wtorek, 28 stycznia 2014

Inverse method / metoda inwersji - naprawdę działa?

O moich kilku podejściach do tej metody przypomniał mi wczorajszy wpis Anwen, czas chociaż krótko podsumować to, czego się podjęłam. :)
Długo zwlekałam z napisaniem tego posta ze względu na brak efektów i niewielką popularność metody, co w zasadzie oznaczało masę sceptycznych komentarzy i ogólną klapę. Jak widać jedna osoba potrafi wywołać poruszenie wśród tysięcy w ciągu jednego dnia, co jest całkiem... zabawne. :)

Na film dotyczący tego sposobu przyspieszania porostu trafiłam rok temu i jedynie uśmiechnęłam się pod nosem - dla osoby słyszącej po raz pierwszy na czym polega cały proces brzmi to trochę naiwnie i głupio.
Z każdym kolejnym obejrzanym filmem miałam coraz większą ochotę wypróbować tę metodę na sobie i stało się. :)



Na czym polega?

Według najbardziej popularnej instrukcji należy podgrzać oliwę z oliwek (w mikrofalówce, stawiając spodek na kubku z gorącą herbatą itp.), wmasować ją w skórę głowy, a następnie pochylić się i pozostać w tej pozycji przez 4 minuty. Olej powinien pozostać na skalpie minimum 2 godziny - najlepiej zostawić go na całą noc i rano umyć włosy.
Proces powtarzać codziennie przez 7 dni.
Pomiędzy seriami wskazane są minimum trzytygodniowe odstępy.

Jak ja to robiłam? Za pierwszym razem używałam oleju Vatika, później padło na Sesę, następnie na olej musztardowy.
Przed i po wspomnianych 4 minutach z głową w dół wykonywałam delikatny masaż skalpu z użyciem masażera. 
Myję włosy co drugi dzień, dlatego pomiędzy myciami zamiast oleju używałam ziołowej wcierki na bazie alkoholu.

Jak działa?
Intensywniejszy przepływ krwi pobudza cebulki...
Bardziej szczegółowo: tzw. brodawka włosa (fragment tkanki łącznej, który wpukla się do cebulki włosa i stanowi jej część) doprowadza w okolicę cebulki naczynia krwionośne, więc myśl "więcej krwi-szybszy wzrost" ma uzasadnienie i szansę potwierdzenia... teoretycznie.
(nie tylko składniki dostarczane z krwią, ale również sama brodawka jest odpowiedzialna za podział komórek nabłonka i jego tempo - czyli za wzrost włosa).

Efekty:

Każde podejście kończyło się rozczarowaniem. Każde.
Przyrost nie zwiększył się nawet o milimetr pomimo działania kilkoma sposobami jednocześnie (olej musztardowy, masażer, inwersja).

Przeciwwskazania:

Istnieje cała lista przypadków, w których stosowanie tej metody wiąże się z zagrożeniem.
Problemy z ciśnieniem krwi oraz sercem, ogólny zły stan zdrowia i osłabienie organizmu, częste zawroty głowy czy problemy z ciśnieniem w gałce ocznej lub inne choroby oczu to tylko kilka z nich.



Próbowałyście, spróbujecie?
I czy byście spróbowały, gdybyście trafiły przypadkiem na mało profesjonalny film o tej metodzie i to w ten sposób usłyszały o niej po raz pierwszy?:)


23 komentarze:

  1. Też zaciekawiła mnie ta metoda, choć nie spróbuję, bo po pierwsze zawsze myję włosy z opuszczoną głową, a po drugie jestem niskociśnieniowcem, więc każde pochylenie głowy wiąże się z zawrotami. Ale zaciekawiła mnie na tyle, że dziś cały poranek grzebałam sobie w zagranicznych blogach i czytałam, I znalazłam metodę GHE, którą mam zamiar przetestować, choć powoli:--)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wypróbuję, bo, szczerze mówiąc, nie chce mi się stać 4 minuty z głowa w dół ;) Gdyby ta metoda rzeczywiście była jakaś przełomowa i sprawiała, że włosy rosną jak szalone, to pewnie bym się skusiła, ale jak na razie nie widziałam na blogach opisów jakichś fenomenalnych efektów związanych z tą metodą.
    Tym bardziej, że (jak pisze Anwen) jak myje się włosy głową w dół zawsze, to ta metoda już nie pomoże, więc nie mam co się łudzić.
    Poczekam na kolejną rewolucję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. CIekawa jestem, czy ma szansę to zadziałać ;)
    Ja jednak nie spróbuję, zaraz mi słabo :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Obrazek z sową mnie uwiódł. :) Robiłam kilka podejść do tej metody, ale w końcu nie spróbowałam ani razu. Jestem bardzo zadowolona ze zwykłego olejowania i nie chciało mi się wydziwiać. ;)
    A zaciekawił mnie właśnie mało profesjonalny film na YT :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Według mnie to czysta abstrakcja, ewentualnie jakieś placebo, no nie wierzę i koniec!:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślę, że kiedyś spróbuję, ponieważ nie mam większych problemów z zawrotami głowy.
    Na cuda nie wierzę, ale może akurat u mnie ta metoda się sprawdzi :)

    OdpowiedzUsuń
  7. słyszałam, ale raczej się nie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ojtam, ja codziennie używam wcierek, stoję na głowie (ale nie dla porostu, oczywiście) i włosy rosną jak rosły ;) Po oliwie czy innym oleju bym za to miała murowane wypadanie. Inna rzecz, że wcierki wmasowują zazwyczaj trzymając głowę pochyloną do przodu, bo tak mi wygodniej. I w sumie trwa to ze 4-5 minut w sumie ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. nie słyszałam o tym i pewnie nie spróbuję

    OdpowiedzUsuń
  10. Podobno działa u osób, które nie ćwiczą, bo ćwiczenie i inny wysiłek przyspieszają krążenie. Dlatego ja nie będę próbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. od wczoraj się inwersuję - jak zadziała to fajnie, jak nie to trudno. 4 minuty stracone w ciągu dnia mogę odżałować ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam wczoraj o tej metodzie na blogu Anwen. Ciekawa, ale raczej nie będę próbowała ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam zamiar spróbować w ferie :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Jakoś mnie ta metoda nie przekonuje... od kilku lat stosuje wcierki do włosów, oleje, maseczki i jeśli widzę szybszy przyrost to jest on zazwyczaj minimalny, więc nie wierzę, aby kolejna jakaś metoda nagle pobudziła moje włosy do szybszego porostu.

    OdpowiedzUsuń
  15. Pierwszy raz słyszę o takiej metodzie. Raczej nie spróbuję, bo mi brak cierpliwości.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie słyszałam o tym wcześniej, ale chętnie się skuszę po sesji, jak będzie więcej czasu:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetna ta sówka na zdjęciu :D
    Raczej tej metody nie wypróbuję, bo zazwyczaj myję włosy właśnie z głową w dół ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. niezły sposób,jeśli chodzi o olejowanie to stosuję wyrywkowo agranowy teraz :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie wierzę w działanie tej metody :) Jak pomyślę jak kiepsko czułabym się po 4 minutach wiszenia z głową w dół, to wolę czekać miesiąc i mieć standardowy przyrost. Nie popadajmy w skrajności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ja wiem czy to taka skrajność:)

      Usuń
  20. Ja zastosowalam chociaz wiedzialam, ze u mnie nie zadziala bo najczesciej myje wlosy z glowa pochylona w dol. Ale sprobowalam przeciez to zaden wysilek, ja nie jestem taka delikatna zeby zaraz we lbie sie krecilo
    Paulina

    OdpowiedzUsuń
  21. Świetny post o inwersji...zapraszam również do mnie na filmik ��

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...