środa, 2 kwietnia 2014

Ratowanie dłoni po ekstremalnym przesuszeniu - obraz prawdziwej desperacji:)

Niestety również w tym roku nie udało mi się uniknąć gigantycznego przesuszenia skóry dłoni.
Przyszło nagle i od tej chwili rozwinęło się w zawrotnym tempie - w najgorszym momencie skóra na dłoniach była szorstka, twarda, czerwona i popękana. Żadne z tych słów nie jest przesadzone.

Przesuszenie było tak zaawansowane, że w skórze powstały setki ranek niewidocznych gołym okiem.
Zginanie palców i mycie rąk sprawiało mi ból, jednak najgorszy był ten po wsmarowaniu kremu - jakby tysiące igiełek wbijało się w skórę powodując szczypanie i pieczenie. Po paru minutach biegłam do łazienki dokładnie umyć dłonie, uczucie było nie do zniesienia.

Próby doprowadzenia skóry do ładu były pełne dziwnych wyborów i złych decyzji (m. in. wspomniany wyżej krem:)). Cały proces mogę śmiało określić jako kompletny chaos, dlatego punktowanie w kolejności stosowania jest niewykonalne. :)
Chciałabym jedynie podkreślić, że zaczęłam od smarowania dłoni olejem. Jako jedyny w ogóle mnie nie szczypał i świetnie redukował uczucie napięcia.

Pomimo nadchodzącej wiosny ten problem nadal mnie nie opuścił - z rękawiczek już zrezygnowałam, a chłodne poranne/wieczorne powietrze nie zna litości.


1. Bawełniane rękawiczki.
Kupione w Rossmannie za 10 złotych. 
Absolutna podstawa w przypadku regeneracji skóry w opłakanym stanie. Genialny wynalazek pozwalający na nałożenie dowolnego produktu i spokojny sen bez obaw o pościel lub włosy.
W ciągu dnia pozwalają normalnie funkcjonować pomimo olejku lub grubej warstwy kremu na dłoniach - nie ma problemu z obsługą ekranu dotykowego.
Na początku trochę mi przeszkadzały podczas zasypiania, dzisiaj w ogóle nie zwracam na nie uwagi...
Chociaż nadal zdejmuję je przez sen i rano znajduję gdzieś na podłodze lub w okolicach poduszki. :)


2. Oleje i masła.
Głównie olejek Babydream fur Mama i masło shea, ale również olej ze słodkich migdałów i olejek Palmers.
Pomogły mi wygrzebać się z najgorszego stanu, gdy skóra była pełna mikroskopijnych ranek.
Po nałożeniu nic nie piekło ani nie szczypało w przeciwieństwie do kremów. Skutecznie zmniejszały napięcie skóry i związany z nim dyskomfort, zmiękczały i wygładzały.
Niestety samo natłuszczanie nie wystarczało i po wstępnym zagojeniu oleje zeszły na dalszy plan.


3. Peeling.
Twarda, szorstka i gruba warstwa naskórka aż się prosiła o peeling.
Posiadam tylko jeden - domowej roboty pastę migdałową o dość dużych drobinkach. W swojej roli sprawdziła się świetnie, nie podrażniła wrażliwej skóry, dobrze wygładziła i lekko ją natłuściła.
Używałam jej codziennie lub co drugi dzień wieczorem przed nałożeniem nocnej porcji kremu lub olejku.
Zdarzyło mi się też nałożyć krem z kwasem migdałowym o właściwościach złuszczających, jednak nie stosowałam go na tyle regularnie, by doczekać efektów.


4. Gliceryna i nafta kosmetyczna.
Czyli desperackie próby zatrzymania chociaż odrobiny nawilżenia w skórze, które dają bardzo dobry efekt
Po wsmarowaniu gliceryny w dłonie odczekuję pół minuty i na nią nakładam zwykłą naftę kosmetyczną lub krem z bazujący na parafinie/wazelinie. Teoretycznie parafina tworzy na skórze lekko natłuszczającą, nieprzepuszczalną warstwę, która uniemożliwia ucieczkę cząsteczkom wody. Dlatego pomimo sezonu grzewczego stosuję dużą ilość gliceryny. :) 
Efekt jest świetny - rano skóra jest bardzo gładka i miękka, nie ma śladu szorstkości czy podrażnienia.
Zasada taka sama, jak w przypadku nakładania humektantu pod olej na włosy. :)


5. Kremy bazujące na parafinie/wazelinie.
Działanie na takiej samej zasadzie jak wyżej - na nawilżoną skórę (posmarowaną gliceryną lub kremem nawilżającym do twarzy) nakładam krem bazujący na wazelinie np. Epiderm. Stosowałam je również bez wcześniejszego nakładania humektantów.
Efekty jak wyżej - świetne. :)


6. Kremy i sera do twarzy.
Dłonie codziennie narażane na uszkodzenia mechaniczne i przesuszenie spowodowane chemią są jednocześnie wizytówką kobiety, dlatego zasługują na najlepsze traktowanie.
Często smaruję je produktami przeznaczonymi do pielęgnacji twarzy (jeśli robię masaż problem rozwiązuje się sam), a resztki po wklepaniu kremu w buzię zawsze dokładnie wcieram w dłonie.
Najczęściej stosuję serum Alterra anti-age z ekstraktem z orchidei i krem nawilżający Yves Rocher Hydra Vegetal. Kremy przeciwzmarszczkowe wskazane. :)


7. Kremy z filtrem.
Tak jak napisałam wyżej, dłonie zasługują na najlepsze traktowanie - staram się je pielęgnować równie starannie co twarz, dlatego przed każdym wyjściem z domu wsmarowuję w buzię i dłonie filtr z SPF 50+.
Po wspomnianym przesuszeniu na skórze pojawiły się płytkie przebarwienia, które zniknęły po złuszczeniu się naskórka. Wyglądały naprawdę okropnie, dlatego wolę im zapobiegać.




8. Sera silikonowe do włosów.
Związane ze sposobem nakładania serum na włosy - kroplę dokładnie wsmarowuję w całe dłonie i dopiero wtedy przeczesuję włosy palcami i wgniatam w końce.
Po takiej dawce silikonów dłonie są miękkie i gładkie, a śliska warstewka jest na tyle cienka, że w niczym nie przeszkadza. :)


Macie swoje sprawdzone sposoby na przesuszone dłonie?

17 komentarzy:

  1. Mi w sytuacjach kryzysowych najbardziej pomaga kremo-maść Hud Salva (do zdobycia w aptekach). Gdy w zimie zdarzało mi się mieć przesuszoną skórę, pęknięcia między palcami i inne cuda, tylko ta maść mi pomagała, i to dość szybko. Warto mieć coś takiego w szafce, tak na wszelki wypadek. Nadaje się też na przesuszone miejsca na ciele itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też polecam tą maść- jest najlepsza. Najlepiej na noc załozyc jeszcze rękawiczki. Jedyna mąść, która goi moje dłonie

      Usuń
  2. W takich sytuacjach - mocznik. Świetne produkty ma Cerko, zwłaszcza krem z 15% mocznikiem i 5% kwasem mlekowym. Dobrze sprawdza się też mleczko ISANA med z 10% mocznikiem. Myję dłonie bardzo często, więc przesuszenie nie jest mi obce. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. dla mnie te wszystkie zabiegi są standardem, mam dłonie bardzo wymagające, muszę je regenerować i odżywiać ciągle.

    OdpowiedzUsuń
  4. Moje dłonie nigdy nie były przesuszone. Są odporne dosłownie na wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam ten sam stan otwartych ranek - i za każdy myję naczynia problem wraca.
    Moja rada - gumowe rękawiczki przed kontaktem z jakimkolwiek detergentem w gospodarstwie domowym.
    Na zaistniałe już zniszczenia olejek Babydream na noc. A na najgorsze miejsca np na kostkach pomadka ochronna np Melisa albo Alterra czy Nivea.

    OdpowiedzUsuń
  6. za każdym razem gdy myję naczynia *

    OdpowiedzUsuń
  7. sporo produktów :) ja praktycznie codziennie śpię w bawełnianych rękawiczkach, uwielbiam kremowac dłonie na noc :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam pernamentne kłopoty z dłońmi-ciekawy post!

    OdpowiedzUsuń
  9. Moje dłonie nie są wymagające, ale jeśli już coś się im stanie to najlepszym lekarstwem są gęste kremy od Neutrogeny, a w ekstremalnych wypadkach niezastąpiony olej lniany :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nawet nie przyszło mi do głowy, że przesadziłaś opisując stan dłoni, mam teraz dokładnie to samo...

    OdpowiedzUsuń
  11. Pamiętam jak tragiczne miałam dłonie po zakończeniu praktyk w zakładzie gastronomicznym, na kuchni... Przez dwa tygodnie doprowadzałam dłonie do stanu "normalnego". Dopiero panthenol mi pomógł (ten taki apteczny na oparzenia)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja też co roku zimą mam podobny problem z dłońmi. Może nie aż tak wielki, jak opisujesz, ale też nieprzyjemny. Skóra jest czerwona, popękana i sucha. Ratuję się wtedy bardzo tłustymi masłami do ciała. Bardzo dobrze działa też maść ochronna z witaminą A.

    OdpowiedzUsuń
  13. Glicerynę wcieram w ciągu dnia w skórę miedzy palcami, bo tamte miejsca są najgorsze, jak się przemieszczam gdzieś, kładę duuuużo kremu na ręce i rękawiczki na to i normalnie można funkcjonowac. Najgorsze to to że niecierpię smarowac rąk wiec mam tez pianke z mocznikiem która wchłania się calkowicie.
    Kasia Gie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Takie domowe SPA dla dłoni robię sobie przynajmniej raz w miesiącu. Idealnie się sprawdza, a dłonie odzyskują swoje piękno :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...