środa, 11 grudnia 2013

Nafta kosmetyczna - czym jest, dla kogo, jak stosować (długi post!)

Ankieta okazała się być bardziej pomocna niż się tego spodziewałam, dziękuję za każdą odpowiedź!:)
Nadal można ją wypełnić, pozostanie aktywna jeszcze przynajmniej kilka dni.

Nafta początkowo cieszyła się największym zainteresowaniem, stąd dzisiejszy post. :)
________________________________________________________________

Kupiłam, postawiłam na półce i... straciłam ochotę na jej wypróbowanie. Dlaczego?


Ponieważ jest to po prostu parafina (olej mineralny), której bardzo długo w pełni świadomie unikałam.
Otrzymywana z ropy naftowej, torfu, smoły węgla brunatnego, smoły łupkowej lub syntetycznie w procesie Fischera-Tropscha (tworzenie węglowodorów z tzw. gazu syntezowego, czyli mieszaniny węgla i wodoru).
Sama nazwa "olej mineralny" z chemicznego punktu widzenia jest błędna, ponieważ parafina jest mieszaniną węglowodorów nasyconych i nie zawiera żadnych kwasów tłuszczowych, w które bogate są prawdziwe oleje. Nie zawiera żadnych składników odżywczych, dlatego wzbogacana jest np. witaminą A (lista dostępnych wersji poniżej).
Rozprowadzona na skórze tworzy film tak szczelny, że uniemożliwia wnikanie wody do skóry, wchłanianie składników aktywnych z kosmetyków, wydzielanie produktów przemiany materii itd. Odpowiednio nawilżoną skórę uchroni przed utratą wody, niestety suchej skóry nie nawilży, a przyczyni się do utrzymania jej złego stanu.
Ze względu na fakt, że węglowodory są bardzo stabilne chemicznie i mało reaktywne bardzo ciężko zmyć parafinę ze skóry. Dobrze poradzi sobie z nią olej naturalny, a następnie mydło lub żel do mycia twarzy.

O jej wpływie na cerę (przede wszystkim trądzikową) napiszę przy okazji rozpoczęcia serii dotyczącej pielęgnacji twarzy. Można się łatwo domyślić, że substancja tworząca tak szczelną warstwę ochronną, wypełniająca rozszerzone pory i wygładzająca skórę(nie bez powodu można ją spotkać we fluidach i kremach) uniemożliwia prawidłową pracę gruczołów łojowych oraz potowych i może przyczyniać się do nasilenia problemów z cerą.

Cena: ok. 5zł / 120g

Dostępne wersje:
- z witaminami A+E
- z kompleksem witamin
- z olejem rycynowym
- z biopierwiastkami
- z wyciagiem z czarnej rzodkwi
- z drożdżami
- z mikroelementami
- z pokrzywą
- z ekstraktem z rumianku
- z lecytyną
- z aloesem



Skład: Paraffinum Liquidum(parafina), Tocopherol(wit. E), Retinyl Palmitate(wit. A)

                                                Dla kogo?                                           

Tak jak w przypadku większości produktów do pielęgnacji, trzeba po prostu spróbować - efektu  nie da się przewidzieć.
Nieodpowiednio przygotowane lub po prostu kapryśne włosy nafta może przesuszyć i należy mieć tego świadomość podczas pierwszej próby.
Regularne wcieranie nafty w skórę głowy mnie nie przekonuje, raczej tego nie spróbuję i nikomu nie polecam.

Włosy wysokoporowate, suche, zniszczone, sianowateZanim zdecydujecie się na zastosowanie nafty dobrze jest oczyścić włosy, a następnie przez parę kolejnych myć olejować je i intensywnie nawilżać humektantami oraz emolientami aż do osiągnięcia przyzwoitego poziomu odżywienia i nawilżenia (na każdych włosach będzie to wyglądać nieco inaczej, dlatego tak istotne jest poznanie i zrozumienie ich natury). Jeśli silikony służą włosom nie trzeba z nich rezygnować.

Tak przygotowane włosy - przede wszystkim nawilżone - są gotowe do "zapieczętowania".
Nafta otuli powierzchnię włosa szczelnym filmem i bardzo możliwe, że zatrzyma wypracowane odżywienie na dłużej.
Proponuję podczas pierwszego użycia zastosować metodę drugą, czyli przed myciem zamiast oleju.

Włosy średnioporowate, podatne na puszenie, wrażliwe : Podobnie jak w przypadku włosów mocno zniszczonych polecam oczyszczenie i nawilżenie włosów przed zastosowaniem nafty, szczegóły w podpunkcie dotyczącym włosów wysokoporowatych.
Jeśli włosy są przyzwoicie nawilżone i odżywione można od razu przejść do nakładania nafty.
Ryzyko powstania puchu teoretycznie jest mniejsze niż w przypadku bardzo wysokoporowatej długości, jednak jeżeli włosy są w różnym stopniu zniszczone w różnych partiach to właśnie w tych najbardziej wrażliwych można spodziewać się powstania sianka.

Włosy niskoporowate, zdrowe : czyli te, które najłatwiej naftą przeciążyć i jednocześnie te, których zdrowie nafta najpiękniej podkreśla
Pozwolę sobie odesłać Was do wpisu Blondregeneracji, której włosy mają teraz porowatość średnią ku niskoporowatej (chyba jednak bardziej ta druga:)) i są świetnym przykładem efektów jakie daje nafta na zdrowej długości.


            Efekty, jakie można uzyskać stosując naftę:           


- likwidacja puszenia się włosów
- wygładzenie włosów
- zapobieganie elektryzowaniu się włosów (zwłaszcza w okresie zimowym)
- ochrona włosów przed zniszczeniami
- zmniejszenie łamliwości włosów
- uelastycznienie włosów (zwłaszcza sztywnych końcówek)
- sypkość włosów
- blask
- zdrowy wygląd

                                               Stosowanie:                                         

Wrażliwa skóra głowy może zareagować podrażnieniem i pieczeniem, dlatego należy być ostrożnym podczas nakładania nafty na skalp!
Przypominam też, że czysta nafta nie ma właściwości odżywczych(pobudzająco na cebulki działają raczej dodatki), tworzy jedynie trudnozmywalną powłokę, dlatego bardzo długie przetrzymywanie jej na skórze głowy jest ryzykowne, a na długości po prostu bezcelowe.
Nafta nie odżywia włosów, nie domyka łusek, pokrywa je jedynie filmem! Stąd też gładkość, miękkość i blask włosów.
Nie powinna być traktowana na równi z naturalnymi olejami.
Łatwo zachłysnąć się fajnym efektem, jaki daje nafta i wyrządzić włosom krzywdę.
Stosowana z głową na pewno ułatwi pielęgnację i ochroni wrażliwe włosy, używana w nadmiarze stanie się ich wrogiem i spowoduje przesuszenie.

Zanim wypróbujesz któryś ze sposobów na sobie, przeczytaj punkt "Dla kogo?".
Znajdziesz tam rady dla każdego typu włosów.


Kilka kropli do ostatniego płukania:

3 krople nafty do 2 litrów ciepłej wody (w misce).
Po umyciu i odżywieniu włosów zanurzyłam ok. 3/4 długości w takim "rosołku".

Efekt: Wygładzona i miękka długość, niestety efekt mniej spektakularny niż po zastosowaniu kolejnej (poniższej) metody.

Przed myciem zamiast oleju:
(mój ulubiony sposób)

Ilość nakładanej nafty oraz czas jej trzymania to kwestia indywidualna, lepiej zacząć od mniejszych ilości i w miarę potrzeby wydłużać czas podczas kolejnych użyć.
W skalp wtarłam niecałą łyżeczkę, w długość ok. 3 łyżeczki.
Muszę przyznać, że włosy zaraz po nałożeniu nafty są bardzo miękkie, gładkie i błyszczące, a jednocześnie nie są bardzo obciążone. Przyjemny efekt dla osób przyzwyczajonych do suchych i spuszonych włosów:)

Skórę głowy dokładnie umyłam żurawinową Barwą - jeśli wcieracie naftę w skalp pamiętajcie, że zawsze należy go dokładnie oczyścić mocnym szamponem!
Po spłukaniu spieniłam na włosach srebrny szampon Rossmann i pozostawiłam na 3 minuty.
Zawiera SLS, dlatego użycie go w ten sposób wystarczyło do odpowiedniego domycia nafty z długości (czasami zamiast mocnego szamponu używam delikatnego i jeszcze nigdy nie zauważyłam przeciążenia czy nadmiernego przesuszenia).

Efekt: Włosy niesamowicie miękkie, gładkie, sypkie, elastyczne, lśniące. Wyglądają bardzo zdrowo. (zdjęcie na końcu wpisu)


Jako dodatek do masek i odżywek:

Najpopularniejszą maską jest "nafta + żółtko" - nigdy jej nie wypróbowałam i nie jestem w stanie się wypowiedzieć na jej temat, ale masę "wrażeń" znajdziecie na innych blogach:)

Do cięższych masek i odżywek (emolientowych i silikonowych) dodaję 1 lub 2 krople nafty.
Do lżejszych (humektantowych lub ziołowych) dodaję 2 lub 3 krople nafty.



Robię to gdy wiem, że włosom brakuje dociążenia (ale nie są suche), gdy potrzebuję szybkiego i pewnego efektu gładkości lub gdy męczy mnie elektryzowanie się włosów. Nafty dodaję do gotowych produktów również wtedy, gdy przed myciem nakładam naturalny olej, a nie chce mi się bawić w robienie płukanek.

Prawdę mówiąc efekt po dodaniu nafty do odżywki jest lepszy, niż po wypłukaniu włosów w parafinowym "rosołku".


Jako jeden ze składników mgiełki:

Tak, tutaj też z powodzeniem spełnia swoją rolę:)
Bardzo lubię robić mgiełki dopasowane do aktualnych potrzeb moich włosów, a ich składy (przede wszystkim proporcje) są tak różne, że podawanie każdego wydłużyłoby ten post o kolejny kilometr. :)

Przykładowa mgiełka, proporcje poszczególnych składników można zmieniać zależnie od potrzeb włosów.

1. 6 łyżek stołowych przegotowanej, ciepłej wody
2. 2 łyżeczki oleju ze słodkich migdałów (jeśli włosy potrzebują szybkiego i konkretnego dociążenia oraz likwidacji puchu, wlewam nawet 4 łyżeczki)
3. 3/4 łyżeczki dość lekkiej odżywki (jeśli dodaję do mgiełki naftę unikam mieszania jej z silikonowymi odżywkami aby nie uzyskać zbyt obciążającego połączenia)
4. 2-5 kropli nafty

Efekt: szybkie dociążenie, wygładzenie i nabłyszczenie, redukcja puchu, dodanie nafty powoduje, że włosy przestają się elektryzować i ten efekt nie mija nawet po kilku godzinach.


Na koniec ostatnio uzyskany efekt po nafcie kosmetycznej nakładanej przed myciem.
To było jedno bardzo szybkie, niedbale zrobione zdjęcie, ale chyba całkiem nieźle widać jak ładnie wyglądają końcówki. :)


Używacie nafty kosmetycznej?

22 komentarze:

  1. ja nigdy nie używałam, ale moja mama owszem, tyle że nie na włosy, ale żeby oczyścić organizm :)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie nafta leży, bo zraziłam się do niej po pierwszym użyciu kiedy nie zobaczyłam żadnych efektów a wychodzi na to, że robiłam to po prostu źle. ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam ją w domu i muszę dać jej jeszcze jedną szansę.
    Na początku włosomaniactwa popełniałam dużą głupotę i traktowałam naftę na równi z olejami.
    Trzymałam ją po 3-4 godziny i dziwiłam się, dlaczego długość jest taka sucha...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja bardzo lubię dodawać 1-2 krople do ostatniego płukania :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja mam bardzo zle wspomnienia z nafta :p

    OdpowiedzUsuń
  6. kiedyś używałam (nafta+żółtko+rycyna--> katastrofa) ;) chyba nie kupię ponownie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wcierałam ją w skalp nie podrażniła nic. Tylko mam dużo problem z jej zmyciem niestety. Nawet szampon z SLS ma problem i potem na drugi dzien moje włosy są klapnięte i tłuste;/ Jako płukanka działała najlepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Robiłam teraz mały eksperyment z naftą, odstawiłam zupełnie oleje i chciałam sprawdzić, czy będzie w stanie zatrzymać nawilżenie z masek/odżywek. Niestety, końcówki łamią się i rozdwajają - bez olejowania ani rusz:) Wielki plus za ogarnięcie elektryzowania, co prawda działa tylko przez pierwszą dobę, ale to już coś:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj to nafta raczej nie dla mnie- wrazliwiec ze mnie ;) Szkoda, czekalam na ta recenzje, bo chcialam jej wyprobowac, moze kiedys "poleci" na dlugosc ;) Bardzo przydatny post, czekam na wyniki w zwiazku z cera :)

    OdpowiedzUsuń
  10. stosowałam, i owszem włosy były po niej śliczne ;) ale żeby to zmyć to musiałam myć 4 razy :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam tą naftę i bardzo lubię jej używać, włosy są po niej błyszczące, miękkie i sypkie, będę jej używać, nie zrażam się, że to parafina ;) mam tego świadomość :) Służy mi i bardzo ją lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wiem ze ten post juz jest starszy ale pomimo mam nadzieje ze mi odpowiesz. Mam ta sama nafte i chcialam ja zmieszac z olejkiem pichtowym jako tonik przeciwko zaskornikom. Nie jestem jednak pewna czy taka nafta "do wlosow" nadaje sie tez do skory twarzy?

    OdpowiedzUsuń
  13. O rany, jak dobrze, że trafiłam na ten post!
    Szkoda tylko, że dopiero teraz, nie rok temu, kiedy zaczęłam się bawić z "pielęgnacją" włosów, co zrobione bardzo niewprawnie, miało tragiczne skutki....
    Po moich eksperymentach - na bardzo niedożywionych włosach i skórze głowy, z tendencją do błyskawicznego wysuszania- przez totalne przesuszenie skalpu wypadła mi jakaś połowa włosów.... Miałam na głowie twardą skorupę, skóra łuszczyła mi się półcentymetrowymi płatami - a że włosy mam mizerne, wraz z tą biedną skórą leciały garściami też one:(
    Pokryło mi się to w czasie dokładnie z wdrażaniem nowych dla mnie kosmetyków - jak oleje i nafta, więc do tej pory byłam przekonana, że była to wina niewprawnego olejowania, chociaż nie miałam pojęcia, jak niby oliwa z oliwek mogłaby zrobić aż takie spustoszenia. Dopiero teraz, po przeczytaniu tego postu olśniło mnie, że był to najpewniej skutek nadużywania nafty na nieprzygotowaną skórę... (stosowaną wg sposobu nr dwa- czyli wcierana we włosy i skórę, następnie zmywana). Szczęśliwie skóra została uratowana szamponem Emolium, jednak włosy niestety dotąd są wyraźnie rzadsze :/
    Także nie powtarzajcie moich głupich błędów i naprawdę uważajcie z naftą:C

    OdpowiedzUsuń
  14. nie zgadzam sie z autorką
    nafta wyleczyła moją cerę z trądziku a mam cerę wrażliwąna którąnic nie działało

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ze względu na różne działanie nafty na różnych osobach napisałam, że może się przyczyniać do nasilenia problemów z cerą, a nie, że na pewno to robi. :)

      Usuń
  15. przede wszystkim wiekszosc myli"parafinum liq."w nafcie i np.oliwce ze skladnikiem ropopochodnym i nikt nie docieka dalej;Kiedys doczytalam madry artyk.ze tak naprawde te"ropopochodne"nafty i oliwki nawet kolo ropy nie staly.Sa to najczystsze rafinowane oleje i bodajrze to z efektow ich rafinacji jest ropa.
    Nafta jest dobra.Malo zmieszana z chemia,krotki sklad;Wszystko z mala ingerencja chemikow jest ok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo chętnie przeczytałabym ten lub podobny artykuł, byłabym wdzięczna za podrzucenie linku. :)

      Usuń
    2. "PARAFFINUM LIQUIDUMNazwa zwyczajowa: Parafina ciekła/Olej mineralny (Mineral Oil) Opis
      Biały olej mineralny. Substancja mało reaktywna chemicznie, hydrofobowa. Nie przenika przez naskórek. Parafina to mieszanina prostych, długołańcuchowych węglowodorów, otrzymywanych w procesie destylacji ropy naftowej (po oczyszczeniu i przetworzeniu). Znajduje zastosowanie w preparatach emulsyjnych, maskach parafinowych." http://www.kosmopedia.org/encyklopedia/paraffinum_liquidum,329

      Usuń
  16. Nafta – ciekła frakcja ropy naftowej wrząca w granicach 170–250 °C, mająca gęstość 0,78–0,81 g/cm³. Żółtawa, palna ciecz o charakterystycznym zapachu, będąca mieszaniną węglowodorów, których cząsteczki zawierają 12–15 atomów węgla. Stosowana jako paliwo lotnicze (pod nazwą „kerozyna” lub „nafta lotnicza”), jako rozpuszczalnik oraz do celów kosmetycznych. http://pl.wikipedia.org/wiki/Nafta

    OdpowiedzUsuń
  17. Osobiście używam nafty tylko na włosy, nigdy nie na skórę. Nafta to nic innego jak pochodne ropy naftowej (czytaj linki powyżej) i tworzona jest z ropy naftowej a nie odwrotnie :-) unikam także oliwek dla dzieci, które mają w składzie parafine lub inne produkty niż oleje roślinne. Najcześciej działają one powierzchownie dobrze jednak są szkodliwe. Do skóry polecam tylko oeleje nierafinowane

    OdpowiedzUsuń
  18. uff, nieźle to opracowałaś :-) a propos skóry - ja używam nafty mieszanej z olejem rycynowym do przemywania skóry jak mam jakieś wypryski, potem dokładnie zmywam i muszę powiedzieć że działa nieźle, ale lepiej nie nadużywac, było nie było to nafta a nie olej z winogron czy inny roślinny specyfik

    OdpowiedzUsuń
  19. Uwielbiam produkty New Anna Cosmetics, szczególnie te z dodatkiem nafty. Polecam naftę w opakowaniu z atomizerem równomiernie zostaje rozprowadzona na włosach. Jeśli chodzi o stosowaniu to trzymam kilka minut na włosach, 1-2 razy w tygodniu. Moje włosy uwielbiają naftę.
    Na wzmocnienie włosów używam Intensywną kurację z naftą kosmetyczną z dodatkiem olejków. Efekty rewelacyjne. Włosy są "sypkie" i rewelacyjnie układają się, są nawilżone.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...