wtorek, 20 stycznia 2015

Regeneracja włosów - złożone odżywianie oparte na podstawach pielęgnacji

Tym razem nieco inaczej - bez olejowania, bez zmiękczania, bez zakwaszania. :)
Najprostsza możliwa wersja zastosowania podstawowych zasad równowagi emolientowo-humektantowo-proteinowej.



Pod poniższymi linkami znajdziecie wpisy dotyczące emolientów, humektantów i protein:


Dzień po myciu, chwilę po rozpuszczeniu z nocnego koczka.


Bardzo lubię pracować z oczyszczonymi włosami. Obudowywanie ich od zera sprawia mi przyjemność, podobnie jak wybieranie jednej z wielu dróg, którymi mogę pójść.

Tym razem zdecydowałam, że ograniczę się do absolutnych podstaw i wykorzystam w tym celu tylko gotowe produkty.

          Zrezygnowałam z:
  • olejowania (żeby humektanty i proteiny działały na czysty włos)
  • zmiękczania jako odrębnego punktu (żeby ograniczyć ilość zastosowanych produktów)
  • zakwaszania (żeby humektanty i proteiny działały na rozchylone łuski oraz żeby sprawdzić w jakim stopniu maski i odżywki są w stanie "zakwasić" włos i zamknąć łuski bez żadnego wsparcia)

Kolejność: oczyszczanie, humektanty, proteiny, emolienty.

Oczyszczanie - szampon Neutral 0% do włosów normalnych
Humektanty - aloesowa maska NaturVital
Proteiny - odżywka Syoss Keratin Hair Perfection
Emolienty - maska marokańska Planeta Organica



  1. Oczyszczanie.
    Po dokładnym rozczesaniu włosów umyłam je dwukrotnie na całej długości szamponem Neutral 0% do włosów normalnych.
    Zrobiłam to naprawdę porządnie i bezlitośnie. :)
    W związku ze sposobem mycia włosów (niezmywanie oleju) i charakterystyką używanych produktów (bardzo łagodne szampony, mocno emolientowe odżywki, powlekające, często z zawartością silikonów) oczyszczanie długości musi być odpowiednio silne.
  2. Humektanty - nawilżanie.
    Nałożyłam dość dużą ilość maski aloesowej NaturVital na całą długość włosów, 30 minut pod ręcznikiem.
  3. Proteiny - wzmacnianie, pogrubianie, odbudowywanie.
    Niezbyt duża porcja odżywki na całą długość włosów, 15 minut pod ręcznikiem.
    Z odżywką Syoss Keratin Hair Perfection dopiero się poznajemy. Relacja z pierwszego  podejścia niedługo pojawi się na blogu. :)
  4. Emolienty - dociążanie, wygładzanie, zabezpieczanie.
    Spora ilość maski marokańskiej PO na całą długość, 20 minut pod ręcznikiem.
Nie nałożyłam nic na końcówki, byłam bardzo ciekawa jak będą prezentować się po wyschnięciu.
Cała zabawa zajęła mi ok. 1,5 godziny.

Efekt:

Po odciśnięciu nadmiaru wody i rozdzieleniu palcami (unikam czesania na mokro) włosy były znacznie cięższe niż zwykle, nieco sztywne na końcach.
Schły bardzo wolno.

Po całkowitym wyschnięciu włosy były bardzo sypkie i - jak na mocne oczyszczanie i bezolejowe odżywianie - przyzwoicie dociążone. Uzyskana objętość robiła wrażenie.
Prawdopodobnie przez zastosowane proteiny na całej długości (jeszcze bardziej niż zwykle) odstawały powywijane końcówki pojedynczych krótszych włosów. 
Końcówkom przyglądałam się kilka razy. Były ładne i gładkie bez śladu puchu, ale jednocześnie bardzo lekkie.
Ich charakterystyczne wywijanie się w literkę J to znak, że za mało było emolientowego dociążenia.
Zauważyłam również strączkowanie na końcach. Dawno nie widziałam tego na swoich włosach w w takim nasileniu.

Mimo wszystko fajnie było zobaczyć swoje włosy w nieco innej wersji niż zwykle. Nie mogłam się nacieszyć ich wyjątkową sypkością. :)

Całkiem fajny efekt jak na zero oleju na włosach, prawda? :)
Zwłaszcza, że jest on stałym i najważniejszym elementem w pielęgnacji moich włosów.

 Z lewej włosy zaraz po wyschnięciu, z prawej po rozwinięciu nocnego koczka i przeczesaniu palcami.



Zalety tej wersji odżywiania:

Jeżeli - podobnie jak w moim przypadku - Wasza pielęgnacja opiera się na olejowaniu, taki zabieg to świetna okazja żeby przekonać się jak włosy radzą sobie bez cennej olejowej warstewki.
Przypominam, że to właśnie ten film otulający włos jest odpowiedzialny za piękne wygładzenie, dociążenie i nabłyszczenie.

Podstawowe odżywienie oczyszczonego włosa może być dla wielu osób złotym środkiem. 
Dopiero po dostarczeniu porcji nawilżenia i obudowaniu proteinami otulamy włos emolientami.
Stworzenie takiej solidnej podstawy na kolejne tygodnie pielęgnacji bogatej w oleje może okazać się kluczowe w walce o wzmocnienie włosów i zapobieganiu kruszeniu lub łamaniu się końcówek.


Podsumowanie:

Czy będę wracać do takiej pielęgnacji? Zdecydowanie. Powód podałam powyżej. :)
Jedyną różnicą będzie zastosowanie olejków i silikonów na suchych włosach - planuję zrobić mgiełkę na bazie oleju lnianego.

Jestem bardzo ciekawa czy takie podejście do złożonej pielęgnacji po oczyszczaniu sprawdzi się na dłuższą metę. Liczę na zwiększenie wytrzymałości włosów, zwłaszcza końcówek.

sobota, 17 stycznia 2015

Kallos Latte - kultowa maska z proteinami mlecznymi


Kultową maskę Kallos wymieniłam w poprzednim poście wśród ulubieńców - nie bez powodu.
Ponad dwa lata odwlekałam decyzję o jej kupieniu, zawsze wydawało mi się, że jest coś ciekawszego do wypróbowania. Błąd, ale najważniejsze, że w końcu coś mnie podkusiło. :)



Cena: 5-8zł / 275ml

Skład:

Aqua - woda

Cetearyl Alcohol - niejonowa substancja powierzchniowo czynna, emolient tłusty, często komedogenny; tworzy film, który zatrzymuje wilgoć, zmiękcza, wygładza i pośrednio nawilża włosy i skórę

Cetrimonium Chloride - sól amonowa,konserwant, kondycjoner, kationowa substancja powierzchniowo czynna; nadaje włosom połysk, wygładza, ułatwia rozczesywanie, działa antystatycznie, ułatwia spłukiwanie produktu z włosów

Parfum - zapach

Citric Acid - kwas cytrynowy, regulator pH, rozpuszcza się w wodzie

Propylene Glycol - humektant, może podrażniać jeśli jest stosowany na chorobowo zmienioną skórę

Hydrolized Milk Protein - proteiny mleczne, mają działanie nawilżające, wypełniają strukturę włosa jak cegiełki przez co działają wzmacniająco, zmniejszają podrażnienia powodowane przez środki powierzchniowo czynne; cząsteczki protein zachowują działanie biologiczne jednakże nie powodują reakcji alergicznych u osób uczulonych na mleko

Cyclopentasiloxane - emolient, silikon lotny, kondycjonuje, zmiękcza, wygładza, tworzy na powierzchni włosa film zapobiegający odparowywaniu wody

Dimethiconol - emolient suchy, silikon zmywalny łagodnymi szamponami, kondycjonuje, wygładza, zmiękcza, nadaje połysk, tworzy na powierzchni włosa lub skóry film, który zatrzymuje nawilżenie

Benzyl Alcohol - konserwant dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych

Methylchloroisothiazolinone - konserwant

Methylisothiazolinone - konserwant


Moim zdaniem nie jest to prawdziwa proteinowa maska - miejsce hydrolizatu w składzie sugeruje, że ilość protein jest naprawdę niewielka.
Potwierdzeniem tego faktu jest działanie maski na bardzo różne typy włosów - nie spotkałam się z recenzją, w której autorka narzekałaby na puszenie, sztywność czy inne objawy charakterystyczne dla połączenia proteiny-wrażliwe włosy. Negatywne opinie najczęściej dotyczyły obciążonej długości.
Według mnie jest to przede wszystkim maska powlekająco-zmiękczająca, stąd jej uniwersalność.
Wskazuje na to umiejscowienie Cetrimonium Chloride już na trzecim miejscu w składzie.



Opinia, działanie:

Zapach bardzo słodki, kojarzy mi się z budyniem waniliowym. Wszyscy dookoła twierdzą, że pachnie bardzo apetycznie, mnie z kolei odrzuca dziwna ostra nuta, która momentami wykręca mi nos. :)
Maska ma dość gęstą konsystencję, ale potrafi wykorzystać chwilę nieuwagi i spłynąć między palcami.
Wydajność przyzwoita. Maska świetnie się rozprowadza, pod tym względem przypomina nieco drogeryjne szampony - łatwo się "rozciąga" po całej długości, nie wsiąka. 

Moje obawy dotyczyły przede wszystkim obecnych w masce protein. Pomimo ich umiejscowienia w składzie nie byłam pewna jak włosy zareagują - tak naprawdę każdy nowy produkt to zagadka.
Zastanawiałam się też, czy maska nie będzie dla moich włosów zbyt lekka.


Efekt po pierwszym zastosowaniu mocno mnie zaskoczył.
Długość była pięknie wygładzona bez utraty objętości, miękka i sprężysta, błyszcząca.
Żadnych problemów z końcówkami, żadnego strączkowania. 
Uzyskiwałam podobny efekt za każdym kolejnym razem.

Produkt łatwo się spłukuje i pozostawia włosy bardzo gładkie i śliskie. Zbija je do tego stopnia, że nieodciśnięte z wody tracą połowę objętości i zwisają w formie smętnego ogonka. Wszystko wraca do normy po rozczesaniu bądź roztrzepaniu wilgotnych włosów palcami. :)
Chociaż staram się tego unikać, zdarzyło mi się rozczesywać włosy po myciu dlatego wiem, że Kallos ułatwia sprawę. 

Maska bardzo dobrze radzi sobie z emulgowaniem olejów, dlatego najczęściej stosowałam ją właśnie w tym celu. 
Mój sposób mycia włosów uwzględniający zmywanie oleju odżywką opisałam tutaj, a obecnie stosowaną metodę tutaj.

Maska zrobiła mi niewielką krzywdę tylko raz, gdy postanowiłam nałożyć ją od nasady włosów w dół.
Obciążyła włosy i sprawiła, że w okolicach głowy podzieliły się na nieestetyczne strączki i wyglądały na przetłuszczone.


Nie mam do tej maski żadnych zastrzeżeń, brak podstaw ku temu. :) Wystarczy zorientować się jak powinna być stosowana, a gdy pozna się jej działanie niełatwo coś zepsuć. 

Po zużyciu pierwszego opakowania bez wahania kupiłam (i równie szybko zużyłam) kolejne.
Na pewno do niej wrócę. Jej uniwersalność sprawiła, że stała się jednym z ważniejszych włosowych odkryć zeszłego roku.

wtorek, 13 stycznia 2015

Obecna pielęgnacja włosów

Czas  napisać coś więcej o pielęgnacji włosów. Często mnie o nią pytacie. :)
Podsumowanie minionego roku znajdziecie tutaj (poprzedni post).
Mam nadzieję, że post będzie dla Was pomocny.


Włosy sięgają za zapięcie od stanika, obwód kucyka to 9,5 cm.
Podcinane na początku stycznia, maszynką w delikatne U.


OLEJOWANIE

Aktualnie używam oleju lnianego i olejku Babydream fur Mama, zdarza mi się sięgać po olej musztardowy (ma bardzo intensywny i męczący zapach).
W zeszłym roku zużyłam dwie buteleczki oleju arganowego (tłoczonego z orzechów świeżych oraz prażonych) i bardzo chwalę sobie obie wersje. Dawał tak dobre efekty, że na pewno kupię go ponownie. Stawiam na olej z orzechów prażonych, ponieważ jest tańszy i przyjemnie pachnie. :)
Przeważnie nie wcieram olejków w skórę głowy, nasilają wypadanie włosów.

Nie mam potrzeby częstej zmiany stosowanego oleju, włosy z reguły reagują dobrze na ten sam rodzaj nawet kilka miesięcy pod rząd.
Na różnorodność stawiam w kwestii odżywek i masek. 

Nakładam olej na długość przed każdym myciem, jedynym wyjątkiem jest oczyszczanie włosów mocnym szamponem. Wtedy nakładam olej po oczyszczaniu i zmywam go odżywką.
Kiedyś już wspominałam, że jednorazowo zużywam bardzo dużo oleju (no strasznie brakuje mi słowa, którego mogłabym używać zamiennie:)), nawet kilka łyżek stołowych zależnie od jego rodzaju.


MYCIE

3/4 sukcesu to w moim przypadku niezmywanie oleju. :)

Mycie włosów wygląda następująco:
- naolejowane włosy rozczesuję i moczę na całej długości ciepłą wodą
- szampon dokładnie rozprowadzam w dłoniach (głównie na palcach) i wmasowuję w skórę głowy
- po spłukaniu szamponu nakładam na włosy wybraną odżywkę lub maskę (na 1/2 lub 3/4 długości, czasami od nasady po końce) i zostawiam na minimum 5 minut
- spłukuję, odciskam nadmiar wody i zostawiam włosy do wyschnięcia

Coraz rzadziej stosuję metodę zmywania oleju odżywką, którą dokładnie omówiłam tutaj.

Podstawowym szamponem jest dla mnie Babydream - wersja zwykła, ułatwiająca rozczesywanie lub płyn do kąpieli dla dzieci.
Stałym punktem jest też płyn do kąpieli Babydream fur Mama, który od powyższych znacząco różni się składem. Zawiera nie tylko łagodne substancje myjące, ale również olejki i humektanty.
Do oczyszczania używam szamponu Neutral 0% do włosów normalnych.
Wybrałam go ze względu na najlepszy skład z jakim dotychczas miałam do czynienia.

Jestem pewna słuszności wybranej pielęgnacji - utwierdził mnie w tym przekonaniu krótki romans ze zwykłymi drogeryjnymi szamponami, którego efekty długo się za mną ciągnęły. Więcej możecie przeczytać tutaj.



ODŻYWIANIE

Wszystko co napisałam w postach dotyczących równowagi emolientów, humektantów i protein nadal jest aktualne. Linki do poszczególnych wpisów wkleję niżej.
Regularnie dostarczam włosom protein (głównie z żółtka wmieszanego do wybranej odżywki lub maski) oraz humektantów (stawiam na odżywki i maski z ich wysoką zawartością, rzadziej wgniatam we włosy żel lniany lub żel aloesowy).
Jednak pielęgnacja moich włosów jest przede wszystkim mocno emolientowa.
Wymaga tego ich stan i nieprędko cokolwiek zmieni się w tej kwestii.

Jak ognia unikam produktów ziołowych do stosowania na długość!
Ekstrakty interesują mnie tylko wtedy, gdy zamierzam wmasowywać produkt w skórę głowy.

 Czego używam?

Moim największym odkryciem są balsamy i maski Planeta Organica. Mogłabym pozbyć się wszystkich innych emolientowych odżywek już teraz. :)
Bardzo lubię również maski: aloesową NaturVital, Gloria i Kallos Latte.

Podczas mycia wybieram produkt losowo (jeśli włosy są w dobrej kondycji) bądź dobieram go do potrzeb włosów (jeśli zaczynają się puszyć, są sztywne itd.).

Maski i odżywki zostawiam pod ręcznikiem na minimum 5 minut do dwóch godzin. Rzadko bawię się w owijanie włosów folią.
Po odżywki w mgiełce sięgam tylko w akcie desperacji. :)

Poniżej lista produktów, których używałam/używam i polecam:
  • balsam prowansalski Planeta Organica
  • balsam turecki Planeta Organica
  • balsam marokański Planeta Organica
  • balsam tybetański Planeta Organica
  • balsam aleppo Planeta Organica
  • maska marokańska Planeta Organica
  • złota maska ajurwedyjska Planeta Organica 
  • maska z masłem mango Planeta Organica Afryka
  • masła z olejem arganowym Planeta Organica Afryka
  • maska aloesowa NaturVital
  • maska Kallos Latte
  • maska Gloria
Wpisy dotyczące emolientów, humektantów i protein w pielęgnacji włosów:




ZABEZPIECZANIE

Ostatnio ciężko z tym u mnie... końce reagują sztywnością i puszeniem na każde silikonowe serum, dlatego wcieram w nie niewielką ilość olejku lub nie nakładam nic.
Zanim włosy zaczęły się buntować używałam serum Marion 7 efektów, NaturaSilk do włosów farbowanych i CHI (ten ostatni wypadł najgorzej, ale jeszcze go nie przekreśliłam).



CZESANIE I STYLIZACJA

Włosy czeszę przede wszystkim szczotką z włosia dzika - jest dla nich najdelikatniejsza, nieźle radzi sobie z kołtunami, wygładza.
Niedługo wymienię "sprzęt" i w moje ręce trafi w końcu szczotka z bardzo miękkim włosiem kozy
TangleTeezer schowałam do szuflady i nie zamierzam z niej wyjmować zbyt często po tym, jak zmasakrował mi końcówki w zaledwie parę miesięcy. 

Najczęściej wybieram spanie w koczku owiniętym kawałkiem miękkiego materiału i związanym dużą, grubą frotką. Ostatnich 5-10 centymetrów długości nie okręcam wokół własnej osi, a jedynie owijam wokół podstawy koczka - w ten sposób unikam spuszenia i brzydkich odgnieceń na końcach.
Rano włosy falują w bardzo delikatny i naturalny sposób.

Ostatnio trafiłam na ciekawy sposób uzyskiwania wyraźnych fal bez użycia ciepła, a pierwszymi efektami pochwaliłam się na Facebooku. :) Napiszę i pokażę coś więcej jak tylko opanuję i dopracuję tę metodę. Póki co wydaje się być dokładnie tym, czego szukałam.


WEWNĘTRZNIE

W swojej włosowej karierze miałam krótką przygodę ze skrzypokrzywą, suplementem, calcium-pantothenicum, drożdżami i siemieniem lnianym. Najdłużej wytrwałam z tabletkami - miesiąc. :)
Skrzypokrzywa po prostu mi nie smakowała, CP spowodowało wysyp stulecia na twarzy, drożdże były okropne i nie do końca jestem przekonana co do słuszności tej kuracji. Z kolei siemię lniane najbardziej lubię zmiksowane z owocami, a takich koktajli nie robię codziennie.

O wiele łatwiej przychodzi mi przyzwyczajanie się do niewielkich zmian oraz wprowadzanie nowych nawyków, które w jakimś stopniu sprawiają mi przyjemność.
Jem kaszę jaglaną kilka razy w tygodniu (najczęściej gotowaną na mleku, wymieszaną z łyżeczką ciemnego kakao, bananem i rodzynkami) oraz piję codziennie wodę z imbirem i miodem.
To prawda, że imbir rozgrzewa, a po wypiciu takiego naparu czuć ciepło rozchodzące się po ciele. Różnica jest zauważalna przede wszystkim na dłoniach, które podczas pracy przy laptopie szybko stają się lodowate. Imbir i po problemie. :)
Od paru lat regularnie piję miętę i zieloną herbatę.

Wszystkie zmiany w jadłospisie wprowadzam z myślą o poprawieniu ogólnej kondycji organizmu i odbudowaniu odporności, szybszy porost włosów nie jest głównym celem.
Z myślą o włosach zaplanowałam kurację suplementem Triphala.





Jeśli o czymś zapomniałam lub macie jakiekolwiek pytania - dajcie znać w komentarzu. :)

niedziela, 4 stycznia 2015

Podsumowanie roku - włosowe wzloty i upadki

Pierwszy raz w życiu postanowiłam wyznaczyć sobie konkretne cele do zrealizowania w rozpoczynającym się roku. Pomijając prywatę, na liście znalazły się oczywiście punkty dotyczące pielęgnacji oraz bloga. :)
Mam nadzieję, że uda mi się wejść w swego rodzaju rytm i publikować jeden post tygodniowo. Tylko i aż jeden.
Pozostaję realistką i wiem, że do połowy lutego realizacja wspomnianego postanowienia będzie wyczynem - sesja zbliża się wielkimi krokami, a styczeń już jest przeładowany... pomijając same przygotowania do egzaminów.

Jednak zanim przejdę do planów na najbliższy rok, postaram się podsumować ten, który przed chwilą się skończył... Działo się. :)



Trzy najważniejsze dobre decyzje:


Trzy najważniejsze złe decyzje:

  • używanie szczotki TangleTeezer
  • zbyt częste używanie suszarki (z braku czasu, a właściwie kiepskiej organizacji)
  • mycie skóry głowy mocnymi szamponami - wszystko opisałam tutaj

Farbowanie i podcinianie
Wiem, jak ciężko jest trafić na kompetentnego fryzjera, który naprawdę zna się na koloryzacji i wie co robi. Jeśli dodatkowo zależy nam na minimalnym podcięciu końcówek, dobrym cięciu włosów kręconych (niewielu fryzjerów może pochwalić się umiejętnością poradzenia sobie z takimi fryzurami) lub porządnym wykonaniu jakiekolwiek innej usługi, szansa na powodzenie drastycznie maleje.
Nic więc dziwnego, że decyzja o oddaniu się w czyjekolwiek ręce nie przychodzi łatwo.
Zwłaszcza, gdy włosy są bardzo jasne o nierównomiernym odcieniu na całej powierzchni, wymęczone farbami, suche i kruche.
Dodatkowo gdy włosy rosną bardzo wolno każdy centymetr jest na wagę złota...

Tak naprawdę najtrudniejszy był moment podjęcia ostatecznej decyzji.
Sama wizyta nie była tak stresująca jak się spodziewałam, profesjonalizm Ady wzbudza zaufanie i bardzo uspokaja. :)
Za każdym razem piękny efekt utwierdza mnie w przekonaniu, że było warto.


Uchwycenie nowego, ciemniejszego odcienia jest niewykonalne :)





Zmywanie oleju odżywką

Pisałam o tym już kilka razy i niezmiennie jestem zdania, że to najlepsza opcja dla bardzo suchych i zniszczonych włosów.
Znacznie ułatwia zapuszczanie włosów poprzez utrzymanie długości w bardzo dobrej kondycji oraz ochronę wrażliwych końcówek. Dodatkowo efekt wizualny jest niemal natychmiastowy - włosy są wygładzone, dociążone oraz bardziej miękkie.
Oczywiście warto mierzyć siły na zamiary i nie spodziewać się cudów. :) Pewne efekty można wypracować, jednak potrzebny jest na to czas i cierpliwość. Z kolei inne nie są osiągalne dla wszystkich (np. gładka tafla włosów bez użycia ciepła) i należy się z tym pogodzić już na wstępie.

Emolienty, humektanty, proteiny
Ten temat również poruszałam nie raz, dlatego pozwolę sobie podlinkować kilka postów.
TangleTeezer
Piękny przykład tego, jak łatwo się zachłysnąć wygodą. Planuję poświęcić tej kwestii odrębny post, więc jedynie krótko ją podsumuję: porażka.
Plastik to plastik i choćby konstrukcja była rewelacyjna, a ząbki elastyczne - zniszczone i kruche końce nie mają szans. Po prostu zaczną się łamać i odpadać. True story.

Suszarka
Sto procent mojej winy, pełna świadomość konsekwencji.
W dodatku najczęściej w użyciu gorący nawiew... Powód oczywisty - skoro sięgnęłam po suszarkę to znaczy, że mam bardzo mało czasu, a jeśli mam mało czasu to nie mogę sobie pozwolić na 20 minut zabawy z "chłodnym" nawiewem.
Skala zniszczeń jest naprawdę duża.

Mocne szampony
Tutaj również podlinkuję - wszystko omówione w tym poście.
Zafundowałam sobie szybsze przetłuszczanie włosów, swędzącą skórę głowy i oklap.

PODSUMOWANIE:
Kilka złych decyzji zniszczyło efekty wielu miesięcy dbania o włosy.
Przez zbyt częste sięganie po suszarkę i TangleTeezer końce zaczęły się puszyć, rozdwajać i odłamywać. W ten sposób straciłam kilka centymetrów potencjalnie "zdrowych", zadbanych końców, a droga do osiągnięcia długości do talii wydłużyła się o kolejne miesiące. A byłam tak blisko!
Ten konkretny sposób olejowania (o którym napisałam wyżej) uśpił moją czujność i dał mi złudne poczucie, że długość jest w stanie znieść nieco więcej niż dwa lata temu. To był duży błąd.

Mimo wszystko osiągnęłam pewną równowagę w dbaniu o włosy i mam nadzieję, że nadchodzący rok będzie spokojniejszy.



Postanowienia i cele na najbliższy rok:

  • Wzmocnić i zagęścić włosy, ograniczyć ich wypadanie, zadbać o zdrową skórę głowy.
    Zamierzam regularnie przyjmować suplementy (jestem na etapie wyboru preparatu, który będę stosować przez najbliższe miesiące) oraz wrócić do zdrowszej, bardziej urozmaiconej diety.
    Dodatkowo będę "działać" od zewnątrz i na pewno kupię kolejną butelkę Amolu. :)
    Od tygodnia wcieram w skórę głowy oleje, które zmywam nie później niż dwie godziny po nałożeniu. Postanowiłam dać im szansę, jednak podchodzę do sprawy bardzo ostrożnie, ponieważ dotychczas wcieranie olejków w skalp kończyło się nasilonym wypadaniem włosów.
    Dotychczas skóra głowy nie była przeze mnie wystarczająco troskliwie pielęgnowana - postaram się pamiętać o regularnych peelingach, masażach i nawilżaniu.
  • Sumiennie dbać o długość - zagęścić końcówki.
    Będę kontynuować stosowanie dobrych serów silikonowych i naturalnych olejków do zabezpieczania włosów po myciu oraz "w międzyczasie" - przed upięciem włosów z użyciem spinek, przed bieganiem, pływaniem itd.
    Postaram się zawsze rozczesywać włosy cierpliwie i delikatnie używając przede wszystkim szczotki z włosia dzika oraz z włosia kozy;planuję schować TangleTeezer i o nim zapomnieć :)
  • Ograniczyć używanie suszarki - ostatnio przesadzam (problemy z organizacją czasu...)
  • Inwestować w produkty dobrej jakości.
    Coraz lepiej rozumiem swoje włosy i mam kilka kosmetycznych pewniaków, mniej wydaję na odżywki, maski, szampony i oleje.
    Planuję przeznaczyć większą część funduszy niż zwykle na pielęgnację twarzy.
  • Móc za rok pochwalić się włosami do talii. W najlepszej możliwej kondycji, bez smętnych wymęczonych końcówek :)

Jakie są Wasze włosowe cele na najbliższy rok?
2014 był udany? :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...