piątek, 5 lipca 2013

Tydzień związanych włosów - na start

Wpis Henrietty, który zmotywował mnie do podjęcia wyzwania znajdziecie tutaj. :)

Uwielbiam mieć rozpuszczone włosy. Wtedy czuję się kobieco, dodatkowo zasłaniają szyję - nie lubię jej eksponować :)
W upięciach i warkoczach czuję się jakoś... płasko, dziwnie i niekomfortowo. Jakby podkreślały każdą niedoskonałość, dlatego większość czasu włosy są na wolności, plączą się i szybciej niszczą.

Upinanie ich będzie dla mnie próbą charakteru, z tego powodu wprowadzenie zmian zaczynam od tygodniowego wyzwania.
Jedyne czego się obawiam to stan cebulek - mam przewrażliwioną skórę głowy, która po zrobieniu koka czy kitki momentalnie zaczyna boleć, a włosy wypadają garściami. 

Ale przede wszystkim, może w końcu uda mi się zapanować nad suszą i rozdwajaniem końców?:)


18 komentarzy:

  1. Ja na lato nie daję rady chodzić w rozpuszczonych włosach...
    Ich lepienie się do ciała i szyi przyćmiewa chęć bycia piękną :D

    OdpowiedzUsuń
  2. No to mam nadzieję, że wytrwasz w tym postanowieniu :) Już widzę Twoje piękne włoski upięte w luźnego koczka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja mam podobnie, też uwielbiam mieć rozpuszczone włosy - moge się w nich schować:) gdy są związane czuję sie całkowicie obnażona:( ale od jakiegoś czasu staram się związywać częściej bo u mnie rozpuszczone=wyprostowane:o warkocze, koczki czy kucyki są dla m,nie teraz normą, włoski na prawde odżywają:) powodzenia:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też nie lubię chodzić w związanych , no ale w temperaturze + 25 stopni inaczej się nie da , wszystkie się przyklejają do szyi . Nie wygląda to zbyt ładnie :)
    Powodzenia wytrwania w postanowieniu ;p

    OdpowiedzUsuń
  5. Może też skończysz na 1,500 dni? :D

    W kwestii cebulek i bólu głowy... dobre są uczesania bazujące na francuskim warkoczu. Wtedy mniej ciągną skórę w jednym miejscu :) Albo takie, które nie są ciasne. Np. wielki, luźny kok upięty z kilku skręconych pasemek mniej ciągnie cebulki niż zwykły kok-ślimak :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja nie lubie chodzic w związanych, mam dużą twarz i nie moge spinać wszystkich włosów, a grzywka zawsze mi ucieka :( gdyby nie to też bym się podjeła tego wyzwania :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Powodzenia! :) mam identyczne odczucia do wiązania włosów co Ty, ale to świetny pomysł, z pewnością także spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  8. w moim przypadku bywa różnie, czasami noszę rozpuszczone a czasami związane włosy, ja za to staram się mieć związane włosy na noc ale baaaardzo tego nie lubię

    OdpowiedzUsuń
  9. Powodzenia :) Ja tez nie lubię spinać włosów, na noc robię to z wielką niechęcią choć wiem, ze jest to dla nich najlepsze.

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj nie wysiedziałabym w pracy w rozpuszczonych w takie upały;)
    Ludzie ciągle widzą mnie w kitce;)

    OdpowiedzUsuń
  11. a ja lubie i fantazyjne koczki i upiecia ale tez i rozpuszczone ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeśli boisz sie o cebulki to może rób warkocz. Włosy wtedy nie są napięte, nic ich nie ciągnie a końcówki nie są narażone na tarcie o ubrania :)

    OdpowiedzUsuń
  13. ja lubię robić warkocze, ale nie w dzień kiedy włosy są świeżo umyte.. jak coś ciągnie od razu poluźniam i skalp nie reaguje niezadowoleniem. Najgorzej jak właśnie robi się kok - skóra boli niemiłosiernie :/

    OdpowiedzUsuń
  14. Jestem z Tobą i wspieram całym sercem :)
    U mnie sprawdzają się dwa trochę luźne warkocze, na tyle ciasne by mi nie pouciekało nic, ale i na tyle luźne by nie ciągnęło i bym ich nie czuła aż tak bardzo. Wyglądam w nich jak 15 latka ale sa niesamowicie praktyczne! Plotę je tak by układały się do przodu, co jest ważne jak większość dnia spędza się opierając się o krzesła.

    OdpowiedzUsuń
  15. ja tam lubie kombinować nowe upięcia na włosach:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Również nie przepadam za spinaniem włosów, ale w luźnym warkoczu najmniej się niszczą i powiem ci, że ostatnio często sobie zaplatam :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...