poniedziałek, 29 grudnia 2014

Pielęgnacja okolic oczu - mój krem №10 Fitomed

Tak, jak pewnie niejedna z Was, przeszłam już przez kilka etapów pielęgnacyjnych "mądrości".
Od stosowania produktów przeznaczonych do cery trądzikowej, przez smarowanie buzi najzwyklejszym kremem dla dzieci i przemywanie ziołowymi naparami, po walkę o ładną cerę za pomocą kwasów oraz towarzyszącemu jej sumiennemu stosowaniu filtrów. 
To jedynie bardzo ogólny zarys tego, co przez ostatnich 9-10 lat spotkało moją twarz. :)  

Obecnie interesuję się pielęgnacją twarzy bardziej niż kiedykolwiek, zarówno po względem walki z niedoskonałościami, jak również w kwestii zapobiegania powstawaniu zmarszczek i przebarwień.
Przede mną jeszcze długa droga. Póki co, staram się zrozumieć i przyswoić jak najwięcej wiedzy. :)
Niestety cera skłonna do wyprysków ma to do siebie, że jest wybredna i lubi się buntować. Mimo to (albo właśnie dlatego) staram się nie tracić zapału. :)

W całym tym zamieszaniu wokół problemów z niedoskonałościami zdarza mi się zapominać o odpowiednim zadbaniu o skórę okolic oczu. Rzadko daje o sobie znać, a jednak maltretowana eyelinerem i innymi kolorowymi kosmetykami zasługuje na uwagę. Zaniedbania będzie widać już za kilka lat.



Skład:

Aqua - woda

Camellia Sinensis (White Tea) Leaf Extract - ekstrakt z zielonej herbaty

Argania Spinosa Oil - olej arganowy, w jego składzie znajduje się unikalna kompozycja kwasów tłuszczowych oraz witamina E - silny przeciwutleniacz. Świetnie się wchłania, mocno nawilża

Persea Gratissima (Avocado) Oil - olej z awokado, absorbuje promieniowanie UV, nawilża, regeneruje, zawiera witaminy A,D,E oraz witaminy z grupy B, lecytynę oraz fitosterole

Theobroma Cacao Seed Butter - masło kakaowe, natłuszcza, poprawia koloryt skóry; nadaje się do każdego typu cery, nie powoduje alergii, nawilża i odżywia skórę, neutralizuje działanie wolnych rodników dzięki zawartości naturalnych antyoksydantów

Butyrospermum Parkii (Shea) Butter - masło Shea(karite) ; nadaje się do każdego typu cery (nie zapycha!), mocno natłuszcza, odżywia i nawilża, łagodzi podrażnienia, stany zapalne i poparzenia, opóźnia procesy starzenia; posiada naturalny faktor ochronny 2-3; zawiera m.in. naturalną allantoinę, prowitaminę A, witaminy F i E, nasycone i nienasycone kwasy tłuszczowe, woski

Hydroxyethyl Acrylate - polimer filmotwórczy, reguluje konsystencję kosmetyku, zagęstnik, stabilizator emulsji, składnik warstwy okluzyjnej, pozostaje na skórze, daje uczucie jedwabistości

Sodium Hyaluronate - humektant, tworzy na powierzchni skóry film, który wiąże wodę i zapewnia skórze nawilżenie

Glycerin - gliceryna, humektant, działanie nawilżające, jednak stosowania w nieodpowiednich warunkach określanych tzw. punktem rosy (np. sezon grzewczy) może wykazywać działanie odwrotne

Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer - polimer filmotwórczy, reguluje konsystencję kosmetyku, zagęstnik, stabilizator emulsji, składnik warstwy okluzyjnej, pozostaje na skórze, daje uczucie jedwabistości

D-panthenol - prowitamina B5, nawilżająca substancja aktywna - ma zdolność wnikania wgłąb skóry/włosa; wygładza, działa przeciwzapalnie, przyspiesza regenerację naskórka

Trilaureth-4-phosphate  - środek powierzchniowo czynny, zmiękcza skórę, stabilizuje emulsję

Caprylic/Capric Triglyceride - emolient tłusty, często komedogenny;tworzy film, który zatrzymuje wilgoć; zmiękcza i wygładza włosy oraz skórę

PEG-7 Glyceryl Cocoate - substancja renatłuszczająca dodawana do produktów myjących, koemulgator, poprawia jakość piany

Phenoxyethanol - konserwant zapobiegający rozwojowi mikroorganizmów

Ethylhexylglycerin - konserwant pochodzenia naturalnego, ma działanie nawilżające


pięć cennych składników na początku, jeden po drugim. Kolejne również na plus.



Opinia, działanie:

Zapach bardzo delikatny, herbaciany. Konsystencja lekka, ale treściwa.
Krem rozprowadza się "ślisko" (nie przepadam za tym), jest przy tym wydajny.

Duży plus za konsystencję, nie przepadam za produktami żelowymi.
Produkt wchłania się wolno. Pozostawia cieniutką, nieco lepką warstwę na powiece, która nie przeszkadza i nie denerwuje. Prawdę mówiąc taki efekt jest mi obojętny, ponieważ tego typu kosmetyki stosuję na noc. Raczej nie nałożyłabym go pod makijaż.
Krem przyjemnie nawilżał okolice oczu, nie natłuszczał (a szkoda), nie spowodował podrażnień, nie szczypał gdy przypadkowo dostał się do oka.
Nie wpłynął zauważalnie na cienie pod oczami, zaczerwienienie w kącikach ani opuchliznę, która lubi się u mnie pojawić od czasu do czasu.
Jego działanie uważam za bardzo neutralne i delikatne.
Bardzo przypadł do gustu mojej Mamie, która ma w kwestii pielęgnacji twarzy duże doświadczenie. :)

Polecam każdej osobie, która chce zadbać o okolice oczu i szuka prostego oraz niezbyt drogiego kremu o dobrym składzie.

Macie swoje ulubione kremy pod oczy?


Krem otrzymałam od sklepu Fitoteka - patronackiego sklepu firmy Fitomed.

piątek, 26 grudnia 2014

Balsam marokański Planeta Organica - to, co moje włosy lubią najbardziej

W końcu! Ukochane odżywki doczekały się swoich recenzji. :) 
Na wstępie muszę zaznaczyć, że wszystkie stosowane przez mnie balsamy Planeta Organica (marokański, turecki, prowansalski, aleppo) działały równie dobrze i nie potrafię wskazać ulubionej wersji. 

Jest to seria produktów, które odmieniły stan moich włosów.
Nawet nie próbuję porównywać balsamów do odżywki cedrowej PO (recenzja tutaj), która nie dorasta im do pięt.

Ich wprowadzenie do pielęgnacji było równie wielkim przełomem, co odkrycie olejowania.





Skład:

Aqua with infusions of:

Argania Spinosa Kernel Oil - 
olej arganowy, w jego składzie znajduje się unikalna kompozycja kwasów tłuszczowych oraz witamina E - silny przeciwutleniacz. Świetnie się wchłania, mocno nawilża

Organic Mentha Piperita (Peppermint) Leaf Extract - mięta pieprzowa, oczyszcza pory, działa odkażająco i łagodząco, świetna w pielęgnacji skóry trądzikowej, tłustej oraz skłonnej do wyprysków i podrażnień, stymuluje naturalny proces regeneracyjny skóry oraz pielęgnuje pozwalając zachować jej dobre napięcie i gładkość

Rosa Damascena Flower Extract - wyciąg z róży damasceńskiej, działa gojąco, łagodząco, nawilżająco

Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Flower Extract - olejek eteryczny otrzymywany z liści drzewa pomarańczowego, działa ściągająco, przeciwzapalnie i tonizująco

Eucalyptus Globulus Leaf Oil - olejek eukaliptusowy, działa antyseptycznie, odkażająco, przeciwzapalnie, odświeżająco oraz przeciwbakteryjnie; stosowany w pielęgnacji cery tłustej i trądzikowej

Organic Olea Europaea (Olive) Fruit Oil - bogate źródło nienasyconych kwasów tłuszczowych, odżywia skórę i włosy; pozostawia film ochronny, poprawia ukrwienie skóry, wzmacnia barierę naskórka, regeneruje i nawilża
____________________________

Cetearyl Alcohol - niejonowa substancja powierzchniowo czynna, emolient tłusty, często komedogenny; tworzy film, który zatrzymuje wilgoć, zmiękcza, wygładza i pośrednio nawilża włosy i skórę

Glycerin - gliceryna, humektant, działanie nawilżające, jednak stosowania w nieodpowiednich warunkach określanych tzw. punktem rosy (np. sezon grzewczy) może wykazywać działanie odwrotne

Behentrimonium Chloride - substancja aktywnie myjąca, oczyszczająca włosy i skórę, dobrze się wchłania; wygładza, ułatwia rozczesywanie, zapobiega elektryzowaniu. Nabłyszcza włosy, nadaje im miękkość i sprężystość

Cetrimonium Chloride - sól amonowa,konserwant, kondycjoner, kationowa substancja powierzchniowo czynna; nadaje włosom połysk, wygładza, ułatwia rozczesywanie, działa antystatycznie, ułatwia spłukiwanie produktu z włosów

Quaternium-87 - substancja pochodzenia roślinnego, która najprawdopodobniej nadbudowuje się na włosach o mocno rozchylonych łuskach, nadaje włosom objętości, ma właściwości antystatyczne, nabłyszcza i wygładza włosy. Niektóre źródła podają, że nie nadbudowuje się

Hydroxyethylcellulose - zagęstnik, regulator lepkości, stabilizator

Cetrimonium Bromide - substancja powierzchniowo czynna, emulgator, kondycjoner, antystatyk, działa bakteriostatycznie 

Benzyl Alcohol - konserwant dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych

Sorbic Acid - kwas sorbowy, konserwant dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych

Benzoic Acid - konserwant

Citric Acid - kwas cytrynowy, regulator pH, rozpuszcza się w wodzie

Parfum - zapach


Niestety, mamy tu do czynienia z powszechnym wśród rosyjskich kosmetyków chwytem - "woda z wyciągami z".
Wody w produkcie jest najwięcej (stanowi jego bazę), a zaraz po niej wypisane są wszystkie najfajniejsze składniki. W końcu to mieszanina, która ilościowo przeważa, dlatego odpowiednie miejsce na etykiecie się należy.
Ile naprawdę tam jest tych wszystkich wyciągów i olejków? Chciałabym to wiedzieć.
Wyciągi z mięty pieprzowej, róży damasceńskiej i pomarańczy oraz olejek eukaliptusowy mają na celu odżywienie, odświeżenie i odkażenie skóry głowy, dlatego warto dać balsamowi szansę i wetrzeć go w skalp.


Opinia, działanie:


Zapach intensywny, orientalny, według mnie bardzo przyjemny. Utrzymuje się na włosach, nie jest męczący.
Balsam ma kremową konsystencję (trzyma się dłoni), nie jest lejący, zbyt gęsty ani tępy. Taki akurat. :)
Opakowanie z pompką jest wygodne pomimo niewielkiej ilości produktu, jaką dozuje przy pojedynczym naciśnięciu. 
Wydajność przyzwoita. 
Odżywka dobrze rozprowadza się na włosach - nie wsiąka, wygładza i rozdziela włosy, nie sprzyja plątaniu. 

Stosowałam balsam na różne sposoby:
- pod kompres, od 20 minut do paru godzin
- pod ręcznik na 10-30 minut
- na chwilę (2-3 minuty), zaraz po myciu
- do emulgowania i zmywania oleju
- na skórę głowy przed myciem
- na skórę głowy po myciu
- zmieszany z innymi produktami, z żółtkiem, z olejem

Sprawdził się genialnie za każdym razem.
Również wtedy, gdy myłam włosy w pośpiechu i nie miałam czasu nawet na 5 minut z odżywką na włosach.
Nigdy nie musiałam martwić się o czas pomiędzy nałożeniem a spłukaniem. Efekt zawsze mieścił się w dość wąskich granicach "bez zastrzeżeń". :)


Efekty:

Wygładzenie, dociążenie, miękkość, blask, sprężystość, łatwość rozczesywania, ładna objętość.
Żadne z tych określeń nie jest przesadzone.
Dodatkowo balsamy pomagają utrzymać końcówki w bardzo dobrej kondycji i zapewniają im nie tylko miękkość i gładkość, ale również ładny wygląd.

Na czym polega wyjątkowość balsamu marokańskiego i jego braci?

Ciężko sprecyzować. Wydaje mi się jednak, że chodzi o idealne, unikalne połączenie wymienionych wyżej efektów.
Każdorazowe zastosowanie innego produktu uwidaczniało jego braki. Zazwyczaj po umyciu włosów coś mi nie pasowało - czasem brak połysku, innym razem niewystarczająco gładkie końcówki, a jeszcze innym irytowało mnie ekspresowe plątanie się długości. 

Po użyciu balsamów PO nie mam do czego się przyczepić. 
Mogłabym chcieć więcej i oczekiwać, że jest gdzieś produkt, który pogrubi włosy i sprawi, że będą tak piękne jak sobie wymarzyłam... Ale nie chcę, pozostaję realistką. :)

Balsamy "wyciągają" z moich włosów co się da, wykorzystują ich potencjał w 100% i to jest właśnie idealny kosmetyk, którego tak długo szukałam. 

Ich stosowanie pomogło mi (lub było bezpośrednią przyczyną?) utrzymać długość i końcówki w świetnej kondycji przez cztery miesiące pomiędzy podcięciami.
Służą mi już jednak znacznie dłużej i w dużej mierze to one są odpowiedzialne za mój włosowy sukces ostatnich miesięcy. 
Mam na myśli przede wszystkim ograniczenie łamania oraz rozdwajania końcówek (co przyczyniło się do ich zagęszczenia) oraz utrzymywanie ich w dobrym stanie przez długi czas. Z kolei dzięki temu zapuszczanie włosów jest bardziej efektywne, nie tracę tylu centymetrów przyrostu ile wcześniej. 

Odkrycie balsamów Planeta Organica zakończyło poszukiwania idealnych produktów - już je znalazłam. :) Gwarantują mi wszystko, czego oczekuję.
Muszę przyznać, że ciężko jest się im oprzeć i nałożyć na włosy inną odżywkę ze świadomością, że mam pewniaka na wyciągnięcie ręki. :) W dodatku pewniaka, o którym zawsze marzyłam.

Macie jakieś doświadczenia z balsamami Planeta Organica?

czwartek, 11 grudnia 2014

Zrobiłam sobie krzywdę... Dlaczego wracam do szamponu Babydream?

Wiem, że wszystko zaczęło się 7 miesięcy temu, kiedy zaczęłam zmywać olej odżywką (tutaj omówiłam tę metodę).
Kiedy dokładnie się pogubiłam? Ciężko powiedzieć, pewnie w połowie lipca tego roku.
Wtedy zużyłam ostatnie opakowanie szamponu Babydream.

Pielęgnacja włosów zeszła na dalszy plan (zbyt dużo się działo, żeby zastanawiać się nad kosmetykami), dlatego bez większego namysłu zużywałam zgromadzone zapasy.
Sięgałam po to, co akurat stało w łazience - szampony Alterra, Timotei, Garnier, Isana.

Z czasem przyzwyczaiłam się do stosowania mocniejszych produktów i takie wybierałam w sklepie.
Zmywanie oleju odżywką gwarantowało dobrą kondycję długości, dlatego przestałam przywiązywać tak dużą wagę do rodzaju detergentów zawartych w szamponie.

Teraz wiem, że była to zbyt drastyczna zmiana po dwóch latach używania przede wszystkim łagodnego Babydream'a.
Bardzo dobra kondycja końcówek i długości uśpiła moją czujność.
Teraz czeka mnie długa droga i wiele starań, żeby to wszystko odkręcić.





Jak używanie mocnych szamponów odbiło się na kondycji włosów?
Co sprawiło, że postanowiłam wrócić do delikatnego mycia skóry głowy?

- bardzo szybkie przetłuszczanie się włosów
- brak objętości u nasady i żadnych szans na jej stworzenie
- nasilone wypadanie włosów
- swędzenie skóry głowy



Wymienione problemy nie pojawiły się z dnia na dzień. Narastały powoli i dopiero kilka tygodni temu uznałam, że należy coś z nimi zrobić.


Dlaczego akurat Babydream?

Chociaż zdążyłam się przyzwyczaić do przyjemności, jaką daje używanie zwykłych szamponów (obfita piana, ładny zapach, uczucie śliskości jakie pozostawiają na włosach) powrót do łagodnego Babydreama przyniósł swego rodzaju ulgę.

Dobrze mi znane "skrzypienie" włosów pod palcami oraz charakterystyczny zapach działają na swój sposób relaksująco i dobrze się kojarzą. 
W końcu towarzyszyły mi prawie dwa lata jako stały element walki o piękne włosy. :)

Ostatecznie okazało się, że odegrały bardzo ważną rolę i stanowią dużą część mojego dotychczasowego sukcesu. Taki niepozorny element.

Wypróbowałam kilka innych delikatnych szamponów, jednak zawsze wracam do starego dobrego Babydream'a (wersja klasyczna, ułatwiająca rozczesywanie i płyn do kąpieli).
Jest neutralny dla skóry - jego działanie nie zmienia się z czasem, włosy zawsze dobrze na niego reagują.
Poza tym jest najbardziej wydajny, dobrze się pieni, ma bardzo dobry skład i cenę.


Co dotychczas udało mi się osiągnąć?

Dzisiaj mijają niecałe 3 tygodnie mycia głowy szamponem Babydream i poprawa jest zauważalna:
 - włosy pozostają świeże nieco dłużej (na lepszy wynik muszę poczekać)
 - łatwiej się rozczesują
 - wypadają w mniejszych ilościach
 - skóra głowy przestała swędzieć
O poprawie objętości u nasady mogę sobie pomarzyć ponieważ...


Jak dbam o skórę głowy i włosy?

Jestem winna skórze głowy porządne nawilżenie, dlatego również w nią wmasowuję odżywki i maski po myciu. 
Pomimo problemu z nadmiernym przetłuszczaniem włosy nie są obciążone u nasady po takim zabiegu! Wręcz przeciwnie, powoli wracam do normalności. 
Stosowanie mocnych szamponów ograniczyłam do niezbędnego minimum - zamierzam sięgać po nie tylko wtedy, gdy włosy zasygnalizują taką potrzebę. Ta kwestia nie zmieni się do odwołania. :)


Muszę również dodać, że obecnie moim oczyszczającym ideałem jest szampon Neutral 0%.
Prawdopodobnie wrócę jeszcze do Garnier'a z cytryną i białą glinką, ale cała reszta wyląduje w szafie lub zmieni właściciela. 


Pielęgnacja długości bez zmian - dużo olejków i nafty kosmetycznej, zmywanie oleju odżywką, zabezpieczanie silikonowym serum, regularne stosowanie mocno emolientowych odżywek i masek.


Sama sobie udowodniłam, że mocne mycie nie jest dla mnie.
Chwilę to trwało i z pewnością jeszcze potrwa, jednak popełnienie tego błędu to bezcenna lekcja. :)
Było warto, jest nauczka na przyszłość.  
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...