środa, 16 września 2015

Warkocz - dlaczego warto go polubić?


Dwa tygodnie temu podzieliłam się z Wami moimi sposobami na zapanowanie nad włosowym kryzysem. Jednym z nich jest częstsze zaplatanie warkocza, który jednocześnie zastąpił mi ulubionego nocnego koczka.
W końcu spojrzałam prawdzie w oczy i z trudem przyznałam sama przed sobą, że to koczek może być główną przyczyną szybkiego pogarszania się stanu końcówek. Ale o tym innym razem. :)





Od początku miałam do warkoczy kilka zastrzeżeń, dlatego niechętnie zaplatałam je na noc i na dzień.
Przede wszystkim w dziennych fryzurach podkreślał nieładne końcówki, a oprócz tego zdecydowanie lepiej czuję się w rozpuszczonych włosach i takie noszę najczęściej.
Podczas biegania czy jazdy na rowerze zdecydowanie szybciej i łatwiej jest zrobić kitkę, którą długo uważałam za bardziej praktyczną i wygodną.
Najważniejsza kwestia - warkocz na noc. Jedynym powodem, który zaważył na wyborze sposobu związywania włosów do snu, był (oczywiście) ich kształt rano. Jako osoba unikająca prostownicy szukałam sposobu, który da najlepszy efekt niewymagający poprawek. Takim sposobem był koczek. Zachwycił mnie totalnie i spałam w nim co noc.
Warkocz natomiast funduje mi włosy nienaturalnie pofalowane, przyklapnięte przy głowie, bardzo brzydkie w okolicach końcówek. Wygląda to tak: płasko, fale, odgniecenie od gumki, końcówki proste jak druty.
Ten efekt nadal mnie nie zadowala, ale staram się znaleźć coś dla siebie. Kombinuję z warkoczem francuskim i holenderskim, używam różnych gumek, sprawdzam luźne i ciasne sploty. Może w końcu coś z tego wyjdzie.

Ale przecież nie męczyłabym się gdyby ta fryzura nie miała istotnych zalet, prawda? 


Dlaczego warto polubić warkocze?


  • W przeciwieństwie do koczka nie niszczą końcówek. Z odpowiednio dobraną gumką i wysokością jej zawiązywania możemy wyczarować fryzurę chroniącą włosy w nocy  i nieniszczącą końcówek.
    Jeśli obawiamy się, że "gołe" końce są narażone na uszkodzenia mechaniczne można owinąć je kawałkiem śliskiego materiału.
    Liczę na to, że moja diagnoza okaże się prawidłowa i po kilku tygodniach spania w warkoczu końcówki nadal będą w dobrej kondycji. :)
  • W przeciwieństwie do kitek i wysokich upięć nie obciążają cebulek. Jest to szczególnie istotne jeśli związujemy włosy często, są one z natury dość słabe, zmagamy się z ich nadmiernym wypadaniem lub mamy wrażliwą skórę głowy. Osłabione cebulki nie ujawnią się od razu, ale problemy mogą w końcu się pojawić. Lepiej temu zapobiegać. :)
  • W przeciwieństwie do kitek czy rozpuszczonych włosów nie narażamy się na kołtuny i konieczność częstego rozczesywania. Im częściej włosy się plączą, im częściej trzeba je rozczesywać i im więcej jest do rozczesania tym gorzej dla nich. Dosyć oczywiste i wcale nie takie proste w praktyce. :)
  • W warkoczu włosy po prostu nie mają jak się potargać, dlatego wystarczy poświęcić chwilę końcówkom, zdjąć gumkę i voila. Porządek na głowie gwarantowany niezależnie od warunków. :)
  • Dobrze zapleciony warkocz wygląda naprawdę pięknie i jest idealną opcją na gorsze włosowe dni. Warto nauczyć się przynajmniej jednej takiej fryzury, którą będziemy w stanie wyczarować w kilka minut. 


Jakie są Wasze nocne fryzury?
Dostrzegacie jeszcze jakieś zalety warkoczy?

___________________________

Post dodał się automatycznie, wracam 20 września. :)

22 komentarze:

  1. Warkocze to moja ulubiona forma fryzury na noc odkąd się dowiedziałam,że spanie w rozpuszczonych włosach niszczy je. Córce różnie plotę i jest to świetna fryzura dla małej pannicy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię spać w warkoczu, wygoda :)

    OdpowiedzUsuń
  3. uwielbiam warkocz, a jeżeli zapleciemy go luźno i włosy nie będą mokre to za bardzo się raczej nie pokręcą. warkocz jest super wygodny na noc. do biegania albo koczek albo podpięty warkocz, żeby końcówki się nie obijały. a tak do chodzenia uważam warkocz za bardzo uroczą fryzurę. wygodną i mniej banalną niż kucyk, a przy tym zdrowszą dla włosów i praktycznie nie wymagającą poprawek przez cały dzień.

    OdpowiedzUsuń
  4. lubie warkocze nawet bardzo, jednak moj mały obwód w kucyku powoduje, ze warkocz wygląda trochę jak mysi ogonek i nie prezentuje sie zbyt okazale. po domu czy na wycieczkach sprawdza sie super jednak do pracy to średnio :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja pewnie popełniam przestępstwo - śpię w rozpuszczonych (nie, nie kołtunią się :)) ewentualnie w bardzo luźnym koczku, bo warkocz mi bardzo przeszkadza w położeniu głowy normalnie na poduszce. :D
    Problemy pierwszego świata :)
    Chociaż warkocze lubię czasem zapleść do pracy, jak wiem że będzie więcej roboty niż zwykle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tam, żadne przestępstwo, grunt żeby było wygodnie :)

      Usuń
  6. W warkoczach jedyne, co mi przeszkadza, to pofalowane włosy rano ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Warkocz to moja ulubiona fryzura;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo lubię warkocze, odkąd nauczyłam sie robić kłosa, to częściej go robię :) Jednak w nocy zwykle związuję włosy invisibobble, bo nie lubię jak rano mam coś odkształcone na włosach, a wtedy są one gładkie i mogę je nosic rozpuszczone w ciągu dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja bardzo lubię się już z warkoczem :) Najczęściej się czeszę w takiego luźnego

    OdpowiedzUsuń
  10. Jakbym miała takie włosy to też bym kochała warkocze - moje włosy są strasznie cienkie, więc warkocz wygląda mizernie ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje też nie są imponującej grubości, ale "wyciąganie" pasm czyni cuda. Można baaardzo zwiększyć objętość warkocza, zwłaszcza kłosa :)

      Usuń
  11. ja od jakiegoś czasu także praktykuję warkocz, chociaż zdarzają się noce, że mi się po prostu nie chce, to jednak staram się mobilizować, mam wrażenie, że włosy dzięki niemu są "lepsze" :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja śpię w warkoczu dobieranym, tak jest mi najwygodniej i włosy najmniej się plączą. Masz piękne blond włosy. Moje po wakacjach to niestety istna kupa suchego siana :/

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja ostatnio też zaczelam spać w warkoczu, bo w kitce zawsze przeszkadzała mi gumka, czy była na dole czy wyżej to zawsze mnie gniotła w głowę. Teraz uważam że warkocz to najlepsza fryzura na noc.

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam warkocze i często w nich chodzę. Są wygodne i pięknie wyglądają,. Najbardziej lubie kłosa i zwykły :)
    Obserwuje :)
    http://cherryskyblogg.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Kiedyś chodziłam tylko w warkoczu, od czasu jak podcięłam włosy zaplatam czasami dwa na noc, ale zwykle niestety spię w rozpuszczonych.

    OdpowiedzUsuń
  16. Gapa, ten warkocz przerzucasz za poduszkę czy niekoniecznie? Pozdr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Parę razy próbowałam przerzucać przez poduszkę warkocz/kitkę/rozpuszczone włosy, ale u mnie to nie działa, za bardzo się wiercę w nocy :D

      Usuń
  17. Śpię tylko i wyłącznie w warkoczu. Jeśli go nie zaplotę niechybnie czeka mnie szczota (4 włosy na krzyż, każdy w swoją stronę) po przebudzeniu. :P obs. ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. uwielbiam pleść warkocze, o ile moje włosy nie dostają przy tym szału i nie plączą się zanadto ;) śpię w warkoczu i na laboratoria też zaplatam włosy , tak jest po prostu wygodniej ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Jak przystało na maniaczkę warkoczy (w każdej formie i na każdą okazję) nie wyobrażam sobie już nie zapleść włosów na noc. Pominąwszy to, że warkocze po prostu pięknie wyglądają, jak dla mnie jest to najlepszy sposób ochrony długich i cienkich włosów podczas snu. Kiedy jeszcze sypiałam w rozpuszczonych zdarzało się, że moja druga połówka przygniatała przez sen moje włosy swoim zacnym ciężarem, i weź tu się teraz przewróć na drugi bok :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...