wtorek, 31 grudnia 2013

Olejek łopianowy z olejkami drzewa herbacianego i rozmarynu Green Pharmacy

Kupiłam ten olejek rok temu, kiedy w blogosferze cała seria dosłownie robiła szał. :)
Nie mam pojęcia dlaczego wzięłam akurat ten, marzył mi się łopianowy z papryką. Miałam go dokupić, ale na szczęście włączyło mi się samodzielne myślenie. 

Ostatecznie cieszę się, że nie kupiłam innych olejków z tej serii. 

Cena: ok.6zł / 100ml


Olejek łopianowy z olejkami drzewa herbacianego i rozmarynu Green Pharmacy


Skład:

Vegetable Oil - olej roślinny, którego pochodzenie nie jest znane; pod tą nazwą może się kryć olej słonecznikowy, kukurydziany, sojowy itd. chodzi o to, żeby wyszło tanio i mimo tego nadal... oleiście:)

SC-CO2-extract Arctium Lappa (Burdock) - ekstrakt z łopianu większego, działa przeciwłupieżowo, kojąco i przeciwświądowo na skórę głowy, pobudza cebulki 

Melaleuca Alternifolia (Tea Tree) Essential Oil - olejek z drzewa herbacianego, działa antybakteryjnie, przeciwgrzybiczo, łagodzi stany zapalne, pomocny w leczeniu łupieżu

Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Essential Oil - olejek z rozmarynu, działa antyseptycznie, antybakteryjnie, przeciwgrzybiczo, zapobiega nadmiernemu przetłuszczaniu się włosów i ich wypadaniu, łupieżowi oraz łojotokowi

BHT - przeciwutleniacz, konserwant, ma dwa oblicza - zapobiega powstawaniu wolnych rodników chroniąc skórę, jest jednocześnie toksyczny i może powodować podrażnienia oraz uczulenia



Mam świadomość, że olejek łopianowy uzyskuje się poprzez mieszanie go z olejem roślinnym, niestety nie ma informacji dotyczących samego oleju bazowego jak i ilości ekstraktu. 
Patrząc na cenę ciężko mi uwierzyć w szczególną wartość produktu. :)






Opinia, działanie:


Zapach ziołowy, konsystencja rzadka, typowa dla olejków, wydajność dobra.

Stosowany na skórę głowy nie zrobił zupełnie nic. Wcierałam go regularnie przez ponad miesiąc - nie zmniejszył wypadania włosów, nie ograniczył przetłuszczania, nie odbił włosów od nasady, nie przyspieszył porostu.
Zdenkowałam go nakładając na długość bez dodatków lub wymieszany z innymi olejami.
Ze względu na zawartość ekstraktu ziołowego nie zostawiałam go na włosach dłużej niż 15-30 minut.
W tej roli sprawdził się lepiej - sprawił, że końce stały się bardziej sypkie. 


Ze względu na zawartość olejków eterycznych może być pomocny w walce z trądzikiem nakładany punktowo na zmiany skórne.

Choćbym chciała nie jestem w stanie napisać o tym olejku nic więcej. Nie pomógł, nie zaszkodził...


Macie, lubicie?

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Isana Hair Professional Oil Care - świetna i tania odżywka

Pierwszą odżywką z tej serii, której miałam okazję używać, była wersja Locken do włosów kręconych (pomarańczowa). Byłam zachwycona jej działaniem, dlatego postanowiłam kupić pełnowymiarowe opakowanie. W sklepie zmieniłam zdanie, zapragnęłam spróbować czegoś innego i wzięłam poniższe cudeńko... typowa kobieta. :)

Cena: 9zł / 500ml   w promocji 5zł / 500ml
Dostępne tylko w Rossmannie.




Skład:

Cetearyl Alcohol - niejonowa substancja powierzchniowo czynna, emolient tłusty, często komedogenny; tworzy film, który zatrzymuje wilgoć, zmiękcza, wygładza i pośrednio nawilża włosy i skórę

Glycerin - gliceryna, humektant, działanie nawilżające, jednak stosowania w nieodpowiednich warunkach określanych tzw. punktem rosy (np. sezon grzewczy) może wykazywać działanie odwrotne

Glyceryl Stearate SE - emolient tłusty, ester kwastu stearynowego i gliceryny, często komedogenny; tworzy film, który zatrzymuje wilgoć, czyli pośrednio nawilża; zmiękcza i wygładza włosy

Citric Acid - kwas cytrynowy, regulator pH, rozpuszcza się w wodzie

Stearamidopropyl Dimethylamine - składnik pochodzenia roślinnego, zmywalny wodą, zastępuje silikon

Hydrolyzed Wheat Protein - hydrolizat protein pszenicy; substancja filmotwórcza; kondycjonuje, zmiękcza i wygładza, działa antystatycznie; łagodzi drażniące działanie substancji powierzchniowo czynnych

Argania Spinosa Oil - olej arganowy, w jego składzie znajduje się unikalna kompozycja kwasów tłuszczowych oraz witamina E - silny przeciwutleniacz. Świetnie się wchłania, mocno nawilża

Panthenol - prowitamina B5, nawilżająca substancja aktywna - ma zdolność wnikania wgłąb skóry/włosa; wygładza, działa przeciwzapalnie, przyspiesza regenerację naskórka

Quaternium-87 - substancja, która najprawdopodobniej nadbudowuje się na włosach, których łuski są mocno rozchylone, pochodzenia roślinnego, nadaje włosom objętości, ma właściwości antystatyczne, nabłyszcza i wygładza włosy. Niektóre źródła podają, że nie nadbudowuje się

Niacinamide - witamina PP/B3; poprawia kondycję włosów, ogranicza ich wypadanie

Distearoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate - związek syntetyczny będący mieszaniną kwasów tłuszczowych; kondycjonuje, ma działanie antystatyczne

Propylene Glycol - humektant, może podrażniać jeśli jest stosowany na chorobowo zmienioną skórę

Parfum - zapach

Linalool -  imituje zapach konwalii, składnik kompozycji zapachowej, potencjalny alergen

Sodium Benzoate - sól kwasu benzoesowego, konserwant zapobiegający rozwojowi mikroorganizmów

Potassium Sorbate - konserwant

Phenoxyethanol - konserwant zapobiegający rozwojowi mikroorganizmów


Prosta bezsilikonowa odżywka (zawiera jedną substancję oblepiającą - Quaternium-87).
Pierwsze trzy składniki stanowią podstawę odżywki, występujący po nich kwas cytrynowy raczej został tu dodany w niewielkiej ilości podobnie jak każda substancja po nim.
To dlatego hydrolizowane proteiny nie zrobią wrażliwym włosom żadnej krzywdy, a olejowy charakter odżywki to raczej typowy chwyt, by zachęcić nas do zakupów. :)



Opinia, działanie:


Zapach wyraźny, trochę dziwny. Dla mnie przyjemny, ale może się nie podobać.
Odżywka nie przelewa się przez palce, nie jest też bardzo gęsta.
Wydajność dobra, wystarczy średnia porcja by dokładnie pokryć włosy.

Produkt bardzo dobrze rozprowadza się na włosach, podczas spłukiwania widać wyraźną różnicę - są one mocno wygładzone i dobrze rozdzielone, tracą przez to na objętości.

Odżywka świetnie wygładza, ujarzmia i uelastycznia włosy, a przede wszystkim końcówki.
Są po niej sypkie, nie strączkują się, nie robią się suche między myciami.
Niestety bardzo łatwo nie tylko dociążyć, ale też obciążyć nią włosy nakładając zbyt dużą ilość produktu lub wybierając złe zestawienie z szamponem lub olejem. Dotyczy to też suchych włosów, które mają tendencję do strączkowania w takim przypadku.

Używam jej do emulgowania i zmywania olejów, mycia dolnej połowy długości, obu O w OMO oraz zmiękczania.
Jeśli końcówki stają się problematyczne nakładam ją jak maskę pod kompres i zostawiam na pół godziny lub dłużej. Unikam wtedy pokrywania nią zdrowych partii włosów.
Jeżeli włosy nie są mocno przesuszone najlepiej sprawdza się nałożenie odżywki na 2-10 minut.

Wersja Locken jest lżejsza i bardziej uniwersalna, na pewno ją dokupię.

Miałyście, lubicie?



niedziela, 29 grudnia 2013

Pielęgnacja włosów przed i po farbowaniu

Ostatni rok był dla moich włosów naprawdę ciężki - prawie każde farbowanie obejmowało również długość, dlatego końce bardzo szybko się niszczyły. Utrzymanie ich w przyzwoitej (jak na przesuszone włosy) kondycji było dla mnie dużym wyzwaniem.

Jest mi szkoda tylu miesięcy sumiennego olejowania i odżywiania, ale chęć przyciemnienia włosów z poziomu 10 do 9 lub 8 była silniejsza niż obsesja na punkcie zdrowych końcówek.
Dodatkowo chciałam uniknąć pigmentacji włosów, która chociaż pozwoliłaby mi dość trwale przyciemnić kolor za jednym razem, dałaby ciemniejszy efekt niż tego chciałam.
Kilka dni temu po raz pierwszy położyłam farbę L'oreal Preference 8.0 - wyszło... ciepło, trochę karmelowo, jestem ciekawa jak odcień będzie się wypłukiwać.

Niestety farba dramatycznie wysuszyła i przypaliła mi końce - ilość rozdwojeń, białych kulek i zniszczeniowych mutantów natychmiast wzrosła. Takiego koszmaru dawno nie doświadczyłam.
Mam świadomość, że chemia po prostu przyspieszyła proces rozdwajania, który już się rozpoczynał.

Podcięcie włosów u jedynej fryzjerki, której ufam, planuję na początek lutego i nie jestem w stanie w żaden sposób przyspieszyć wizyty. Do tego czasu na pewno będę wycinać zniszczenia, są zbyt przerażające żeby zostawić je w spokoju - wystrzępiony ogonek, który uzyskam, tak czy inaczej pójdzie do ścięcia.

Mimo tej porażki chciałabym podzielić się z Wami sposobami pielęgnacji włosów, które pomogły mi utrzymać wybitnie podatne na zniszczenia końce w całkiem dobrej kondycji. :)

(przed farbowaniem)
pielęgnacja włosów przed farbowaniem i po farbowaniu


Przed farbowaniem:


Pielęgnacja włosów nastawiona na nadchodzące farbowanie tak naprawdę nie różni się od tej "zwykłej", zwiększa się jedynie intensywność zabiegów. Bardziej istotne staje się nawilżanie i wypełnianie ubytków.
Jako posiadaczka łamliwych i suchych końców olejuję włosy na potęgę, jest to stały punkt każdego mycia.

Dwa tygodnie przed farbowaniem zaczynam częściej nawilżać włosy za pomocą humektantów
Mają one zdolność wiązania wody, a tym samym zatrzymywania jej we włosie.
Sięgam wtedy po glicerynę i dodaję jej do odżywek lub masek - jest to jedyny humektant w formie półproduktu, który posiadam. Jeśli nie mam pod ręką gliceryny wybieram produkty, które zawierają ją wysoko w składzie. 
W skladach szukam też aloesu, pantenolu, glikolu propylenowego, kwasu hialuronowego, mocznika.
Zaczynam również częściej sięgać po produkty zawierające hydrolizowane proteiny, które mają zdolność wypełniania ubytków w strukturze włosa. 
Zazwyczaj wybieram proteiny wielkocząsteczkowe, które nie niosą ze sobą tak dużego ryzyka spuszenia włosów, ale ich działanie ogranicza się jedynie do obudowania włosa wzmacniającym rusztowaniem.

Włosy potraktowane proteinami stają się sztywne i łamliwe, dlatego wskazane jest stosowanie nie tylko humektantów, ale również emolientów otulających włos ochronnym filmem. 
Każde odżywianie kończę nałożeniem emolientowej odżywki, przed każdym myciem obficie olejuję włosy (głównie dlatego, że tak lubię:)).
Często wgniatam w końce olej, pomimo zabezpieczania ich silikonami po myciu.
Staram się, by jak najczęściej były natłuszczone.


Po farbowaniu:


Włosy błagają wtedy o pomoc, końce wymagają intensywnej, przemyślanej i troskliwej pielęgnacji.
Niestety, taki już los farbowańców. :)

Po spłukaniu farby myję włosy delikatnym płynem do higieny intymnej np. Facelle lub Lactacyd w celu lekkiego zakwaszenia. Przez parę kolejnych myć będzie to stały punkt, ponieważ farba silnie odchyla łuski.
Tak jak pisałam tutaj, jestem zwolenniczką łagodniejszego, etapowego zakwaszania, czyli domykania łusek. Zwłaszcza w przypadku zniszczonych i wrażliwych włosów.
Robiąc to za pomocą substancji o bardzo niskim pH łatwo "przypalić" włosy, czyli po prostu wysuszyć je do tego stopnia, że zaczną charakterystycznie chrupać pod dotykiem dłoni, a ich łamliwość znacznie się zwiększy.

Następnie nakładam na całą długość włosów sprawdzoną maskę lub odżywkę bogatą w oleje. Często sięgam po maskę Garnier Fructis Nutri-Gładki(HydraLiss), ale ostatnio moim numerem jeden jest balsam z olejem cedrowym Planeta Organica.

Nie nakładam na końce ulubionego ciężkiego serum Syoss, a jedynie niewielką ilość jedwabiu lub innego serum zawierającego lżejsze silikony i oleje. Dlaczego?
Ponieważ pierwsze pełne mycie włosów po farbowaniu przebiega mniej więcej tak, jak ten zabieg złożonego odżywiania.

Dokładnie oczyszczam włosy, nakładam na nie olej metodą "miskową", a następnie delikatnie myję długość, zmiękczam, zakwaszam, nawilżam, proteinuję i równoważę całość emolientami.
Po takim pełnowymiarowym zabiegu zabezpieczam końcówki ciężkimi silikonami (wspomniane serum Syoss) i nadal intensywnie olejując długość powoli wracam do normalnej pielęgnacji.


Macie swoje sposoby pielęgnacji włosów przed lub po farbowaniu?
Chętnie przygarnę każdy dobry pomysł:)

czwartek, 26 grudnia 2013

Co z czym? - humektanty i zakwaszanie

Ostatnio ilość zaległych maili znowu wzrosła, dlatego mając w perspektywie dłuuuugie odpisywanie przejrzałam wersje robocze postów - często napiszę coś do połowy lub w całości i zupełnie o tym zapominam. :)

Większość produktów z poniższego zestawu już zdenkowałam, doczekały się też recenzji co dla niektórych może być dużym ułatwieniem w "interpretacji". :)


1. Olejowanie ciepłym olejem z orzechów włoskich, 4 godziny.
2. Emulgowanie nawilżającą odżywką Isana, 10 minut.
3. Mycie skalpu płynem do kąpieli Babydream, długości maską BingoSpa z zieloną glinką.
4. Zakwaszanie płynem do higieny intymnej Facelle.
5. Zmiękczanie (mycie) długości maską BingoSpa z zieloną glinką.
6. Maska Dolce Banan na długość, 45 minut.
7. Nawilżająca odżywka Isana na długość + 5 kropli gliceryny, 5 minut.
8. Jedwab NaturaSilk wgnieciony w dolną połowę włosów.


Efekt: Całkiem fajnie nawilżone włosy, niestety jednocześnie lekkie, zbyt mało dociążone końce.


Dzisiaj już wiem, że jedwabie i sera bez ciężkich silikonów puszą mi włosy i to był chyba największy błąd w tym zestawie.


A jak u Was sprawdzają się tego typu produkty do zabezpieczania końców?

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Paznokcie - olejek z pestek moreli Kosmed, efekty po miesiącu stosowania

Uwielbiam mieć pomalowane paznokcie ale nie znoszę długiego schnięcia kilku warstw,
w związku z tym często odpuszczałam sobie nakładanie bazy. I kocham czerwień. :)

Po przeczytaniu tego krótkiego wstępu łatwo się domyślić jak wyglądały moje paznokcie - przebarwione, żółto-pomarańczowe, rozwarstwiające się, a skórki wiecznie były suche i twarde.
Kiedy postanowiłam o nie zadbać nie używałam lakierów, nieregularnie wcierałam najróżniejsze olejki - Sesę, kokosowy, lniany... mimo to rozwarstwieniom nie było końca.
Muszę dodać, że oczekiwałam szybkich i spektakularnych efektów, a cierpliwość nie jest moją mocną stroną...
Zrezygnowana odstawiłam wszystkie "cuda" i wróciłam do katowania paznokci czerwienią.
W październiku rozglądałam się za odżywkami i olejkami, kupiłam sławną odżywkę Lovely, której regularne używanie szło mi naprawdę kiepsko.

W listopadzie dostałam propozycję przetestowania kilku kosmetyków od firmy Kosmed i muszę szczerze przyznać, że ta współpraca to więcej niż połowa mojego sukcesu w ratowaniu paznokci.
Przede wszystkim dlatego, że chcąc stworzyć rzetelną recenzję musiałam sumiennie stosować produkt. :)
Tym sposobem codziennie wieczorem nakładałam olejek na paznokcie, bez wyjątku.




Cena : 6-7zł / 9ml




Skład:
(znaleziony na doz.pl)

Mineral Oil - olej mineralny, więcej pisałam o nim tutaj
Isopropyl Myristate - emolient suchy; kondycjonuje, zmiękcza i wygładza skórę/włosy; tworzy na ich powierzchni film zapobiegający odparowywaniu wody; może być komedogenny
Simmondsia Chinensis (Jojoba) Oil - olej jojoba, zmiękcza, nawilża i uelastycznia; jest pomocny w leczeniu trądziku
Prunus Armeniach (Apricot) Kernel Oil - olej z pestek moreli, zmiękcza, wygładza, utrzymuje odpowiednie nawilżenie skóry, odbudowuje i chroni naturalną barierę lipidową skóry, jest delikatny i nadaje się do aplikacji na wrażliwe partie skóry np. wokół oczu
Fragrance - zapach
Isopropyl Alcohol - rozpuszczalnik, konserwant, zapobiega rozwojowi grzybów i bakterii, odkaża, ułatwia penetrację składników kosmetyku wgłąb włosa. Może silnie wysuszać i podrażniać! 
Propylparaben - konserwant
Butylparaben - konserwant
Tocopheryl Acetate - witamina E najczęściej otrzymywania syntetycznie, antyoksydant; wygładza zmarszczki, zapobiega ich powstawaniu, uelastycznia skórę
Silica Dimethyl Silylate - emolient, środek regulujący lepkość produktu
Jojoba Ester - środek regulujący konsystencję produktu, ułatwiający rozprowadzanie i utrzymywanie innych składników (np. pigmentu) na powierzchni skóry czy paznokcie
Red17 - barwnik (?)
Red30 - barwnik (?)
Yellow 5 Lake - barwnik (?)
Titanium Oxide - filtr chroniący przed promieniowaniem UVA i UVB


Składu nie znalazłam na stronie producenta ani na opakowaniu, dlatego (co do mnie niepodobne) odpuściłam sprawdzanie go.
Po trzech tygodniach stosowania powoli zaczęłam pisać tę recenzję. Analizy nie mogło zabraknąć, więc trochę się rozejrzałam i to, co znalazłam, nieco mnie rozczarowało.
Rozumiem rolę dwóch pierwszych składników produtku, które przede wszystkim tworzą ochronny film i zapobiegają uciekaniu nawilżenia. Ale co jeśli go brakuje?
W moim przypadku to odbija się na efektach. Zdecydowanie przesunęłabym na początek oleje.


Opinia, efekty:

Zapach mnie urzekł, jest świeży i owocowy.
Olejek się nie wchłania, nie da się go również wetrzeć - śliska, tłusta warstewka dzielnie się trzyma (i niesamowicie irytuje, jeśli towarzyszy nam w ciągu dnia).
Jest średnio wydajny, po miesiącu codziennego stosowania została mi resztka, którą ciężko wydobyć z opakowania.

Przez ostatni miesiąc nanosiłam olejek na paznokcie i skórki codziennie wieczorem , następnie smarowałam dłonie grubą warstwą kremu i zakładałam bawełniane rękawiczki.
Zrezygnowałam nie tylko z malowania paznokci, ale również ze stosowania jakichkolwiek odżywek i utwardzaczy. Moim jedynym towarzyszem był olejek.




Przed: Zdjęcie mówi samo za siebie - rozwarstwiająca się płytka (etap zaawansowany na środkowym i początkowy na wskazującym palcu), przebarwiona, bardzo suche skórki dookoła paznokci i dłonie w ogóle.




Po: Paznokcie mniej się rozdwajają (stosowanie utwardzaczy prawdopodobnie całkowicie zlikwidowałoby problem), płytka jest jaśniejsza i wygląda bardziej estetycznie. Stan paznokcia palca wskazującego (na obu zdjęciach prawa dłoń) jest imponujący. ;)
Rozwarstwienie widoczne na na paznokciu środkowego palca to pozostałość po dziwnym łuszczeniu się płytki, które (jak się domyślam) było kolejnym przejawem osłabienia paznokci i ich skłonności do rozwarstwiania się.
Nie jestem w stanie nic z tym zrobić - mogę jedynie odżywiać paznokcie od zewnątrz i od wewnątrz, zabezpieczać je i czekać, aż w całości odrosną.
Nie zauważyłam poprawy stanu skórek.

Nad nawilżeniem dłoni pracuję już od października i wkrótce post na ten temat również się pojawi - przesuszona, swędząca, popękana skóra na nich to moja zmora, znalazłam na nią sposób i na pewno się nim podzielę. :)

Dla kogo? Dla osoby, która nie ma tak dużych problemów z paznokciami jak ja lub do stosowania w parze z utwardzaniem i zabezpieczaniem.
Raczej w celu zapobiegania niż "leczenia".

Jeśli uda mi się doprowadzić paznokcie do naprawdę przyzwoitego stanu być może sięgnę jeszcze po tego typu produkt. Teraz skupię się na pielęgnacji płytki czystymi olejami. :)


Stosujecie gotowe olejki do paznokci?

sobota, 21 grudnia 2013

Olejek Babydream fur Mama - pielęgnacja włosów i ciała

Nie wierzę, że zwlekałam tak długo z recenzją ukochanego olejku. Kończę właśnie czwarte opakowanie... :)
Jego składem kieruję się podczas poszukiwań nowego oleju - nie zawiodłam się na oleju ze słodkich migdałów ani na oleju jojoba. Zostały mi jeszcze trzy do wypróbowania i szczerze mówiąc nie mogę się doczekać :)

Cena: 13zł / 250ml (w promocji 10zł)



Skład:

Glycine Soja (Soybean) Oil - olej sojowy, emolient, bogaty w nienasycone kwasy tłuszczowe, witaminę E, sterole i flawonoidy; mocno nawilża

Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil - olej ze słodkich migdałów, polecany do wszystkich typów włosów - nawilża, zmiękcza, dodaje włosom blasku; nadaje się do zabezpieczania włosów np. przed kąpielą w basenie, ochroni włosy przed działaniem promieni słonecznych

Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil / Unsaponifiables - olej z nasion słonecznika, zmiękcza, nawilża i wzmacnia włosy oraz skórę, ma działanie przeciwrodnikowe

Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil - olej jojoba, zmiękcza, nawilża i uelastycznia; jest pomocny w leczeniu trądziku

Macadamia Ternifolia Seed Oil - olej z nasion macadamia, szczególnie polecany dla włosów kruchych, łamliwych i przesuszonych ze względu na swoje silnie nawilżające właściwości; zmiękcza, wygładza, odżywia skórę i włosy

Tocopherol - witamina E, przeciwutleniacz, w obecności olejów może działać komedogennie

Parfum - zapach



Opinia, działanie:

Zapach typowy dla serii Babydream fur Mama, ja go uwielbiam.
Olejek jest bardzo wydajny, świetnie pokrywa się nim włosy. Na skórze nie pozostawia typowej tłustej warstwy, efekt jest bardziej... tępy i dzięki temu łatwiej z nim wytrzymać. :)

Włosy:

Od dwóch tygodni używam tylko szczotki z naturalnego włosia (za wyjątkiem przeczesywania włosów nakremowanych lub naolejowanych), dlatego nakładanie oleju to dobra okazja, by delikatnie rozczesać pasma palcami.
Olejek łatwo się nanosi i rozprowadza ułatwiając rozplątanie włosów.
Jest dość ciężki, dlatego świetnie nadaje się do pielęgnacji włosów suchych i bardzo zniszczonych.
Wspaniale dociąża, nawilża i wygładza włosy. Redukuje puch i sztywność, problematyczna długość jest miękka i błyszcząca.

Zmywanie tego olejku to indywidualna sprawa - na dolną połowę długości zawsze nakładam go dużo (4-6 łyżeczek) i wystarcza mi jedno delikatne oczyszczenie, by uzyskać idealne dociążenie i nawilżenie bez strączkowania.
Dla osoby o zdrowszych włosach to może być zdecydowanie za mało, wtedy potrzebne będą dwa delikatne lub jedno mocniejsze mycie.
Wiem, że są dziewczyny, które nie znoszą olejowego filmu na włosach i muszą go w całości zmyć - nie mam pojęcia o jaki efekt czystości chodzi ale podejrzewam, że będzie tu potrzebne użycie mocniejszego szamponu.
Na bardzo zniszczonych końcach może się sprawdzić jako zabezpieczenie po myciu (w niewielkich ilościach).
Namiętnie dodaję go do domowej roboty mgiełek. :)

Olejek Babydream fur Mama i olej ze słodkich migdałów to moje dwa pewniaki, na których nigdy się nie zawiodłam - sięgam po nie, gdy potrzebuję nawilżenia i dociążenia bez ryzyka, że coś może pójść nie tak.
Przed farbowaniem intensywnie pielęgnuję nim włosy, a po koloryzacji jest dla mnie najlepszym olejowym ratunkiem i ochroną przed przesuszeniem.
Utrzymuje moją wymęczoną i suchą długość w dobrej kondycji, dlatego zawsze mam go w zapasie. :)


Ciało:


Tutaj również jest ulubieńcem - genialnie nawilża, natłuszcza i ujędrnia skórę.
Używam go codziennie po kąpieli na całe ciało, jeśli akurat zastępuje go balsam biust i tak dostaje swoją porcję olejku. Dość szybko się wchłania (jak na olejek, oczywiście) i nie pozostawia denerwującej śliskiej warstwy.
Niezastąpiony w pielęgnacji biustu, skóra jest bardziej jędrna i sprawia wrażenie grubszej. 
Polecam szczególnie posiadaczkom dużych piersi, świetne działanie potwierdzone nie tylko przeze mnie, ale również przez moją Mamę. :)

Nadaje się do pielęgnacji dłoni, stóp i dolewania do kąpieli.



Macie, lubicie?
Może znacie jakieś inne dobre olejki do ciała (nie te Rossmannowe:)) ?

czwartek, 19 grudnia 2013

Lotion/emulsja Babydream fur Mama - kremowanie włosów wysokoporowatych i pielęgnacja ciała

Kupiłam go w sierpniu z myślą o pielęgnacji ciała - jestem fanką kosmetyków dla kobiet w ciąży, ponieważ w większości zawierają sporo emolientów i widocznie ujędrniają.
Po przeczytaniu składu byłam pewna, że będzie świetny... niestety mocno mnie rozczarował.
Nie za bardzo wiedziałam co z nim zrobić i dopiero po miesiącu wylądował na włosach po raz pierwszy. :)

Sądzę, że ta emulsja jest najlepszym wyborem dla włosów wysokoporowatych - jeśli próbowałaś kremowania i efekt był marny, warto dać temu zabiegowi jeszcze jedną szansę!

Wystarczy spojrzeć na skład... jest dla nas idealny. :)

Cena: 12zł / 250ml



Skład:

Aqua - woda

Caprylic/Capric Triglyceride - emolient tłusty, często komedogenny;tworzy film, który zatrzymuje wilgoć; zmiękcza i wygładza włosy

Glycerin - gliceryna, humektant, działanie nawilżające, jednak stosowania w nieodpowiednich warunkach określanych tzw. punktem rosy (np. sezon grzewczy) może wykazywać działanie odwrotne

Heliantus Annuus (Sunflower) Seed Oil/Unsaponifiables - emolientolej z nasion słonecznika, zmiękcza, nawilża i wzmacnia włosy oraz skórę, ma działanie przeciwrodnikowe

Sorbitol - humektant otrzymywany z glukozy, ma silne właściwości higroskopijne (wiąże i zatrzymuje wodę), zmiękcza, wygładza i nawilża powierzchnię skóry lub włosów

Cetearyl Alcohol - emolient tłusty, często komedogenny; tworzy film, który zatrzymuje wilgoć, zmiękcza, wygładza i pośrednio nawilża włosy i skórę

Glyceryl Stearate - emolient tłusty, ester kwastu stearynowego i gliceryny, często komedogenny; tworzy film, który zatrzymuje wilgoć, czyli pośrednio nawilża; zmiękcza i wygładza włosy

Dicaprylyl Ether - emolient suchy, tworzy na włosach lub skórze matowy film zapobiegający odparowywaniu wody, kondycjonujący, zmiękczający i wygładzający je

Myristyl Alcohol - emolient, emulgator, stabilizator, składnik kompozycji zapachowej 

Parfum - zapach

Tocopheryl Acetate - witamina E najczęściej otrzymywania syntetycznie, antyoksydant; wygładza zmarszczki, zapobiega ich powstawaniu, uelastycznia skórę

Lanolin - emolient, kondycjoner, jest substancją renatułuszczającą (odbudowuje naturalną barierę lipidową), tworzy na powierzchni skóry lub włosów film zapobiegający odparowywaniu wody, jest wydzieliną gruczołów łojowych owiec

Chlorella Vulgaris Extract - ekstrakt z chlorelli zwyczajnej, ma właściwości nawilżające i kojące skórę

Potassium Palmitoyl Hydrolyzed Wheat Protein - kondycjoner

Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil - emolient, olej ze słodkich migdałów, polecany do wszystkich typów włosów - nawilża, zmiękcza, dodaje włosom blasku. Nadaje się do zabezpieczania włosów np. przed kąpielą w basenie, ochroni włosy przed działaniem promieni słonecznych

Glyceryl Caprylate -  emolient tłusty, emulgator, tworzy na powierzchni skóry lub włosów film zapobiegający odparowaywaniu wody - pośrednio nawilża, kondycjonuje, wygładza, nadaje połysk, jest komedogenny, w produktach myjących stosowany jako substancja renatłuszczająca

Xanthan Gum - zagęszczacz i stabilizator naturalnego pochodzenia, zwiększa lepkość produktu

Polyglyceryl-10 Laurate - emulgator, substancja stosunkowo łagodna i bezpieczna

Polyglyceryl-2 Laurate - emolient, substancja pianotwórcza, stabilizator

Glyceryl Caprate - emolient tłusty, emulgator, tworzy na powierzchni skóry lub włosów film zapobiegający odparowaywaniu wody - pośrednio nawilża, kondycjonuje, wygładza, nadaje połysk, jest komedogenny, w produktach myjących stosowany jako substancja renatłuszczająca

Tocopherol - witamina E, przeciwutleniacz

Sodium Hydroxide - regulator pH, substancja niebezpieczna  w wyższych stężeniach




Skład jest bogaty w emolienty co oznacza, że jest idealny dla włosów suchych, zniszczonych, wysokoporowatych, wymagających dociążenia i zmiękczenia.


Opinia, działanie:

Zapach typowy dla serii Babydream fur Mama - ja go lubię ale wiem, że może drażnić.
Lotion jest rzadki i dość tłusty, a przy tym bardzo wydajny

Włosy:

Nakładanie nie należy do najłatwiejszych, lotion (w zasadzie tak jak inne kremy) skleja włosy i bardzo ciężko się rozprowadza. Rozczesanie ich graniczy z cudem.
Do pokrycia 3/4 długości zużywam 4-5 łyżek stołowych emulsji i prawdopodobnie ma to związek z faktem, że wszelkich specyfików przed myciem zawsze nakładam dużo. :) Ostatnią porcję dokładnie wgniatam.

Do zmycia emulsji nie potrzeba szamponu, w zupełności wystarczy lekka odżywka pod warunkiem, że włosy lubią dociążenie i dużą ilość nawilżenia oraz emolientów.
Ostatnio zmywałam emulsję dwukrotnie nieszczęsną maską Ruska Bania i włosy były naprawdę niesamowicie miękkie i gładkie przy minimalnym zastosowaniu odżywek i masek oraz minimalnym wysiłku włożonym w odżywianie w ogóle :) Szczegóły i efekty tamtego mycia znajdziecie tutaj.

Efekty: Wspaniale nawilżona długość, suche partie niesamowicie miękkie i gładkie. Włosy lśnią jak szalone, są dociążone i śliskie. Ciężko zapanować nad chęcią dotykania i miętoszenia. :)

Ciało:

Ten lotion naprawdę okropnie smuży i bardzo wolno się wchłania, na skórze dzieje się coś dziwnego - jakby się rozwarstwiał, miejscami jest wodnisty, a kawałek dalej tłusty.
Efekty jakie daje nie są warte tych męczarni podczas nakładania. 

Efekty: Skóra jest umiarkowanie nawilżona i natłuszczona, niestety ten efekt nie utrzymuje się zbyt długo.



Macie swoich ulubieńców, którymi kremujecie włosy? :)


środa, 18 grudnia 2013

Pielęgnacja cery (trądzikowej) - wstęp

Długo nie mogłam zebrać się w sobie na tyle, żeby napisać pierwszego posta z tej serii.
Nie tylko dlatego, że dzielenie się tym ze światem nie jest najłatwiejsze ani dlatego, że pielęgnacja cery to temat, w którym nie czuję się tak dobrze jak w temacie pielęgnacji włosów.

Największym problemem są kaprysy mojej skóry - to, co niesamowicie jej służy, po miesiącu lub kilku może spowodować, że będę miała twarz niczym pole minowe.
Jak mogę z czystym sumieniem polecać coś, co po kilku przyjemnych tygodniach przyczyniło się do dramatycznego wysypu?
Wiem, że na pogorszenie stanu cery składa się wiele czynników, ale czasem innego winowajcy niż kosmetyki po prostu nie sposób znaleźć.



Mam już za sobą kuracje dwoma różnymi kwasami, niedługo drugie podejście do Effaclar'u Duo i K - w pierwszym tygodniu stosowania stan cery pogorszył się do tego stopnia, że nie zastanawiając się długo odstawiłam oba kremy i wróciłam do nawilżającej Alterry. Poprawa była natychmiastowa.
Do kwasów potrzeba cierpliwości i wytrwałości, dlatego w styczniu ponownie podejmę się kuracji i przeprowadzę ją od początku do końca - pozwolę skórze porządnie się złuszczyć i oczyścić.

Przy okazji każdej recenzji na pewno napiszę czego używałam jednocześnie - ostatnio zaobserwowałam, że kluczem do ładnej cery w moim przypadku jest odpowiednie oczyszczenie. Niby nie jest to żadne odkrycie, ale u mnie działa tylko wtedy, gdy użyję konkretnej pary produktów.

Strasznie zazdroszczę wszystkim dziewczynom, które mogą pielęgnować cerę olejami i skupiać się na takich kwestiach jak zapobieganie pierwszym zmarszczkom, poprawa kolorytu, odpowiednie nawilżenie, rozjaśnianie przebarwień... Możliwości masowania buzi również zazdroszczę. :)

Recenzje będą przeplatały się z bardziej ogólnymi postami dotyczącymi np. nawilżania i natłuszczania cery trądzikowej. Ostatnio znalazłam dwa cudeńka i w ciągu najbliższych kilku dni na pewno napiszę coś więcej. :)

Jeśli jest konkretny kosmetyk lub temat, o którym chciałybyście przeczytać - dajcie znać w komentarzach.

Możecie polecić jakiś dobry i niedrogi produkt to mycia twarzy?
Zależy mi na żelu lub piance - mydełko mam już swoje ukochane:)

wtorek, 17 grudnia 2013

Co z czym? - dociążenie, gładkość i objętość


Wczorajsze odżywianie:

1. Lotion do ciała Babydream fur Mama na 3/4 długości, ok. 4 łyżki stołowe - niecała godzina.
2. Długość umyłam nieszczęsną maską Ruska Bania, skalp płynem do kąpieli Babydream fur Mama.
3. Ponownie umyłam długość maską Ruska Bania (teraz już wiem, dlaczego tak dobrze myje włosy - zużywam ją tylko w ten sposób).
4. Nałożyłam na długość odżywkę Hegron b/s wymieszaną z odrobiną odżywki Isana Oil Care, zostawiłam na 2 minuty.
5. Gdy włosy lekko podeschły wgniotłam w dolną połowę długości mgiełkę Gliss Kur Ultimate Oil Elixir - rozcieram ją w dłoniach i w ten sposób nanoszę na włosy.

Efekt: Żadne zdjęcia nie są w stanie pokazać, jak gładkie i miękkie są włosy, a zwłaszcza końcówki.
Mocno błyszczą, a dodatkowo nie straciły ani trochę na objętości.
Końce nie haczą się o siebie, nie plączą się - mogę swobodnie przeczesać włosy palcami.

Lotion Babydream fur Mama długo stał nieużywany - naprawdę okropnie się wchłania, a skóra jest jedynie umiarkowanie nawilżona i natłuszczona.
To chyba pierwszy produkt, który tak świetnie sprawdza się podczas kremowania wysokoporowatej długości. Nałożony na włosy czyni cuda, recenzja pojawi się niedługo:)

Wstawianie zdjęcia nie ma większego sensu, końce nadal wyglądają źle. Ale niech będzie w ramach aktualizacji:)
Efekty trzeba przede wszystkim poczuć. Nie mogę przestać się głaskać po włosach:)



Macie ulubione produkty, którymi kremujecie włosy?

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Oczyszczający szampon żurawinowy Barwa

Wśród włosomaniaczek szampony Barwy to już klasyka - są tanie i dobre.

Cena : ok.5zł / 300ml




Skład: 

Aqua - woda

Sodium Laureth Sulfate - detergent, bardzo dobrze się pieni, może powodować podrażnienia

Lauramidopropyl Betaine - detergent, antystayk, substancja pianotwórcza, kondycjoner

Cocamide DEA - detergent, substancja pianotwórcza, stabilizator, substancja kancerogenna, której dodawanie do kosmetyków wprowadzanych do sprzedarzy jest karalne np. w Kalifornii

PEG-75 Lanolin - emolient, emulgator, który tworzy na powierzchni skóry lub włosa warstwę zapobiegającą odparowywaniu wody; ułatwia usuwanie zanieczyszczeń

Sodium Chloride - chlorek sodu, wpływa na konsystencję kosmetyku zawierającego anionowe substancje powierzchniowo czynne np. SLS

Cocamidopropylamine Oxide - detergent, antystatyk, substancja zwilżająca (ułatwia usuwanie zanieczyszczeń) i pianotwórcza

Propylene Glycol - humektant, może podrażniać jeśli jest stosowany na chorobowo zmienioną skórę

Vaccinium Macrocarpon Fruit Extract - ekstrakt z owoców żurawiny

Polysorbate 20 -  emulgator, otrzymywany z oleju kokosowego, nietoksyczny

Panthenol - prowitamina B5, nawilżająca substancja aktywna - ma zdolność wnikania wgłąb skóry/włosa; wygładza, działa przeciwzapalnie, przyspiesza regenerację naskórka

Linoleic Acid - kwas linolowy

Linolenic Acid - kwas linolenowy

Tocopheryl Acetate - witamina E najczęściej otrzymywania syntetycznie, antyoksydant; wygładza zmarszczki, zapobiega ich powstawaniu, uelastycznia skórę

Retinyl Palmitate - pochodna witaminy A, ochrania przed promieniowaniem UV

Bioflavonoids - witamina P

Biotin - biotyna, witamina H

Pyridoxine HCL - witamina B6

Citric Acid - kwas cytrynowy, regulator pH, rozpuszcza się w wodzie

Parfum - zapach

Methylchloroisothiazolinone - konserwant

Methylisothiazolinone - konserwant

CI 17200 - barwnik

CI 15985 - barwnik






Opinia, działanie:

Zapach bardzo przyjemny, owocowy.
Konsystencja przedziwna, szampon jest rzadki i ciągnie się, przez co na całej wannie i półce przy niej zostają różowe zacieki.
Wydajność niestety bardzo słaba - po miesiącu (to jakieś... 3, może 4 mycia?) zostało mi pół butelki.

Szampon mógłby się zdecydowanie lepiej pienić i rozprowadzać.
Po spłukaniu włosy są dość gładkie, nie plączą się tak bardzo jak po delikatnym myciu (nie oczekujmy od bezsilikonowych szamponów idealnie gładkich i niesplątanych włosów!).
Dobrze oczyszcza włosy i domywa oleje, niestety nie zauważyłam by przedłużał świeżość włosów, odbijał je od nasady czy zwiększał choć trochę objętość - a tego oczekuję po mocnym szamponie.



Lubicie, używacie?

niedziela, 15 grudnia 2013

Płyn do kąpieli Babydream - mycie włosów

Zanim zorientowałam się, że składy szamponu i płynu do kąpieli Babydream są identyczne, byłam wierna temu pierwszemu.
Teraz kupuję to, co w danym momencie jest bardziej korzystne cenowo, a w ich działaniu nie dostrzegam żadnej różnicy. :)

Cena : ok. 10zł / 500ml (warto kupić go w promocji, kosztuje wtedy ok. 7zł)





Skład:

Aqua - woda

Lauryl Glucoside - delikatna substancja myjąca, łagodzi drażniące działanie silnych detergentów, emulgator, substancja stabilizująca i pianotwórcza

Cocamidopropyl Betaine -  delikatna substancja myjąca, łagodzi drażniące działanie silnych detergentów, 
pozyskiwana z oleju kokosowego, więcej na jej temat tutaj.

Coco-Glucoside - delikatny detergent, łagodzi drażniące działanie anionowych substancji powierzchniowo czynnych np. SLES, substancja pianotwórcza, stabilizator, emulgator

Glyceryl Oleate - emolient tłusty, tworzy film zapobiegający odparowywaniu wody, kondycjonuje, wygładza, nadaje połysk, emulgator, substancja renatłuszczająca, komedogenny

Sodium Lactate - hydrofilowa substancja nawilżająca

Panthenol - prowitamina B5, nawilżająca substancja aktywna - ma zdolność wnikania wgłąb skóry/włosa;
wygładza, działa przeciwzapalnie, przyspiesza regenerację naskórka

Triticum Vulgare Germ Extract - ekstrakt z kiełków pszenicy

Glyceryl Caprylate -  emolient tłusty, emulgator, tworzy na powierzchni skóry lub włosów film zapobiegający odparowaywaniu wody - pośrednio nawilża, kondycjonuje, wygładza, nadaje połysk, jest komedogenny, w produktach myjących stosowany jako substancja renatłuszczająca

Lactic Acid -  kwas mlekowy; pobudza cebulki, ułatwia przenikanie składników aktywnych, nawilża, wzmacnia, uelastycznia, ma szerokie zastosowanie w pielęgnacji skóry - świetnie radzi sobie z płytkimi, drobnymi zmarszczkami, złuszcza

Chamomilla Recituta Flower Extract - wyciąg z rumianku, łagodzi podrażnienia

Parfum - zapach




Opinia, działanie: 


Zapach delikatny, typowy dla serii Babydream i kosmetyków dziecięcych w ogóle.
Po dwóch latach stosowania bardzo mnie zmęczył, wyczuwam tylko i wyłącznie plastik.
Płyn jest gęsty, nawet trochę bardziej niż szampon, świetnie się pieni i rozprowadza.
Nie ma żadnego problemu ze spłukaniem go z włosów.

Genialnie zmywa oleje ze skóry i z długości - po jednorazowym, dokładnym wmasowaniu i spłukaniu skalp jest dobrze domyty, a włosy nadal są pokryte bardzo delikatnym i cieniutkim olejowym filmem, który w przypadku suchych i wysokoporowatych włosów jest zjawiskiem pożądanym
Dwukrotne umycie nim włosów zapewnia dokładne domycie wyjątkowo opornego oleju (np. rycynowego). 

Zastosowany na nienaolejowane włosy nie przesusza końcow, nie powoduje szybszego przetłuszczania, dobrze oczyszcza.
Efekt skrzypiących i lekko splątanych włosów znika po nałożeniu odżywki lub maski.
Jeśli maska została nałożona przed myciem taki efekt w ogóle się nie pojawia. Włosy są gładkie i można je rozczesać bez większych problemów.
(Wiem, że wielu osobom przeszkadza "skrzypiący" efekt jaki daje oraz nieco splątane włosy.
Mnie z kolei zadziwiają oczekiwania wobec szamponu o tak prostym składzie. :) )

Oczywiście sprawdzi się używany zgodnie z przeznaczeniem - do mycia ciała - ale na pewno nie nawilży skóry. Tutaj moim faworytem jest płyn do kąpieli Babydream fur Mama.

Babydream to jedyny delikatny szampon/płyn, którego skład odpowiada mi w 100%, a dobra jakość idzie w parze z działaniem. 
Używam go już od dwóch lat, jeszcze nigdy mnie nie zawiódł i na pewno z niego nie zrezygnuję.

Nadaje się do mycia szczotki z naturalnego włosia oraz pędzli do makijażu.




Mimo tego, że mam już swojego pewniaka, zaczęłam się rozglądać za innym delikatnym szamponem.
Raczej z ciekawości niż z konieczności, Babydream jest stałym elementem wyposażenia łazienki :)

Macie swój ulubiony delikatny szampon?

sobota, 14 grudnia 2013

SK: Cocamidopropyl Betaine


Cocamidopropyl Betaine
Kokamidopropylbetaina

detergent z grupy delikatnych
antystatyk
stabilizator

Inne nazwy:

CAPB
Coco-Betaine
Coconut Oil Amidopropyl Betaine
Cocoyl Amide Propyl Dimethyl Glycine
Tegobetaine L7
N-cocamidopropyl-N
N-dimethylglycine Hydroxide



Przezroczysta, lepka substancja.
Stosunkowo delikatny detergent pozyskiwany z oleju kokosowego. Ze względu na swoje pochodzenie nazywany jest "naturalnym".
W zależności od środowiska w jakim się znajduje wykazuje różne działanie.
Usuwa zanieczyszczenia z powierzchni skóry i włosów, działa antybakteryjne i natłuszczająco, stabilizator, substancja pianotwórcza.
Jeśli występuje sam jest nieszkodliwy - delikatniejszy niż mydła i silne detergenty, nie narusza w zbyt dużym stopniu naturalnego pH skóry- natomiast w połączeniu z SLS, SLES itp. może powodować podrażnienie i przesuszenie skóry, łupież, wypryski na skórze owłosionej.

Faktyczne działanie Cocamidopropyl Betaine na skórę, zarówno samodzielnie jak i w połączeniu z silniejszymi detergentami, pozostaje zagadką.
Zdania są na ten temat podzielone (Coco-Betaine jest szczególnie znienawidzony w USA, gdzie zdobył tytuł alergenu roku) a wyniki badań różne.
Najlepiej zapoznać się ze składem i obserwować reakcję skóry na produkt.



Włosy:

Łagodny detergent, usuwa zanieczyszczenia z powierzchni skóry i włosów jednocześnie nie zmieniając ich ładunku, co zapobiega elektryzowaniu - jest antystatykiem.
Ma delikatne działanie zmiękczające włosy.

Jeśli pojawił się u Ciebie łupież, swędzenie skóry głowy lub wypryski na niej sprawdź skład używanego szamponu - połączenie Cocamidopropyl Betaine i SLS, SLES lub innych silnych detergentów może powodować problemy skórne.

Coco-Betaine można spotkać w większości łagodnych szamponów lub innych myjadeł (np. płyn do kąpieli Babydream fur Mama).


Skóra:

Łagodnie oczyszcza skórę, usuwa zanieczyszczenia naruszając pH skóry w niewielkim stopniu.
W połączeniu z silnymi detergentami (patrz wyżej) może powodować podrażnienia.
Według wielu źródeł jest dobrze tolerowany przez skórę i błony śluzowe, jednak ostrożności nigdy za wiele.



piątek, 13 grudnia 2013

Szampon srebrny Rossmann - ochładzanie odcienia

Pierwsze próby ochłodzenia koloru Gencjaną nie były szczególnie udane - nie polubiłyśmy się.
Na kilka miesięcy zapomniałam o wszelkich poprawkach odcienia i pewnie nic by się nie zmieniło, gdyby nie promocja w Rossmannie i rzut oka na półkę z szamponami (czego w zasadzie nigdy nie robię).

Cena : 8zł / 250ml (aktualnie jest w promocji - 4zł)




Skład:

Aqua - woda

Sodium Laureth Sulfate - detergent, bardzo dobrze się pieni, może powodować podrażnienia

Sodium Chloride - chlorek sodu, wpływa na konsystencję kosmetyku zawierającego anionowe substancje powierzchniowo czynne np. SLS

Cocamidopropyl Betaine - delikatna substancja myjąca, łagodzi drażniące działanie silnych detergentów

PEG-3 Distearate - emulgator, stosnukowo łatwo zmywalny silikon

Sodium Benzoate - sól kwasu benzoesowego, konserwant zapobiegający rozwojowi mikroorganizmów

Benzoic Acid - konserwant

Parfum - zapach

Citronellol - imituje zapach róży, składnik kompozycji zapachowej, potencjalny alegren

Coumarin - składnik kompozycji zapachowej

Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde - składnik kompozycji zapachowej

Butylphenyl Methylpropional -  składnik kompozycji zapachowej, potencjalny alergen, emulgator, ułatwia rozczesywanie, wygładza włosy, nie nadbudowuje się

Alpha-Isomethyl Ionone - składnik kompozycji zapachowej, potencjalny alergen

Sodium Hydroxide - regulator pH, substancja niebezpieczna  w wyższych stężeniach

Propylene Glycol -  humektant, może podrażniać jeśli jest stosowany na chorobowo zmienioną skórę

Benzyl Alcohol - konserwant dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych

Methylchloroisothiazolinone - konserwant

Methylisothiazolinone - konserwant

Magnesium Nitrate - konserwant pochodzenia mineralnego, może wytwarzać kancerogenne nitrozaminy

Magnesium Chloride - substancja uzupełniająca pochodzenia mineralnego

Triethylene Glycol - działa bakteriobójczo, silnie higroskopijny (chłonie wilgoć), stosunkowo łagodny środek dezynfekujący, prawdopodobnie użyty tutaj jako konserwant... nie został przebadany pod kątem działania na skórę

Citric Acid - kwas cytrynowy, regulator pH, rozpuszcza się w wodzie

Cl 60730 - barwnik


To z pewnością nie jest delikatny, ani w żadnym stopniu odżywiający (lub dający złudzenie odżywienia) szampon.
Używanie go częściej niż raz na półtora tygodnia to kiepski pomysł.



Efekt, działanie:

Zanim przejdę do opisywania swoich wrażeń muszę zaznaczyć, że ten szampon ma MASĘ NEGATYWNYCH OPINII.
Jest oskarżany o okropne plątanie i przesuszanie włosów.


Ale czego się spodziewać po takim składzie?
Zadaniem tego szamponu jest ochłodzić odcień i przy okazji oczyścić włosy (zawiera dużą ilość detergentów).
Zadaniem osoby stosującej świadomą pielęgnację jest mieć tego świadomość(masło maślane...) i dołożyć wszelkich starań, by włosy wyszły z tego spotkania bez szwanku.
Jak to robię - kilka zdań dalej.

Zapach dziwny, mydlany, utrzymuje się na włosach. Mi nie przeszkadza ale wiem, że może drażnić.
Szampon jest gęsty, wydajny, dobrze się pieni.
Kolor ma trochę przerażający, ale wszelkie plamy i zacieki na wannie zmywają się bezproblemowo samą wodą.

Użycie:
Producent zaleca pozostawienie szamponu na włosach na więcej niż 5 minut - czas trzymania należy dobrać indywidualnie! Najlepiej zacząć od 1 minuty.

Przed każdym użyciem nakładam olej, jeśli nie na całe włosy to przynajmniej na połowę długości.
Po spienieniu szamponu (to nim zmywam olej) zostawiam go na włosach na 1-4 minuty, zależnie od stopnia nawilżenia i ogólnej kondycji włosów. 
Po spłukaniu nakładam emolientową lub humektantową maskę/odżywkę i zostawiam na minimum 10 minut.
Jeśli po odsączeniu wody włosy są nadal zbyt tępe i szorstkie, dokładam kolejną porcję dowolnego emolientowego produktu na kilka minut.

Do odżywienia włosów po użyciu srebrnego szamponu najczęściej wystarcza mi zwykła, dość lekka maska Gloria. 

Efekty:
Najjaśniejsze kosmyki łapią srebrny odcień, niestety ciemniejsze miodowe pasemka bardzo wyróżniają się na ich tle. Całość nie wygląda wtedy szczególnie estetycznie.
Dodatkowo rudawy odrost (owoc użycia farby z niższego, 9 poziomu) nie reaguje na traktowanie tego typu szamponami, nie oczekujmy cudów. :)
Odcień utrzymuje się około tygodnia, stopniowo się wypłukuje podczas kolejnych myć.

Dobrze się sprawdzi na włosach o w miarę jednolitym kolorze lub przynajmniej zbliżonej tonacji odcieni.




Za 4 złote warto spróbować, z kolei w regularnej cenie na pewno bym go nie kupiła.

Miałyście?
Jakie szampony polecacie?

środa, 11 grudnia 2013

Nafta kosmetyczna - czym jest, dla kogo, jak stosować (długi post!)

Ankieta okazała się być bardziej pomocna niż się tego spodziewałam, dziękuję za każdą odpowiedź!:)
Nadal można ją wypełnić, pozostanie aktywna jeszcze przynajmniej kilka dni.

Nafta początkowo cieszyła się największym zainteresowaniem, stąd dzisiejszy post. :)
________________________________________________________________

Kupiłam, postawiłam na półce i... straciłam ochotę na jej wypróbowanie. Dlaczego?


Ponieważ jest to po prostu parafina (olej mineralny), której bardzo długo w pełni świadomie unikałam.
Otrzymywana z ropy naftowej, torfu, smoły węgla brunatnego, smoły łupkowej lub syntetycznie w procesie Fischera-Tropscha (tworzenie węglowodorów z tzw. gazu syntezowego, czyli mieszaniny węgla i wodoru).
Sama nazwa "olej mineralny" z chemicznego punktu widzenia jest błędna, ponieważ parafina jest mieszaniną węglowodorów nasyconych i nie zawiera żadnych kwasów tłuszczowych, w które bogate są prawdziwe oleje. Nie zawiera żadnych składników odżywczych, dlatego wzbogacana jest np. witaminą A (lista dostępnych wersji poniżej).
Rozprowadzona na skórze tworzy film tak szczelny, że uniemożliwia wnikanie wody do skóry, wchłanianie składników aktywnych z kosmetyków, wydzielanie produktów przemiany materii itd. Odpowiednio nawilżoną skórę uchroni przed utratą wody, niestety suchej skóry nie nawilży, a przyczyni się do utrzymania jej złego stanu.
Ze względu na fakt, że węglowodory są bardzo stabilne chemicznie i mało reaktywne bardzo ciężko zmyć parafinę ze skóry. Dobrze poradzi sobie z nią olej naturalny, a następnie mydło lub żel do mycia twarzy.

O jej wpływie na cerę (przede wszystkim trądzikową) napiszę przy okazji rozpoczęcia serii dotyczącej pielęgnacji twarzy. Można się łatwo domyślić, że substancja tworząca tak szczelną warstwę ochronną, wypełniająca rozszerzone pory i wygładzająca skórę(nie bez powodu można ją spotkać we fluidach i kremach) uniemożliwia prawidłową pracę gruczołów łojowych oraz potowych i może przyczyniać się do nasilenia problemów z cerą.

Cena: ok. 5zł / 120g

Dostępne wersje:
- z witaminami A+E
- z kompleksem witamin
- z olejem rycynowym
- z biopierwiastkami
- z wyciagiem z czarnej rzodkwi
- z drożdżami
- z mikroelementami
- z pokrzywą
- z ekstraktem z rumianku
- z lecytyną
- z aloesem



Skład: Paraffinum Liquidum(parafina), Tocopherol(wit. E), Retinyl Palmitate(wit. A)

                                                Dla kogo?                                           

Tak jak w przypadku większości produktów do pielęgnacji, trzeba po prostu spróbować - efektu  nie da się przewidzieć.
Nieodpowiednio przygotowane lub po prostu kapryśne włosy nafta może przesuszyć i należy mieć tego świadomość podczas pierwszej próby.
Regularne wcieranie nafty w skórę głowy mnie nie przekonuje, raczej tego nie spróbuję i nikomu nie polecam.

Włosy wysokoporowate, suche, zniszczone, sianowateZanim zdecydujecie się na zastosowanie nafty dobrze jest oczyścić włosy, a następnie przez parę kolejnych myć olejować je i intensywnie nawilżać humektantami oraz emolientami aż do osiągnięcia przyzwoitego poziomu odżywienia i nawilżenia (na każdych włosach będzie to wyglądać nieco inaczej, dlatego tak istotne jest poznanie i zrozumienie ich natury). Jeśli silikony służą włosom nie trzeba z nich rezygnować.

Tak przygotowane włosy - przede wszystkim nawilżone - są gotowe do "zapieczętowania".
Nafta otuli powierzchnię włosa szczelnym filmem i bardzo możliwe, że zatrzyma wypracowane odżywienie na dłużej.
Proponuję podczas pierwszego użycia zastosować metodę drugą, czyli przed myciem zamiast oleju.

Włosy średnioporowate, podatne na puszenie, wrażliwe : Podobnie jak w przypadku włosów mocno zniszczonych polecam oczyszczenie i nawilżenie włosów przed zastosowaniem nafty, szczegóły w podpunkcie dotyczącym włosów wysokoporowatych.
Jeśli włosy są przyzwoicie nawilżone i odżywione można od razu przejść do nakładania nafty.
Ryzyko powstania puchu teoretycznie jest mniejsze niż w przypadku bardzo wysokoporowatej długości, jednak jeżeli włosy są w różnym stopniu zniszczone w różnych partiach to właśnie w tych najbardziej wrażliwych można spodziewać się powstania sianka.

Włosy niskoporowate, zdrowe : czyli te, które najłatwiej naftą przeciążyć i jednocześnie te, których zdrowie nafta najpiękniej podkreśla
Pozwolę sobie odesłać Was do wpisu Blondregeneracji, której włosy mają teraz porowatość średnią ku niskoporowatej (chyba jednak bardziej ta druga:)) i są świetnym przykładem efektów jakie daje nafta na zdrowej długości.


            Efekty, jakie można uzyskać stosując naftę:           


- likwidacja puszenia się włosów
- wygładzenie włosów
- zapobieganie elektryzowaniu się włosów (zwłaszcza w okresie zimowym)
- ochrona włosów przed zniszczeniami
- zmniejszenie łamliwości włosów
- uelastycznienie włosów (zwłaszcza sztywnych końcówek)
- sypkość włosów
- blask
- zdrowy wygląd

                                               Stosowanie:                                         

Wrażliwa skóra głowy może zareagować podrażnieniem i pieczeniem, dlatego należy być ostrożnym podczas nakładania nafty na skalp!
Przypominam też, że czysta nafta nie ma właściwości odżywczych(pobudzająco na cebulki działają raczej dodatki), tworzy jedynie trudnozmywalną powłokę, dlatego bardzo długie przetrzymywanie jej na skórze głowy jest ryzykowne, a na długości po prostu bezcelowe.
Nafta nie odżywia włosów, nie domyka łusek, pokrywa je jedynie filmem! Stąd też gładkość, miękkość i blask włosów.
Nie powinna być traktowana na równi z naturalnymi olejami.
Łatwo zachłysnąć się fajnym efektem, jaki daje nafta i wyrządzić włosom krzywdę.
Stosowana z głową na pewno ułatwi pielęgnację i ochroni wrażliwe włosy, używana w nadmiarze stanie się ich wrogiem i spowoduje przesuszenie.

Zanim wypróbujesz któryś ze sposobów na sobie, przeczytaj punkt "Dla kogo?".
Znajdziesz tam rady dla każdego typu włosów.


Kilka kropli do ostatniego płukania:

3 krople nafty do 2 litrów ciepłej wody (w misce).
Po umyciu i odżywieniu włosów zanurzyłam ok. 3/4 długości w takim "rosołku".

Efekt: Wygładzona i miękka długość, niestety efekt mniej spektakularny niż po zastosowaniu kolejnej (poniższej) metody.

Przed myciem zamiast oleju:
(mój ulubiony sposób)

Ilość nakładanej nafty oraz czas jej trzymania to kwestia indywidualna, lepiej zacząć od mniejszych ilości i w miarę potrzeby wydłużać czas podczas kolejnych użyć.
W skalp wtarłam niecałą łyżeczkę, w długość ok. 3 łyżeczki.
Muszę przyznać, że włosy zaraz po nałożeniu nafty są bardzo miękkie, gładkie i błyszczące, a jednocześnie nie są bardzo obciążone. Przyjemny efekt dla osób przyzwyczajonych do suchych i spuszonych włosów:)

Skórę głowy dokładnie umyłam żurawinową Barwą - jeśli wcieracie naftę w skalp pamiętajcie, że zawsze należy go dokładnie oczyścić mocnym szamponem!
Po spłukaniu spieniłam na włosach srebrny szampon Rossmann i pozostawiłam na 3 minuty.
Zawiera SLS, dlatego użycie go w ten sposób wystarczyło do odpowiedniego domycia nafty z długości (czasami zamiast mocnego szamponu używam delikatnego i jeszcze nigdy nie zauważyłam przeciążenia czy nadmiernego przesuszenia).

Efekt: Włosy niesamowicie miękkie, gładkie, sypkie, elastyczne, lśniące. Wyglądają bardzo zdrowo. (zdjęcie na końcu wpisu)


Jako dodatek do masek i odżywek:

Najpopularniejszą maską jest "nafta + żółtko" - nigdy jej nie wypróbowałam i nie jestem w stanie się wypowiedzieć na jej temat, ale masę "wrażeń" znajdziecie na innych blogach:)

Do cięższych masek i odżywek (emolientowych i silikonowych) dodaję 1 lub 2 krople nafty.
Do lżejszych (humektantowych lub ziołowych) dodaję 2 lub 3 krople nafty.



Robię to gdy wiem, że włosom brakuje dociążenia (ale nie są suche), gdy potrzebuję szybkiego i pewnego efektu gładkości lub gdy męczy mnie elektryzowanie się włosów. Nafty dodaję do gotowych produktów również wtedy, gdy przed myciem nakładam naturalny olej, a nie chce mi się bawić w robienie płukanek.

Prawdę mówiąc efekt po dodaniu nafty do odżywki jest lepszy, niż po wypłukaniu włosów w parafinowym "rosołku".


Jako jeden ze składników mgiełki:

Tak, tutaj też z powodzeniem spełnia swoją rolę:)
Bardzo lubię robić mgiełki dopasowane do aktualnych potrzeb moich włosów, a ich składy (przede wszystkim proporcje) są tak różne, że podawanie każdego wydłużyłoby ten post o kolejny kilometr. :)

Przykładowa mgiełka, proporcje poszczególnych składników można zmieniać zależnie od potrzeb włosów.

1. 6 łyżek stołowych przegotowanej, ciepłej wody
2. 2 łyżeczki oleju ze słodkich migdałów (jeśli włosy potrzebują szybkiego i konkretnego dociążenia oraz likwidacji puchu, wlewam nawet 4 łyżeczki)
3. 3/4 łyżeczki dość lekkiej odżywki (jeśli dodaję do mgiełki naftę unikam mieszania jej z silikonowymi odżywkami aby nie uzyskać zbyt obciążającego połączenia)
4. 2-5 kropli nafty

Efekt: szybkie dociążenie, wygładzenie i nabłyszczenie, redukcja puchu, dodanie nafty powoduje, że włosy przestają się elektryzować i ten efekt nie mija nawet po kilku godzinach.


Na koniec ostatnio uzyskany efekt po nafcie kosmetycznej nakładanej przed myciem.
To było jedno bardzo szybkie, niedbale zrobione zdjęcie, ale chyba całkiem nieźle widać jak ładnie wyglądają końcówki. :)


Używacie nafty kosmetycznej?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...