wtorek, 24 września 2013

Domykanie łusek włosów wysokoporowatych - efekty zakwaszania i chłodu

Skoro poruszyłam wczoraj temat zakwaszania włosów to dobra okazja, by go rozwinąć.

Domknięcie łusek sprawia, że włosy są bardziej gładkie, śliskie i lśnią mocniej niż zazwyczaj.

Ten efekt można osiągnąć kilkoma różnymi sposobami, niestety najbardziej popularnymi poradami są płukanki z octu lub cytryny oraz płukanie chłodną wodą - najczęściej nieodpowiednie dla zniszczonych i wysokoporowatych włosów o czym nie mówi się już tak wiele.
(Więcej o temperaturze i łuskach w dalszej części posta).

Nie raz uparcie płukałam włosy w wodzie z octem jabłkowym lub cytryną, spłukiwałam chłodnym strumieniem - po takim traktowaniu końce były sztywne i sianowate, a ja byłam przekonana, że w moim przypadku nie da się osiągnąć efektu gładkiej, lśniącej tafli
Dopiero niedawno dowiedziałam się, jak bardzo się myliłam.

Zamieszczone zdjęcia zostały zrobione w naturalnym świetle w pochmurny dzień.

W skrócie:

Umyłam włosy lawendowym szamponem Johnson's Baby, zmiękczyłam odżywką Hegron, zakwasiłam płynem Facelle Sensitive na całej długości i na kilkanaście sekund nałożyłam balsam marokański Planeta Organica. Następnie suszenie zimnym powietrzem.
Aby wygładzenie i połysk były lepiej widoczne ostatnie dwie minuty suszyłam je na dużej, okrągłej szczotce.
Na włosach pofalowanych lub pokręconych ciężko dostrzec ten efekt - rzadko kiedy nie błyszczą na zdjęciach.

Po przeczesaniu końce nie puszą się, są ciężke i lejące.


Muszę przyznać, że po całym dniu z tak śliskimi i gładkimi włosami zatęskniłam za moim siankiem. :)
Dostawałam szału gdy niezależnie od fryzury (kitka, warkocz, koczek) i użytej gumki lub spinki pasma włosów natychmiastowo wyślizgiwały się a całość rozpadała po minucie.

Dla przypomnienia i porównania - tutaj znajdziecie zdjęcia ukazujące prawdziwe, puszące się oblicze moich włosów.



Zakwaszanie w trakcie zmiękczania:

Lub prościej - zakwaszanie między odżywkami. :)

Najlepiej sprawdzają się tutaj płyny do higieny intymnej ze względu na swoje niskie pH i wygodę użycia.
Płyn nie powinien zawierać SLS ani SLES - świetnie sprawdza się znany i tani Facelle Sensitive czy droższy, o prostszym i bardziej delikatnym składzie Lactacyd Femina Plus.

Odżywka, którą zmiękczamy włosy przed ich zakwaszeniem powinna mieć jak najprostszy skład.
Może zawierać humektanty i emolienty (raczej te typowo chemiczne zamiast olejów), za to lepiej unikać protein. Ideałem prostej odżywki jest Hegron w obu wersjach.
Nie ma konieczności długiego przetrzymywania jej na włosach, pół minuty wystarczy.
Po spłukaniu należy umyć długość wspomnianym płynem zakwaszającym. 
Odżywka, którą nakładamy po zakwaszeniu włosów powinna być bogata w emolienty, bez protein.
Na tym etapie można już dowolnie kombinować z czasem trzymania i łączeniem. :)

Przykładowy plan mycia i odżywiania z uwzględnieniem zakwaszania tutaj.


Domykanie łusek chłodnym nawiewem:

Dopiero po przeczytaniu komentarza Weroniki (piękne włosy i świetnie napisane posty, polecam serdecznie!) uświadomiłam sobie, że nie poszukałam żadnych informacji na temat wpływu temperatury na łuski włosa. 
W pielęgnacji i ocenie jej działania opieram się przede wszystkim na obserwacjach i porównaniach, natomiast wszelkiego rodzaju naukowe badania traktuję raczej jako ciekawostkę niż wyrocznię - każdy włos jest inny i reaguje inaczej na różne czynniki. 

Zdania na temat faktycznego wpływu chłodnej wody/powietrza na stan włosów są podzielone.
Naukowcy twierdzą, że jest to mit i temperatura nie ma wpływu na stopień odchylenia łusek. 
Kobiety, które wypróbowały zimne płukanki na sobie zauważyły, że włosy są bardziej lśniące lub przeciwnie, spuszone i splątane.

Komu wierzyć? Sobie

Spłukiwanie włosów zimną wodą za każdym razem kończy się u mnie sianem, niezależnie od oleju czy odżywki.
Ku mojemu zaskoczeniu wysuszenie włosów zimnym nawiewem działa zupełnie inaczej - wygładza włosy do tego stopnia, że wyślizgują się z warkocza czy kitki, delikatne dla włosów gumki sobie po prostu nie radzą.
Połączenie zakwaszania między odżywkami i suszenia chłodnym powietrzem wypróbowałam kilka razy z kilkoma odżywkami i różnica była minimalna, zależna od ilości i rodzaju użytych emolientów.
Pierwszy raz udało mi się osiągnąć to, o czym marzyłam - włosy tak gładkie, śliskie i błyszczące jak typowe zdrowe, niskoporowate.

W tym miejscu zachęcam do sprawdzenia zakwaszania i chłodnego nawiewu na sobie, bez sugerowania się tym, co sądzą naukowcy i blogerki. 



Być może połączenie niskiego pH i chłodu sprawdzi się też u Ciebie?


34 komentarze:

  1. no no no, jestem pod wrażeniem! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam bardzo podobnie w takim razie, bo zimna woda też źle działa na moje włosy, ale zimny nawiew pod koniec suszenia jakoś je trzyma w ryzach. Poza tym, jak zawsze, teoria teorią, ale w praktyce to włosy każdego człowieka sa inne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weronika, swoim poprzednim komentarzem dałaś mi do myślenia:P Dopiero teraz zastanowiłam się nad tym tematem.
      Myślę, że to duża różnica - zimny nawiew czy zimna woda. Przecież włosy nasączone wodą mają rozchylone łuski bez względu na temperaturę tej wody. Na dodatek temperatura wody utrzymuje się tylko przez chwilę, potem ma 'temperaturę pokojową'. Dlatego zimny nawiew jest na pewno bardziej skuteczny, gdyż przez cały czas trwania procesu temperatura odparowywania jest niska.
      W takich chwilach cieszę się, że założyłam bloga i czytam odkrycia włosomaniaczek:))

      Usuń
  3. Kurcze,muszę to wypróbować, bo mój puch mnie niekiedy dobija :) Zimna woda powoduje, że moje włosy są strasznie szorstkie. Też tak masz?

    OdpowiedzUsuń
  4. Z Zimny nawiew w suszarce ma temperaturę pokojową, a nawet nieco cieplejszą. Za to wodą z przesady często polewamy włosy lodowatą i to zaraz po płukaniu ich w wodzie ciepłej. Jeśli woda do ostatniego płukania będzie letnia, efekt będzie ten sam jak przy chłodnym nawiewie. Nie do końca wiem, skąd ten mechanizm, ale zimna woda to u wielu będzie siano, natomiast jedynie chłodna (25-30 stopni) ładnie domknie łuski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, określenie "zimny/chłodny nawiew" jest trochę na wyrost.
      Próbowałam kilku wersji chłodniejszego płukania - stopniowanie temperatury ku niższej, płukanie chłodną/letnią i niestety za każdym razem kompletna porażka. Nie mam pojęcia skąd taki efekt (zarówno po letniej, chłodnej jak i zimnej wodzie), mogę jedynie gdybać.

      Usuń
  5. Bardzo ciekawy sposób.
    Tą inną alternatywą dla Facelle zainteresowałaś mnie już w poprzednim poście. Nie próbowałam jeszcze takiego zakwaszania.
    Póki co u mnie najlepiej domyka łuski płukanka z kwasu mlekowego. Po niczym tak się nie błyszczą moje włosy jak po niej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. brzmi i wygląda fenomenalnie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie niestety balsam marokański średnio się sprawdza :<
    Pomimo, że pachnie cudownie, to jakoś mi nie podpasował :(

    Pozdrawiam!
    http://veronika-bloog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. masz bardzo ładne włosy. U mnie pewnie te rady by się za dobrze nie sprawdziły jednak...

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudowne masz włosy! Z chęcią wypróbuje Twoje rady :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Moje włosy zdecydowanie wolą chłodniejszy nawiew. Z wodą ciężko jest trafić w odpowiednią temperaturę i dość często kończy się to sianem. ;) Muszę spróbować tego zakwaszania.
    Masz piękne włosy.

    OdpowiedzUsuń
  11. Spróbuje napewno. pozdrawiam agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  12. używam do tego płukanki malinowej z YR, ja również zauważyłam wygładzenie włosów :) coś w tym musi być

    OdpowiedzUsuń
  13. czyli że następny produkt do chciej listy :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Znam to, to znaczy, jeśli wysuszę włosy suszarką i pod koniec użyję chłodnego nawiewu moje włosy są gładkie, niestety po osławionych płukankach zakwaszających, moje końcówki były zwyczajnie suche a włosy matowe.

    OdpowiedzUsuń
  15. Dzięki za ten wpis, na pewno spróbuję zakwaszania i zimnego nawiewu, wygładzenie to jest to czego potrzeba moim włosom :)

    A z octem i cytryną to prawda - wiele źródeł podaje je jako cudowny lek na piękne, lśniące włosy, tylko zapominają wspomnieć, że na zniszczonych włosach efekt będzie odwrotny!

    OdpowiedzUsuń
  16. Ciekawy sposob, musze wyprobowac koniecznie :)! U mnie zimna woda raczej wplywa pozytywnie, facelle na skalp sie nie sprawdzil, ale przy nastepnym myciu wyprobuje go do Twojej metody zakwaszania, na dlugosci :)

    OdpowiedzUsuń
  17. U mnie właśnie sprawdza się zimna woda i włosy są błyszczące. O zimnym nawiewie nie słyszałam ale też nie suszę włosów za często, chociaż muszę wypróbować. U Ciebie efekt wygląda rewelacyjnie! Starsznie zazdroszczę i oczywiście podziwiam :) szczególnie te fale..Marzenie!

    Dziękuje za bardzo wyczerpujący komentarz nt. maski Alterry, chyba się dostosuję i nie będę jej nakładała solo. Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Od jakiegoś czasu czytam Twojego bloga i jestem pod wrażeniem :) Jest tu naprawdę wiele cennych rad na temat pielęgnacji. Szczególnie podoba mi się ta złożona pielęgnacja. Na początku podchodziłam do niej sceptycznie i myłam włosy metodą OMO zazwyczaj, a potem nakładałam maskę. Włosom zawsze czegoś brakowało. Ostatnio spróbowałam złożonej pielęgnacji, z oczyszczaniem, zakwaszaniem Facelle, maską nawilżającą itp. Na koniec wysuszyłam chłodnym nawiewem. Moje włosy są cudownie nawilżone, miękkie, sypkie, błyszczące, końce wyglądają na zdrowe. Dziękuję Ci :)) Mam zamiar przestawić się na taką pielęgnację, jestem naprawdę zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Od dłuższego czasu chodzi za mną ocet jabłkowy. Muszę w końcu go kupić i przetestować na swoich włosach, u innych blogerek zbiera same "ochy i achy" :)
    Anomalia

    OdpowiedzUsuń
  20. Jakie wygładzone, jestem pod wrażeniem!

    OdpowiedzUsuń
  21. Uwielbiam kolor twoich włosów, jest cudowny ! chciałabym sobie taki sprawić niestety do mnie wogóle nie pasuje a szkoda

    OdpowiedzUsuń
  22. Co ile podcinasz końcówki ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio podcinałam je pół roku temu, od tego czasu jedynie wycinam pojedyncze zniszczenia. Nie potrafię powiedzieć kiedy zdecyduję się na ich wyrównanie, może za miesiąc lub dwa.
      Na drugim zdjęciu widać jak bardzo są przerzedzone.

      Usuń
  23. Hej, czy mogłabyś podać jakieś inne przykłady odżywek, których można użyć do zmiękczenia włosów przed zakwaszaniem? Byłaby bardzo wdzięczna :) Wiem, że napisałaś, że mają mieć jak najprostszy skład, ale jestem jeszcze zielona w temacie włosomaniactwa i nie znam też zbyt wielu produktów, dlatego ciężko mi to określić. Jak do tej pory wszystkie Twoje porady i produkty sprawdziły się również na moich wysokoporowatych, blond włosach, już nie mogę się doczekać wypróbowania tej metody. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak naprawdę włosy można zmiękczyć każdą odżywką, która nie zawiera protein (czyli jajko, keratyna, jedwab, pszenica, owies, mleko, kefir, jogurt, elastyna, soja).
      Może to być popularny Garnier Awokado i Karite, Garnier Aloesowy, Garnier Mango i Tiare, maski i odżywki Gloria, niebieska Isana lub ta do włosów farbowanych.
      Ja lubię zmiękczać odżywkami bez żadnych wartościowych dodatków ponieważ zależy mi na jak największej kontroli nad stosowanymi składnikami z kategorii dobrych i naturalnych, łatwiej jest wtedy ocenić czy np. dany olej mi odpowiada. :)

      Usuń
    2. Dziękuję ślicznie :)

      Usuń
  24. Hmm. Ja jakos jednak sceptycznie podchodze do zakwaszania w trakcie dożywiania włosów. Możesz mi dokładniej wyjaśnic o co w tym wszystkim chodzi? Juz nie wspomnę, że Fac-e. dla moich włosów jest za mocny, ale dlaczego po zmiekczaniu zakwaszamy a nie na końcu? Czy to nie jest tak ze przy mniej rozchylonych łuskach mniej sie 'wchłania' do włosa? Nie lubię nie rozumiec!! :(

    OdpowiedzUsuń
  25. śliczne, śiczne włosy. Moje marzenie

    OdpowiedzUsuń
  26. Hej
    Trochę nie pojmuję faktu mycia włosów płynami do higieny intymnej rozumiem, że ma inne PH ale jest wiele sposobów na zamknięcie łusek np stosowana przez nasze babcie płukanka z octem (jabłkowym) bądź specjalne maski zakwaszające.
    Swoją drogą masz śliczne włosy podoba mi się ich kolor :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Dokładnie tak jak napisałam we wstępie, próbowałam najpopularniejszych sposobów zakwaszania nie raz, ale dla moich włosów są zbyt mocne, ciężko kontrolować uzyskane pH, a efektem są przesuszone końce.
      Płyn ma stabilne pH, działa delikatniej.

      Usuń
  27. Super! Wypróbuję, bo z cytryną roznie u mnoe nywa. Loteria :D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...