piątek, 26 grudnia 2014

Balsam marokański Planeta Organica - to, co moje włosy lubią najbardziej

W końcu! Ukochane odżywki doczekały się swoich recenzji. :) 
Na wstępie muszę zaznaczyć, że wszystkie stosowane przez mnie balsamy Planeta Organica (marokański, turecki, prowansalski, aleppo) działały równie dobrze i nie potrafię wskazać ulubionej wersji. 

Jest to seria produktów, które odmieniły stan moich włosów.
Nawet nie próbuję porównywać balsamów do odżywki cedrowej PO (recenzja tutaj), która nie dorasta im do pięt.

Ich wprowadzenie do pielęgnacji było równie wielkim przełomem, co odkrycie olejowania.





Skład:

Aqua with infusions of:

Argania Spinosa Kernel Oil - 
olej arganowy, w jego składzie znajduje się unikalna kompozycja kwasów tłuszczowych oraz witamina E - silny przeciwutleniacz. Świetnie się wchłania, mocno nawilża

Organic Mentha Piperita (Peppermint) Leaf Extract - mięta pieprzowa, oczyszcza pory, działa odkażająco i łagodząco, świetna w pielęgnacji skóry trądzikowej, tłustej oraz skłonnej do wyprysków i podrażnień, stymuluje naturalny proces regeneracyjny skóry oraz pielęgnuje pozwalając zachować jej dobre napięcie i gładkość

Rosa Damascena Flower Extract - wyciąg z róży damasceńskiej, działa gojąco, łagodząco, nawilżająco

Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Flower Extract - olejek eteryczny otrzymywany z liści drzewa pomarańczowego, działa ściągająco, przeciwzapalnie i tonizująco

Eucalyptus Globulus Leaf Oil - olejek eukaliptusowy, działa antyseptycznie, odkażająco, przeciwzapalnie, odświeżająco oraz przeciwbakteryjnie; stosowany w pielęgnacji cery tłustej i trądzikowej

Organic Olea Europaea (Olive) Fruit Oil - bogate źródło nienasyconych kwasów tłuszczowych, odżywia skórę i włosy; pozostawia film ochronny, poprawia ukrwienie skóry, wzmacnia barierę naskórka, regeneruje i nawilża
____________________________

Cetearyl Alcohol - niejonowa substancja powierzchniowo czynna, emolient tłusty, często komedogenny; tworzy film, który zatrzymuje wilgoć, zmiękcza, wygładza i pośrednio nawilża włosy i skórę

Glycerin - gliceryna, humektant, działanie nawilżające, jednak stosowania w nieodpowiednich warunkach określanych tzw. punktem rosy (np. sezon grzewczy) może wykazywać działanie odwrotne

Behentrimonium Chloride - substancja aktywnie myjąca, oczyszczająca włosy i skórę, dobrze się wchłania; wygładza, ułatwia rozczesywanie, zapobiega elektryzowaniu. Nabłyszcza włosy, nadaje im miękkość i sprężystość

Cetrimonium Chloride - sól amonowa,konserwant, kondycjoner, kationowa substancja powierzchniowo czynna; nadaje włosom połysk, wygładza, ułatwia rozczesywanie, działa antystatycznie, ułatwia spłukiwanie produktu z włosów

Quaternium-87 - substancja pochodzenia roślinnego, która najprawdopodobniej nadbudowuje się na włosach o mocno rozchylonych łuskach, nadaje włosom objętości, ma właściwości antystatyczne, nabłyszcza i wygładza włosy. Niektóre źródła podają, że nie nadbudowuje się

Hydroxyethylcellulose - zagęstnik, regulator lepkości, stabilizator

Cetrimonium Bromide - substancja powierzchniowo czynna, emulgator, kondycjoner, antystatyk, działa bakteriostatycznie 

Benzyl Alcohol - konserwant dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych

Sorbic Acid - kwas sorbowy, konserwant dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych

Benzoic Acid - konserwant

Citric Acid - kwas cytrynowy, regulator pH, rozpuszcza się w wodzie

Parfum - zapach


Niestety, mamy tu do czynienia z powszechnym wśród rosyjskich kosmetyków chwytem - "woda z wyciągami z".
Wody w produkcie jest najwięcej (stanowi jego bazę), a zaraz po niej wypisane są wszystkie najfajniejsze składniki. W końcu to mieszanina, która ilościowo przeważa, dlatego odpowiednie miejsce na etykiecie się należy.
Ile naprawdę tam jest tych wszystkich wyciągów i olejków? Chciałabym to wiedzieć.
Wyciągi z mięty pieprzowej, róży damasceńskiej i pomarańczy oraz olejek eukaliptusowy mają na celu odżywienie, odświeżenie i odkażenie skóry głowy, dlatego warto dać balsamowi szansę i wetrzeć go w skalp.


Opinia, działanie:


Zapach intensywny, orientalny, według mnie bardzo przyjemny. Utrzymuje się na włosach, nie jest męczący.
Balsam ma kremową konsystencję (trzyma się dłoni), nie jest lejący, zbyt gęsty ani tępy. Taki akurat. :)
Opakowanie z pompką jest wygodne pomimo niewielkiej ilości produktu, jaką dozuje przy pojedynczym naciśnięciu. 
Wydajność przyzwoita. 
Odżywka dobrze rozprowadza się na włosach - nie wsiąka, wygładza i rozdziela włosy, nie sprzyja plątaniu. 

Stosowałam balsam na różne sposoby:
- pod kompres, od 20 minut do paru godzin
- pod ręcznik na 10-30 minut
- na chwilę (2-3 minuty), zaraz po myciu
- do emulgowania i zmywania oleju
- na skórę głowy przed myciem
- na skórę głowy po myciu
- zmieszany z innymi produktami, z żółtkiem, z olejem

Sprawdził się genialnie za każdym razem.
Również wtedy, gdy myłam włosy w pośpiechu i nie miałam czasu nawet na 5 minut z odżywką na włosach.
Nigdy nie musiałam martwić się o czas pomiędzy nałożeniem a spłukaniem. Efekt zawsze mieścił się w dość wąskich granicach "bez zastrzeżeń". :)


Efekty:

Wygładzenie, dociążenie, miękkość, blask, sprężystość, łatwość rozczesywania, ładna objętość.
Żadne z tych określeń nie jest przesadzone.
Dodatkowo balsamy pomagają utrzymać końcówki w bardzo dobrej kondycji i zapewniają im nie tylko miękkość i gładkość, ale również ładny wygląd.

Na czym polega wyjątkowość balsamu marokańskiego i jego braci?

Ciężko sprecyzować. Wydaje mi się jednak, że chodzi o idealne, unikalne połączenie wymienionych wyżej efektów.
Każdorazowe zastosowanie innego produktu uwidaczniało jego braki. Zazwyczaj po umyciu włosów coś mi nie pasowało - czasem brak połysku, innym razem niewystarczająco gładkie końcówki, a jeszcze innym irytowało mnie ekspresowe plątanie się długości. 

Po użyciu balsamów PO nie mam do czego się przyczepić. 
Mogłabym chcieć więcej i oczekiwać, że jest gdzieś produkt, który pogrubi włosy i sprawi, że będą tak piękne jak sobie wymarzyłam... Ale nie chcę, pozostaję realistką. :)

Balsamy "wyciągają" z moich włosów co się da, wykorzystują ich potencjał w 100% i to jest właśnie idealny kosmetyk, którego tak długo szukałam. 

Ich stosowanie pomogło mi (lub było bezpośrednią przyczyną?) utrzymać długość i końcówki w świetnej kondycji przez cztery miesiące pomiędzy podcięciami.
Służą mi już jednak znacznie dłużej i w dużej mierze to one są odpowiedzialne za mój włosowy sukces ostatnich miesięcy. 
Mam na myśli przede wszystkim ograniczenie łamania oraz rozdwajania końcówek (co przyczyniło się do ich zagęszczenia) oraz utrzymywanie ich w dobrym stanie przez długi czas. Z kolei dzięki temu zapuszczanie włosów jest bardziej efektywne, nie tracę tylu centymetrów przyrostu ile wcześniej. 

Odkrycie balsamów Planeta Organica zakończyło poszukiwania idealnych produktów - już je znalazłam. :) Gwarantują mi wszystko, czego oczekuję.
Muszę przyznać, że ciężko jest się im oprzeć i nałożyć na włosy inną odżywkę ze świadomością, że mam pewniaka na wyciągnięcie ręki. :) W dodatku pewniaka, o którym zawsze marzyłam.

Macie jakieś doświadczenia z balsamami Planeta Organica?

16 komentarzy:

  1. Bardzo lubię balsamy od PO.
    Miałam już tybetański i marokański. Jak po raz kolejny się na jakiś zdecyduję, to chyba sięgnę po ten pierwszy ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam, chociaż wygląda kusząco. Jak na razie testuje pierwszy kosmetyk Planet Organica, czyli balsam cedrowy:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo je lubię,jeszcze jeden mam w zapasie ,chyba ten turecki .Ten na pewno kupie sobie w przyszłym roku :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam go :-) szczególnie właśnie za to, że wystarczy mu minutka by działał ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam włosy strukturą podobne do Twoich, więc muszę też je wypróbować :) A stosowałaś gęstą maskę marokańską ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dzisiaj po raz pierwszy jej użyłam :) Efekt porównywalny do tego po balsamach, ale jeszcze za wcześnie żeby ją oceniać.

      Usuń
  6. Kosmetyki z Organici (łoł, rym) mają przepiękne opakowania. Jak tylko wykończę zapasy przywiezione przez mamę z DE, z pewnością coś wypróbuję. Określając zapach jako orientalny, masz na myśli wanilię / drzewo sandałowe itp?

    OdpowiedzUsuń
  7. Z tej serii miałam tylko szampony - aleppo i tybetański. Byłam zadowolona i jestem teraz ciekawa balsamów, chyba się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam kilka kosmetyków rosyjskich, ale jeszcze żadnego z PO. ;]

    OdpowiedzUsuń
  9. dostałam na Święta balsam turecki a do tego maskę tajską i ajurwerdyjską ;)...
    Mimo wszystko, z tego, co słyszałam, z tymi składami może być różnie. Koleżanka, która prowadzi bloga kosmetycznego powiedziała, że nie są one wymienione pod względem zawartości procentowej w kosmetyku (skoro olej arganowy jest wypisany po wodzie, to powinno być go najwięcej, a wcale tak nie jest), tylko w takiej kolejności, by zachęcić klienta. ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak to jest z tymi składami. Olej arganowy ma prawo być na tym miejscu w składzie, ponieważ procentowo jest go najwięcej w mieszaninie, a mieszanina z kolei jest podstawą kosmetyku. W rzeczywistości może go być mniej niż konserwantów...

      Usuń
  10. O tak, uwielbiam ten balsam tak samo, jak turecki i tybetański ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. strasznie mnie zaciekawiłaś, chciałabym ten balsam wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. a moje włosy nie lubią tego balsamu ;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. gdzie można je kupić?

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...