piątek, 11 września 2015

7 "rzeczy", które ułatwiły mi życie


Ciężko obronić się przed zmęczeniem stricte włosową tematyką i wiem, że nie tylko mnie to dopadło. 
Blog pozostaje w większości włosowy i kosmetyczny, ale będę od czasu do czasu przemycać nieco inne, bardziej ogólne posty. Jak ten. :)
Jeśli chcecie przeglądać tylko posty o konkretnej tematyce (pielęgnacja włosów, niedziela dla włosów, szampony itp.) wystarczy kliknąć w wybraną etykietę po lewej stronie. 

Wpisy z linkami wartymi uwagi obecnie należą do moich ulubionych i z przyjemnością podam dalej 3 odnalezionych w ten sposób faworytów. Oprócz nich kilka oczywistości, którym uległam dopiero teraz. 



Minimalistyczny edytor tekstu, który dzięki swojej formie ułatwia koncentrację i sprawia, że pisanie staje się łatwiejsze. Szukałam takiego cuda od dawna i nie mogłam znaleźć nic dla siebie. Edytor postów Bloggera zupełnie mi nie pasuje, Word z kolei trochę mnie irytuje tym, że jest Wordem. ZenPen jest genialny w swej prostocie i tego mi było trzeba. Pisanie jeszcze nigdy nie było takie przyjemne :)
Jeśli znacie jego odpowiednik na którym można pracować offline - dajcie znać. 


Strona umożliwiająca skomponowanie dźwięków otoczenia idealnych dla odbiorcy. Jest bardzo prosta w obsłudze, a  dostępne ścieżki są dobrej jakości. W zależności od sytuacji (praca, nauka, relaks) dobieramy ulubione otoczenie i od razu jest przyjemniej. :) Sprawdza się zwłaszcza wtedy, gdy ciężko nam się skoncentrować lub odblokować kreatywność.
Moim ulubionym tłem do pracy i relaksu jest szum deszczu z cichą burzą w oddali. 
To, co słyszysz, robi naprawdę dużą różnicę.


Najprostszy czasomierz z kilkoma podstawowymi funkcjami. Można wykorzystać go do czegokolwiek np. podczas nauki lub odzwyczajania się od nieustannego sprawdzania co słychać na Facebooku.
Ja z kolei po raz pierwszy użyłam go podczas medytacji. Która, swoją drogą, okazała się bardzo pomocna.


To od tych blogów zaczęła się moja droga do bardziej przemyślanej szafy. Dopiero raczkuję i z trudem pozbywam się pojedynczych ubrań, ale nawet tak powolny postęp jest sukcesem. :) Dwie duże torby pełne ubrań do oddania i do sprzedania mówią same za siebie... A rzeczy, których powinnam się pozbyć jest w mojej szafie więcej. 
Dzięki dziewczynom przeanalizowałam swoje upodobania i potrzeby, w miarę możliwości określiłam swój styl (mam tu na myśli kolory, kroje i zestawienia) oraz zrobiłam listę ubrań, których po prostu potrzebuję. Lista zawiera dokładny opis każdej rzeczy uwzględniający jej przeznaczenie, kolor, krój i rodzaj materiału. Nie ma tu miejsca na zachcianki.
Dzięki niej zauważyłam pewne absurdy - kocham czerń, a ubrań w tym kolorze mam procentowo bardzo mało. Wśród różnokolorowych bluzek z krótkim rękawem nie ma ani jednego czarnego t-shirtu. Totalny bezsens. :)
Mogłabym pisać i pisać o tych porządkach, zmianach i metodach na bardziej sensowną garderobę. O wszystkich regułach, którymi warto się kierować i korzyściach płynących z analizy swoich ubrań i upodobań. W jakiś sposób poprawiają nastrój, ułatwiają życie i pomagają inaczej spojrzeć na to, co już mam. Przemyślana zawartość szafy to po prostu fajne wyzwanie i mniej zmartwień.


Medytacja
Podobno wystarczy 5 minut dziennie aby odczuć jej korzyści. Mnie uspokaja, uczy panować nad sobą i natychmiast poprawia samopoczucie. Pomaga szczególnie wtedy, gdy jestem poirytowana, nerwowa i zestresowana. Lub - tak jak ostatnio - gdy mam problem z koncentracją i pisaniem. 
5 minut brzmi bardzo niewinnie, dlatego polecam spróbować i przekonać się, że to coś więcej niż nieruchome siedzenie z zamkniętymi oczami. Naprawdę trudno przez ten krótki czas po prostu nie myśleć lub skupiać się na oddechu w celu odciągnięcia swojej uwagi od wszystkich rzeczy krążących po głowie. 



Dwa ostatnie punkty, te oczywiste. Prawdopodobnie można podzielić ludzi na dwie grupy - tych, którzy zaglądają na podlinkowane poniżej strony aby przeczytać recenzje lub znaleźć coś dla siebie oraz tych, którzy założyli konto i w pełni korzystają z dostępnych udogodnień.
Do niedawna zaliczałam się do pierwszej grupy i regularnie miałam problem z przypomnieniem sobie "co to był za film", wybraniem czegoś do obejrzenia lub znalezieniem na szybko (bo zazwyczaj tego wymaga sytuacja) książki zaliczającej się do interesującej mnie kategorii. Tak, wchodziłam na te strony od lat i z jakiegoś powodu wcale nie miałam ochoty zakładać konta. 

Najpierw uległam Lubimyczytać, później pochłonął mnie Filmweb. Było warto. 
Odszukanie w pamięci wszystkich obejrzanych filmów i przeczytanych tytułów to nie lada wyzwanie, nadal co jakiś czas trafiam na film lub książkę, której brakuje na liście. I z przyjemnością ją uzupełniam - satysfakcję daje świadomość, że tym razem mi nie ucieknie. :)
Moda na porządki, organizery, listy i plany ma się dobrze - polecam zrobić i utrzymywać porządek również wśród książek i filmów. Podobnie jak zapisywanie rzeczy do zrobienia, taki system zapewnia lżejszą i spokojniejszą głowę.

Trafiłam tu podczas poszukiwań pełnej listy książek napisanych przez Jurgena Thorwalda. Zostałam na dłużej gdy zrozumiałam jak łatwo jest znaleźć pozycje o podobnej tematyce. Kto szukał kiedykolwiek "czegoś podobnego do książki, którą właśnie przeczytał" ten wie, że to niełatwe zadanie. Jeśli nie ma się do dyspozycji tego typu portalu prędzej przyjdzie frustracja niż wpadnie w ręce odpowiedni tytuł.
Po założeniu konta mamy do dyspozycji półki do których przydzielamy książki np. "przeczytane", "teraz czytam", "ulubione" czy "chcę w prezencie". Chyba nie muszę mówić jak przydatna jest ostatnia. :) Dodatkowo mamy możliwość dodać znajomych i obserwować innych użytkowników. 

Podobnie jak wyżej, porządek i pomysły pod ręką gdy są potrzebne. Zamiast zastanawiać się i szukać wybieram coś z listy "do obejrzenia" i problem z głowy. Tylko i aż tyle. 



Trafiłyście ostatnio na coś, co choć w małym stopniu ułatwiło Wam życie? :)


10 komentarzy:

  1. Większość z nich znam z innych blogów, chociaż z żadnego nie korzystam - jakoś nie czuję potrzeby. Czasem zaglądam na Filmweb, lubię czytać o filmie, który zaraz obejrzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam medytować - odkąd to robię moje życie się zmieniło, bo potrafię walczyć z poirytowaniem, stresem i w końcu umiem się w pełni zrelaksować :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo często i chętnie korzystam z portalu Lubimyczytać. Na Filmweb'a wchodzę tylko,gdy szukam jakiegoś filmu ; )

    OdpowiedzUsuń
  4. Kinoman tez jest dobry, filmy seriale tuz przed publikacją w TV :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja najczęsciej używam Lubimyczytac.pl :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Widzę, że ostatnio odkryłyśmy kilka podobnych rzeczy ;)
    Noisli (polecam bardzo również http://www.calm.com/), medytacje, Filmweb i Lubimyczytać :):)

    Sama stosuję również ostatnimi czasy z powodzeniem afirmacje i coraz bardziej interesuję się tą tematyką :)

    OdpowiedzUsuń
  7. LubimyCzytac uwielbiam, spędzam tam więcej czasu niż na Facebooku, a i poznałam tam kilka ciekawych osób ze świetnym gustem czytelniczym :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Filmweb uwielbiam wiec teraz za mam tez lubimy czytac i ostatnio zainstalowalam w tel kalkulator kalorii- dzieki niemu powstrzymuje sie od podjadania :P Pozdrawiam, melodylaniella.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Oczywiście korzystam z dwóch ostatnich - te portale to dla mnie mały ratunek i przypomnienie albo baza w stylu co dziś obejrzeć :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...