poniedziałek, 3 czerwca 2013

Mocne oczyszczanie - jak skończyło się tym razem?

Ponownie sięgnęłam po szampon, który był sprawcą kwietniowo-majowego przesuszu i wprowadzenia do pielęgnacji metody kilku uzupełniających się produktów, która - totalny bezsens czy przełomowe odkrycie - uratowała moje końce.

Od tego czasu oczyszczałam włosy szamponem z mniejszą ilością SLES w składzie pełna obaw o stan włosów po takim zabiegu.
Po ponad miesiącu postanowiłam zmierzyć się z koszmarem i pójść na całość.
A działo się tak:

Przed myciem jedynie Khadi wtarty w skalp, żadnego oleju ani odżywki na długości.
  • mycie szamponem tataro-chmielowym (zdzierak)
  • ponowne mycie szamponem tataro-chmielowym i pozostawienie go na włosach na kilka minut (po spłukaniu były okropne, skrzypiące i jednocześnie gumowate)
  • mycie płynem Facelle Sensitive, czyli zakwaszanie (domykanie łusek)
  • mycie maską BingoSpa z zieloną glinką, czyli zmiękczanie
  • odżywka Regeneracja & Pielęgnacja (Kauf) na 3/4 długości, 2 minuty
  • odżywka Garnier Awokado i Karite na całą długość, 5 minut
  • kropla odżywki Joanna Naturia pokrzywa i zielona herbata wgnieciona w końce


Jak widać, postawiłam na gruntowne oczyszczenie włosów - odwlekanie tego w nieskończoność to bezsens i szkoda dla czupryny.
Zrezygnowałam też z silikonów, chwila odpoczynku się należy.
Wstępnie planowałam drożdżową maskę Babuszki Agafii do potraktowania końcówek, ale okazało się, że uciekła z łazienki, więc wzięłam co było pod ręką.

I jak się włosy mają bez silikonowego wygładzania, bez zaproteinowania i chłodnego strumienia wody lub kwaśnej płukanki na do widzenia?

Mają się o tak:





Były jeszcze nieco wilgotne.
Wiem, że są oklapnięte, cieniutkie, bez życia, ale czas nie pozwalał na odżywianie dłuższe niż kilka minut.
Mimo tego jestem bardzo zadowolona - mięciutkie, elastyczne i gładkie końce to efekt który znacznie przerósł moje oczekiwania. Spodziewałam się smętnych sucharków:)


Tu jest miejsce na wniosek, który ciężko mi jakoś sensownie poskładać.

Z jednej strony - chciałabym napisać tu coś o regularnym oczyszczaniu włosów, odpowiednim odżywieniu i nawilżeniu ich po takim zabiegu, proteinach, zakwaszaniu.
Z drugiej strony - każde włosy są inne i najważniejsze jest eksperymentowanie z pielęgnacją po oczyszczaniu, do skutku - aż znajdziemy coś dla siebie. Może wystarczy emolientowa odżywka, może ktoś potrzebuje takiego combo jak ja, a może ktoś będzie odważny i odkryje, że kwaśna płukanka solo daje spektakularne efekty.

Dlatego tym razem zamiast się wymądrzać pytam : jak przebiega mocne oczyszczanie włosów u Was?


17 komentarzy:

  1. Ja nie stosuję aż tak mocnego oczyszczania, po prostu raz na jakieś 2-3 tygodnie myję szamponem piwnym z barwy, potem kładę jakąś lżejszą odżywkę bez protein i odżywkę joanny z lnem.

    A raz na tydzień mycie nieco delikatniejszym szamponem bambino. Na co dzień myję balsamami pottersa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie oczyszczam włosów regularnie. Kiedyś to robiłam, co miesiąc, teraz nie, pomimo, że używam silikonów właściwie cały czas. Nie oczyszczam dlatego, że nie widzę żadnych oznak osadzania się silikonów na włosach po tak krótkim czasie (chociaż wiem, że niektóre osoby mają plastikowe włosy już po jednym użyciu) więc oczyszczanie jest kompletnie bez sensu. To jak podcinanie końców, które są jeszcze zdrowe :)
    A w to, że silikony, nawet zanim pojawią się widocznie oznaki nabudowania się na włosach, zamykają dopływ substancji odżywczych po prostu nie wierzę ;) Więc zrezygnowałam z comiesięcznego przesuszania włosów :)

    Ale fajnie, że znalazłaś sobie taki magiczny zestaw i wypracowałaś metodę uzupełniania składników :) Podziwiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. i tak wyglądają ładnie :) musze w końcu też oczyścić włosy, ale zabieram się do tego i zabrać nie mogę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo dobrze wyglądają! Trzeba oczyszczać włosy, bo wtedy wchłania się więcej składników, które 'pakujemy' w nie. (:

    OdpowiedzUsuń
  5. o matulu to faktycznie porządnie je oczyściłaś:D Ja raz na dwa tygodnie mam randkę z SLSem i na razie moje włosy nie marudzą z tego powodu:)

    OdpowiedzUsuń
  6. oczyszczanie to podstawa :) a włoski masz piękne :)

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie oczyszczanie wygląda na wymyciu włosów szamponem z SLES.
    Dobrze zaplanowany zabieg. Możliwe, ze kiedyś się skuszę na coś podobnego :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Masz niezwykły kolor włosów :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Moje włosy takowego często nie potrzebują i bez odżywki/maski sa do niczego :)
    Ale jakie bez życia?! Przecież prezentują się bardzo okazale!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Dosyć dużo tego wszystkiego nakładasz po oczyszczaniu. Mi wystarcza maska, najlepiej Biovaxa do włosów suchych i zniszczonych, doskonale radzi sobie z takim przesuszeniem.

    OdpowiedzUsuń
  11. zmotywowałaś mnie, przy następnym myciu robię taki mix jak Ty:))

    OdpowiedzUsuń
  12. może i ja tak kiedyś spróbuję..? Jak na razie po myciu nakładam odżywki d/s i potem b/s lub olej na końce i to na tyle.

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudne włosy nie narzekaj !:)

    OdpowiedzUsuń
  14. U mnie takie oczyszczanie skończyło by się tym, że nie mogłabym rozczesać włosów przez tydzień. Ja po prostu oczyszczam włosy raz w tygodniu mocnym szamponem. Myję je wtedy metodą OMO, żeby silne detergenty nie wysuszyły końców. To wystarczy ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak dla mnie to duża przesada. podobnie jak wcześniej z maskami. Uważaj, żeby twoje piękne włoski nie zbuntowaly się i nie zaczęły wypadac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście są bardzo zadowolone:)
      O wypadanie się nie martwię - jedynie szampon podczas pierwszego mycia ma kontakt ze skórą.

      Usuń
  16. Ja regularnie oczyszczam włosy szamponem z Pilomaxu i nie wyobrażam sobie aby było inaczej :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...