sobota, 24 maja 2014

Laminowanie włosów wysokoporowatych, suchych i zniszczonych

Sesja coraz bliżej i niestety nie mam czasu na regularne zaglądanie na bloga ani tym bardziej na odpisywanie na maile. Bardzo przepraszam za ten przestój. 
____________________________________________________________
Po kilku tygodniach rozmyślań postanowiłam dać żelatynie jeszcze jedną szansę.
Pierwsze laminowanie włosów zrobiłam nie mając pojęcia, że skazuję się na puch i typowe przeproteinowanie - nie znałam zależności pomiędzy substancjami i nie wiedziałam, że należy zachować ich równowagę w pielęgnacji.
Tym razem dokładnie przemyślałam sprawę i zaryzykowałam. Warto było. :)

Moim głównym założeniem było stworzenie mieszanki laminującej z bardzo dużą ilością emolientów i humektantów, znacznie większą niż zazwyczaj podaje się w przepisach.


Jak wykonałam laminowanie?

1. Mycie : tylko skóra głowy, szampon Yves Rocher z wyciągiem z owsa.
2. Humektanty : żel lniany nałożony w dużej ilości na wilgotną długość, pod kompres (czepek i ręcznik), 40    minut.
3. Mieszanka "laminująca" : po spłukaniu żelu zanurzyłam włosy w miseczce z przygotowaną mieszanką,    wmasowałam ją wszędzie, gdzie było to konieczne (ominęłam skórę głowy), zostawiłam pod kompresem      na 45 minut.
4.  Emolienty : po dokładnym spłukaniu mieszanki nałożyłam odżywkę z toskańską oliwą Planeta Organica     wymieszaną z balsamem tureckim Planeta Organica, 15 minut.


Przepis na mieszankę laminującą:


Składniki:
2 czubate łyżeczki żelatyny
1/3 kubka wrzącej wody
łyżeczka soku z cytryny
5 kropli oleju arganowego
1 czubata łyżka odżywki Isana Professional Oil Care
1 płaska łyżka odżywki z toskańską oliwą Planeta Organica
1 płaska łyżka maski Gloria
1 czubata łyżka maski Bingo Spa 40 składników aktywnych

Przygotowanie:
Do wrzątku stopniowo wsypywałam żelatynę nie przerywając mieszania - dokładne rozpuszczenie jej nie należy do najłatwiejszych zadań. :)
Następnie dodałam sok z cytryny, olej arganowy oraz wszystkie wymienione produkty i porządnie wymieszałam.
Bardzo wodnista konsystencja zmusiła mnie do zrezygnowania z typowego nakładania za pomocą dłoni. Jak się potem okazało zanurzenie włosów w misce z mieszanką pozwoliło nanieść ją o wiele dokładniej i było po prostu wygodniejsze. :)


Efekt:

Pozwoliłam włosom wyschnąć naturalnie - suszarka kusiła, ale byłam ciekawa jak długość się zachowa bez mojej pomocy.

Po wyschnięciu: Bardzo gładkie, sypkie i śliskie włosy. Straciły nieco na objętości. Ani śladu puchu na końcach. 
Efekt utrzymał się do następnego dnia, nawet po nocnym koczku włosy dosłownie rozsypały się i złapały tylko bardzo delikatny skręt. :)

Po kolejnym myciu: Ten moment ciekawił mnie najbardziej i muszę przyznać, że nie zawiodłam się. Proteiny wydobyły skręt! Po umyciu włosy wyschły naturalnie i same pięknie się poskręcały - nie ugniatałam ich, nie nakładałam żelu, jedynie rozczesałam je na mokro szczotką z włosia.

Niedługo po wyschnięciu:

Naturalny skręt po kolejnym myciu:


I na koniec efekt ostatniego farbowania - żółtko na głowie doprowadzało mnie do szału, a ulubione szamponetki zniknęły razem z drogerią. Z radością położyłam farbę L'Oreal Preference 9.1 (Viking) i czekałam na upragnioną szarość. 
Włosy chwilę po rozwinięciu nocnego koczka, dzień po farbowaniu.


Laminujecie?:)

niedziela, 4 maja 2014

Łopianowa maska Babuszki Agafii na włosach zniszczonych i suchych

Tę maskę zamówiłam prawie rok temu razem z wersją drożdżową jako jeden z pierwszych rosyjskich kosmetyków (byłam wtedy upartą poszukiwaczką produktów w sklepach stacjonarnych).
Nie ukrywam, że liczyłam na świetne efekty - wtedy jeszcze nie wiedziałam, że kosmetyki z ziołowymi wyciągami to coś, czego powinnam unikać, a skład obu masek w rzeczywistości nie powala.



Skład:

[Woda z wyciągami z]
Avena Sativa Oat - owies zwyczajny, nawilża, poprawia strukturę włosów, wzmacnia, przyspiesza porost
Betula Alba Juice - sok z brzozy, zmiękcza, nabłyszcza, wygładza i wzmacnia włosy, wzmacnia i pobudza cebulki do intensywniejszego podziału komórek i tym samym szybszego wzrostu włosa, zapobiega wypadaniu włosów
[wzbogacona o ekstrakty]: 
Salvia Officinalis - szałwia, wygładza i rozprostowuje włosy, wzmacnia i pobudza cebulki do intensywniejszego podziału komórek i tym samym szybszego wzrostu włosa, zapobiega wypadaniu włosów
Rubus Chamaemorus - malina moroszka, zawiera dużo witaminy C, wykorzystywana głównie w celach spożywczych i leczniczych, olej ma właściwości nawilżające i odżywcze
Rhodiola Rosea - różeniec górski, oczyszcza i wygładza skórę, działa antyseptycznie, chroni włosy przed działaniem czynników zewnętrznych

Cetrionium Chloride - sól amonowa,konserwant, kondycjoner, kationowa substancja powierzchniowo czynna; nadaje włosom połysk, wygładza, ułatwia rozczesywanie, działa antystatycznie, ułatwia spłukiwanie produktu z włosów
Cetearyl Alcohol - niejonowa substancja powierzchniowo czynna, emolient tłusty, często komedogenny; tworzy film, który zatrzymuje wilgoć, zmiękcza, wygładza i pośrednio nawilża włosy i skórę
Ceteareth-20 - emulgator, tworzy film, który zatrzymuje wilgoć; zmiękcza i wygładza włosy/skórę, substancja myjąca wrażliwa na zmiany pH
Guar Gum - zagęstnik, reguluje konsystencję kosmetyku i jego lepkość

[oleje tłoczone na zimno]: 
Arctium Lappa Seed Oil - olej z łopianu większego, działa przeciwłupieżowo, kojąco i przeciwświądowo na skórę głowy, pobudza cebulki
Ribes Nigrum Seed Oil - olej z nasion czarnej porzeczki, stosowany w leczeniu podrażnień skóry, atopowym zapaleniu skóry, egzemie, łuszczycy, łupieżu, wypadaniu włosów
Linum Usitatissimum Seed Oil - olej z nasion lnu zwyczajnego, nawilża, odżywia i uelastycznia włosy

Pyridoxine (wit. B6) 
Panthenol (wit.B5) - prowitamina B5, nawilżająca substancja aktywna - ma zdolność wnikania wgłąb skóry/włosa; wygładza, działa przeciwzapalnie, przyspiesza regenerację naskórka
Niacinamide (wit.PP) - witamina PP/B3; poprawia kondycję włosów, ogranicza ich wypadanie
Citric Acid - kwas cytrynowy, regulator pH, rozpuszcza się w wodzie
Parfum - zapach
Benzoic Acid - konserwant 
Sorbic Acid - kwas sorbowy, konserwant dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych


Znany i podejrzany początek "aqua with infusions of...", którego staram się unikać ale nie zawsze jest to możliwe chociażby w przypadku balsamów i masek Planeta Organica, które bardzo lubię.
Jestem ciekawa jakie są faktyczne ilości wyciągów i olejków w tych produktach...



Opinia, działanie:

Zapach dziwny - trochę roślinny, trochę chemiczny i słodki. Maska jest rzadka, przelewa się przez palce. Dobrze się rozprowadza i jest całkiem wydajna.

O jej działaniu nie mogę niestety zbyt wiele napisać - po zastosowaniu końce były suche i spuszone, długość matowa i strączkująca się. Tak zniszczone włosy jak moje nie tolerują ziół z czego nie zdawałam sobie sprawy wybierając tę maskę.
Próbowałam traktować ją jako produkt zakwaszający do stosowania po mocnym nawilżeniu oraz w zestawach. W tej roli sprawdzała się lepiej, ale mimo wszystko szkoda mi było delikatnych końcówek i zupełnie z niej zrezygnowałam.

Należy pamiętać, że ziołowych produktów nie powinno się pozostawiać na włosach dłużej niż 5-15 minut. Tej masce wystarczy mniej niż 5 minut by zadziałać.

Nie stosowałam jej na skórę głowy ponieważ nie widzę w tym nic atrakcyjnego ani szczególnie korzystnego przy tak ogromnym wyborze ziół i gotowych preparatów do zastosowania na skalp.
Co dobre dla długości nie musi być dobre dla skóry i odwrotnie, ale to tylko moje zdanie. :)

Dla kogo?
Dla posiadaczek włosów niskoporowatych, niefarbowanych, cienkich, elektryzujących się. Nie twierdzę, że na włosach innego typu nie ma szans się sprawdzić, jednak muszą one tolerować zioła i być gotowe na produkt o takim działaniu - odpowiednio nawilżone, zaproteinowane i natłuszczone. 
Również dla osób, które szukają produktu zakwaszającego do ostatniego punktu odżywiania. 
Nie zaryzykuję polecenia jej włosom wysokoporowatym. 


Miałyście, polubiłyście?

sobota, 3 maja 2014

Rokitoderm Plus - kremowy ratunek dla problematycznej skóry

Za recenzję tego kremu zabierałam się naprawdę długo - mam już drugie opakowanie i dopiero teraz czuję, że mogę się wypowiedzieć wyczerpując temat.

Pierwsze opakowanie dostałam w ramach współpracy z firmą Kosmed, krem został wybrany przeze mnie i pomimo początkowych obaw odnośnie składu nie żałuję.



Cena: 7-10zł / 20ml
Dostępność: apteki (np. doz.pl), sklep internetowy Kosmed.

Skład:


Aqua - woda

Paraffinum Liquidum - parafina

Lanolin - emolient, kondycjoner, jest substancją renatułuszczającą (odbudowuje naturalną barierę lipidową), tworzy na powierzchni skóry lub włosów film zapobiegający odparowywaniu wody, jest wydzieliną gruczołów łojowych owiec

Cera Microcristallina - wosk, mieszanina parafin

Lanolin Alcohol - emolient otrzymywany z lanoliny

Glycerin - gliceryna, humektant, działanie nawilżające, jednak stosowania w nieodpowiednich warunkach
określanych tzw. punktem rosy (np. sezon grzewczy) może wykazywać działanie odwrotne

Oleum et Fructibus et Foliae Hippophaes - olej z rokitnika zwyczajnego, stosowany jest w leczeniu poparzeń, odmrożeń, trudno gojących się (jątrzących) ran, egzem, spękań skóry, uszkodzeń promieniowaniem radioaktywnym, odleżyn, owrzodzeń

Petrolatum - wazelina, emolient tłusty, substancja otrzymywana z ropy naftowej, nie jest komedogenny, wpływa pozytywnie na konsystencję kosmetyku, tworzy na powierzchni skóry film zapobiegający odparowywaniu wody

Calendula Officinalis Flower Extract - ekstrakt z nagietka lekarskiego, łagodzi podrażnienia

Aloe Barbadensis leaf Extract - ekstrakt z aloesu zwyczajnego; nawilża

Jojoba Oil - olej jojoba, zmiękcza, nawilża i uelastycznia; jest pomocny w leczeniu trądziku

Allantoin - alantoina, działa nawilżająco, przeciwzapalnie i łagodząco, wspomaga regenerację naskórka i gojenie się ran

Lavender Oil - olejek lawendowy, działa antybakteryjnie, odkażająco, może być stosowany bezpośrednio na skórę, wpływa na strukturę naskórka zwiększając jego przepuszczalność, co umożliwia głębsze wniknięcie składników aktywnych; jest pomocny w walce z nadmiernym wypadaniem, łysieniem, łupieżem, trądzikiem, rozstępami, łuszczycą, grzybicą oraz innymi; przyspiesza gojenie się ran i zapobiega powstawaniu blizn

Phenoxyethanol - konserwant
Methylparaben - konserwant
Ethylparaben - konserwant
Butylparaben - konserwant
Propylparaben - konserwant
Isobutylparaben - konserwant



Krem bazuje na emolientach będących pochodnymi ropy naftowej - są ich tutaj 3 rodzaje.
Stanowią bazę nie bez powodu, mają silne właściwości natłuszczające, a jednocześnie nie podrażniają i nie wywołują alergii. To dlatego są spotykane w tak wielu produktach dla dzieci - nie są zagrożeniem dla ich wrażliwiej skóry. Więcej na ich temat pisałam tutaj.
Dalej składniki o właściwościach nawilżających i antyseptycznych oraz ogonek konserwantów, które pomimo nagonki nadal pozostają jednymi z najlepiej przebadanych substancji z tej kategorii.

Opinia, działanie:

Zapach intensywny, ziołowy, nie drażni. Krem jest gęsty i dość tępy podczas rozprowadzania na skórze, pod względem konsystencji znajduje się na granicy kremu i maści. Wydajność dobra.
Na uwagę zasługuje żółto-pomarańczowy kolor, może brudzić pościel i ubrania.

Tutaj znajdziecie informacje producenta dotyczące właściwości kremu oraz zaleceń stosowania.

Dłonie
Na początku bałam się stosować Rokitoderm na twarz, dlatego postanowiłam go schować i poczekać aż nadejdzie gorszy czas dla moich dłoni - to na nich debiutował w styczniu, gdy walczyłam z ogromnym przesuszeniem. Złagodził ból i natłuścił skórę redukując napięcie, w przeciwieństwie do innych kremów nie powodował szczypania w kontakcie z setkami drobnych ranek. Zabrakło jednak odpowiedniej dawki nawilżenia, które ostatecznie dostarczyłam za pomocą gliceryny.

Twarz
Pierwszy raz posmarowałam nim twarz po pokonaniu wysypu wyprysków, a skłoniła mnie do tego duża ilość blizn, strupków i przebarwień. 
Ku mojemu zdziwieniu taka ilość parafiny nie spowodowała wysypu małych krostek, które zwykle pojawiały się po kremach z jej zawartością. Niestety zbyt długie ciągłe stosowanie znacznie zwiększało ilość wągrów, dlatego ograniczyłam aplikację do 2-3 razy w tygodniu lub nanosiłam krem punktowo.
Szybsze gojenie ran, tworzenie i schodzenie strupków oraz mniej widoczne blizny (również na dekolcie) to najważniejsze efekty, jakie u siebie zaobserwowałam.

Nie mogę nie wspomnieć o wybawieniu, jakim jest Rokitoderm dla mojej Siostry - bardzo długo walczyła z objawami AZS (atopowe zapalenie skóry), którymi są w jej przypadku bolesne, czerwone "placki" pojawiające się głównie w okolicach oczu. 
Problem pojawił się nagle i jak można się domyślić do momentu znalezienia kilku odpowiednich kosmetyków było ciężko. Jeden zły krok w pielęgnacji twarzy i bolesne zaczerwienienie murowane.
Kremem jest zachwycona, ponieważ skutecznie natłuszcza skórę, łagodzi podrażnienia i chroni przed nawrotami objawów choroby.
Sądzę, że takie działanie jest efektem połączenia leczniczych właściwości oleju rokitnikowego i natłuszczających, ale niepodrażniających właściwości parafiny. 

Inne
Odciski, otarcia, pęcherze - w takich przypadkach krem wspomaga proces gojenia.
Na stwardniałą i suchą skórę stóp działa tak samo jak na dłonie, świetnie natłuszcza i zmiękcza ale potrzebuje pomocy ze strony humektantów


Cieszę się, że wybrałam właśnie ten krem, jest stałym elementem w moich kosmetycznych zbiorach.
Nie używam go non stop (w przeciwieństwie do mojej Siostry), ale w konkretnych sytuacjach jest pewniakiem, który lubię mieć pod ręką.
Jego działanie uświadomiło mi, że czasami warto zatrzymać się w tej pogoni za tym co naturalne i "składowo poprawne". :)

piątek, 2 maja 2014

Odżywka z toskańską oliwą Planeta Organica

Po pierwszych zachwytach odżywką cedrową postanowiłam dokupić jeszcze jedną, tym razem inną wersję. Padło na toskańską oliwę, chociaż odżywka rokitnikowa nadal mnie kusi i ostatecznie na pewno ją zamówię. :)

Cena: 14-20zł / 360ml
Warto szukać promocji.




Skład:

Aqua - woda

Olea Europea (Olive) Fruit Oil - oliwa z oliwek, emolient

Dicocoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate - antystatyk, kondycjoner, wygładza i ułatwia rozczesywanie włosów

Cetearyl Alcohol - niejonowa substancja powierzchniowo czynna, emolient tłusty, często komedogenny; tworzy film, który zatrzymuje wilgoć, zmiękcza, wygładza i pośrednio nawilża włosy i skórę

Ceteareth-20 - emulgator, tworzy film, który zatrzymuje wilgoć; zmiękcza i wygładza włosy/skórę, substancja myjąca wrażliwa na zmia ny pH

Sorbus Aucuparia Flower Extract -
ekstrakt z kwiatów jarzębiny, ma działanie antyseptyczne, ściągające i oczyszczające, zawarty w niej kwas sorbowy jest konserwantem hamującym rozwój grzybów i bakterii, stosowana przede wszystkim w pielęgnacji twarzy jako środek wspomagający działanie witaminy C, rozjaśniający skórę, zwężający pory

Ribes Nigrum Seed Oil - olej z nasion czarnej porzeczki, wzmacnia barierę lipidową skóry, poprawia jej koloryt oraz spowalnia proces tworzenia się zmarszczek, kondycjonuje włosy i skórę

Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride - antystatyk, ułatwia rozczesywanie włosów

Cellulose Gum - emulgator, stabilizator, regulator lepkości

Parfum - zapach

Citric Acid - kwas cytrynowy, regulator pH, rozpuszcza się w wodzie

Benzyl Alcohol - konserwant dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych

Benzoic Acid - konserwant

Sorbic Acid - kwas sorbowy, konserwant dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych



Tak jak w przypadku odżywki cedrowej (jeśli wierzyć składowi) mamy do czynienia z zaskakująco dużą ilością oliwy z oliwek.

Opinia, działanie:

Zapach delikatniejszy i przyjemniejszy niż cedrowej wersji, jest dość neutralny. Nie utrzymuje się na włosach.
Odżywka jest gęstawydajna, rozprowadza się całkiem łatwo. 

Po pierwszych użyciach nie byłam nią zachwycona, miałam wrażenie, że nie radzi sobie z dociążeniem końcówek.
Dopiero zastosowana po zmyciu oleju odżywką pokazała co potrafi i udowodniła, że w niczym nie ustępuje cedrowej siostrze. Sprawia, że włosy są miękkie, gładkie i dociążone, a jednocześnie nie tracą objętości.
Ku mojemu zdziwieniu taki sam efekt uzyskałam później po nałożeniu jej na włosy umyte szamponem.
Nie wiem dlaczego na początku jej działanie było kiepskie ale cieszę się, że teraz sprawdza się wspaniale i liczę na to, że nic w tej kwestii się nie zmieni.

Dla kogo?

Dla każdej osoby, której zależy na gładkich, dociążonych włosach, a jednocześnie nie chce utracić objętości.
Odżywka nie rozprostowuje włosów i nie powoduje rozluźnienia skrętu, dlatego nadaje się dla fal i loków.


Macie, lubicie?

czwartek, 1 maja 2014

Ratowanie długości po farbowaniu - złożona pielęgnacja

Pierwszy raz od farbowania (zaraz miną 2 tygodnie) moje włosy są idealnie nawilżone i dociążone, po przesuszonych końcówkach nie ma śladu.
Z braku czasu w ciągu ostatnich kilku tygodni postawiłam na emolienty, a włosy bardzo szybko stały się matowe, podsuszone i w ogóle nie chciały współpracować - namacalny dowód na to, że równowaga jest niezbędna.
Wykorzystałam wolny dzień spędzony w domu na odżywienie włosów w przerwach między nauką a nauką. :)

Kolejny raz przemyślane odżywianie udowodniło mi, że w przypadku tak wymagających włosów jak moje to suma efektów różnych działań daje zadowalający rezultat - nie mogę opierać się na jednym produkcie czy zabiegu (zakwaszanie, proteinowanie, olejowanie) i liczyć na cud.
Jak puzzle, dopiero po połączeniu wszystkie te zabiegi i kosmetyki tworzą spójną całość.

Włosy przed: Bardzo osłabione farbowaniem całej długości. Matowe, suche, spuszone, splątane i strączkujące się.

1. Oczyszczanie:
  - mycie szamponem lawendowym Johnson's Baby
  - mycie szamponem Garnier cytryna i biała glinka

2. Zakwaszanie:
  - płyn do higieny intymnej Facelle Fresh

3. Humektanty: (metoda humektant pod olej)
  - gliceryna na całą długość

4. Emolienty: olejowanie:
  - 1 łyżka oleju arganowego i 1,5 łyżki oleju musztardowego
     wymieszane w niewielkiej misce z ciepłą wodą (po zanurzeniu włosów w takiej mieszaninie olej dość            dokładnie je pokrywa)
     1,5 godziny pod ręcznikiem

5. Zmywanie oleju:
   - na długość duża porcja odżywki Isana Professional Oil Care (ochrona przed spływającym szamponem)
   - mycie skalpu szamponem Bobini

6. Humektanty:
   - odżywka Isana Professional Oil Care (gliceryna na drugim miejscu w składzie)
     30 minut pod ręcznikiem

7. Proteiny:
   - maska jajeczna Babuszki Agafii
     30 minut pod ręcznikiem

8. Emolienty:
   - odżywka Planeta Organica z toskańską oliwą wymieszana z balsamem marokańskim Planeta Organica
     proporcje 3:1 (łącznie czubata łyżka stołowa)

9. Zabezpieczanie:
   - serum Marion 7 efektów

Efekt: nie spodziewałam się aż tak dobrego wyniku, przed odżywianiem włosy były w kiepskim stanie, dokładny opis na początku posta.
Po wyschnięciu włosy były na całej długości (dosłownie od nasady aż po końce) tak samo miękkie, gładkie, błyszczące, sypkie i dociążone. Efekt utrzymał się do kolejnego mycia, kondycja włosów pozostaje na bardzo dobrym poziomie.

Niestety kabel od aparatu pochłonęła czarna dziura i nie mam jak go naładować by zrobić zdjęcie, ale powyższe odżywianie i stan włosów jaki mnie do niego skłonił bardzo przypomina mi sytuację, którą opisałam tutaj.
Po zabiegu włosy wglądały dokładnie tak, jedyna różnica to równiejsza linia włosów i długość - teraz powinny sięgać gapowej głowy. :)



Jak sobie radzicie, gdy włosy są w opłakanym stanie i wydaje się, że nic nie jest w stanie im pomóc?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...