niedziela, 18 sierpnia 2013

Zielnik - spis postów

Często zdarza mi się szukać konkretnych informacji na temat ziół, opisu ich zastosowania i działania, niestety oprócz wszechobecnego siemienia lnianego, kozieradki i rzewienia postów jest niewiele.

Początkowo planowałam stworzyć serię postów, jednak gdy po czterech miesiącach okazało się, że testowanie i sprawdzanie ziółka pod każdym względem jest nie tylko czasochłonne, ale czasem również niewykonalne (płukanki przyciemniające, henna itp.) nieco zmieniłam plany.


powoli powstaje zielnik, będący przede wszystkim bazą postów, które warto przeczytać.

Mam nadzieję, że autorki podlinkowanych postów nie mają nic przeciwko - jeśli jest inaczej, niezwłocznie usunę link.

Będę wdzięczna za każdy link do postu dotyczącego ziół, zamieszczony w komentarzu pod tym postem lub w zakładce "zielnik".

niedziela, 11 sierpnia 2013

Co z czym? - zestaw 3

Zanim przejdę do listy kilka spostrzeżeń i planów:
Minęło już prawie 5 tygodni związywania włosów i nadal trwam w postanowieniu, polubiłam upięcia i nabrałam wprawy - zrobienie ładnego koczka lub warkocza zajmuje mi chwilę.
Chociaż końcówki tak czy inaczej nadają się jedynie do ścięcia, to zauważyłam, że przestały się rozdwajać i łamać (sera i jedwabie nakładam bardzo rzadko, na suche włosy, silikony stosuję przede wszystkim w odżywkach).
Wróciłam do regularnego olejowania przed myciem, jednak wciąż mi mało, dlatego zamierzam wykorzystać fakt chodzenia w upięciach i nakładać oleje na końce (kilka razy w niewielkich ilościach) już parę godzin po wyschnięciu włosów.


1. Całonocne olejowanie olejem z pestek winogron.
2. Emulgowanie oleju ekspresową maską Gliss Kur Oil Nutritive (5 minut)
3. Mycie lawendowym szamponem Johnson's Baby.
4. Mycie płynem do kąpieli Babydream fur Mama.
5. Maska Alterra Granat i Aloes na kilka minut.
6. Zakwaszanie płynem do higieny intymnej Facelle Sensitive.
7. Odżywka Garnier Awokado i Karite na godzinę pod kompres.
8. Płukanka zakwaszająca (niecały litr ciepłej wody z trzema łyżeczkami soku z cytryny).


Efekt:

Włosy są lekko dociążone, bardzo wygładzone (śliskie) i straciły objętość, wyglądają tak, jakbym miała ich pięć na krzyż. To i tak lepiej niż ostatnie sianko:)

Po bardzo długiej przerwie wracam do zakwaszających płukanek - dawno temu je skreśliłam, ponieważ powodowały puch i przesuszenie niezależnie od proporcji.
Cytrynowa, którą zrobiłam ostatnio, spisała się całkiem dobrze stąd chęć kombinowania.
Nie wiem jednak, czy sięgnę jeszcze po ocet - ani zwykły ani jabłkowy nie dawały sobie rady.

Poniżej porównanie stanu włosów, różnica jednego mycia. Widać, że dolna połowa powinna po prostu zniknąć... nie dość, że brak mi odwagi to jeszcze jaką mam gwarancję, że po ścięciu końce nie będą się niszczyć równie szybko? Przeczekam :)

Po rozwinięciu nocnego koczka:




Po rozczesaniu - w świetle dziennym przesuszone końce dosłownie znikają na tle jasnej bluzki... (są najjaśniejsze, pamiętają czasy prostownicy i są najbardziej przepalone farbą - jak na takie combo są w niezłym stanie)



I mycie wcześniej (więcej TUTAJ)





Zamiast rozpaczać nad stanem swoich włosów spójrzcie na te zdjęcia i cieszcie się tym, co macie :D

niedziela, 4 sierpnia 2013

Rzeczywisty stan moich włosów - o potędze pielęgnacji (dużo zdjęć)


Chcesz zobaczyć w jakim stanie naprawdę są Twoje włosy?

Po prostu je umyj.
Porządne oczyszczenie prostym szamponem z SLS lub SLES (bez żadnych kondycjonerów, silikonów, oblepiaczy) i pozostawienie włosów do naturalnego wyschnięcia ujawni ich rzeczywistą kondycję.

Ponownie wygrała ciekawość, dzięki czemu możecie podziwiać... suszę i puch:)

Jak, po co?

Umyłam włosy trzykrotnie prostym szamponem z SLES, w tym raz przetrzymałam pianę 3-4 minuty.
Gdy wyschły stały się idealnym materiałem dla olejowania :)
Wiem też na czym stoję, jaka długość jest najbardziej zniszczona i czego im potrzeba (humektanty, emolienty, zakwaszanie i zabezpieczanie).
Dodatkowo mam teraz możliwość dokładnej oceny działania poszczególnych kosmetyków.


Po umyciu co pół godziny przeczesywałam je szczotką.

Po rozczesaniu wystarczyło potrząsnąć głową... :)



Po rozwinięciu koczka

Po rozczesaniu



Jakie naprawdę są?

Górna połowa długości : średnioporowata w kierunku niskoporowatej przy odpowiedniej pielęgnacji.

Dolna połowa długości : ekstremalnie wysokoporowata.
Włosy są bardzo zniszczone, suche, łamliwe, matowe, szorstkie, szybko się rozdwajają (dzielą się też na 3, 4 czy 5 części), bardzo ciężko je nawilżyć.
Wiem, że całą tę długość muszę ściąć - dociążanie daje dobry, ale krótkotrwały efekt.


Jaki efekt mogę osiagnąć?

Wysokoporowate i zniszczone są jednocześnie bardzo plastyczne. 
Odpowiednio dobierając kosmetyki i stylizację bez użycia ciepła (papiloty, koczek, skarpetki, warkocz, ugniatanie itd.) mogę uzyskać włosy miękkie, gładkie, o dużej objętości i dowlonym skręcie lub proste, dociążone i mocno wygładzone.









Zanim dostrzegłam zalety posiadania tego typu włosów naprawdę ich nie lubiłam - doprowadziłam je do strasznego stanu i nie potrafiłam nad nimi zapanować.
Teraz uwielbiam kombinować i z niecierpliwością czekać na efekt końcowy, ich nieprzewidywalność i wymagająca natura daje mi ogromne pole do popisu. :)

Warto polubić swoje włosy.

czwartek, 1 sierpnia 2013

Silikonowanie włosów(?), 5 sposobów na zużycie jedwabiu / serum

Od kiedy nakładanie silikonów po myciu przestało służyć moim włosom (to już prawie 4 miesiące) nie miałam żadnego pomysłu jak zdenkować to, co zostało w zapasach.
Mieszałam z odżywkami b/s, uparcie nakładałam na końce pomimo kiepskich efektów, czasem próbowałam wygładzić napuszone włosy.
Doszłam do wniosku, że skoro nie ma efektu po myciu, trzeba spróbować przed myciem. 

Ostatnio przechodzę olejowy kryzys - albo nie mam możliwości naolejowania włosów, albo mi się nie chce.
Nie sądziłam, że taki czas kiedykolwiek nadejdzie... niestety efekty tego lenistwa są już widoczne.
Końce są dramatycznie suche. Skrzypią, chrupią... jakby miały się zaraz odłamać. Suche, powykrzywiane gałązki.





Silikony solo:

Pierwsza próba jaką podjęłam, polegała na wysmarowaniu połowy długości włosów serum silikonowym Marion 7 Efektów.
Chodziło mi tylko o to, by stworzyć na powierzchni włosów film dla chwilowego wygładzenia i większej ochrony. Nie miałam pojęcia jakiego efektu się spodziewać.
Posiadaczki puchu i włosowej suszy prawdopodobnie zrozumieją moją desperację. :)

Jak : stołowa łyżka (3-4 łyżeczki od herbaty) serum Marion na połowę długości.
Nie dość, że nakładało się bajecznie, to jeszcze zapach przyjemny. :)
Zwinęłam włosy w koczka i zostawiłam na całą noc.

Tak długi czas trzymania nie jest konieczny (być może nawet niewskazany) ponieważ serum silikonowe nie ma żadnych wartości odżywczych. Następnym razem zmyję po 10-15 minutach.

Co dalej : mycie płynem do kąpieli Babydream fur Mama, maska BingoSpa '40 składników aktywnych' na pół godziny, odżywka Yves Rocher z wyciągiem z głogu.

Efekt:  Warstwa serum, która pozostała na włosach, była grubsza niż się spodziewałam. Pomimo mycia i odżywek jego zapach był wyczuwalny.
Początkowo sztywne, po wyschnięciu końce były elastyczne, wygładzone i podatne na stylizację.

Bardzo fajna sprawa, zwłaszcza dla zabieganych.
Na pewno nie raz wrócę do tego sposobu, jednak póki co czeka mnie porządne oczyszczanie i olejowanie.


Silikony + olej:


Opcja nie tylko dla włosów mocno zniszczonych, rozdwajających się i suchych - każde, które potrzebują większej ochrony, powinny być zadowolone.

Jak : Proporcje należy dostosować do stanu i potrzeb włosów:
- kropla serum na łyżkę stołową oleju w zupełności wystarczy włosom średnio i niskoporowatym
- kropla serum na pół łyżki stołowej oleju będzie odpowiednią ilością dla włosów suchych i sianowatych

Serum dodaję do podgrzanego oleju i wgniatam w suche lub lekko zwilżone włosy (do połowy długości lub tylko na końce).
Po kilku godzinach zmywam mieszankę delikatnym szamponem i nakładam dowolną odżywkę lub maskę.

Efekt : Nawilżone i miękkie włosy, które łatwo rozczesać
Składniki zawarte w odżywce/masce nie wnikną wgłąb włosa i nie zadziałają, tak jak powinny. 
Dzieje się tak ze względu na silikonowy film, który otacza włos. 
Mimo to umiejętne dopasowanie rodzaju kosmetyku pozwoli na uzyskanie określonego efektu - w moim przypadku jest to dociążenie, dlatego nakładam emolientową maskę i uzupełniam ją zakwaszającą lub nawilżającą odżywką.


Silikony + odżywka / maska:



Uzupełnianie odżywki wedle uznania - skoro dodajemy oleje, glicerynę i inne półprodukty czemu by nie dodać jedwabiu lub serum? Zwłaszcza, jeśli służą włosom.

Ogólna zasada : do produktu zawierającego silikony dodajemy 1 kroplę, do produktu bezsilikonowego 1 lub więcej.

Sprawdzone zestawienia z serum silikonowym Marion, jedwabiem NaturaSilk i serum Syoss:
- odżywka Nivea Long Repair + 1 kropla serum/jedwabiu
- maska Alterra Granat i Aloes + 2 krople serum/jedwabiu
- odżywka Garnier Awokado i Karite + 2 krople serum/jedwabiu
- maska BingoSpa 40 składników aktywnych + 2 krople serum/jedwabiu

1-2 krople dodane do porcji odżywki wygładzą i lekko dociążą włosy pod warunkiem, że znajdziemy odpowiednie zestawienie.
Jeśli po spłukaniu czuję, że przesadziłam z ilością, "myję" włosy dowolnym lekkim produktem bez silikonów np. maską BingoSpa z zieloną glinką.


Silikony + odżywka b/s:


Połączenie, o którym pisałam w poście o pielęgnacji końcówek - dwa przeciętne produkty razem dają zaskakujący efekt.
Zdenkowana już Naturia z zieloną herbatą w połączeniu z serum Syoss wspaniale wygładzała i zmiękczała końce. Aktualnie łączę silikony z balsamem do włosów z Apteczki Babuni, jednak planuję wrócić do Naturii z miodem i cytryną.


Silikony w mgiełce:


Do popularnych mgiełek opartych na ulubionym oleju i odżywce można dodać porcję serum lub jedwabiu.
Spróbowałam i polecam każdemu, kto szuka szybkiego sposobu na wygładzenie, nawilżenie i zabezpieczenie włosów. 
Konkretne przepisy wkrótce:)



A Wy jak stosujecie serum silikonowe / jedwab?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...