sobota, 17 stycznia 2015

Kallos Latte - kultowa maska z proteinami mlecznymi


Kultową maskę Kallos wymieniłam w poprzednim poście wśród ulubieńców - nie bez powodu.
Ponad dwa lata odwlekałam decyzję o jej kupieniu, zawsze wydawało mi się, że jest coś ciekawszego do wypróbowania. Błąd, ale najważniejsze, że w końcu coś mnie podkusiło. :)



Cena: 5-8zł / 275ml

Skład:

Aqua - woda

Cetearyl Alcohol - niejonowa substancja powierzchniowo czynna, emolient tłusty, często komedogenny; tworzy film, który zatrzymuje wilgoć, zmiękcza, wygładza i pośrednio nawilża włosy i skórę

Cetrimonium Chloride - sól amonowa,konserwant, kondycjoner, kationowa substancja powierzchniowo czynna; nadaje włosom połysk, wygładza, ułatwia rozczesywanie, działa antystatycznie, ułatwia spłukiwanie produktu z włosów

Parfum - zapach

Citric Acid - kwas cytrynowy, regulator pH, rozpuszcza się w wodzie

Propylene Glycol - humektant, może podrażniać jeśli jest stosowany na chorobowo zmienioną skórę

Hydrolized Milk Protein - proteiny mleczne, mają działanie nawilżające, wypełniają strukturę włosa jak cegiełki przez co działają wzmacniająco, zmniejszają podrażnienia powodowane przez środki powierzchniowo czynne; cząsteczki protein zachowują działanie biologiczne jednakże nie powodują reakcji alergicznych u osób uczulonych na mleko

Cyclopentasiloxane - emolient, silikon lotny, kondycjonuje, zmiękcza, wygładza, tworzy na powierzchni włosa film zapobiegający odparowywaniu wody

Dimethiconol - emolient suchy, silikon zmywalny łagodnymi szamponami, kondycjonuje, wygładza, zmiękcza, nadaje połysk, tworzy na powierzchni włosa lub skóry film, który zatrzymuje nawilżenie

Benzyl Alcohol - konserwant dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych

Methylchloroisothiazolinone - konserwant

Methylisothiazolinone - konserwant


Moim zdaniem nie jest to prawdziwa proteinowa maska - miejsce hydrolizatu w składzie sugeruje, że ilość protein jest naprawdę niewielka.
Potwierdzeniem tego faktu jest działanie maski na bardzo różne typy włosów - nie spotkałam się z recenzją, w której autorka narzekałaby na puszenie, sztywność czy inne objawy charakterystyczne dla połączenia proteiny-wrażliwe włosy. Negatywne opinie najczęściej dotyczyły obciążonej długości.
Według mnie jest to przede wszystkim maska powlekająco-zmiękczająca, stąd jej uniwersalność.
Wskazuje na to umiejscowienie Cetrimonium Chloride już na trzecim miejscu w składzie.



Opinia, działanie:

Zapach bardzo słodki, kojarzy mi się z budyniem waniliowym. Wszyscy dookoła twierdzą, że pachnie bardzo apetycznie, mnie z kolei odrzuca dziwna ostra nuta, która momentami wykręca mi nos. :)
Maska ma dość gęstą konsystencję, ale potrafi wykorzystać chwilę nieuwagi i spłynąć między palcami.
Wydajność przyzwoita. Maska świetnie się rozprowadza, pod tym względem przypomina nieco drogeryjne szampony - łatwo się "rozciąga" po całej długości, nie wsiąka. 

Moje obawy dotyczyły przede wszystkim obecnych w masce protein. Pomimo ich umiejscowienia w składzie nie byłam pewna jak włosy zareagują - tak naprawdę każdy nowy produkt to zagadka.
Zastanawiałam się też, czy maska nie będzie dla moich włosów zbyt lekka.


Efekt po pierwszym zastosowaniu mocno mnie zaskoczył.
Długość była pięknie wygładzona bez utraty objętości, miękka i sprężysta, błyszcząca.
Żadnych problemów z końcówkami, żadnego strączkowania. 
Uzyskiwałam podobny efekt za każdym kolejnym razem.

Produkt łatwo się spłukuje i pozostawia włosy bardzo gładkie i śliskie. Zbija je do tego stopnia, że nieodciśnięte z wody tracą połowę objętości i zwisają w formie smętnego ogonka. Wszystko wraca do normy po rozczesaniu bądź roztrzepaniu wilgotnych włosów palcami. :)
Chociaż staram się tego unikać, zdarzyło mi się rozczesywać włosy po myciu dlatego wiem, że Kallos ułatwia sprawę. 

Maska bardzo dobrze radzi sobie z emulgowaniem olejów, dlatego najczęściej stosowałam ją właśnie w tym celu. 
Mój sposób mycia włosów uwzględniający zmywanie oleju odżywką opisałam tutaj, a obecnie stosowaną metodę tutaj.

Maska zrobiła mi niewielką krzywdę tylko raz, gdy postanowiłam nałożyć ją od nasady włosów w dół.
Obciążyła włosy i sprawiła, że w okolicach głowy podzieliły się na nieestetyczne strączki i wyglądały na przetłuszczone.


Nie mam do tej maski żadnych zastrzeżeń, brak podstaw ku temu. :) Wystarczy zorientować się jak powinna być stosowana, a gdy pozna się jej działanie niełatwo coś zepsuć. 

Po zużyciu pierwszego opakowania bez wahania kupiłam (i równie szybko zużyłam) kolejne.
Na pewno do niej wrócę. Jej uniwersalność sprawiła, że stała się jednym z ważniejszych włosowych odkryć zeszłego roku.

21 komentarzy:

  1. Mam ją i zazwyczaj nakładam od wysokości ucha w dół- wtedy nic złego nie robi :) Jestem z niej bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To jest moja niezbita włosowa miłość, do której regularnie powracam :) Nie wiem czy poza nią mam jeszcze inną włosową miłość...zawsze znajdzie się lepszy żel, lepszy szampon, lepszy balsam...a ta maska dla mnie jest najlepsza :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A miałaś może bananową maskę Kallos - bo ona mnie najbardziej kusi ? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam, ale z tego co widzę po składzie (jeśli ten na wizażu jest nadal aktualny) ma wiele wspólnego z wersją mleczną. Również jest maską powlekająco-zmiękczającą, porównując główną część składu zawiera te same humektanty i silikony, składniki są generalnie bardzo podobnie umiejscowione. Różnicą jest głównie obecność oliwy na czwartym miejscu w składzie (zaraz po kluczowym zmiękczającym składniku).
      Wydaje mi się, że wszystkie Kallosy bazują na tym samym i śmiało można próbować innych wersji. Zwłaszcza, że ceny nie są wygórowane. :)

      Usuń
  4. Ja tak samo odkładam i odkładam :) Ale kiedyś pewnie i ja pęknę i ją kupię ;) Tylko teraz zmartwiłaś mnie tym zapachem trochę, ale chyba to przeżyję w razie czego ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam i byłam z niej zadowolona, lubię maski kallos.

    OdpowiedzUsuń
  6. mam i jestem z niej bardzo zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. uwielbiam tą maskę, zużyłam cały litr a teraz poznaję inne.

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam maski Kallos, ale ta sprawdziła się u mnie chyba najgorzej (i może jeszcze jaśminowa). Polecam Ci wersję Banana i Color :)

    OdpowiedzUsuń
  9. dostałam tą maskę jakiś czas temu, ale jeszcze czeka na swoją kolejkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam Kallosy :-) ale tej Latte jeszw nigdy nie próbowałam. Kusi mnir więc przy następnej okazji chętnie ją kupię :-)

    Obserwuje :))

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo ją lubię, ten zapach czasami rzeczywiście może być przytłaczający :)

    OdpowiedzUsuń
  12. ciekawa recenzja ! :3
    Poklikałabyś w link Sheinside w poście ? Z góry dziękuję <3
    Obserwujemy? Zaobserwuj i poinformuj o tym u mnie a na 100% się odwdzięczę
    stay-possitive.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. lubię te maski ale ich pojemnosc mnie przeraża cieżko zużyć do końca a juz się chce kupic inną

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie również! :) Dlatego staram się wybierać te w najmniejszych możliwych opakowaniach np. jak ta wyżej, malutka - niecałe 300 ml.

      Usuń
  14. Świetna ta maska, jeszcze ta cena i pojemność; )

    OdpowiedzUsuń
  15. Chyba żartujesz pisząc, że nie jest to prawdziwa proteinowa maska!! To jest bomba protein mlecznych!! Ja miałam po niej szopę jak cholera! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękny dowód na to, że każde włosy są inne. :) Protein jest w niej jak na lekarstwo...

      Usuń
  16. Potwierdzam,to mój ulubieniec :-*

    OdpowiedzUsuń
  17. Kupiłam ostatnio właśnie tę maskę i nie zachwyciła mnie
    Zdecydowanie wolę bananową i kupiłam teraz ostatnio szampon bananowy :D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...