piątek, 31 października 2014

Czy włosy na długości naprawdę potrzebują cennych olejków?

Przepraszam za nieobecność, mam nadzieję, że tym razem zostanę na dłużej. :)

Ostatni miesiąc pod względem pielęgnacji włosów był raczej spokojny - żadnych nowych produktów czy eksperymentów, żadnych włosowych problemów.
Był spokojny do tego stopnia, że gdy resztka oleju arganowego zjełczała, a wszystkie inne dawno się skończyły, przyniosłam do łazienki butelkę oleju słonecznikowego i nie odniosłam do kuchni przez kolejne cztery tygodnie... z jakiegoś powodu rodzaj oleju nakładanego na włosy był mi zupełnie obojętny. :)



Okazało się, że rafinowany olej słonecznikowy (a konkretnie olej Wielkopolski:)) nie jest gorszy od tego ze słodkich migdałów, pestek winogron czy olejku Babydream.
Długość i końce mają się dobrze, są elastyczne i błyszczące.
Niezmiennie zmywam olej odżywką (tutaj więcej informacji) - metoda ta bardzo mi służy, a jednocześnie cenię ją za możliwość znacznego skrócenia czasu mycia włosów bez konieczności zrezygnowania z efektów, jakie daje olejowanie.

Czy włosy (jako martwa struktura) naprawdę potrzebują cennych olejków?


Nie twierdzę, że każdy rodzaj oleju działa na długości tak samo. Nietrudno zaobserwować, że jeden lepiej dociąża i wygładza włosy, inny sprawia, że są sypkie, a jeszcze inny powoduje puszenie.

Zastanawia mnie natomiast, czy np. olej arganowy naprawdę daje tak spektakularne efekty?
Może w rzeczywistości tani olej rzepakowy działa bardzo podobnie?
Jaką rolę odgrywa tutaj nasza psychika?

Jesteśmy w stanie zaskakująco wiele sobie wmówić. Wiadomo jak to działa:
Nałożyłam na włosy olejek, który sporo mnie kosztował - postanowiłam go kupić, ponieważ ma niesamowite właściwości i wszyscy są nim zachwyceni.
Po pierwszym zastosowaniu widzę, że włosy faktycznie są jakby trochę bardziej błyszczące, może bardziej miękkie i gładkie.
Naprawdę takie były, czy jedynie starałam się dostrzec to, o czym wszyscy dookoła mówią?
Efekt wcale nie był spektakularny. A czy był wyjątkowy? Ciężko powiedzieć.
W takim razie - warto było wydać 45 złotych na niewielką buteleczkę olejku, który stosuję jedynie na długość?

Olej powleka łodygę włosa cienkim filmem - w ten sposób go wygładza, nabłyszcza, dociąża, zapobiega plątaniu i chroni przed uszkodzeniami (niektóre oleje chronią też przed promieniowaniem UV).
Takie działanie ma każdy olej, niezależnie od ceny.
Różnica, która jest istotna dla włosów na długości, to "tylko" rozmiar cząsteczek - większe lub mniejsze, inaczej układają się na powierzchni włosa. Zbyt małe mogą wciskać się pod mocno rozchylone łuski i potęgować puszenie czy sztywność oraz matowić włosy.
Ogólnie o emolientach pisałam tutaj.

Włosa nic nie jest w stanie dosłownie odżywić - zamiennie z "regeneracją" używam tego określenia, ponieważ jest powszechnie stosowane i dobrze obrazuje efekty.
Trzeba jednak mieć świadomość, że rzeczywistego stanu włosa nic nie jest w stanie znacząco i trwale zmienić (np. cofnąć zniszczenia), dlatego tak ważne jest dbanie o to, co mamy. :)
Widoczna poprawa kondycji włosów jest z reguły tymczasowa, nawet w przypadku "silnego" encanto.

Wszystkie zdrowotne właściwości warto przeanalizować i docenić, jeśli zamierzamy używać olejku na skórę głowy, twarz, wewnętrznie itd.

Dla jasności: oczywiście nie chodzi mi tu jedynie o olej arganowy, jednak uznałam go za dobry przykład ze względu na cenę i popularność.
Równie dobrze mogłam wymienić olej z pestek malin, olej z pestek moreli, olej jojoba i inne.

Nie mam na ten temat konkretnego zdania, nadal jest wiele kwestii odnośnie których mam wątpliwości.
To tylko moje rozważania i gdybanie - staram się stopniowo poszerzać wiedzę i nie mam problemu z tym, że moja opinia często się zmienia.
Dobrym przykładem jest post o emolientach, w którym napisałam, że "nafta kosmetyczna w przeciwieństwie do olejów nie ma żadnych wartości odżywczych i nie regeneruje włosów".
Dzisiaj nadal nie mam sprecyzowanego zdania, ale skłaniam się ku stwierdzeniu, że te właściwości olejów nie mają większego znaczenia w pielęgnacji włosów na długości. Ich przewagi nad naftą należałoby szukać w innym miejscu.

Nikogo tutaj nie krytykuję, żadnych zachowań nie potępiam - sama nie zamierzam zrezygnować z próbowania i używania "lepszych" olejków. Różnica jest taka, że nie patrzę już na nie z takim zachwytem (oczywiście pod względem używania na długości włosów).

A co Wy o tym sądzicie?


23 komentarze:

  1. Co ja o tym sądzę? Od prawie zawsze twierdzę że moim włosom nie robi różnicy czy nakładam na nie drogi czysty arganowy czy zwyczajny kujawski czy jakiś rzepakowy, jedyną różnicę widzi portfel.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakie masz piękne włosy, już od dłuższego czasu nie mogę się na nie napatrzeć :) ! Jeśli chodzi o oleje to też rzadko widzę różnicę między droższym a tańszym :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moim zdaniem olejki mają znaczenie. Np. stosowalam arganowy przez dwa miesiące i nie zauważylam spektakularnych efektów, ale jak stosowalam kokosowy to moje wlosy po dwóch miesiącach się poprawiły ,wiec tutaj raczej chodzi o dostosowanie odpowiedniego olejku do swojego rodzaju włosów :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja mam proste, średnioporowate włosy, normalne, zdrowe. Nie wymagają wiele, dlatego do olejowania używam kuchennego rzepakowego. Olejowałam oprócz tego kokosem- faktycznie były nieco ładniejsze, migdałowym (jak dla mnie taki sam jak rzepakowy). Nie widzę większego sensu żeby się cackać z olejami z czarnuszek i krokoszów, olej to olej... dodatkowo nie mam szału na kosmetyki, używam szampon i odżywkę z pantene, spray z gliss kur i olejek z mariona, zmieniam tylko kolory opakowań;) i uważam że moje włosy nie są gorsze od włosów dziewczyn które używają mnóstwo masek, odżywek itp. Włosomaniaczki mają skłonność do przesady...

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem dusigroszem i nigdy za dużo na olejki nie wydaję. Jedyne, co obserwuję, to puszenie po kokosie i masłach, a reszta? Sezam z Lidla [6zł/250 ml] a argan [50+zł/50ml] tak naprawdę nie mają u mnie różnic w działaniu, a wręcz preferuję ten pierwszy, bo ładnie pachnie :3

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem tego samego zdania, olej na długości faktycznie może być tani osobiście najbardziej lubię kokosowy, sezamowy i ryżowy. Jednak ziołowe oleje na skalp lubię "porządniejsze" czym mocniej skoncentrowany tym lepiej (ukochane dhathri <3) tak samo z wcierkami - rzadsze koreańskie lub chińskie zioła działają u mnie cuda w odróżnieniu od jantarow i innych, czas też kosztuje więc chociaż na nim oszczędzam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja na skalp bardzo lubię rycynowy, na długość go nie używam bo potem mam teksańską masakrę na głowie. Prawdę mówiąc mój najdroższy olej jakiego używałam to lniany ( do 20 zł) i efekty były fajne, nie widzę potrzeby inwestowania w oleje typu Khadi itp które nie są spożywcze, bo boję się że nie będę miała co z nimi zrobić jeżeli się nie sprawdzą.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja w kuchni mam kilka olei - rzepakowy, słonecznikowy, z pestek winogron i arachidowy. Za każdym razem wynoszę któryś do łazienki ale rano różnicy nie ma który by to nie był :)
    http://www.barbaramaciejewska.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Na pewno jest w tym trochę racji :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja widzę różnicę np. jeśli zastosuję kokosowy lub arganowy, arganowy dodaje blasku, sprawia, ze włosy są miękkie, za to kokosowy moim zdaniem bardziej regeneruje, ale też potrafi obciążyć. Stosowałam łopianowy, i bardziej przesuszał, niż nawilżał. Nie wiem jednak, jak sprawdziłby się najzwyklejszy olej słonecznikowy czy rzepakowy, ale jednak jakieś różnice pomiędzy wypróbowanymi rodzajami zauważyłam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Niektóre oleje zawierają ceramidy, które przeciwdziałają puszeniu się włosów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wiedzieć, muszę trochę o nich poczytać. :) Dziękuję.

      Usuń
  12. Hey :) Masz całkowitą rację ! Ja też przez miesiąc starałam się usilnie dostrzec różnicę pomiędzy arganowym a zwykłą oliwą z oliwek :/ I nici...
    Zapraszam do siebie :)
    http://sposobnapiekno.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Tak, coś w tym jest. Stosuję od roku olejowanie, wieloma olejami, tymi tanimi z marketu i "droższymi" zamawianym najczęściej w internecie i nie widzę specjalnej różnicy. Dlatego w mojej łazience już nie stoją niewiadomo jakie oleje, za każdym razem jak potrzebuję olejować to przynoszę coś co akurat mam w kuchni. Pozdrawiam. Anna.

    OdpowiedzUsuń
  14. A tak poza tym fajnie, że Ania "wróciłaś". Pozdrawiam. Anna.

    OdpowiedzUsuń
  15. Zapraszam na konkurs !

    http://kosmomodowo.blogspot.com/2014/10/konkurs.html

    OdpowiedzUsuń
  16. nareszcie jestes !!!! :-) codziennie zerkałam na Twoj blog czy jakis wpis sie pojawil.. A może dodasz post o tym : jakie maski, odzywki i oleje przyczynily sie do poprawy kondycji Twoich wlosów :-) ???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetny pomysł, na pewno się tym z Wami podzielę - mam kilka pewniaków, których odkrycie było dla mnie przełomem :)

      Usuń
  17. Zgadzam się z tym, co napisałaś. Faktycznie - drogi nie znaczy lepszy. U mnie argan się sprawdza, ale za to kokos to totalna porażka - włosy mam po nim suche i spuszone.
    PS. Na zdjęciu są Twoje włosy? Mega!

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja chyba wciaz sie ludze, ze te drozsze olejki znaczaco przyspiesza 'regeneracje' i dadza spektaktualne wyniki ;) obecnie stosuje arganowy. Wczesniej z migdalow (nie slodkich) i makadamia - byla masakra. Tak samo po babydream dla matek.
    Licze, ze napiszesz tez kiedys jak wyglada Twoje obecna pielegnacja i stylizacja :) bo wlosy sa piekne! Suszysz je czyms czy naturalnie schna?
    Pozdrawiam, Marta

    OdpowiedzUsuń
  19. A u mnie nie ma żadnej różnicy jaki olej położę, ale nie dlatego że wszystkie dobrze działają, ale dlatego że nie działa żaden. Włosy są potwornie matowe, chociaż np nie suche i nie łamliwe. No i wypadają ostatnio na potęgę. Skąd u Was taki połysk po tych olejach?

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...