poniedziałek, 25 maja 2015

Niedziela dla włosów: reanimacja przesuszonych końcówek

Postanowiłam rozpocząć cykl „niedziela dla włosów” (akcja organizowana przez Anwen) i podpiąć go pod kategorię „zestawy” – lubię przeglądać takie wpisy i po cichu liczę na to, że dzięki temu zacznę publikować regularnie. Chociaż ten jeden raz w tygodniu. :)



Przechodząc do konkretów: szamponetki o których pisałam tutaj nie pozostały obojętne dla moich końcówek. Łącznie 45 minut (dwie koloryzacje) trzymania detergentu na włosach znacznie podsuszyło końce i w efekcie męczyłam się z chrupiącym i kłującym sianem. :)
Zwłaszcza, że za pierwszym razem nie odżywiłam włosów prawie wcale obawiając się wypłukania pigmentu.


Mam na takie sytuacje swój sprawdzony sposób, więc zamiast panikować zaczęłam działać według schematu opisanego w poście „Jak uratować zniszczone włosy w jeden dzień?”, który był dla mnie przełomowy.
Do typowej emolientowej pielęgnacji dołączyłam zakwaszanie, humektanty w aloesowej masce i swoje ulubione proteiny z żółtka (żadne inne nie służą mi tak jak one). 

Dlaczego ulubione? Ponieważ należą do protein wielkocząsteczkowych. Więcej dowiecie się z posta o proteinach.

Jeśli nie wiecie o co chodzi z zakwaszaniem, humektantami, proteinami i emolientami (a chciałybyście się dowiedzieć) zapraszam do przeczytania podlinkowanych poniżej postów. :)

Zakwaszanie:

Równowaga humektantowo-proteinowo-emolientowa:




Plan działania:

  1. Wtarłam ulubiony Amol w skórę głowy na  2 godziny przed myciem.
  2. Oczyściłam włosy dwukrotnie (dokładnie i bezlitośnie) szamponem Neutral 0%.
  3. Naolejowałam włosy na całej długości olejem lnianym metodą rosołku w misce, zostawiłam na 30 minut.
  4. Zmiękczyłam i delikatnie umyłam długość maską Kallos Latte, a skórę głowy oczyściłam szamponem Babydream ułatwiającym rozczesywanie.
  5. Zakwasiłam (tzn. spieniłam i zostawiłam na 2 minuty) całą długość płynem do higieny intymnej Lactacyd.
  6. Nałożyłam nawilżającą (humektantową) maskę aloesową Natur Vital na całą długość, wmasowałam w skórę głowy i zostawiłam na 45 minut.
  7. Żółtko wymieszane z maską Kallos Latte w proporcjach 1:1 nałożyłam na prawie całą długość pomijając nasadę włosów i zostawiłam na 30 minut.
  8. Po spłukaniu delikatnie wmasowałam we włosy niewielką ilość Kallosa w celu dokładniejszego usunięcia resztek żółtka.
  9. Nałożyłam balsam tybetański Planeta Organica na 30 minut.
  10. Na koniec na dolną połowę włosów nałożyłam średnią porcję odżywki Garnier Fructis Oleo Repair i zostawiłam na dwie minuty.


Włosy wyschły naturalnie. Nie nałożyłam ani odrobiny serum ani olejku na końcówki aby sprawdzić w jakim będą stanie po takim zabiegu, który zupełnie przez przypadek wyszedł niemal bezsilikonowy. :)
Jedynie w odżywce Fructis można znaleźć lekki silikon w niewielkiej ilości. 
Po przeanalizowaniu wszystkiego jeszcze raz doszłam do wniosku, że mogłam zostawić wspomnianego Fructisa na włosach na dłużej lub nałożyć coś cięższego z większą zawartością emolientów.

 Efekt:

Zdjęcia chyba mówią same za siebie. :) Włosy są bardzo miękkie, gładkie  i błyszczące. Stały się sypkie (bardzo mi tego brakowało!) i zyskały nieco prawdziwej objętości, nie tej spowodowanej puszeniem. 
Ostatnie 3 centymetry końcówek są bez serum sztywniejsze i łatwiej się plączą, ale i tak jestem zadowolona z tego w jakim są stanie. Spodziewałam się katastrofy :)

Przed odżywianiem włosy były przeuszone, oklapnięte i matowe na końcach. 



Oczywiście resztki szamponetki się wypłukały i wróciłam do bardzo jasnego blondu. Jeszcze mi to nie przeszkadza, ale niedługo na pewno znowu sięgnę po Delię (zapas leży w pudełku) i pokombinuję co tu zrobić, żeby uniknąć masakry na końcówkach. Wstępny pomysł już jest, zobaczymy jak wyjdzie. :)

Dramatyczna różnica koloru na zdjęciach jest winą światła (pora dnia), a najlepszym punktem odniesienia jest sweterek. :) Zrezygnowałam z  jakiegokolwiek ingerowania w zdjęcia, pomijając przycięcie są w stanie surowym. Oczywiście robione bez flesza. 

PO:





PRZED:

Jak widać - przyklapnięte i nieświeże.


A Wy robiłyście ostatnio większe odżywianie? :)


55 komentarzy:

  1. Wow, co za efekt :) Muszę poczytać o zakwaszaniu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow, widać ogromną różnicę! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O jejuś, jakie masz cudowne włosy... Zazdroszczę z nutką smutku, bo nigdy takich nie będę miała. Nie te geny. :/ Ale bloga podczytuję. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejku jak one pięknie wyglądają. Jestem pod wrażeniem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Włosy wyglądają na krzywo ucięte (U przesunięte w lewą stronę, najdłuższa część nie na środku). Mam nadzieję, że tylko na zdjęciu tak wyszło? Ogólnie pięknie błyszczą ci włosy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też to ostatnio zauważyłam i zastanawiam się czy to wina dużego przerzedzenia prawej strony włosów (naprawdę dużego od noszenia torebki na ramieniu), błąd fryzjera czy może jestem jakaś krzywa... Sama nie do końca rozumiem o co chodzi. :P Dziękuję. :)

      Usuń
    2. Na zdjęciu po masz po jednej stronie mocniej skrecone włosy i to je ,, skróciło"

      Usuń
  6. Piękne włosy :) Musze kiedyś moim zafundować takie konkretne odżywienie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Efekt piękny. U mnie równowaga P-E-H też robi dużą robotę

    OdpowiedzUsuń
  8. Efekt niesamowity, a różnica ogromna! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Efekt w porządku. Mi tylko tych dziesiątek litrów wody szkoda na to. Raz na wielkie wyjscie mozna ale niezbyt często. Oszczędzam wodę nie ze wzgledów materialnych tylko ekologicznych. Wody PITNEJ na prawde jest juz mało na świecie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, dlatego robię takie zabiegi rzadko i staram się zużywać jak najmniej wody, w czym pomaga mi miska. :)

      Usuń
  11. Wow, tyle pracy było tego warte :) Cudowne loki <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Jakie przepiękne włosy... nie mogę się napatrzeć!

    OdpowiedzUsuń
  13. Wow, dawno nie widziałam tak pięknych blond włosów! *.*
    Powiedz mi, czy zakwaszania nie powinno robić się na sam koniec? Przecież kwaśne pH domyka łuski, jak wobec tego składniki ze wszystkich masek mają zadziałać? Czegoś tu nie rozumiem :((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :)
      Bardzo długo też tak sądziłam i robiłam zakwaszające płukanki, ale nigdy nie dawały dobrych efektów, wręcz przeciwnie. Podsuszały włosy.
      Być może się mylę, ale widzę to tak: wszystko co robimy w domu z olejami i odżywkami działa tylko powierzchownie (zabiegi ingerujące w strukturę włosa (tymczasowo uzupełniające ubytki np. keratyną) są trochę bardziej brutalne tj. podnosi się łuski włosa zasadowym pH, używa bardzo wysokiej temperatury i na końcu zakwasza).
      Włosy wysokoporowate mają rozchylone łuski, dlatego hydrolizowane proteiny czy olej kokosowy o małych cząsteczkach zdolnych do wciskania się pod nie dają efekt spuszenia - właśnie dlatego najpierw przymykam łuski, a następnie używam żółtka, którego proteiny to cząsteczki duże, tworzące na powierzchni włosa wzmacniające rusztowanie. Coś mi nie wychodzi spójna odpowiedź. :P W skrócie - nie łudzę się, że kosmetyki odżywiają włos dogłębnie bo jego budowa nie za bardzo na to pozwala, dlatego najpierw przymykam łuski a potem obudowuję go dokładając kolejno uzupełniające się substancje.

      Usuń
    2. Dziękuję za wyczerpująca odpowiedz :) Teraz już wszystko wiem. I sama zaczynam się zastanawiać, czy na moich wysokoporowatych włosach takie wstępne zakwaszenie może dać dobry efekt... Może wreszcie będę mogła położyć na włosy jakiekolwiek proteiny ;) Koniecznie muszę spróbować.

      Usuń
    3. dlaczego w takim razie najpierw polożyłaś olej, a dopiero potem zakwasiłaś włosy?
      miałaby sens taka kolejność: zakwaszenie-humekanty-emolienty-proteiny?

      Usuń
    4. Najpierw nałożyłam olej żeby chociaż trochę ochronić zniszczone końce przed działaniem kolejnego detergentu. Jasne, jak najbardziej taka kolejność ma sens! Trzeba ją ułożyć i modyfikować pod kątem stanu i wytrzymałości włosów.

      Usuń
  14. jej jaka różnica o.O Dużo tego było ;d Ale efekt "po" - powalający! ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Przepiękny kolor i loki !! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ooooo kurdę....cudownie :-D mam pytanie dla mnie na wagę złota (ponieważ mam z natury proste włosy, które wyglądają dosłownie jak po prostownicy) CZYM KONKRETNIE ZROBIŁAŚ TAKIE WSPANIAŁE LOKI (idealny skręt, wielkość i taki fajny naturalny efekt)??? Użyłaś jakichś stylizatorów? No i jaką lokówką?? Jak wspomniałam moje włosy mogłyby wyznaczać pion ;-) takie są proste. Jest ich trochę, są do pasa i czasem na serio chciałabym im nadać trochę objętości. A ten efekt tutaj, to dokładnie to co chciałabym uzyskać :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To papiloty :) O takie jak tu na zdjęciu:
      http://image.ceneo.pl/data/products/23107145/f-hair-tools-papiloty-gumowe-piankowe-krotkie-180mm-fi-20mm.jpg

      Są wykonane ze sztywnej pianki (gumy?), dlatego nie odkształcają się tak jak zwykłe papiloty z gąbki i skręt jest równy. Swoje kupiłam w jakimś chińskim sklepie za 5-6 zł. :)

      Usuń
    2. Baaaardzo dziękuję za odpowiedź :-D :-*

      Usuń
  17. Jakie śliczne włosy i jaki ładny skręt! Muszę przemyśleć to zakwaszanie włosów, naprawdę by mi sie to przydało.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. od kiedy jestem włosomaniaczką zaglądam na Twojego bloga regularnie - uwielbiam Twoje włosy i Twoje posty, są konkretne i ciekawe. a efekt uzyskany po takim odżywianiu jest niesamowity. masz naprawdę piękne włosy, mimo że problematyczne.
    ja ostatnio cierpię na chroniczny brak czasu i jedyne zabiegi, które funduję włosom to olejowanie i maskowanie, szaleństwem jest nałożenie gliceryny czy odżywki humektantowej pod olej ;) ale są na tyle zdrowe, że właściwie chyba im mniej, tym bardziej im to służy.

    OdpowiedzUsuń
  19. Różnica kosmiczna :) jestem pod wielkim wrażeniem :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Witaj, nominowałam cię do Liebster Blog Award. Szczegóły znajdziesz na http://agnieszka-wysocka.blog.onet.pl/2015/05/26/moje-nominacje-do-liebster-blog-award/

    Życzę miłej zabawy
    Agnes

    agnieszka-wysocka.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  21. Masz dużo ładniejsze włosy od BHC i Anwen przed rozjaśnianiem. Zastanawiam się tylko ile czasu zajęło ci to wszystko ^^ Wygląda na dużo roboty. A pewnie na bardziej zniszczonych włosach nie byłoby efektu wow.

    OdpowiedzUsuń
  22. Obłędne są *.*

    hairoutine.com

    OdpowiedzUsuń
  23. Piękne włosy.
    Ja aktualnie odżywiam włosy odżywką z Jantaru. ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Twoje włosy są dla mnie niedoścignionym blond ideałem:) Zazdroszczę tak bardzo!:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Cudowne włosy, bardzo ale to bardzo podoba mi się Twój kolor, jest idealny, nie za ciepły, bez żółtych tonów:-)

    OdpowiedzUsuń
  26. No efekt jest spektakularny.

    OdpowiedzUsuń
  27. PIĘKNE LOKI:-)! Czy możesz napisać jak udało Ci się uzyskać taki efekt?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To papiloty :) O takie jak tu na zdjęciu:
      http://image.ceneo.pl/data/products/23107145/f-hair-tools-papiloty-gumowe-piankowe-krotkie-180mm-fi-20mm.jpg

      Są wykonane ze sztywnej pianki (gumy?), dlatego nie odkształcają się tak jak zwykłe papiloty z gąbki i skręt jest równy. Swoje kupiłam w jakimś chińskim sklepie za 5-6 zł. :)

      Usuń
  28. hmmm... może już gdzieś było takie pytanie.. ale skąd bierzesz maskę aloesową natur vital? i czym można byłoby ją zastąpić? pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest dostępna w drogeriach Natura, ale można ją spokojnie zastąpić np. maską Equilibra dostępną w aptekach (można zamówić na doz.pl) lub innymi produktami na bazie aloesu dostępnymi w sklepach zielarskich.

      Usuń
  29. Zrobiłam sobie podobną kurację, ominęłam jajko, gdyż jeszcze nie próbowałam tego składnika i jeszcze nie wiem jakie wywołuje u mnie efekty. No i zastąpiłam natur vital glutkiem z siemienia lnianego.
    Moje obserwacje są takie - zawsze po zastosowaniu płynu do higieny intymnej włosy (jeszcze przecież mokre na tym etapie) robią się bardzo szorstkie, sztywne, jak po zastosowaniu źle dobranej odżywki czy szamponu. Co może być powodem?
    Dopiero kolejne etapy umożłiwiły wygładzenie włosów i nadały im nieco miękkości. Do połysku jeszcze im jednak dużo brakowało...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje włosy reagują tak samo na płyn do higieny intymnej (podobnie jak na delikatne szampony). Ciężko mi powiedzieć co jest powodem... Może brak jakichkolwiek substancji filmotwórczych w związku z pierwotnym przeznaczeniem kosmetyku? Detergent+niskie pH+substancje nawilżające, które samodzielnie raczej nie wygładzają włosów.
      A z siemieniem lnianym Twoje włosy się lubią? Moje nie bardzo, stają się po nim sztywne i tępe w dotyku.

      Usuń
    2. A mimo ze taka jest reakcja Twoich włosów na plyn, nadal go stosujesz w pielęgnacji? Mnie to troche zniechęca. Ciekawe co by było gdybys pominela ten punkt? Byloby to ze stratą dla wlosow z powodu niedomknietych lusek?
      Siemię lniane u mnie powoduje wieksza sztywność wlosow, ale i tak stosuje bo nie znam innego humekanta, maski natur vital nie moge spotkac w Naturze

      Usuń
    3. Płyn stosuję co jakiś czas, delikatne szampony bez przerwy. Zupełnie mi to nie przeszkadza, ponieważ ten efekt znika natychmiast po nałożeniu odżywki lub maski :) Jeszcze w odniesieniu do pierwszego komentarza - nie uważam, żeby taka reakcja włosów świadczyła o tym, że odżywka czy szampon są źle dobrane. Tę kwestię oceniam dopiero po wyschnięciu włosów i wypróbowaniu produktu w różnych kombinacjach. :)
      Łuski domykam w ten sposób zawsze po mocnym oczyszczaniu włosów, żeby przygotować je na kolejne tygodnie emolientowej pielęgnacji. Zauważyłam, że korzystają na tym końcówki. :)
      Odpowiednikiem NaturVital jest maska i odżywka Equillibra (można zamówić np. w aptekach doz), w sklepach zielarskich są też inne linie aloesowych produktów do włosów.

      Usuń
  30. Witaj,
    Piszę,aby Ci serdecznie podziękować za prowadzenie bloga.
    Po roku (moim zdaniem) świadomej pielęgnacji wchodzę na Twojego bloga i oczom nie wierzę.
    Pierwsza myśl szalona dziewczyna ,taka ilość masek,olejów i Bóg wie czego jeszcze ! Nigdy w życiu.
    Mimo to czytałam wszystkie posty po kolei.
    Doznałam olśnienia,wszystko robię źle!
    Przez miesiąc stosowałam się do Twoich rad,moje włosy całkowicie się zmieniły! Były wiecznie w nieładzie,końcówki wywijały się na zewnątrz (to była moja największa zmora ,przez to sięgałam po prostownicę)
    Już po kilku zabiegach nie musiałam nawet patrzeć w stronę prostownicy ;-)
    Wygładzone,dociążone jeszcze chyba nigdy takich nie miałam. Cały czas stosuję kosmetyki które już miałam w domu,i nihdy ale to nigdy nie było takich efektów.
    Chciałam Ci polecić mój 'patent' który dobrze wpływa na włosy. Kupiłam odżywkę isana oil do której dodaję ok 5 kropli olejku macadamia,efekt rewelacyjny ;-)
    Dziękuję raz jeszcze.
    Pozdarwiam,
    Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja dziękuję! Nie mogę przestać się uśmiechać :) Dowiedzieć się, że komuś naprawdę pomogłam to czyste szczęście.
      Wypróbuję Twój patent przy następnym myciu, ciekawe jak się sprawdzi. :)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...