czwartek, 30 stycznia 2014

Humektanty - co należy o nich wiedzieć?

Najwyższy czas poruszyć jeden z podstawowych tematów - trzy kategorie składników potrzebne w pielęgnacji, często (zbyt często) nieumiejętnie stosowane.
Dopasowanie ich ilości i metody dostarczania do potrzeb włosów to klucz do sukcesu.
Ogólne podsumowanie i wskazówki po opracowaniu każdej kategorii z osobna. :) 
Na pierwszy ogień idą humektanty.




Czym są humektanty?

Są to substancje higroskopijne czyli takie, które łatwo wiążą wodę i tym samym zatrzymują ją "wewnątrz" włosa lub skóry (tutaj należy sprecyzować - od zewnątrz jesteśmy w stanie nawilżyć tylko naskórek). 
Wiadomo, że o ile w przypadku małocząsteczkowego humektantu nie ma problemu z dostaniem się pod łuskę włosa, to te o większych cząsteczkach będą miały problem. 
Można je nazwać po prostu substancjami nawilżającymi, choć jest to bardzo ogólne określenie.
  • Gliceryna 
  • Pantenol (witamina B5)
  • Mocznik
  • Alantoina
  • Kwas hialuronowy
  • Sok z aloesu
  • Glikol propylenowy
  • Miód
  • Witaminy A, E, C
  • Aminokwasy
  • Kwas mlekowy
  • Kwas salicylowy
  • Proteiny
  • Mleczko pszczele
  • Mleczan sodu
Jak działają?

Humekanty są substancjami higroskopijnymi - przyłączają cząsteczki wody tym samym zatrzymując je tam, gdzie akurat się znajdują, dlatego mają tak ogromny wpływ na stopień nawilżenia włosów i naskórka. 
Przykładowo - do jednej cząsteczki kwasu hialuronowego, który zasługuje na miano rekordzisty w tej kwestii, może zostać przyłączonych nawet 250 cząsteczek wody. Do jednej cząsteczki gliceryny ok. 6 cząsteczek wody. 
Dodatkowo humektanty w mniejszym lub większym stopniu pełnią funkcję promotorów przejścia - "otwierają wrota" i ułatwiają przenikanie innym składnikom aktywnym. 
Stopień wnikania i funkcja zależą od rozmiaru cząsteczki.

Powyższy opis jest bardzo ogólny, należy wziąć poprawkę na to, że każda konkretna substancja ma swoje charakterystyczne właściwości i może być w czymś lepsza od innych. :) 
Odnosząc się do podanych wyżej przykładów, kwas hialuronowy lepiej wiąże wodę, a gliceryna jest lepszym promotorem przejścia.  

Niestety, jest jeden bardzo istotny haczyk o którym każdy powinien wiedzieć - humektanty są wybitnie wrażliwe na zmiany wilgotności powietrza i dostosowują się do nich. 
Gliceryna przez wspomniane "otwarte wrota" chętnie zwiąże wodę w odpowiednich warunkach, ale równie chętnie ją odda, jeśli otoczenie jest zbyt suche (stąd nagonka na połączenie sezonu grzewczego z glicerynowymi produktami:)). Oczywiście ta zasada dotyczy też innych substancji.

Proteiny, które mają zdolność wiązania cząsteczek wody, łapią każdą cząsteczkę, którą znajdą i z łatwością odbierają nawilżenie skórze i włosom. Głównie na tym polega zjawisko przeproteinowania włosów i właśnie dlatego tak ważne jest stosowanie protein w odpowiednich zestawach, tworząc właściwe środowisko.

Humektanty nieumiejętnie stosowane lub używane w nadmiarze mogą nie tylko spowodować puch i suszę, ale również strączkowanie, gumowatość, oklap i ogólne obciążenie włosów.
Stosowane z głową i w odpowiednich zestawieniach zapewnią włosom elastyczność, miękkość i sypkość.

Dotarłam do momentu, w którym mogę podkreślić jak istotne jest zachowanie równowagi pomiędzy humektantami, emolientami i proteinami. Bezsprzecznie jest to pielęgnacyjna Święta Trójca, która genialnie się uzupełnia i tworzy spójną całość. 
Jak to wykorzystać? 
O tym w poście podsumowującym, który na pewno podlinkuję tutaj w ciągu najbliższych kilku dni. :)

Post podsumowujący - tutaj.
Proteiny - tutaj.

Emolienty - tutaj

środa, 29 stycznia 2014

Aloevit - odżywczo-wzmacniający płyn do włosów

Wcierki Aloevit przyciągnęły moją uwagę już ponad pół roku temu - trafiłam na nie podczas przeglądania produktów dostępnych na doz.pl. Byłam ciekawa czy znajdę coś innego niż popularny Jantar, Radical, Saponics, Seboravit... znalazłam i zapomniałam:)
Pół roku później dostałam jeden z płynów od firmy Kosmed i w końcu mogę coś o nim napisać.
(Nadal po prostu używam kosmetyków czy już je - po blogersku - testuję?;) I na czym polega ta różnica?)


Cena : 8zł / 100ml




Skład:


Aqua - woda

Ethanol(96%) - etanol, rozpuszczalnik, oczyszcza, odtłuszcza, oświeża, może powodować przesuszenie!We wcierkach pełni również rolę promotora - pomaga wniknąć składnikom aktywnym wgłąb skóry, wspomaga ich działanie

PEG-35 - emulgator

Castor Oil - emolient tłusty, substancja otrzymywana z nasion rącznika pospolitego,często komedogenny;tworzy film, który zatrzymuje wilgoć; zmiękcza i wygładza włosy

Polysorbate 20 - emulgator, otrzymywany z oleju kokosowego, nietoksyczny

Aesculus Hippocastanum (Horse Chestnut) Seed Extract - ekstrakt z kasztanowca zwyczajnego, zawiera flawonoidy, kumaryny, garbniki, saponiny trójterpentynowe; prawdopodobnie wykazuje działanie przeciwzapalne, przeciwbakteryjne

Retinyl Palmitate - pochodna witaminy A, ochrania przed promieniowaniem UV

Tocopherol - witamina E, przeciwutleniacz

Inositol - brak informacji dotyczących działania zewnętrznego

Calcium Panthotenate - witamina B5

Linoleic Acid - kwas linolowy

Biotin - biotyna, witamina H




Pomiędzy opisem a składem jest duża rozbieżność, początkowo nie wiedziałam skąd tak duży błąd na etykiecie. Jak się później okazało (wyczytane u Eve:)) skład się zmienił, a tekst na opakowaniu pozostał w starej wersji. Zdarza się, ale takie pomyłki potrafią nieźle człowieka skołować. 
Mnie ten skład nie zachwyca.


Opinia, działanie:

Pachnie ziołowo, na pewno delikatniej niż Amol. W moim odczuciu dość nieprzyjemnie ale wiem, że może się podobać.
Nałożony na mokre włosy zaraz po umyciu nie obciąża ich u nasady i nie powoduje szybszego przetłuszczania.
Całkiem dobrze radzi sobie z odświeżaniem włosów i delikatnym uniesieniem - często wcierałam go gdy nie miałam już czasu na mycie. 
Nie wpływa na odcień włosów.

Niestety Aloevit zupełnie nie poradził sobie z przyspieszeniem porostu i z widocznym ograniczeniem wypadania.
Stosowałam go regularnie przez 1,5 miesiąca. Po kuracji odrost miał standardowe 1,5 centymetra, a ilość wypadających włosów w ogóle się nie zmieniła - jedynie podczas kilku pierwszych użyć nieco nasilił wypadanie (trochę mnie zmartwiło, ale po paru dniach wszystko wróciło do normy).
Produkt z kategorii zupełnie neutralnych - do tej wersji na pewno nie wrócę, być może spróbuję przeciwłupieżowej.

Na efekty suplementacji muszę jeszcze poczekać dlatego wracam do mocniejszego pobudzania skalpu od zewnątrz. Wcieranie Amolu i oleju musztardowego to mój plan na najbliższy miesiąc. Mam nadzieję, że znowu zobaczę chociaż troszkę większy przyrost niż zwykle:)


wtorek, 28 stycznia 2014

Inverse method / metoda inwersji - naprawdę działa?

O moich kilku podejściach do tej metody przypomniał mi wczorajszy wpis Anwen, czas chociaż krótko podsumować to, czego się podjęłam. :)
Długo zwlekałam z napisaniem tego posta ze względu na brak efektów i niewielką popularność metody, co w zasadzie oznaczało masę sceptycznych komentarzy i ogólną klapę. Jak widać jedna osoba potrafi wywołać poruszenie wśród tysięcy w ciągu jednego dnia, co jest całkiem... zabawne. :)

Na film dotyczący tego sposobu przyspieszania porostu trafiłam rok temu i jedynie uśmiechnęłam się pod nosem - dla osoby słyszącej po raz pierwszy na czym polega cały proces brzmi to trochę naiwnie i głupio.
Z każdym kolejnym obejrzanym filmem miałam coraz większą ochotę wypróbować tę metodę na sobie i stało się. :)



Na czym polega?

Według najbardziej popularnej instrukcji należy podgrzać oliwę z oliwek (w mikrofalówce, stawiając spodek na kubku z gorącą herbatą itp.), wmasować ją w skórę głowy, a następnie pochylić się i pozostać w tej pozycji przez 4 minuty. Olej powinien pozostać na skalpie minimum 2 godziny - najlepiej zostawić go na całą noc i rano umyć włosy.
Proces powtarzać codziennie przez 7 dni.
Pomiędzy seriami wskazane są minimum trzytygodniowe odstępy.

Jak ja to robiłam? Za pierwszym razem używałam oleju Vatika, później padło na Sesę, następnie na olej musztardowy.
Przed i po wspomnianych 4 minutach z głową w dół wykonywałam delikatny masaż skalpu z użyciem masażera. 
Myję włosy co drugi dzień, dlatego pomiędzy myciami zamiast oleju używałam ziołowej wcierki na bazie alkoholu.

Jak działa?
Intensywniejszy przepływ krwi pobudza cebulki...
Bardziej szczegółowo: tzw. brodawka włosa (fragment tkanki łącznej, który wpukla się do cebulki włosa i stanowi jej część) doprowadza w okolicę cebulki naczynia krwionośne, więc myśl "więcej krwi-szybszy wzrost" ma uzasadnienie i szansę potwierdzenia... teoretycznie.
(nie tylko składniki dostarczane z krwią, ale również sama brodawka jest odpowiedzialna za podział komórek nabłonka i jego tempo - czyli za wzrost włosa).

Efekty:

Każde podejście kończyło się rozczarowaniem. Każde.
Przyrost nie zwiększył się nawet o milimetr pomimo działania kilkoma sposobami jednocześnie (olej musztardowy, masażer, inwersja).

Przeciwwskazania:

Istnieje cała lista przypadków, w których stosowanie tej metody wiąże się z zagrożeniem.
Problemy z ciśnieniem krwi oraz sercem, ogólny zły stan zdrowia i osłabienie organizmu, częste zawroty głowy czy problemy z ciśnieniem w gałce ocznej lub inne choroby oczu to tylko kilka z nich.



Próbowałyście, spróbujecie?
I czy byście spróbowały, gdybyście trafiły przypadkiem na mało profesjonalny film o tej metodzie i to w ten sposób usłyszały o niej po raz pierwszy?:)


poniedziałek, 27 stycznia 2014

Pielęgnacyjny reset - oczyszczanie i chelatowanie

Rzadko decyduję się na tak mocne oczyszczanie włosów, jednak w związku z ogromną zmianą stanu końców postanowiłam je oczyścić z nadbudowanych silikonów i sprawdzić w jakiej są kondycji po regularnym wycinaniu zniszczeń.

Olejowanie, zabezpieczanie ciężkimi silikonami i ograniczenie odżywek jedynie do rosyjskich produktów szybko przyniosło oczekiwane efekty -  dolna część włosów przestała się puszyć jak na zdjęciu poniżej, jest bardzo gładka i sprężysta. Nie ma śladu po szorstkich i nieprzyjemnie drapiących końcach.
Po kilkunastu dniach przeglądania włosów (ok. 10 minut wycinania końcówek dziennie) łatwiej je rozczesać, nie plączą się.
Do roczesywania używam tylko szczotki z włosia dzika (najwyższy czas kupić nową, możecie polecić jakąś dobrą i niedrogą szczotkę drewnianą? Mam dość mozolnego czyszczenia pneumatycznej).



Do listy kosmetyków stosowanych po farbowaniu (o których wspominałam w tym poście) dołączył balsam turecki Planeta Organica w którym zakochałam się od pierwszego użycia:)

Mycie i odżywianie:

1. Dwukrotne mycie szamponem żurawinowym Barwa.
2. Jednokrotne zakwaszanie Facelle Sensitive - wmasowanie i pozostawienie na 2 minuty.
3. Pozostawienie włosów do podeschnięcia.
4. Nałożenie Sesy na skalp i oleju kokosowego na długość - pozostawienie na całą noc.
5. Rano dwukrotne mycie szamponem lawendowym Johnson's Baby, czyli chelatowanie.
6. Zmiękczenie długości maską Ruska Bania Miód i Leśne Jagody.
7. Balsam turecki Planeta Organica na 3/4 długości, 30 minut pod kompres.

| Włosy od skalpu do linii żuchwy bardzo łatwo obciążyć (są najzdrowsze), dlatego wszelkie odżywki i maski nakładam tylko od żuchwy w dół.
Maski na zdrową długość nakładam przed myciem - ma to miejsce stosunkowo rzadko, ponieważ przed każdym myciem nakładam olej na całą długość włosów. |

Efekt: U nasady włosy uniesione i sypkie, pozostały świeże 1,5 dnia - przeciętny wynik.
Długość niesamowicie dociążona, gładka i lśniąca, ciężko przestać dotykać tak śliskich końców. :)
Bardzo ciężko osiągnąć ten konkretny efekt na bardzo suchych i zniszczonych włosach.

Wiem, że to zasługa balsamu Planeta Organica (przy tak silnym oczyszczeniu ograniczyłam odżywianie do minimum) i śmiało mogę stwierdzić, że to najlepsze produkty jakich kiedykolwiek używałam. Mam na myśli trzy balsamy - Marokański, Turecki i Aleppo.
Wypróbowania pozostałych wersji na pewno sobie nie odmówię. :)

sobota, 18 stycznia 2014

Facelle 50 Plus - zakwaszanie włosów

Po przekonaniu się do Facelle Sensitive i "odkryciu" jego zakwaszających właściwości postanowiłam wypróbować inny płyn do higieny intymnej o stosunkowo delikatnym składzie.  
Padło na wersję Facelle 50 Plus głównie ze względu na przystępną cenę. :)

Cena: 4zł / 300ml



Skład:

Aqua - woda

Cocamidopropyl Betaine - delikatna substancja myjąca, łagodzi drażniące działanie silnych detergentów, pozyskiwana z oleju kokosowego, więcej tutaj

Sodium Chloride - chlorek sodu, wpływa na konsystencję kosmetyku zawierającego anionowe substancje powierzchniowo czynne np. SLS

Sodium Lauroyl Sarcosinate - ma właściwości pianotwórcze i łagodzące działanie silniejszych detergentów

Sodium Lauryl Sulfoacetate - substancja pianotwórcza wytwarzana z oleju kokosowego lub palmowego

Glycerin - gliceryna, humektant, działanie nawilżające, jednak stosowania w nieodpowiednich warunkach określanych tzw. punktem rosy (np. sezon grzewczy) może wykazywać działanie odwrotne

Sorbitol - humektant otrzymywany z glukozy, ma silne właściwości higroskopijne (wiąże i zatrzymuje wodę), zmiękcza, wygładza i nawilża powierzchnię skóry lub włosów

Coco-Glucoside - delikatny detergent, łagodzi drażniące działanie anionowych substancji powierzchniowo
czynnych np. SLES, substancja pianotwórcza, stabilizator, emulgator

Glyceryl Oleate - emolient tłusty, tworzy film zapobiegający odparowywaniu wody, kondycjonuje, wygładza, nadaje połysk, emulgator, substancja renatłuszczająca, komedogenny

Urea - mocznik, zmiękcza i nawilża

Allantoin - alantoina, działa nawilżająco, przeciwzapalnie i łagodząco, wspomaga regenerację naskórka i gojenie się ran

Hamamelis Virginiana Leaf Extract - ekstrakt z liści oczaru wirginijskiego, ma działanie przeciwbakteryjne, przeciwzapalne i regulujące krążenie podskórne

Chamomila Recutita Flower Extract - wyciąg z rumianku, łagodzi podrażnienia

Glyceryl Laurate - emolient tłusty, otula włosy/skórę filmem zapobiegając utracie nawilżenia, może działać komedogennie

Propylene Glycol - humektant, nawilża, może podrażniać jeśli jest stosowany na chorobowo zmienioną skórę

Parfum - zapach

Bisabolol - główna substancja czynna w ekstrakcie/olejku eterycznym z kwiatu rumianku rzymskiego, działa przeciwzapalnie, antyseptycznie i łagodząco

Sodium Hydroxide - regulator pH, substancja niebezpieczna  w wyższych stężeniach

Phenoxyethanol - konserwant zapobiegający rozwojowi mikroorganizmów

Sodium Benzoate - sól kwasu benzoesowego, konserwant zapobiegający rozwojowi mikroorganizmów

Ethylhexylglycerin - konserwant pochodzenia naturalnego, ma działanie nawilżające

Methylisothiazolinone - konserwant

Linalool - imituje zapach konwalii, składnik kompozycji zapachowej, potencjalny alergen



Opinia, działanie:

Od początku wiedziałam jakie będzie jego przeznaczenie - zakwaszanie włosów.
Wszystkie posty, jakie dotychczas napisałam na ten temat, znajdziecie tutaj.

Zapach bardzo delikatny, po wyschnięciu włosów niewyczuwalny.
Płyn jest dość gęsty, w związku z czym ciężko go równomiernie rozprowadzić. To z kolei prowadzi do używania większych ilości niż to konieczne... Gdyby nie problematyczna aplikacja wydajność byłaby dużym plusem.

Używałam go tylko do zakwaszania włosów po myciu i w tej roli sprawdził się świetnie. 
Po każdym użyciu końce były wygładzone i elastyczne, niezależnie od zastosowanych później produktów.
Zdarzało się, że po pierwszym myciu delikatnym szamponem to tym płynem domywałam nadmiar oleju

Jego działanie jest porównywalne do Facelle Sensitive pomimo różnic w składzie, dlatego zamierzam kupować je naprzemiennie.
Oba produkty z tej serii są świetną alternatywą dla znacznie droższego płynu do higieny intymnej Lactacyd Femina Plus.

Szczegółowe informacje dotyczące zakwaszania włosów znajdziecie w tych postach.

Zakwaszacie?


sobota, 11 stycznia 2014

Aktualizacja włosów - reanimacja po farbowaniu

Ostatni rok (pomimo intensywnej pielęgnacji) był dla moich włosów ciężki.
Jak już wspomniałam w tym poście każde farbowanie obejmowało całą długość, suche końce nie miały szans. Ostatnie farbowanie szczególnie odbiło się na ich kondycji...

Kolor: 

Po trzech farbowaniach poziomem 9 (długo moją ukochaną farbą był L'Oreal Excellence 10.21) zdecydowałam się spróbować farby z poziomu 8. 
Padło na L'Oreal Preference 8.0 Californie.

Uwielbiam odcień, jaki daje 10.21, niestety jego utrzymanie jest praktycznie niemożliwe. Dodatkowo słońce robi swoje i włosy z wierzchu są znacznie jaśniejsze niż pod spodem, niektóre pasma są dosłownie białe.

Nadal nie jestem pewna czy kolor na poziomie 8 do mnie pasuje... dziwnie się w nim czuję, jeszcze nie jestem do niego przekonana, dlatego odwlekam pigmentację. Na pewno dałaby ciemniejszy efekt niż farbowanie.
Jeśli się na nią zdecyduję wybiorę się do fryzjera (możliwe, że zrobię sobie wycieczkę do Mysi - prawdopodobnie jedynej osoby, której jestem w stanie zaufać bezgranicznie :)), pigmentacja w domu byłaby zbyt ryzykowna. Najświeższe 2 cm odrostu były potraktowane poziomem 8, kolejne 5-6 to już poziom 9, reszta pamięta czasy poziomu 10. Dodatkowo znacznie jaśniejszy wierzch poprzeplatany bardzo jasnymi pasemkami...

O dziwo włosy dość mocno odbijają światło, w rzeczywistości kolor jest ciemniejszy i mniej żółty (nawet dziś, dwa tygodnie po farbowaniu) niż na pierwszym zdjęciu od lewej.
Zdjęcia zostały zrobione po 3 myciach od farbowania.
                               Mniej światła                                                                                                              Więcej światła
L'Oreal Preference 8.0 CalifornieL'Oreal Preference 8.0 Californie



Kondycja:

Końce były okropnie suche i sianowate, porozdwajane i wiecznie splątane.
Wizytę u Jedynej Słusznej Fryzjerki planuję dopiero po sesji, dlatego regularnie wycinam zniszczone końce. Wiem, że ile osób tyle opinii na ten temat, a jedną z bardziej popularnych jest ta, że "zniszczone i rozdwojone końce powinno się po prostu podciąć zamiast bawić w wycinanie". Ja nie widzę żadnej ogromnej różnicy:)
Po umyciu i osuszeniu włosów wgniatam w końce niewielką ilość olejku lub serum silikonowego. Gdy podeschną zaczynam wycinanie - dzielę włosy na dwie warstwy, a następnie każdą z warstw na ok. 8 pasm.
Każde z nich oglądam na kilka sposobów (przeczesuję, skręcam, przesuwam pomiędzy palcami).
Po pierwszym wycinaniu różnica była ogromna - byłam w stanie przeczesać włosy bez haczenia.
Z każdym kolejnym "przeglądem" jest lepiej. :) 

Jednocześnie udało mi się doprowadzić końce do przyzwoitej kondycji z pomocą zakwaszania, protein, humektantów i emolientów. Są nawilżone, elastyczne i gładkie.
Całkowicie zrezygnowałam z pielęgnacji nastawionej na zużycie części kosmetyków i skupiłam się na przemyślanym i dość ciężkim odżywianiu. Wróciłam do całonocnego olejowania.

Produkty, których używam najczęściej:
- Facelle do zakwaszania
- Babydream do mycia
- Barwa do oczyszczania
- Syoss do zabezpieczania
- olej ze słodkich migdałów do olejowania i zabezpieczania
- olej musztardowy do olejowania
- olejek Babydream fur Mama do olejowania i zabezpieczania
- maska Ajurwedyjska Planeta Organica
- odżywka na bazie oleju cedrowego Planeta Organica
- odżywka na bazie toskańskiej oliwy Planeta Organica
- odżywka w sprayu Dove Nourishing Oil Care 
- gliceryna do nawilżania
- jogurt naturalny, jajko, kefir do proteinowania

Dodatkowo rozpoczęłam suplementację, wprowadziłam do diety dwa nowe punkty (dla lepszego samopoczucia, trawienia, kondycji włosów i skóry) i wróciłam do regularnego wcierania niewielkich ilości oleju w skórę głowy na zmianę z wcierką. Za miesiąc na pewno napiszę coś o pierwszych efektach. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...