sobota, 29 listopada 2014

Tymiankowy żel do twarzy Sylveco - nie dla każdego...

Na zakup swojego pierwszego produktu Sylveco zdecydowałam się dość późno, przy okazji zwiększonego zainteresowania oczyszczaniem twarzy.
W planach miałam jedynie żel rumiankowy, a wyszłam z wersją tymiankową, kremem brzozowo-rokitnikowym z betuliną i dużą ilością próbek. :)






Cena: 15-18zł / 150ml


Skład:

Aqua - woda

Lauryl Glucoside - delikatna substancja myjąca, łagodzi drażniące działanie silnych detergentów, emulgator, substancja stabilizująca i pianotwórcza

Glycerin - gliceryna, humektant, działanie nawilżające, jednak stosowania w nieodpowiednich warunkach określanych tzw. punktem rosy (np. sezon grzewczy) może wykazywać działanie odwrotne

Thymus Vulgaris Extract - działa na skórę antyseptycznie, przeciwzapalnie, oczyszczająco i ściągająco

Panthenol - prowitamina B5, nawilżająca substancja aktywna - ma zdolność wnikania wgłąb skóry/włosa; wygładza, działa przeciwzapalnie, przyspiesza regenerację naskórka

Malic Acid - kwas jabłkowy, jeden z łagodniejszych kwasów z grupy AHA; działa delikatnie złuszczająco, zapobiega nadmiernemu rogowaceniu naskórka, łagodzi stany zapalne mieszków włosowych i zapobiega powstawaniu zaskórników, delikatnie rozjaśnia i wygładza skórę, a także nawilża ją i zmiękcza

Sodium Bicarbonate - kwaśny węglan sodu (soda oczyszczona), reguluje pH, zmiękcza wodę i zwiększa rozpuszczalność innych związków; jako substancja aktywna wykazuje korzystne działanie przeciwzapalne, oczyszczające i zmniejszające wydzielanie sebum w przypadku cery trądzikowej i przetłuszczającej się

Sodium Benzoate - sól kwasu benzoesowego, konserwant zapobiegający rozwojowi mikroorganizmów

Thymus Vulgaris (Thyme) Oil - jego głównymi składnikami są tymol i karwakrol, posiada bardzo silne właściwości przeciwwirusowe i przeciwgrzybicze; hamuje rozwój bakterii chorobotwórczych (m.in. Staphylococcus aureus  i Propioniobacterium acnes, które odpowiadają za rozwój zmian trądzikowych), łagodzi stany zapalne, działa na skórę oczyszczająco i tonizująco; jest zaliczany do antyoksydantów


Skład jest wyjątkowo przemyślany - mamy tu tylko niezbędne składniki, których działanie wzajemnie się uzupełnia.
Łagodna substancja myjąca, nawilżająca gliceryna i pantenol, wyciąg oraz olejek z tymianku o działaniu antybakteryjnym, przeciwgrzybiczym i przeciwzapalnym, delikatnie złuszczający i rozjaśniający kwas jabłkowy, węglan sodu regulujący pH i wpływający korzystnie na problematyczną cerę (oczyszcza i ogranicza wydzielanie sebum) oraz benzoesan sodu będący konserwantem.
Teoretycznie problematycznej cerze nie powinno niczego zabraknąć. :)

Opinia, działanie:

Zapach świeży, tymiankowy. Żel nie jest gęsty, ale mimo tego jego wydajność jest duża. Nie przelewa się przez palce, po rozcieńczeniu nie trzyma się skóry zbyt dobrze i lubi uciekać z dłoni.
Całkiem przyjemnie rozprowadza się na skórze, nie pieni się - przypomina raczej produkty o kremowej konsytencji.

Zdecydowałam się na ten żel ze względu na jego właściwości - według producenta zawiera składniki działające przeciwbakteryjnie, przeciwgrzybiczo i przeciwwirusowo, a także złuszczająco i rozjaśniająco.
Wydawał się być najlepszą opcją dla cery skłonnej do powstawania wyprysków i zaskórników. :)

Konsultantka Sylveco z którą rozmawiałam, poleciła mi pozostawianie żelu na twarzy na 2-3 minuty, aby składniki aktywne miały szansę mocniej zadziałać na skórę. Od czasu do czasu stosowałam się do tej rady.

Bardzo dobrze oczyszczał, podczas mycia dawał przyjemne uczucie świeżości.
Niestety żel zawsze pozostawiał skórę ściągniętą do tego stopnia, że nie byłam w stanie wytrzymać bez nałożenia kremu.
Na pierwsze efekty nie musiałam długo czekać - dosłownie po 2-3 dniach zaczęły pojawiać się duże ilości wyprysków i bolesne podskórne grudki. Te ostatnie miewam naprawdę bardzo rzadko.

Mam za sobą kilka podejść do kwasów i wiem, że skóra może reagować na nie w ten sposób.
Cierpliwie używałam żelu i czekałam na poprawę (od początku jego stosowania sięgałam tylko po sprawdzony krem, który nigdy nie zrobił mi krzywdy).
Niestety po miesiącu nic się nie zmieniło, a cierpliwość się skończyła.
Może to wina kwasu, może substancji myjącej, a może jeszcze innego składnika?

Wróciłam do mojego ulubionego żelu-kremu z Biedronki, który w ciągu tygodnia doprowadził cerę do porządku. 

Nie odradzam nikomu tego produktu, jego skład jest świetny i zasługuje na uwagę.

Moim celem było jedynie pokazanie, że "dobre składy" i "naturalna pielęgnacja" nie zawsze służą nam tak, jakbyśmy tego chciały - skóra (jak na złość) woli produkt zawierający substancje filmotwórcze i gardzi wyciągiem z tymianku. :)




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...