poniedziałek, 13 lipca 2015

Niedziela dla włosów: Ratowanie końcówek. Znowu...


Takie uroki suchych i wrażliwych włosów - po paru tygodniach spokoju mam w okolicach łopatek najprawdziwsze siano. Dlaczego? Jest kilka opcji. Kilkakrotne kąpiele w jeziorze, upał i okropny olejek. Słodko pachnąca mieszanka oleju rycynowego i słonecznikowego od Wellness&Beauty (wersja "olej z pestek mango i papaja") najprawdopodobniej jest włosowym niewypałem. 

Po czwartym myciu i czwartej porażce w postaci sztywnych końców doszłam do wniosku, że czas na bardziej złożoną pielęgnację. :)

Uprzedzając pytania - tak,chodzi za mną ścięcie całej zniszczonej i problematycznej długości, ale tego nie zrobię. Powód jest prosty - lato dopiero się zaczęło, włosy "oberwą" jeszcze nie raz i wolę nie narażać na nieprzyjemności świeżych, ładnych końcówek. 
Planowałam też nie używać szamponetek przez najbliższe trzy miesiące, ale ta żółć na włosach (z ładniejszych określeń "miodowy blond") jest tak niekorzystna i nieładna, że nie wytrzymałam. Nie wiem czy jest gdzieś na świecie osoba, której pasuje taki zestaw kolorystyczny: popielaty blond + jasny żółty blond, ciężko mi to sobie wyobrazić. :)

Przed myciem: suche i sztywne końce powyginane we wszystkie strony. Są tak zniszczone i uwrażliwione, że łatwo  się odkształcają np. w koczku ślimaku.  

Po myciu: końce gładsze i bardziej elastyczne, nie plączą się i nie haczą podczas rozczesywania. Przyjemne w dotyku, bardziej błyszczące i zdyscyplinowane. 



Plan działania:

Oczyszczenie całych włosów - dwukrotne dokładne oczyszczanie całej długości szamponem brzozowym Barwa. 
(po wcześniejszym myciu namiętnie smarowałam przesuszone końce olejami i oliwką na parafinie żeby je chronić; nie chciałam chować przesuszonych partii w upięciach, ponieważ w takiej kondycji są bardzo podatne na uszkodzenia i odkształcenia; teraz trzeba było to wszystko zmyć :))

Nawilżenie - aloesowa maska NaturVital jako pierwsza na oczyszczone włosy, 15 minut.

Proteiny - mała porcja odżywki Syoss Keratin (więcej informacji o niej tutaj) wymieszana ze sprawdzoną dociążającą maską Kallos Latte* (recenzja tutaj) w proporcjach ok. 1:1,5, 15 minut. 

Olejowanie końcówek w misce - skoro i tak nie zmywam oleju taka zmiana kolejności miała prawo się udać. :) Łyżkę stołową olejku ze słodkich migdałów wlałam do miski z ciepłą wodą (ok. 1 litr wody) i dokładnie wymoczyłam w niej końce, a następnie zawartością miski polałam dolną połowę włosów. Żeby nie było wątpliwości - po olejowaniu od razu przeszłam do następnego punktu, czyli na naolejowane końce nałożyłam maskę. 

Dociążanie końcówek - silikony i emolienty na najbardziej uwrażliwione partie włosów. Sprawdzoną maskę Inebrya (recenzja tutaj) nałożyłam na końce i włosy w okolicach karku, zostawiłam na niecałe 10 minut. 

Wilgotne włosy delikatnie rozdzieliłam i ułożyłam palcami, zostawiłam je do naturalnego wyschnięcia. nie nakładałam żadnego serum ani olejku na końcówki. 

* Kallos Latte zawiera bardzo małe ilości hydrolizowanych protein mlecznych. Tak małe, że nie robią z moimi włosami nic i traktuję tę maskę jako emolientową, zgodnie z efektem jaki uzyskuję.

Kolejność w skrócie:
Oczyszczanie > maska aloesowa (humektanty)  > Keratin + Kallos (proteiny) > olejowanie końcówek > Inebrya (emolienty i silikony
)


Niestety nie zrobiłam zdjęć przed ani po. Szkoda, bo różnica jest ogromna. :)

W każdym razie taka mała zmiana schematu (olejowanie po humektantach i proteinach) świetnie się sprawdziła, dlatego spróbuję wykorzystać ją także w "codziennym" myciu. :)


Wprowadziłyście ostatnio jakieś zmiany, które wyszły Waszym włosom na dobre?

16 komentarzy:

  1. śliiczne włoski - nie mogę się napatrzeć <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Wielkie dzięki za nowy sposób pozostawania oleju na włosach ;-) Zawsze mam problemy z tym żeby go nie zmyć z włosów. Starałam się zawsze dodać troszkę olejku do maski. Przy następnym myciu na pewno wypróbuje ten sposób ;)
    Ps. Oddawaj te piękne włosy! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakie Ty masz piękne włoski! Ja też mam zawsze problemy z końcówkami :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz przepiękne włosy! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj szkoda, że nie ma zdjęć przed i po - teraz wyglądają przecudnie :)
    Moje fale jeszcze troszkę cierpią po odżywkach joanny naturii i są lekko przesuszone, muszę im zafundować coś bardziej złożonego :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Musze w końcu wypróbować tego miskowego olejowania włosów :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja w ogóle nie widzę teraz u Ciebie problemu z końcówkami :)
    Z moimi to co innego :/ Na szczęście już w środę pójdę je odświeżyć i mam nadzieję, że wyjdzie mi to na dobre ;)
    Ciekawy pomysł z tym olejowaniem, już gdzieś o nim czytałam. Nigdy jednak nie próbowałam - skoro prostych włosów nie obciąża to może u mnie też zda egzamin? Przy najbliższej okazji "odgapię" od Ciebie ten punkt i zobaczę jakie efekty przyniesie u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Na zdjęciu "po" nie widać ani śladu przesuszonych końców. Wyglądają bardzo zdrowo, marzę o takim wygładzeniu ;).

    OdpowiedzUsuń
  9. Włosy piękne! W sumie masz rację z tym,że szkoda byłoby nowo podciętych końcówek

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  11. Wiem że nie na temat ale mam bardzo ważną prośbę, mógłby mi ktoś napisać czy można jedocześnie pić skrzypokrzywę, drożdże i siemię lniane? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Generalnie jestem przeciwniczką picia drożdży. Skrzypokrzywa wypłukuje z organizmu witaminy z grupy B, więc teoretycznie drożdże powinny to dobrze uzupełniać. Ja jednak postawiłabym na drożdże w tabletkach.
      Myślę, że taki mix nie jest szkodliwy. :)

      Usuń
  12. Zakochałam się w Twoich włoskach :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Idealne wlosy! <3 ten kolor i wygladzenie

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...