rozpuszcza się w wodzie)
Triethanolamine (regulator pH)
Hexyl Salicylate 


Maska pachnie pięknie i delikatnie, choć nie wszystkim ten zapach musi przypaść do gustu - jest słodki, nieco duszący.
Jest gęsta i wydajna, nakładanie na włosy to czysta przyjemność:) Rozprowadza się bajecznie.
Nałożyłam ją na długość i skórę głowy na 20 minut pod kompres, wypróbowałam również w wersji 15 minut w koczku, bez żadnych ręczników czy folii.
W obu przypadkach uzyskałam podobny efekt - przeciętny/słaby.
Włosy są błyszczące, dość sprężyste, niestety brak im przyjemnego dociążenia. Pojawił się puch i "szorstkość" końców, które plączą się i haczą pomimo rozczesania. (taki efekt jest - w moim odczuciu - dobrą bazą dla wszelkich splotów i upięć, ponieważ włosy są lekkie i nie wyślizgują się). Obwiniam za to olej kokosowy.
Raczej do niej nie wrócę - będę kombinować i mieszać ją z olejami, może wtedy pokaże co potrafi na wysokoporowatych włosach.
Natomiast posiadaczki niskoporowatych włosów prawdopodobnie będą zadowolone:)


Efekt:




Kolejny raz zawiodłam się na Biovax'ie. 

wtorek, 16 kwietnia 2013

Garnier Awokado i Karite - od rozczarowania do miłości, czyli odżywka niezawodna

Znana wśród włosomaniaczek już od dawna, słyszała o niej chyba każda z nas:)



Cena : 7-8zł/200ml

Pierwsze doświadczenia skutecznie mnie zniechęciły do jej używania, odstawiłam, schowałam, zapomniałam. Włosy były po niej sztywne i nieco szorstkie.

Sięgnęłam po nią ponownie dwa tygodnie temu, realizując swój denkowy plan (jedna zużyta odżywka = jedna odżywka z uzbieranych, nietkniętych zapasów) i się zachwyciłam.
Na pewno do niej wrócę - błyszczące, gładkie włosy i piękna objętość to coś, co lubię najbardziej:)
Nie wiem dlaczego podczas pierwszych prób włosy się zbuntowały, być może jest to kwestia zmiany kranówki.

Efekt:




Skład:

Aqua
Cetearyl Alcohol (niejonowa substancja powierzchniowo czynna, emolient tłusty, często komedogenny;tworzy film, który zatrzymuje wilgoć; zmiękcza i wygładza włosy)
Elaeis Guineensis Oil/Palm Oil (olej palmowy,emolient)
Behentrimonium Chloride (substancja aktywnie myjąca, dobrze się wchłania i wygładza nadając włosom miękkość i sprężystość, ułatwia rozczesywanie i zapobiega elektryzowaniu się włosów)
Cl 15985/Yellow 6 (barwnik)
Cl 19140/Yellow 5 (bawnik)
Stearamidopropyl Dimethylamine (składnik pochodzenia roślinnego, zmywalny wodą, zastępuje silikon)
Chlorhexidine Dihydrochloride (konserwant, środek bakteriobójczy i bakteriostatyczny)
Persea Gratissima Oil/Avocado Oil (olej z awokado, absorbuje promieniowanie UV, nawilża)
Citric Acid (kwas cytrynowy, regulator pH, rozpuszcza się w wodzie)
Butyrospermum Parkii Butter/Shea Butter (masło Shea/Karite, nawilża i zmiękcza włosy)
Hexyl Cinnamal (składnik kompozycji zapachowych, potencjalny alergen)
Glycerin (gliceryna, humektant, działanie nawilżające)
Parfum (zapach)

Prosty i ładny skład bez silikonów i alkoholu.

Świetnie nadaje się do łączenia z innymi odżywkami (dodaję jej do tych, które trudno mi zdenkować ze względu na kiepske działanie oraz do odżywek zawierających w składzie alkohol), jako dodatek do domowych masek oraz do stworzenia odżywki w spray'u.
Daje naprawdę fajny efekt nałożona na chwilę jak również pod kompres, pozostawiona na dłużej.

Dla poszukujących zamiennika odżywki bez spłukiwania Naturia (o ile się nie mylę każda z nich zawiera alkohol, który wysusza włosy, a na pewno wersja Miód i Cytryna oraz Pokrzywa i Zielona Herbata) rozwiązaniem może być takie wykorzystanie odżywki Garnier.
Jest również zgodna z zasadami CG - żadnej kręconowłosej nie powinna wysuszyć.

Wypróbowałyście już którąś odżywkę Garniera z nowej serii?
Dzisiaj popatrzyłam na ich składy, żaden mnie nie skusił..

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Boston Marathon - brak słów.

Gdy chwilę po wieczornym bieganiu trafiam na taką informację...
Nie wiem nawet jak to skomentować. 
Wbieganie na metę po kilku godzinach walki ze swoimi słabościami to magiczny moment... a to jest jakiś koszmar.

Informacje na bieżąco - TUTAJ.








środa, 10 kwietnia 2013

Gdzie kupić szampon chelatujący Johnson's Baby lawendowy - szybkie info.

Dzisiejszy kurs po mieście zaowocował dwoma opakowaniami łagodnego szamponu lawendowego Johnson's Baby nadającego się do chelatowania.

Biedronka - 9zł / 500ml (złapałam ostatnie opakowanie)
Drogeria Daily - 7 zł / 200ml



Niestety coraz mniej go na półkach, powodzenia w polowaniu!:)

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Inspiracje włosowe #1

Wszędzie masa zdjęć długich włosów stylizowanych lokówką lub w kolorach tęczy, których prawdziwość(mam na myśli wszelkiego rodzaju dopinki, przedłużanie itp.) jest w moim odczuciu wątpliwa.
Większość już mi się opatrzyła, więc postanowiłam poszukać czegoś ciekawszego.

Po szale na rudości, który zapanował w ostatnich latach, mam tego koloru dość.
Wypróbowała go masa dziewczyn, a mało której było w tym dobrze... Rudości i czerwienie potrzebują odpowiedniej urody - spojrzenia, rysów twarzy, cery.
Co również mnie irytuje - nagle masa facetów stwierdziła, że kocha rudzielce. O co tu chodzi?


Są włosy piękne i długie, są też takie, którym długość to piękno zabiera.


http://encreblanc.deviantart.com/art/hair-62966530


http://puffling.deviantart.com/art/Hair-46755238

http://alicjarodzik.deviantart.com/art/I-ll-be-back-in-spring-109738775

http://luna--rose.deviantart.com/art/Curly-Hair-229922693


http://zynultravioleta.deviantart.com/art/faerie-340505846


http://mitoka.deviantart.com/art/Mermaid-s-dreams-251853340


http://zemotion.deviantart.com/art/New-hair-283933571

http://dev1n.deviantart.com/art/Hair-139430519


http://sydasaurasrex.deviantart.com/art/Frying-Pan-Frustration-262565032


http://ruby288.deviantart.com/art/My-long-hair-321293145


Na koniec sztuczność, która mnie zauroczyła:)

http://letthemeatcakes.deviantart.com/art/Secret-Garden-182281058

Odżywka Isana do włosów farbowanych - czego jej brakuje?


Odpowiedź jest banalna.

Zużywanie jej szło mi bardzo kiepsko do momentu, w którym postanowiłam przeanalizować skład i czegoś do niej dodać.
Nie posiadam żadnych półproduktów, którymi mogłabym ją udoskonalić, więc nie było mowy o żadnym "polu do popisu", a że nie miałam ochoty bawić się w wyciskanie, miksowanie czy inne podobne zabiegi, lista dodatków znacznie się skróciła.
Kilka miesięcy temu zaopatrzyłam się w buteleczkę gliceryny (ok. 5zł w aptekach) i jak się okazało, nie ma jej w składzie odżywki. Długo się nie zastanawiałam:)





Na łyżkę stołową kosmetyku (płaską:)) przypadło 8-10 kropel gliceryny. Sporo, następnym razem ograniczę się do 4.
Wmasowałam we włosy na prawie całej długości, zaczęłam jakieś 2 cm od skalpu.
Konsystencja pod wpływem gliceryny się zmieniła i rozprowadzanie odżywki było bardzo przyjemne:)
Spłukałam dokładnie po 4 minutach.

W porównaniu z wcześniejszym, bardzo słabym działaniem, zdecydowanie uzyskałam efekt WOW.
Dzięki temu zdenkuję przeciętniaka dość szybko i bezboleśnie.
Należy jednak pamiętać, że ta odżywka posiada w składze wysuszający alkohol, dlatego nie należy używać jej zbyt często.


Skład:

Aqua, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate Se, Propylene Glycol, Panthenol, Benzophenone-4, Quaternium-87, Behentrimonium Chloride, Isopropyl Alcohol, Stearamidopropyl Dimethylamine, Niacinamide, Parfum, Citronellol, Phenoxyethanol, Citric Acid


Gdy włosy podeschły, w zabezpieczone wcześniej końce wtarłam kroplę olejku BabyDream fur Mama a długość potraktowałam tonikiem bioaloesowym Ziaji w postaci mgiełki. Ponownie żadnych pianek, żeli, lakierów, mgiełek utrwalających, zupełnie nic.

Zdjęcie zrobione po porannym biegu w kitko-warkoczu. (skręt delikatniejszy, ponieważ użyłam tylko dwóch papilotów).



Dziewczyny zainteresowane uzyskanym skrętem zapraszam do przeczytania posta o stylizacji idealnej, oraz do tego posta, gdzie można zobaczyć efekt numer dwa.

Jeszcze mała uwaga odnośnie włosów po papilotach - po kręceniu w nocy oraz rozczesywaniu w ciągu dnia(kilkukrotnym), o którym pisałam w poprzednim poście, skręt wieczorem nadal był piękny i wyraźny, niemal niezmieniony. Na noc zaplotłam włosy w dość luźnego dobieranego - jakie było moje zdziwienie, gdy rano po rozpleceniu moim oczom ukazały się śliczne fale i spiralki, mające niewiele wspólnego z warkoczem, a raczej jeszcze z papilotami. :)


Próbowałyście udoskonalić tę odżywkę? Jak sprawdza się u Was?
Któraś z Was zaopatrzyła się w papiloty?:)

Buziaki,
Gapa.

sobota, 6 kwietnia 2013

Maska do włosów ze świeżego ogórka - nawilżanie włosów wysokoporowatych

Leżał sobie zapomniany ogórek w lodówce, więc postanowiłam się nim zaopiekować:)

Wykonanie:

1/2 ogórka
1 łyżka stołowa maski Wax Rainforest do włosów zniszczonych (recenzja) - każda maska o prostym składzie/kiepskim działaniu nada się tutaj jako baza.

Ogórka dokładnie zmiksowałam i zmieszałam z maską - wyszło trochę za rzadkie, chętnie dodałabym tam trochę miodu, ale chciałam zobaczyć jaki efekt daje sam ogórek. Gdybym dała go trochę mniej, konsystencja byłaby ok:) 

Po zmyciu oleju lnianego aloesowym szamponem Ziaji (w końcu zdenkowany) nałożyłam papkę na włosy od ucha w dół, odcisnęłam i owinęłam ręcznikiem. 
Zmyłam po godzinie - na 4 ostatnich centymetrach długości zostało trochę ogórkowych grudek, z którymi bez problemu poradziła sobie szczotka z włosia dzika. Podejrzewam, że użycie do zagęszczenia odżywki, która przy spłukiwaniu daje efekt śliskich włosów, ułatwiłoby wypłukanie z nich ogórka.
Oczywiście obowiązkowo zabezpieczanie końców serum silikonowo-olejowym.

Efekt:


Niesamowita miękkość, gładkość i objętość. Końce baaardzo zadowolone:)
Na zdjęciu włosy jeszcze lekko wilgotne, rozczesane szczotką z włosia dzika.

Chciałam sprawdzić, czy da się wygodnie spać w nowych papilotach i czy efekt będzie równie ładny co po pierwszym kręceniu.
Żeby uniknąć ciągnięcia i wyrywania włosów, zawinięte w chustę:)
Po prawej tylko delikatnie roztrzepane po zdjęciu papilotów, rozczesałam je później szczotką z włosia a następnie zwykłą plastikową. Efekt - piękne, duże i miękkie fale. Takie trochę retro:)
Co najważniejsze, żadnych odgnieceń, zagięć, dziwnych końcówek czy brzydkiego, krzywego skrętu. Zakochałam się:)
Po 6 godzinach skręt nadal jest piękny, tylko delikatnie rozluźniony (po rozczesaniu!) bez żadnych stylizatorów i utrwalaczy.




Na początku przyszłego tygodnia w końcu MWH:)

piątek, 5 kwietnia 2013

Skręt bez ciepła - ideał odnaleziony:)

Przegrzebując internet w poszukiwaniu sposobu na stworzenie skrętu bez użycia lokówki, omijając szerokim łukiem wszelkie metody "na opaskę" (z przodu efekt ładny, ale z tyłu płasko jakoś a na dole pudel... ), "na koka" (efekt trudno przewidzieć, poza tym na taka konstrukcja na moich włosach rozpadała się bardzo szybko i rano kończyłam ze smętnie powykrzywionymi końcami) pominęłam też film o papilotach, ponieważ ich nie znoszę.
Gdy trafiłam na niego kolejny raz postanowiłam dać mu szansę... bo to nie są zwykłe papiloty!

Sposób, w jaki nawija się na nie włosy przypomina nawijanie ich na lokówkę - nic się nie wykrzywia, nie zwija, nie plącze.
Materiał, który otacza drucik jest na tyle sztywny, że nie odkształca się pod wpływem nacisku włosów - skręt jest równy.

Dlatego właśnie dają tak ładny efekt jak poniżej, nawet, jeśli nawinie się je byle jak^^



Po rozwinięciu:



Olałam sklepy z akcesoriami do włosów i pobiegłam do najbliższego "chińskiego" - za zestaw 6 papilotów zapłaciłam 6 zł. :)



Tutorial:





Uwielbiam je!:)

czwartek, 4 kwietnia 2013

Jak kremować włosy wysokoporowate - masło kakaowe Isana

Po pierwszej fali zachwytu wiele dziewczyn przekonało się, że kremowanie nie sprawdza się na każdych włosach - zwłaszcza z użyciem masła Isany.
Olej kokosowy wysoko w składzie powoduje u mnie puch (na innych wysokoporowatych włosach pewnie też), więc półlitrowy słój schowałam do szafki i o nim zapomniałam (zapach, choć całkiem ładny, jest w moim odczuciu chemiczny i bardzo męczący, a efekt jaki masło daje użyte zgodnie z przeznaczeniem pozostawia wiele do życzenia).

Po ponownym przeanalizowaniu składu masła i zaskakująco fajnych efektów chelatowania z użyciem oleju kokosowego postanowiłam dać mu jeszcze jedną szansę.
Efekt końcowy połączony ze stylizacją mnie zachwycił:)





Krok 1 : maska

Resztę maski Rainforest Wax do włosów zniszczonych ( recenzja TUTAJ ) zmieszałam z masłem w proporcjach 1:1 (po jednej łyżce stołowej).
Na pewno nie użyłabym tutaj maski proteinowej.

Krok 2 : olej

Dodałam po łyżeczce oleju sezamowego i oleju lnianego oraz dwie krople oleju rycynowego.
(oliwa, olej z pestek winogron, olej słonecznikowy - cokolwiek, co włosy lubią się nada:))






Po wymieszaniu pierwsze, co wprawiło mnie zachwyt to zapach:) Lody orzechowe! Żadnej fałszywej nuty, idealna imitacja:)
Nałożyłam przygotowaną maskę na całą długość za pomocą pędzelka do farbowania włosów - wygodnie i dokładnie, chyba nie wrócę już do babrania się w miksturach i ręcznego wmasowywania ich we włosy. Ominęłam wcześniej naolejowany Sesą skalp.
Z folią i ręcznikiem na głowie chodziłam ok. 2 godzin, następnie umyłam włosy szamponem aloesowym Ziaji (zdzierak, akcja "wykończenie":)) i potraktowałam je odżywką Isany do włosów farbowanych (dosłownie 2 minuty).

Efekt:

Gdy włosy były już tylko lekko wilgotne pojawił się niewielki puch i sztywność - zawinęłam je na noc w koka-ślimaka na czubku głowy.
Rano ich objętość wprawiła mnie w osłupienie:D Mimo delikatnego puchu, który się na nich utrzymuje, z takimi włosami najbardziej lubię pracować zaplatając je lub upinając.
Po kilku godzinach w dobierańcu  zmieniłam koncepcję i nawinęłam włosy na nowe cosie(o których napiszę wkrótce :)), efekt po godzinie na zdjęciu wyżej.

Jeszcze będę kombinować, przede mną prawie cały słój tego masła, ale efekt pierwszych prób mi się podoba:)


środa, 3 kwietnia 2013

Emolium - antybakteryjny kojący żel do mycia ciała (i włosów)

Niestety, ze względu na problemy ze skórą (nieznanego pochodzenia, żaden lekarz nie potrafi postawić konkretnej diagnozy - bosko...) musiałam zapomnieć o delikatnym myciu olejkiem Isany, taplaniu się w olejowych kąpielach, rozpieszczaniu żelami pod prysznic i smarowaniu balsamami czy masłami... koniec.
Teraz za mycie całego ciała (twarzy również, tutaj jednak pozwalam sobie też na krem nawilżający BabyDream)  i jego nawilżenie odpowiada jeden produkt. Pokochałam go i znienawidziłam jednocześnie.
Łączy delikatność i dokładne oczyszczanie.

Cena : 30-34 zł/200 ml.
Dostępny tylko w aptekach.



Trójaktywny kojący żel do mycia ciała Emolium

Z opakowania:

Kompleksowa pielęgnacja poprzez działanie na trzech płaszczyznach:
- działanie przeciwświądowe
- hamowanie rozwoju bakterii
- działanie emoliencyjne - długotrwałe odżywianie i nawilżanie

Łagodzi świąd:
Stimu-Tex, dzięki optymalnemu połączeniu naturalnie występujących w skórze kwasów tłuszczowych  (linolowego i linolenowego) z witaminami i fitosterolami uzyskanymi z ziaren jęczmienia, działa przeciwświądowo. Wraz z trójglicerydami oleju z kukurydzy sprawia, że skóra staje się mniej podatna na podrażnienia. Polidocanol dodatkowo wspiera działanie przeciwświądowe obu składników.

Hamuje rozwój bakterii:
Evosina Na2GP (pochodna kwasu usninowego) hamuje rozwój bakterii na skórze.

Regeneruje płaszcz hydrolipidowy, długotrwale odżywia i nawilża:
Olej makadamia wraz z olejem avocado długotrwale wzmacniają i odbudowują strukturę lipidową warstwy rogowej naskórka, uzupełniając braki naturalnie obecnych w skórze lipidów. Wraz z hialuronianem sodu, który wiąże wodę, odbudowują płaszcz hydrolipidowy skóry, zapobiegając przeznaskórkowej utracie wody i długotrwale zabezpieczając ją przed działaniem czynników zewnętrznych.

Skład:


Aqua
Caprylic/Capric Triglyceride
Disodium Laureth Sulfosuccinate
Spent Grain Wax
Persea Gratissima (Avocado) Oil
Macadamia Ternifolia Seed Oil
Glycerin
Laureth-9
Cocamidopropyl Betaine
Zea Mays (Corn) Oil
Acrylates/c10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer
Sodium Hyaluronate
Propylene Glycol
Sodium Usnate
Inulin Lauryl Carbamate
Xanthan Gum
Phenylpropanol
Methylisothiazolinone
Disodium EDTA
PEG-8
Tocopherol
Ascorbyl Palmitate
Ascorbic Acid
Citric Acid
Sodium Hydroxide



Po jego zastosowaniu skóra jest miękka i nawilżona, wszelkie objawy nadwrażliwości czy zmiany skórne - znikają po kilku kąpielach.
Świetnie nadaje się też do mycia włosów - są gładkie, lśniące a skóra głowy ukojona, dlatego sprawdzi się na podrażnionych i przewrażliwionych skalpach.
W roli jedynego kosmetyku (leku?) oczyszczającego twarz sprawdza się cudnie - nawilża, dobrze zmywa makijaż. Po myciu wklepuję krem BabyDream chroniący przed mrozem i wiatrem, a buzia jest zadowolona i nawilżona przez kolejne 24 godziny. Żadnych suchych skórek:)

Kolor biały, konsystencja kremowa, przyjemnie się go rozprowadza.
Jest bardzo wydajny - jedno opakowanie starczyło na miesiąc codziennego mycia ciała, twarzy oraz dwukrotnie włosów.
Ma tylko jedną wadę - śmierdzi.

Jest to jednak lek, więc pomimo nieprzyjemnego zapachu jeśli ktoś ma wrażliwą lub chorą, wymagającą skórę z pewnością się z tym żelem polubi.

wtorek, 2 kwietnia 2013

Olej lniany z Biedronki

Dzisiejsza wycieczka do Biedronki zaowocowała kupnem oleju lnianego (suplementu z masażerem głowy w gratisie niestety nie udało mi się dorwać:( ). Rozglądajcie się za czerwonymi kartonikami:)
Cena : 12-13 zł


Miałam już wcześniej olej lniany i zanim minęła jego ważność (2 miesiące od otwarcia) zużyłam prawie całą butlę. Zakochałam się w nim na amen.
Oleje lniane świetnej jakości w dobrej cenie znajdziecie na stronie http://zlotopolskie.pl/




Wglądem i konsystencją przypomina zwykły olej słonecznikowy/rzepakowy. I śmierdzi. Starym olejem po frytkach i ziemniakami, nie umiem tego inaczej określić;)
Po otwarciu zachowuje swoje właściwości przez 2 miesiące, należy go trzymać w lodówce.

Włosy

Namiętnie nakładałam olej lniany na noc, na suche włosy oraz skórę głowy - za każdym razem sprawdzał się fenomenalnie, nawilżał i koił. Polecam spać na ręczniku:)
Żadne nasilenie wypadania włosów, przetłuszczania skalpu czy inne problemy często występujące podczas olejowania skóry głowy nie wystąpiły.

Włosy po jego zastosowaniu są nawilżone, gładkie, delikatnie dociążone i lśniące.
Uzyskiwałam taki efekt zmywając olej tak, jak opisałam to tutaj, natomiast zdjęcia, które najlepiej oddają stan włosów po jego użyciu znajdziecie tutaj :)

Wypróbowałam go również:
- na mokre włosy na całą noc
- 1:1 z prostą, nawilżającą maską na całą noc
- na kilka godzin przed myciem
- na pół godziny pod folię i ręcznik
- w połączeniu z innymi olejami
- do OCM
- jako ekspresową odżywkę na suche włosy (ciepła woda, odżywka i olej w butelce z atomizerem - wystarczyło wstrząsnąć i niezbyt obficie spryskać włosy, bardzo łatwo przedobrzyć. Natychmiastowy blask i gładkość - żaden inny olej tak świetnie się nie sprawdził)
- jako zabezpieczenie końcówek
- do ujarzmiania puchu (od ucha w dół)
- do kąpieli (jedna łyżka stołowa oleju i dwie krople żelu pod prysznic lub płynu do kąpieli dla przyjemniejszego zapachu - wrażliwa skóra z pewnością się z nim polubi)

Nadaje się do kręcenia domowych masek - spokojnie zastąpi klasyczną oliwę.

Wewnętrznie

Zrezygnowałam ze spożywania tego oleju, ponieważ regularnie pochłaniam siemię lniane:)
O wszelkich zaletach przyjmowania oleju lnianego, wskazaniach i ciekawostkach TUTAJ.


Olej lniany zdecydowanie jest produktem wszech czasów:)

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Sesa - efekty po miesiącu wcierania

Po pierwszym nocnym olejowaniu całych włosów Sesą zrezygnowałam z używania jej na długości i regularnie, co drugi dzień wcierałam w skórę głowy (najczęściej na całą noc) przed myciem.

Bardzo liczyłam na jej działanie, ze względu na dużą ilość ziołowych wyciągów w składzie.



Skład:

Bhrungraj (Eclipta alba) 3% - roślina powszechnie stosowana w Ajurwedzie, ma właściwości lecznicze i wzmacniające włosy, zapobiega ich wypadaniu, odżywia cebulki. Synonimem jest Maka (podobnie jak np. Kalpi Tone, możemy zamówić ją w formie proszku).
Trifala 3%
Brahmi (Centella asiatica) 1% - pobudza porost włosów, zapewnia im gładkość, miękkość i blask. Zapobiega ich wypadaniu, często stosowana również w przypadku problemów skórnych.
Chameli Pan (Jasminum officinale) 1% - jaśmin lekarski.
Chanothi (Abrus precatorius) 0,5% - modligroszek różańcowy, paciorecznik.
Dhaturo (Datura metel) 2% - bieluń surmikwiat.
Elaychi (Elettaria cardamomum) 0,5% - kardamon malabarski, rodzina imbirowatych.
Gali pan (Indigofera tinctoria) 1% - idygowiec farbiarski.
Iindravama (Citrullus colocynthis) 1% - arbuz kolokwinta.
Jatamansi (Nardostachys jatamansi) 0,5% -szpikanard, rodzina kozłkowatych.
Karanj Beej (Pongamia glabra) 0,5% - buk indyjski.
Neem Beej (Azadirachta Iindica) 0,5% - miodla indyjska.
Mahendi (Lawsonia alba) 0,5% - lawsonia bezbronna.
Mandur (Ferri peroxi dumrubrum) 4%
Rasvanthi (Berberis aristata) 0,5%
Akkal kara (Anacyclus pyrethrum) 0,5% - bertram, pierściennik.
Vaj (Acorus calamus) 0,5% - tatarak zwyczajny.
Yashti Madhu (Glycyrrhiza glabra) 0,5% - lukrecja.
Milk 10%
Wheat Germ Oil (Triticum aestivum) 1% - olej z kiełków pszenicy.
Lemon Oil (Citrus medica) 1% - źródło witaminy C i antyoksydantów.
Nilibhrungandi Oil 8% - pobudza porost włosów i wzmacnia cebulki.
Til Oil (Sesamum indicum) 25% - olej sezamowy, wzmacnia i odżywia włosy oraz cebulki, minimalizuje wypadanie i nawilża skórę głowy.
Sugandhit Dravya 2%
Coconut Oil - olej kokosowy będący bazą produktu.


Efekt:
Sesa z pewnością wzmocniła włosy, zmniejszyła wypadanie i przyczyniła się do wyrośnięcia kilku nowych babyhair. Liczyłam na szybszy przyrost, niestety tutaj się zawiodłam. Osiągnięte 1,5 centymetra to mój standardowy miesięczny przyrost.
Z pewnością wrócę do regularnego wcierania Sesy, jednak przedłużę czas jej stosowania i połączę z inną ziołową kuracją (tonik).

Ze względu na niezbyt wygórowaną cenę (ok. 20 zł. za 90 ml) wydajnego olejku, na pewno warto go wypróbować. Stosowany do ujarzmiania włosów pięknie je nabłyszcza, nawilża i wygładza.

Jego zapach jest bardzo intensywny i specyficzny, dlatego polecam wersję o zapachu egzotycznym:) Pachnie o niebo przyjemniej, aromat pięknie się rozwija na włosach, natomiast skład jest taki sam.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...