wtorek, 20 stycznia 2015

Regeneracja włosów - złożone odżywianie oparte na podstawach pielęgnacji

Tym razem nieco inaczej - bez olejowania, bez zmiękczania, bez zakwaszania. :)
Najprostsza możliwa wersja zastosowania podstawowych zasad równowagi emolientowo-humektantowo-proteinowej.



Pod poniższymi linkami znajdziecie wpisy dotyczące emolientów, humektantów i protein:


Dzień po myciu, chwilę po rozpuszczeniu z nocnego koczka.


Bardzo lubię pracować z oczyszczonymi włosami. Obudowywanie ich od zera sprawia mi przyjemność, podobnie jak wybieranie jednej z wielu dróg, którymi mogę pójść.

Tym razem zdecydowałam, że ograniczę się do absolutnych podstaw i wykorzystam w tym celu tylko gotowe produkty.

          Zrezygnowałam z:
  • olejowania (żeby humektanty i proteiny działały na czysty włos)
  • zmiękczania jako odrębnego punktu (żeby ograniczyć ilość zastosowanych produktów)
  • zakwaszania (żeby humektanty i proteiny działały na rozchylone łuski oraz żeby sprawdzić w jakim stopniu maski i odżywki są w stanie "zakwasić" włos i zamknąć łuski bez żadnego wsparcia)

Kolejność: oczyszczanie, humektanty, proteiny, emolienty.

Oczyszczanie - szampon Neutral 0% do włosów normalnych
Humektanty - aloesowa maska NaturVital
Proteiny - odżywka Syoss Keratin Hair Perfection
Emolienty - maska marokańska Planeta Organica



  1. Oczyszczanie.
    Po dokładnym rozczesaniu włosów umyłam je dwukrotnie na całej długości szamponem Neutral 0% do włosów normalnych.
    Zrobiłam to naprawdę porządnie i bezlitośnie. :)
    W związku ze sposobem mycia włosów (niezmywanie oleju) i charakterystyką używanych produktów (bardzo łagodne szampony, mocno emolientowe odżywki, powlekające, często z zawartością silikonów) oczyszczanie długości musi być odpowiednio silne.
  2. Humektanty - nawilżanie.
    Nałożyłam dość dużą ilość maski aloesowej NaturVital na całą długość włosów, 30 minut pod ręcznikiem.
  3. Proteiny - wzmacnianie, pogrubianie, odbudowywanie.
    Niezbyt duża porcja odżywki na całą długość włosów, 15 minut pod ręcznikiem.
    Z odżywką Syoss Keratin Hair Perfection dopiero się poznajemy. Relacja z pierwszego  podejścia niedługo pojawi się na blogu. :)
  4. Emolienty - dociążanie, wygładzanie, zabezpieczanie.
    Spora ilość maski marokańskiej PO na całą długość, 20 minut pod ręcznikiem.
Nie nałożyłam nic na końcówki, byłam bardzo ciekawa jak będą prezentować się po wyschnięciu.
Cała zabawa zajęła mi ok. 1,5 godziny.

Efekt:

Po odciśnięciu nadmiaru wody i rozdzieleniu palcami (unikam czesania na mokro) włosy były znacznie cięższe niż zwykle, nieco sztywne na końcach.
Schły bardzo wolno.

Po całkowitym wyschnięciu włosy były bardzo sypkie i - jak na mocne oczyszczanie i bezolejowe odżywianie - przyzwoicie dociążone. Uzyskana objętość robiła wrażenie.
Prawdopodobnie przez zastosowane proteiny na całej długości (jeszcze bardziej niż zwykle) odstawały powywijane końcówki pojedynczych krótszych włosów. 
Końcówkom przyglądałam się kilka razy. Były ładne i gładkie bez śladu puchu, ale jednocześnie bardzo lekkie.
Ich charakterystyczne wywijanie się w literkę J to znak, że za mało było emolientowego dociążenia.
Zauważyłam również strączkowanie na końcach. Dawno nie widziałam tego na swoich włosach w w takim nasileniu.

Mimo wszystko fajnie było zobaczyć swoje włosy w nieco innej wersji niż zwykle. Nie mogłam się nacieszyć ich wyjątkową sypkością. :)

Całkiem fajny efekt jak na zero oleju na włosach, prawda? :)
Zwłaszcza, że jest on stałym i najważniejszym elementem w pielęgnacji moich włosów.

 Z lewej włosy zaraz po wyschnięciu, z prawej po rozwinięciu nocnego koczka i przeczesaniu palcami.



Zalety tej wersji odżywiania:

Jeżeli - podobnie jak w moim przypadku - Wasza pielęgnacja opiera się na olejowaniu, taki zabieg to świetna okazja żeby przekonać się jak włosy radzą sobie bez cennej olejowej warstewki.
Przypominam, że to właśnie ten film otulający włos jest odpowiedzialny za piękne wygładzenie, dociążenie i nabłyszczenie.

Podstawowe odżywienie oczyszczonego włosa może być dla wielu osób złotym środkiem. 
Dopiero po dostarczeniu porcji nawilżenia i obudowaniu proteinami otulamy włos emolientami.
Stworzenie takiej solidnej podstawy na kolejne tygodnie pielęgnacji bogatej w oleje może okazać się kluczowe w walce o wzmocnienie włosów i zapobieganiu kruszeniu lub łamaniu się końcówek.


Podsumowanie:

Czy będę wracać do takiej pielęgnacji? Zdecydowanie. Powód podałam powyżej. :)
Jedyną różnicą będzie zastosowanie olejków i silikonów na suchych włosach - planuję zrobić mgiełkę na bazie oleju lnianego.

Jestem bardzo ciekawa czy takie podejście do złożonej pielęgnacji po oczyszczaniu sprawdzi się na dłuższą metę. Liczę na zwiększenie wytrzymałości włosów, zwłaszcza końcówek.

52 komentarze:

  1. Kochana proszę przekieruj mnie na posty dotyczące włosów niskoporowatych i przyklapniętych. Masz tyle informacji na blogu że troszkę sobie nie radzę, a moje włosy są pozbawione objętości. Ostatnio potwornie wypadały i się łamały, ale zaczęłam stosować kozieradkę i jest lepiej. Potrzebuję poprawić ich stan i chociaż troszkę zagęścić, bo słyszałam że w pewnych granicach jest to możliwe, ale niestety boję się że narobię sobie krzywdy poprzez jeszcze dodatkowe ich obciążenie. Pomóż...plissss.... ;) Byłabym bardzo wdzięczna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nigdy nie miałam do czynienia z niskoporowatymi włosami i jeszcze nie podjęłam się omówienia tego tematu... Są to dla mnie kwestie czysto teoretyczne, dlatego nie potrafię Ci doradzić tak od siebie. :)
      Zajrzyj m.in. tutaj:
      http://www.italianablog.pl/2012/05/jak-pielegnuje-swoje-niskoporowate-i-cienkie-wlosy/
      http://kascysko.blogspot.com/2014/06/jak-spuszyc-wosy-niskoporowate.html (skrajny przypadek, jednak chodzi mi o sam fakt wpływu protein na objętość włosów).

      Usuń
    2. Bardzo dziękuję za odpowiedź i sugestie ;)

      Usuń
  2. Masz piekne włosy, aż miło popatrzeć:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawy sposób odżywienia włosów, chyba wypróbuję przy najbliższej okazji, zwłaszcza, ze moim włosom należy się chyba porządne oczyszczenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto próbować nowych rzeczy! :)

      Usuń
  4. bardzo lubie takie wpisy :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie taki schemat sprawdza się świetnie.

    OdpowiedzUsuń
  6. A czy każdą z tych odżywek splukujemy przed nałożeniem następnej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. :) Pierwszych dwóch nie trzeba spłukiwać bardzo dokładnie, a podczas spłukiwania ostatniej skupiam się na skórze głowy.

      Usuń
  7. Dzięki Ania:-)

    OdpowiedzUsuń
  8. wow.. włosy cudne. Aż motywują do dbania o moje własne !

    OdpowiedzUsuń
  9. Przepiękne włosy! I ten kolor, marzenie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zmieniałaś ostatnio kolor, jeśli tak to czym robiłaś, bo kolor jest piękny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zmieniałam. Pod poniższym linkiem znajdziesz m.in. zdjęcie, na którym próbowałam uchwycić nowy odcień. Od tamtego czasu zdążył się wypłukać, ale nadal jest bardzo ładny.
      Ktoś już mnie o to pytał, niestety nie potrafię dokładnie napisać co dokładnie mam na głowie. :( Zrezygnowałam z koloryzacji w domu (za bardzo niszczyła mi włosy) i robię to u bardzo zdolnej, młodej fryzjerki.
      O ile dobrze pamiętam są to produkty Goldwell. Sama koloryzacja była bardzo przemyślana, dopasowana do stanu moich włosów. Odrosty i długość zostały potraktowane zupełnie inaczej. :)
      Na odrostach mocniejsza woda, na długości słabsza. I tu i tu została nałożona mieszanka poziomu 8 i 10 ale w różnych proporcjach. Włosy zostały też zapienione, tutaj również inaczej odrost inaczej długość.
      Niestety nic więcej nie potrafię powiedzieć. :(

      Usuń
    2. http://gapowo.blogspot.com/2015/01/podsumowanie-roku-wosowe-wzloty-i-upadki.html

      Usuń
  11. Masz naprawdę piękne włosy. Widać, że bardzo o nie dbasz. Opisana przez Ciebie pielęgnacja zajmuje sporo czasu, ale jest tego warta, sądząc po zdjęciach i Twoim opisie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Super! Ciekawy post, rzetelnie napisany.

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękne włosy! Czekam na recenzję odżywki Syoss :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Masz piękne włosy, zazdroszczę:) nigdy jakoś nie kupowałam produktów Syoss może jednak zmienię zdanie:) obserwuję i zapraszam do mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  15. UUU ciekawy post na temat włosów, ja chyba też zrezygnuję z oleji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie rezygnuję z olejów, są odpowiedzialne za większość moich włosowych sukcesów. :)

      Usuń
    2. Ja również uwielbiam oleje :) jestem już chyba nudna w podkreślaniu tego, jak wspaniale zadziałały na moje włosy ;))

      Usuń
  16. Piękny efekt osiągnęłaś :) Rzeczywiście zyskały na takiej "świeżości" :)
    Ja sobie swoich bez olejów na mokro niestety nie wyobrażam ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jejku, ale Ci zazdroszczę włosków. Są cudowne.

    OdpowiedzUsuń
  18. piekne wlosy ! Ja mam zestaw z bodhi cosmetics i go uwielbiam

    OdpowiedzUsuń
  19. hey there :) cool post !its pretty!

    Visit my pages if you like and maybe you would like to follow each other? let me know and leave me your links aswell


    My Blog|Facebook | Bloglovin| Headers I made

    OdpowiedzUsuń
  20. Ale masz piękne włoski , kochana czy to twój naturalny kolorek włosów?
    Obserwuje od dziś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie, a bardzo bym chciała. :)

      Usuń
  21. Czy pomiędzy zastosowaniem kolejnych masek zmywałaś poprzednią wodą, czy po prostu nakładałaś jedną na drugą?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdą spłukiwałam przed nałożeniem kolejnej.

      Usuń
  22. Bardzo fajny blog! :) Dodajemy do ulubionych i zapraszamy do siebie!
    http://justmakeyourstyle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. ale masz pięne włosy, chce takie jak ty )

    Fajny blog i obserwuję

    OdpowiedzUsuń
  24. PRZECUDNE WLOSY I MOJA NAJWIEKSZA INSPIRACJA WLOSOWA !!!! *____*

    OdpowiedzUsuń
  25. Jak to możliwe, że dopiero teraz odkryłam twojego bloga? :) Masz śliczne włosy :*

    OdpowiedzUsuń
  26. Przyznam że nie bardzo jest to wszystko zrozumiałe dla mnie.
    "zrezygnowałam z olejowania (żeby humektanty i proteiny działały na czysty włos)"
    Mhmm... ok. ale według tego co pisałaś w poprzednich postach, kolejność stosowania powinna wygladac następująco: humekanty-proteiny-emolienty
    Dlaczego wiec olejowanie miałoby zakłócić proces działania humekantów i protein na czysty włos. olejowanie robi się na końcu, jest to ostatnia warstwa, więc nie jest kładziona na czysty włos, ale na włos który jest już powleczony dwiema wartwami.
    poza tym jednak na końcu użyłaś emolientu (nie oleju co prawda) czy nie bałaś się że zakłóci on efekty działania humekantów i protein?
    Włosy oczywiście piękne. Niestety wciąż gubię się w gąszczu przedstawianych informacji, dla mnie odrobinę sprzecznych
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zasadę humektanty-proteiny-emolienty stosuję regularnie co ok. 2 tygodnie gdy decyduję się na złożone odżywianie (w ramach włosowego restartu:)).
      Zwykle jednak to emolienty nakładam jako pierwsze w postaci oleju(przed myciem na suche włosy), czasami pod olej nakładam coś o działaniu humektantowym - żel lniany lub aloesowy.
      Nie stosuję na co dzień wzorowej kolejności, ponieważ olejowanie przed myciem daje u mnie świetne efekty. Emolienty są też ostatnim punktem w pielęgnacji, nie tylko w masce czy odżywce. W wilgotne lub suche włosy wmasowuję kilka kropli oleju wymieszanego z serum silikonowym.

      Raz na jakiś czas robię wszystko wzorowo i nakładam emolienty na samym końcu, jednak najczęściej wybieram opcję, która służy moim włosom najbardziej.
      Nie trzymam się sztywno reguł, ponieważ rzadko sięgam po proteiny, a moja pielęgnacja opiera się przede wszystkim na emolientach w różnej postaci. :)

      Usuń
    2. Dziękuję za wyczerpującą odpowiedź.
      Wydaje mi się że moje włosy też właśnie najbardziej potrzebują emolientów - jak kania dżdżu;)
      Pozdrawiam

      Usuń
  27. Hej, moge zapytac jak sie sprawuje u Ciebie szczotka z wlosia kozy o ktorej wspominalas? Ja sie ciagle waham miedzy ta a ta z wlosia dzika. Mimo iz wlosy mam cienkie i delikatne boje sie ze koza za duzo nie zdziala:-) Pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczotka z włosia kozy jest zdecydowanie bardziej miękka niż się spodziewałam, na pewno nie polecam jej do rozczesywania. :)

      Usuń
  28. Ja ostatnio nasmarowałam mokre włosy gliceryną i poszłam spać. Efekt? Rano były sypkie, ciężkie ale bardzo ładne :) O dziwo wszytko się wchłonęło i nie miałam tłustych włosów :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Piękne włosy :)
    Ile ciekawych rzeczy można się u Ciebie dowiedzieć :)
    Obserwuję :)
    Pozdrawiam,
    KARO Beauty

    OdpowiedzUsuń
  30. Masz farbowane włosy ? Są piękne i zadbane :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Piękne są Twoje włoski :) na pewno będę częstym bywalcem Twojego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Fajny blog, ja do pielęgnacji włosów mogę polecić miękką wodę kranową - zamontowałam u siebie filtr prysznicowy polskiej firmy FITaqua - on oczyszcza i zmiękcza wodę a dzięki temu włosy się lepiej układają same z siebie.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...