wtorek, 26 listopada 2013

Ruska Bania - czego my właściwie używamy?

Aktualizacja poniżej.

Przyznaję, że zaniepokoił mnie i zaskoczył komentarz jednej z Czytelniczek pod recenzją maski Ruska Bania 'Miód i Leśne Jagody'.






"Nie wiem czy tu zaglądasz, ale jeśli tak to mam pytanie odnośnie składu tej maski. Na polskiej naklejce jest prosty, ładny skład, ale na odwrocie kartonika oryginalny skład po rosyjsku jest zupełnie inny: woda pitna, skrót od "związków powierzchniowo czynnych" (nie wiadomo jakich!), alkohole tłuszczowe, emulgina (równie tajemnicza), kwas cytrynowy, kompozycja zapachowa, katon i dopiero na szarym końcu w ilościach śladowych ekstrakt z jagód i miód. Skąd zatem te rozbieżności w zapisie składu? A może ja mam już jakąś nową gorszą wersję? Byłabym Ci wdzięczna za odpowiedż."

Nie mam jak sprawdzić tego osobiście i jestem na siebie zła, że ślepo uwierzyłam w nadrukowane na naklejce informacje.
Sama nie wiem, dlaczego takim zaufaniem obdarzyłam te produkty.

 Może któraś z Was zwróciła na to uwagę, wie coś na ten temat?

Aktualizacja:

tonia : Znalazłam sklad a rosyjskich stronach- Twoja komentatorka ma rację- kurcze, bezszczelnie nas te sklepy online oszukują :( Dobrze ze znam rosyjski-teraz bedę czytać sklad w oryginale

Oraz załączone zdjęcie - dziękuję!

Oryginalny skład:



Okazało się, że inne kosmetyki z serii Ruska Bania produkowane przez firmę Pierwoje Reshenie również mają inny, o wiele gorszy skład niż podany na polskiej etykiecie.
Najbardziej dobitny przykład - na drugim miejscu w rzeczywistości znajduje się SLS, a nie naturalny wyciąg.
Więcej tutaj.

Nadal jestem zaskoczona i zszokowana, o rozczarowaniu nawet nie wspomnę... 
Czytajmy oryginalne składy!

38 komentarzy:

  1. OMG, Czyżby ktos specjalnie źle tłumaczył?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znalazłam sklad a rosyjskich stronach- Twoja komentatorka ma rację- kurcze, bezszczelnie nas te sklepy online oszukują :( Dobrze ze znam rosyjski-teraz bedę czytać sklad w oryginale

      Usuń
    2. tu znalazłam zdjęcie skladu: http://irecommend.ru/sites/default/files/imagecache/copyright/user-images/44153/sam_7194.jpg

      Usuń
    3. A ja po prostu zawsze odrywam polską nalepkę... Już nie raz trafiłam pod nią na co innego... A najbardziej lubię "naturalność" i 4 rózne parabeny:/

      Usuń
  2. Na to nie zwróciłam uwagi i ja!
    Będę śledziła ten post i mam nadzieję, że to nie są puste informacje...

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam tej maski, ale również śledze post będzie to dla mnie przestrogą..

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety nie używałam tych masek, ale faktycznie jeśli tłumaczą zupełnie inny skład, to jest brak szacunku dla klienta :/

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeśli to prawda, to byłabym nieprzyjemnie zaskoczona...Co do innych kosmetyków rosyjskich to miałam ich już trochę (też z serii Babuszki Agafii, np. balsamy na propolisie) i za każdym razem czytałam też rosyjską etykietę - wszystko się zgadzało. Albo to fałszywa plotka, albo problem dotyczy tylko tych masek...Możesz ktoś mógłby zrobić zdjęcie i tu wkleić?

    OdpowiedzUsuń
  6. Uuuu, przyznam, że również mam te maski i nie zwróciłam uwagi na rozbieżności. Dziękuję za ten post.

    OdpowiedzUsuń
  7. mnie zawsze ciakawił zwrot aqua with infusions of ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest jeszcze do zniesienia. Wystarczy mieć świadomość, że te kilka ekstraktów występujących po wodzie to tylko jej "składniki" i tak naprawdę nie ma ich dużo, poimo, że zajmują 2., 3. itd miejsce w składzie.

      Usuń
  8. Tylko co zrobić jak się nie zna rosyjskiego? W takiej sytuacji google translate niezbyt pomoże, bo wiadomo jak to jest z jego tlumaczeniami...i weź tu czlowieku ślepo wierz sklepowi w którym kupujesz :-/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego się cieszę, że Juliusz jest biegły w rosyjskim :D

      Usuń
  9. To już wiemy czemu super efektów po niej nie ma, mimo tego, że skład niby super.

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja byłam zdziwiona czemu na mnie nie działa chociaż dużo osób ją polecało.

    OdpowiedzUsuń
  11. Tylko jak to możliwe, że wszystkie sklepy internetowe mają ten sam skład naklejony? To znaczy, że to importer jest oszustem?

    OdpowiedzUsuń
  12. Uuu... to zakrawa na oszustwo! Na szczęście nie miałam ruskiej bani i raczej już się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  13. No i wspomnijmy o tym, że większość kosmetyków rosyjskich ma inaczej przedstawiany skład - zamiast ułożenia składników w kolejności, na pierwszy plan idzie 'woda w mieszaninie z ', co oznacza, że równie dobrze te wszystkie cuda i oleje mogą być za kompozycją zapachową.

    OdpowiedzUsuń
  14. Pytanie, czy Ruska Bania tak nas w konia robi,czy wszystkie planety organiki i inne... Może ktoś, kto zna rosyjski by się dokładnie przyjrzał składom i dał nam znać jak to wygląda w rzeczywistości?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większość składów jest podana w oryginale jednak, a nie zaklejona polską naklejką. Na produktach Natura Siberica i Planeta Organica na przykład. I wygląda dobrze.

      Usuń
    2. Inne rosyjskie kosmetyki, które miałam, mają podany skład w alfabecie łacińskim już na opakowaniu i wszystko się zgadza. Skład Ruskiej Bani od początku był dla mnie podejrzany (zbytnia prostota i brak konkretów) i stąd dzieliłam go na pół. Niemniej nie jest to zła odżywka (bo maska to imo nie jest) i nie szkodzi nawet delikatnej skórze mojego dziecka, toteż nie popadajmy w zbytnią panikę :)

      Usuń
  15. Zastanawia mnie, czy to może wynikać z jakichś regulacji dotyczących kolejności podawania poszczególnych składników.

    OdpowiedzUsuń
  16. Jestem zła. Nie wiem czy ktoś robi to specjalnie, czy polski skład miał być listą składników aktywych, najważniejszych, czy co, a ktoś w pewnej chwili uznał, że to całość... Przyjmijmy, że to nieważne. Ale powinno sie coś zmienić. Może napiszmy maile do większych sklepów, z których kupujemy kosmetyki?

    OdpowiedzUsuń
  17. mam tą maskę, ale jeszcze nie używałam. bardzo dziwna ta sytuacja...

    OdpowiedzUsuń
  18. Tego to się nie spodziewałam.Nie sądziłam ,że mogą nas tak oszukiwać ,a szkoda bo miałam zaufanie do nich

    OdpowiedzUsuń
  19. No to masz babo... banie ;/ Nieciekawa sprawa, chciałam to kupić i dobrze że się wstrzymałam. Jeszcze się niedługo okaże, że te wszystkie rosyjskie cuda to wyssane z palca brednie w ładnych opakowaniach.

    OdpowiedzUsuń
  20. trochę mi przykro ;/ sklepy sprzedające ruską banię powinny wziąć odpowiedzialność za skład. U mnie maska się nie sprawdziła ;/;/;/;/;/

    OdpowiedzUsuń
  21. Nieciekawa sprawa:/ Mam peeling z tej serii i też ma różne składy:
    http://cosmeticsfriend.blogspot.com/2013/11/peeling-ruska-bania-ktory-skad-jest.html

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja nigdy nie miałam zaufania do rosyjskich kosmetyków. Ekstrakty i oleje nie należą do tanich składników, ponieważ pozyskując je, przerabiamy sporą ilość surowca. W związku z tym kosmetyk za 16 zł, który zawiera mnóstwo drogocennych substancji, jest dla mnie podejrzany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Łudziłam się, że może zastosowane ilości są niewielkie, ale jednak proporcje składników się zgadzają...

      Usuń
    2. To mnie akurat nie dziwi. Wyjaśnieniem jest cudowny zwrot "aqua with infusions of". Można mieć tani kosmetyk z ekstraktami wysoko na liście, dzięki temu, a wcale nie ma ich dużo.

      Usuń
  23. szok! ale sie wkurzylam-a ja naiwnie wierzylam w te cudownie wielkie zawartosc ekstraktow,ziol....masakra;/

    OdpowiedzUsuń
  24. Wow szok dobrze wiedziec :)
    wiem, że nikt nie lubi zostawiania linków do siebie, ale u mnie od dzisiaj jest fajny Mikołajkowy konkurs z super nagrodą - może masz ochotę zaglądnąć :) mybeautyjoy.blogspot.co.uk

    OdpowiedzUsuń
  25. Czy pisałaś o tej sprawie do sklepu, w którym kupiłaś maskę?

    OdpowiedzUsuń
  26. Też zastanawiałam się nad cudnymi składami tych masek w zadziwiająco przystępnych cenach; przecież nieraz takie ekstrakty tam lecą, że koszt ich pozyskania i produkcji przekroczyłby ceny tych masek, zważywszy na fakt, że w Rosji kosztują nie więcej niż 4 złote. Sama mam kultową drożdżową (dla mnie akurat nic specjalnego) i tak ciągle myślałam, którą jeszcze przetestować. Do dzisiaj. Natchniona tym postem weszłam na google. ru i wpisałam babushka agafia i znalazłam forum samych Rosjanek. Umiem czytać, co nieco rozumiem, resztę "kopiuj -wklej" i okazało się...co do działania: opinie podzielone, ale maski rzekomo produkowane są w amatorskim laboratorium, ponoć w jakiś podpiwniczeniach, z przekrętami w kontrolach jakości, a te wszelkie mydełka to jeden wielki siarczan sodu, a organiczne produkty dodawane w śladowych ilościach, za to etykietka tyczy się całego produktu....tutaj link dla potwierdzenia http://www.woman.ru/beauty/cosmetics/thread/3966481/2/

    OdpowiedzUsuń
  27. Z tej serii zużyłam już maskę z "ekstraktem z maślanki i czarnego chleba" a obecnie używam tej 'Miód i Leśne Jagody'....

    Maska z "ekstraktem z maślanki i czarnego chleba" była bardzo przeciętna i niewydajna...skończyła mi się po 4-5 użyciach...
    Maska 'Miód i Leśne Jagody' jest wydajniejsza, ale też słaba, używam jej do mycia włosów (OMO)...

    Co do składów, ich oryginalności, wiarygodności nic nie mogę powiedzieć...jestem w szoku po tym poście...chyba muszę się temu bliżej przyjrzeć...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...