niedziela, 4 sierpnia 2013

Rzeczywisty stan moich włosów - o potędze pielęgnacji (dużo zdjęć)


Chcesz zobaczyć w jakim stanie naprawdę są Twoje włosy?

Po prostu je umyj.
Porządne oczyszczenie prostym szamponem z SLS lub SLES (bez żadnych kondycjonerów, silikonów, oblepiaczy) i pozostawienie włosów do naturalnego wyschnięcia ujawni ich rzeczywistą kondycję.

Ponownie wygrała ciekawość, dzięki czemu możecie podziwiać... suszę i puch:)

Jak, po co?

Umyłam włosy trzykrotnie prostym szamponem z SLES, w tym raz przetrzymałam pianę 3-4 minuty.
Gdy wyschły stały się idealnym materiałem dla olejowania :)
Wiem też na czym stoję, jaka długość jest najbardziej zniszczona i czego im potrzeba (humektanty, emolienty, zakwaszanie i zabezpieczanie).
Dodatkowo mam teraz możliwość dokładnej oceny działania poszczególnych kosmetyków.


Po umyciu co pół godziny przeczesywałam je szczotką.

Po rozczesaniu wystarczyło potrząsnąć głową... :)



Po rozwinięciu koczka

Po rozczesaniu



Jakie naprawdę są?

Górna połowa długości : średnioporowata w kierunku niskoporowatej przy odpowiedniej pielęgnacji.

Dolna połowa długości : ekstremalnie wysokoporowata.
Włosy są bardzo zniszczone, suche, łamliwe, matowe, szorstkie, szybko się rozdwajają (dzielą się też na 3, 4 czy 5 części), bardzo ciężko je nawilżyć.
Wiem, że całą tę długość muszę ściąć - dociążanie daje dobry, ale krótkotrwały efekt.


Jaki efekt mogę osiagnąć?

Wysokoporowate i zniszczone są jednocześnie bardzo plastyczne. 
Odpowiednio dobierając kosmetyki i stylizację bez użycia ciepła (papiloty, koczek, skarpetki, warkocz, ugniatanie itd.) mogę uzyskać włosy miękkie, gładkie, o dużej objętości i dowlonym skręcie lub proste, dociążone i mocno wygładzone.









Zanim dostrzegłam zalety posiadania tego typu włosów naprawdę ich nie lubiłam - doprowadziłam je do strasznego stanu i nie potrafiłam nad nimi zapanować.
Teraz uwielbiam kombinować i z niecierpliwością czekać na efekt końcowy, ich nieprzewidywalność i wymagająca natura daje mi ogromne pole do popisu. :)

Warto polubić swoje włosy.

48 komentarzy:

  1. Też mam wysokoporowate włosy i czeka mnie długa droga do osiągnięcia celu. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie wiem jak Ty to robisz, że z takiej szopki jak na pierwszym zdjęciu potrafisz wyczarowac coś takiego jak na ostatnich fotkach :) Chciałabym tak umieć, jak jeszcze moje włosy były w dramatycznym stanie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie o tym samym pomyślałam! Niesamowite, jaką różnicę widać!

      Usuń
  3. Loki boskie, zakochałam się:D

    OdpowiedzUsuń
  4. Też kiedyś miałam taki puch :D Twoje włosy w wydaniu uporządkowanym są świetne.

    OdpowiedzUsuń
  5. jak ja kocham Twoje włosy! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetnie ukazałaś, jak wiele może zmienić użycie kilku produktów lub przeciwnie, odpuszczenie ich sobie. Moje włosy są zdrowe, ale od zawsze wysokoporowate, przez co wystarczy im kilka humekantów w ekstremalnie suchy/wilgotny dzień i efekt suchych, poplątanych włosów murowany. Podobają mi się Twoje włosy w wersji prostej, czym uzyskujesz taki efekt? :) chyba, że to naturalne, jestem tu pierwszy raz i jeszcze nie zdążyłam przejrzeć reszty bloga :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na zdjęciu są kilka godzin po podcięciu - miałam okazję wybrać sobie maskę i padło na L'Oreal Absolut Repair Cellular (dosłownie na kilka minut), następnie wysuszone na okrągłej szczotce.

      Usuń
  7. Cudowne masz włosy :) Na przedostatnim zdjęciu wyglądają niesamowicie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kocham Twoje włosy:) są piękne czy falowane czy proste:)
    Moje na końcówkach są wysokoporowate, ostatnio się opuściłam w pielęgnacji .. wstyd.


    Pozdrawiam serdecznie;*

    OdpowiedzUsuń
  9. Szok!
    Tak się przyzwyczaiłam do Twoich gładkich, lśniących włosów ze zdjęć, że to pierwsze to na początku myślałam, że jest fake.
    Nie twierdzę, że są straszne, ponieważ moje włosy nie raz tak wyglądają, ale po prostu jak widać takie są włosy, gdy ich nie dopieszczam, wygładzamy i zostawiamy "same sobie".
    Tym bardziej zaczyna doceniać wszelakie oleje, maski, kuracje - przynajmniej dzięki nim optycznie włosy są ujarzmione i nie wyglądają na takie sucharki :)
    I to fakt, suche wysokoporowate włosy łatwo można modelować :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo ciekawy post. Ja również mam włosy wysokoporowate na długości, więc dokładnie wiem o czym mówisz.
    Rzadko udaje mi się osiągnąć tak wspaniałe efekty jak widać u Ciebie na zdjęciach, więc podziwiam, ale i tak będę dążyła do celu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny post:) Widać, że dobrze rozumiesz swoje włosy i potrafisz zdziałać cuda na pozornie nieokiełznanej głowie:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Również uważam, że włosy wysokoporowate dają duże pole do popisu :) Sama mogę mieć kręcone czy proste włosy. Dzisiaj zakręcam na ślimaczka :)

    OdpowiedzUsuń
  13. wow, świetnie potrafisz na nich pracować! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. pielęgnacja bardzo dużo daje! :) tutaj widać doskonale :)

    OdpowiedzUsuń
  15. A czy mogłabyś opisać jak robisz fale ze zdjęcia 5, 8 i 9? Zakochałam sie w nich, a nie wiem jak uzyskac takie cuda na głowie. Pozdrawiam Agnes

    OdpowiedzUsuń
  16. Najpiękniejsze pofalowane, cudownie wyglądają :)

    OdpowiedzUsuń
  17. nie cierpię moich włosów bez odżywki! nie mogę ich rozczesać ;x a przed hennowaniem nie można nakładać odżywki- jedyny minus jaki widzę w tej metodzie farbowania ;D
    a Twoje włosy jak są pofalowane wyglądają super!

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo fajny wpis :) robiłam kiedyś podobny eksperyment na swoich włosach po półtora roku pielęgnacji (chyba w marcu) i byłam wręcz zaskoczona, kiedyś bym nie uwierzyła, że moje włosy po samym szamponie mogą dobrze wyglądać :) niestety później zrobiły się bardzo suche i musiałam je spryskać mgiełką i nałożyć olej, bałam się, że ten brak elastyczności przyprawi mnie o rozdwojenia albo łamanie końcówek..

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja bym się bała zobaczyć moje włosy po samym tylko oczyszczeniu ;)
    Piękny masz kolor włosów :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Szczerze mówiąc wiele razy ciekawiło mnie, żeby umyć włosy prostym szamponem i zostawić je dokładnie jak Ty to zrobiłaś, ale chyba się trochę za bardzo boję tego co mogłabym ujrzeć :D
    Anomalia

    OdpowiedzUsuń
  21. wow mam identyczne włosy jak Ty :) :o

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja wolę nie widzieć moich włosów po oczyszczeniu :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Cały czas staram się polubić swoje włosy :) ale coś mi nie wychodzi, chyba nie jestem jeszcze wprawiona w ich pielęgnacji.

    OdpowiedzUsuń
  24. dawno nie widziałam moich "prawdziwych" włosów. kurczę, skoro Twoje tak wyglądają to moich się aż boję. ale to zdjęcie w loczkach jest świetne, mimo wszytsko wyglądają pięknie. :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Moim zdaniem takie parokrotnie umyte SLS i pozostawione po wysuszeniu z pootwieranymi luskami wcale nie ukazują prawdziwego oblicza włosów. Przecież taki zabieg na pewno pozostawia włosy bardziej wysuszone niż są w rzeczywistości.

    OdpowiedzUsuń
  26. Tak jak pisałam wyżej - pomysł jest wspaniały i przypadł mi do gustu do tego stopnia, że postanowiłam przeprowadzić ten sam eksperyment. Oddałam Ci honory w swoim wpisie, bo naprawdę jestem pod wrażeniem :)

    OdpowiedzUsuń
  27. co z tymi emolientami :) można je uzupełnić w ten sposób że przykładowo nakładamy nawilżającą maskę na 30 min po czym spłukujemy i na 15 minut nakładamy na przykład odżywkę garnier avokado? trochę się gubię w tych wszystkich humektantach i emolientach o_O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jaką nawilżającą maskę masz na myśli?
      O wiele łatwiej jest operować emolientami (oleje, silikony, alkohol cetylowy,cetearylowy,stearylowy itd.) niż humektantami(np. gliceryna, pantenol, glikol propylenowy, betaina, PEG-20 Stearate itd.).

      Emolienty odpowiadają za natłuszczenie włosa,dociążenie go, otoczenie delikatnym filmem, który zatrzymuje nawilżenie, można je stosować niezależnie od temperatury i wilgotności otoczenia. Przesadzenie z ich ilością kończy się jedynie obciążeniem włosów.

      Humektanty, chociaż mają działanie nawilżające,zastosowane w nieodpowiedniej ilości i nieodpowiednich warunkach mogą włosom zaszkodzić - spuszyć i spowodować przesuszenie. Tutaj odsyłam do świetnego postu o punkcie rosy, od którego powinno uzależnić się stosowanie humektanów - http://zaslepionawlosomaniactwem.blogspot.com/2013/05/punkt-rosy-wosy.html

      Patrząc na powyższe bezpieczniej i korzystniej jest oprzeć pielęgnację na emolientowych produktach np. Garnier Awokado i Karite, oleje, a humektanty uzupełniać w sprzyjających warunkach dodając półprodukty (np. glicerynę) do masek czy odżywek.

      Usuń
    2. a maski typu biowax latte, biowax do włosów suchych czy alterra bardziej są zaliczane do masek emolientowych czy jest w nich dużo humektantów?

      Usuń
    3. Biovax Latte - maska emolientowa, która ma dużą ilość protein (mogą one powodować puszenie się i sztywność włosów, szczególnie tych wysokoporowatych), w moim przypadku w ogóle się nie sprawdziła, spuszyła włosy.

      Biovax do włosów zniszczonych - zdecydowanie maska emolientowa, jedna z najlepszych Biovaxu. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że nawilży i wygładzi włosy pod warunkiem, że tolerują olej ze słodkich migdałów.

      Alterra - przeważają w niej emolienty, jednak gliceryna jest dość wysoko. Łatwo zrobić sobie krzywdę tą maską, bazuje na alkoholu i może przesuszyć włosy. Więcej na jej temat tutaj : http://gapowo.blogspot.com/2013/06/maska-alterra-granat-i-aloes-czyli-jak.html

      Usuń
    4. ostatnio zaczełam też balsam seboradin z żeń szeniem a kiedyś stosowałam biowax keratyna plus jedwab ale od niego odeszłam :) co sądzisz z kolei o tych produktach?

      Usuń
    5. Biovax keratyna + jedwab to kolejna wersja, po której wysokoporowate włosy mogą się spuszyć i usztywnić ze względu na keratynę i proteiny jedwabiu. Średnioporowate i niskoporowate pewnie będą zadowolone,chociaż Biovaxy jako maski to dla mnie dość niezrozumiały fenomen, Waxy innych firm są znacznie ciekawsze.

      O Seboradinie ciężko mi coś napisać, na początku ma popularny emolient, po nim humektant i wyciągi... skład jest prosty i treściwy. Możliwość zachwytu jest taka sama jak porażki, humektant i wyciągi mogą spuszyć. Sugerując się opiniami chyba warto go wypróbować, spotkałam wiele słów zachwytu i jestem go bardzo ciekawa:)

      Usuń
  28. Dziewczyny pomóżcie! Moje włosy są identyczne jak na pierwszych zdjęciach. Nie tylko z koloru, ale też z tego, co widzimy na dole. Jakieś siańsko, mimo pielęgnowania i olejowania... Jak to ogarnąć?
    Myję na noc, naturalnie podsychają i zawsze zaplatam w warkocz. Po rozczesaniu - BIEDA! POMOCY!

    OdpowiedzUsuń
  29. Świetny post!:) Dopiero teraz widzę jak bardzo nasze włosy są do siebie podobne :) Mają też swoje plusy, ale są naprawdę ciężkie w utrzymaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  30. ojej! moje na szczęście aż tak się nie puszą chociaż czasem potrafią podobnie wyglądać :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Moim skromnym zdaniem to dziewczyny same sobie robia siano na własne zyczenie , tak sobie mysle ze to wszystko przez szczotkowanie i to nie ważne jak naturalną i cudną szczotka , jeśli włosy sa falowane to chyba powinno sie je rozczesywac tylko grzebieniem z szeroko rozstawionymi ząbkami , a szczotkowac tyle to co sa naprawde proste

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko mi się z tym w pełni zgodzić - przy odpowiedniej pielęgnacji spokojnie można szczotkować fale i wyglądają wtedy pięknie.
      http://3.bp.blogspot.com/-RnUP9Xe0Bpo/Un9ZkS--W7I/AAAAAAAABIA/mSOAZG-uMro/s640/DSCN72489.png - szczotkowane dosłownie chwilę przed zrobieniem zdjęcia.
      Jeśli jednak są bez wsparcia jakiejkolwiek pielęgnacji, saute - jak na zdjęciach w poście - zniszczone i przesuszone, wtedy oczywistym jest, że zrobi się siano.

      Usuń
  32. Masz przepiękne włosy! Mam taką samą porowatosc i właściwości,plusem duzym jest właśnie ta skłonność do różnych skrętów itd:)

    OdpowiedzUsuń
  33. Masz bardzo podobne włosy do moich, ale ja nie umiem zrobić takich falek :)

    OdpowiedzUsuń
  34. SLS wysusza włosy !! Nie można używać szamponów w których sie znajduje. :o Nie oczyszcza,odpowiada tylk oza pienienie się. Przez pewien okres czasu był nawet zakazany do produkcji szamponów,ale jest tani ,więc znowu go "zlegalizowano". Do tego SLS używa się do płynów do mycia naczyń, do produktów myjących tapicerki itp. Jedynie szkodzi. I jest tak na 100%, bo uczę się w zawodzie fryzjerki w salonie gdzie ciągle się szkolimy i właśnie o tym kiedyś mówiła mi szefowa.

    OdpowiedzUsuń
  35. Do tego SLS jest rakotwórczy. Tylko musi się w dużych ilościach dostawać do krwi,np.przez rany.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...