czwartek, 6 lutego 2014

Proteiny - co należy o nich wiedzieć?

Ostatni członek pielęgnacyjnej Świętej Trójcy budzący chyba najbardziej skrajne emocje.
Najtrudniejszy w obsłudze, odpowiednio zastosowany służy każdym włosom - wbrew powszechnej opinii dotyczącej włosów wysokoporowatych i ich braku tolerancji dla protein. :)

Czym są proteiny i jak działają?

Są to po prostu białka. Nazwa "proteiny" dotyczy tylko białek prostych, czyli tych zbudowanych z samych aminokwasów. W pielęgnacji włosów stosujemy również białka złożone, czyli "proteidy" np. kazeina w mleku czy witelina w żółtku jaja kurzego.

Wyróżnia się białka pochodzenia zwierzęcego, odzwierzęcego i roślinnego.
W poniższej liście konkretne białka mieszają się z produktami będącymi ich źródłem.
  • keratyna
  • jedwab
  • elastyna
  • kaszmir
  • żelatyna
  • jajka
  • mleko
  • pszenica
  • soja
  • owies
  • piwo
Jak już wspomniałam wyżej białka zbudowane są z aminokwasów - można kupić je jako półprodukt, można ich szukać w składach. Najpopularniejsze:
  • L-cysteina
  • arginina
  • kwas glutaminowy

Ich działanie - pisząc najogólniej - polega na powlekaniu włosa filmem, który pogrubia go i wzmacnia. Coś na zasadzie rusztowania. :)

Proteiny hydrolizowane (zwłaszcza keratyna) prawdopodobnie mają zdolność wciskania się pod łuski włosa i uzupełniania ubytków. 
Jak działają na włosy?
Jak stosować, żeby sobie nie zaszkodzić?

Jak wyżej - to jedyne substancje, które są w stanie wzmocnić włos poprzez wypełnienie ubytków (proteiny hydrolizowane) i obudowanie wzmacniającym rusztowaniem ("zwykłe" proteiny wielkocząsteczkowe).
Są w stanie z powodzeniem uodpornić włos na niekorzystne działanie czynników zewnętrznych. Podkreślają skręt, wygładzają. Jeśli chcecie pogrubić włosy, dodać im objętości i sprawić, że będą bardziej sypkie - proteiny to potrafią.

Niestety jest jeden haczyk - proteiny wiążą cząsteczki wody i są w tej kwestii bezwzględne.
O ile włosy zdrowe, niskoporowate i dobrze nawilżone są w stanie sobie z tym poradzić to włosy wysokoporowate, najczęściej zniszczone i suche nie mają szans.
Dlatego...

Ogólne zasady stosowania protein: 

Najważniejszym punktem towarzyszącym stosowaniu protein jest dostarczenie porządnej dawki nawilżenia za pomocą humektantów.
Ma to bezpośredni związek ze zdolnością protein do wiązania cząsteczek wody - należy jej dostarczyć tyle, by starczyło dla protein i dla włosów. Jeśli będzie jej zbyt mało proteiny odbiorą nawilżenie włosom powodując przesuszenie, czyli jeden z objawów przeproteinowania.

Humektanty można położyć 
- przed proteinami - ten sposób stosuję najczęściej, nawilżam włosy maską z dodatkiem gliceryny
zmieszać je z porcją protein i nałożyć jednocześnie 
po spłukaniu protein nałożyć humektanty jednocześnie z emolientami
Na sam koniec dobrym pomysłem jest zastosowanie produktu bogatego w emolienty. Zredukują one sztywność, jaką nadają włosom proteiny, zmiękczą, nabłyszczą i wygładzą.

Poza tym istotny jest czas trzymania protein na włosach - aby mogły w pełni zadziałać należy dać im przynajmniej 15 minut.


Jakie szkody mogą wyrządzić proteiny?
(nieodpowiednio zastosowane)

Włosy wysokoporowate

Puch, szorstkość, suchość, kruchość (zwiększona łamliwość).

Włosy niskoporowate:

Gumowatość, brak połysku, włosy tępe w dotyku, szorstkie, puch.

Włosy średnioporowate:

Tutaj można się spodziewać wszystkiego, od świetnych efektów po proteinowy dramat.
Taki urok pośredniego typu. :)


Przeproteinowanie / włosy przekarmione proteinami:

Podobnie jak w przypadku silikonów proteiny mogą się nadbudować i szybkość tego procesu zależy od indywidualnych cech włosa. Niektóre wyglądają najlepiej, gdy na ich powierzchni znajduje się kilka warstw protein, inne już po jednym zastosowaniu mogą być niezadowolone.
Jak to rozpoznać? Włosy stają się matowe, tępe w dotyku, podsuszone, bardziej spuszone.

Podział protein ze względu na wielkość cząsteczek:

Proteiny hydrolizowane: czyli takie, których cząsteczki zostały rozbite na wiele mniejszych. Dzięki znacznie mniejszym rozmiarom mają szansę dostać się do wnętrza włosa i faktycznie wypełnić ubytki
Niestety nie zostają we włosie zbyt długo, dlatego konieczne jest ich częste uzupełnianie.
Brzmi świetnie, prawda?:)
Niestety takie właściwości nie zawsze są korzystne dla włosów - w przypadku tych wysokoporowatych niewielkie cząsteczki wciskają się pod rozchylone łuski włosa i powodują puszenie. Zupełnie jak olej kokosowy, jednak proteiny dodatkowo odbierają włosom nawilżenie i powodują znacznie większe spustoszenie.

Proteiny wielkocząsteczkowe: jak wskazuje nazwa, ich cząsteczki są duże - na tyle duże, że zamiast wypełniać ubytki obudowują włos rusztowaniem. Ich działanie ogranicza się do tworzenia filmu, który od silikonowego różni się tym, że nie tylko chroni ale też wzmacnia i pogrubia włos. 
Sądzę, że jest to najbezpieczniejszy wybór w przypadku włosów wysokoporowatych i podatnych na puszenie.

Podsumowanie:

Każde włosy mogą "wyciągnąć" z protein to, co najlepsze. Warunkiem jest dobranie ich rozmiaru i zachowanie równowagi pomiędzy humektantami, proteinami i emolientami.
Nie bez powodu w większości masek znajdziemy każdą z tych trzech substancji - ich działanie genialnie się uzupełnia. Jako osoby świadomie pielęgnujące włosy mamy możliwość sprawdzenia co i w jakich proporcjach najlepiej się u nas sprawdza, korzystajmy z tego!

Jeśli uda Ci się znaleźć złoty środek przekonasz się, że proteiny naprawdę potrafią wzmocnić, pogrubić i wygładzić włosy oraz podkreślić ich piękno. :)


Post podsumowujący - tutaj.
Humektanty - tutaj.
Emolienty - tutaj.

20 komentarzy:

  1. Rewelacyjny post przeczytałam dwa razy od deski do deski :) Informacje w nim zawarte są wyczerpujące i z pewnością z nich skorzystam, tym bardziej, że właśnie eksperymentuję z kreatyną :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeden z moich pierwszych włosomaniackich błędów, to niewłączenie do pielęgnacji protein. Pojawił się klasyczny efekt przenawilżenia, a ja nie wiedziałam co się dzieje i czemu moja świadoma pielęgnacja im nie służy. Wystarczyło wprowadzić odrobinę protein (dwa lata temu, różowa odżywka Artiste) a wszystko wróciło do normy. Teraz zauważam, że im mam zdrowsze i bardziej świadomie pielęgnowane włosy, tym łakną więcej protein :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Długo mi zajęło umiejętne wprowadzenie protein do pielęgnacji. Zawsze do dawki protein dodaję składniki nawilżające. Proteinowanie kończę nawilżeniem, zakwaszeniem i emolietnową maską na koniec. Trochę z tym zabawy, ale włosy jakie! <3

    OdpowiedzUsuń
  4. A moje włosy od początku lubiły się z proteinami.
    Nigdy nie udało mi się (całe szczęście!) z nimi przedobrzyć.

    Przypomniałaś mi tym postem, że dawno nie laminowałam długości! Czas to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo przydatny post! Już teraz wiem co robię nie tak jeśli chodzi o proteiny...dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  6. Moje włosy (szczególnie wierzchnia warstwa) nie znoszą hydrolizowanej keratyny.... Puch i przesusz... Tragedia

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedy dopiero zaczynałam przygodę ze świadomą pielęgnacją, to włosy wsysały niemożliwe dawki protein, teraz wszystko się uregulowało i np. laminowanie żelatyną jest mi zupełnie zbędne, wystarcza odżywka proteinowa od czasu do czasu.
    Świetny post!:)

    OdpowiedzUsuń
  8. taki proteinowy post był mi potrzebny :) bardzo jasno przedstawiłaś, co i jak używać
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Już nie raz się przekonałam, jak bardzo moje włosy lubią unikać protein - a skoro muszą już ich "zażyć", to często z nieco większą ilością emolientów..

    OdpowiedzUsuń
  10. Póki co, odnośnie protein odkryłam, że moje włosy najbardziej lubią keratynę, a z wielkocząsteczkowych, to mlecznych nie znoszą :P
    Ahh, ta sówka! ^^

    OdpowiedzUsuń
  11. Moje fale kochają proteiny - najbardziej keratynę hydrolizowaną oraz kolagen z elastyną :)
    Jednak zawsze w emolientowym towarzystwie ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo przydatny post :) ja ostatnio odważyłam się na maskę jajeczną i byłam bardzo zadowolona z efektu. ^^ A sklepowe maski z proteinami jakoś nie doprowadzają moich włosów do euforii.

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo ciekawy i naprawdę przydatny post. Czytałam z wielką uwagą. Z pewnością wiedza, którą w nim umieściłaś przyda mi się. Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo interesujący post, a informacje w nim zawarte na pewno wykorzystam :) Oby więcej takich postów :) Będę z chęcią wpadać :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetnie rozpisane informacje :) Co do keratyny to prawda, że wnika pod łuski w głąb włosa i uzupełnia ubytki :) a to dlatego, że keratyna jest głównym budulcem włosa.

    OdpowiedzUsuń
  16. mam włosy wysokoporowe , wiec proteiny nie są dla mnie

    OdpowiedzUsuń
  17. rewelacja!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! czekałam na taki post od dawna

    OdpowiedzUsuń
  18. Kiedys unikalam ich, jak ognia po przygodzie z przeproteinowaniem- poczatki wlosowego szalu, susz, puch, itd., a ja na pol godz. nalozylam na wlosy maske proteinowa ;) Obecnie jest juz lepiej i sama staram sie je wlosom dostarczac, oczywiscie w niewielkich ilosciach ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja regularnie używam odżywek i masek z proteinami, a od czasu do czasu dorzucam kilka kropel keratyny hydrolizowanej. Konkretnie przeproteinowałam włosy tylko raz - laminowaniem.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...