piątek, 4 września 2015

Złota maska ajurwedyjska Planeta Organica - dla kogo?

Mam ją już tak długo, że wstyd się przyznać ile to już miesięcy. :)
Długo leżała w pudle i czekała na swoją kolej. Obecnie warunki są idealne (świeżo podcięte włosy, ok. 5,5 cm mniej), dlatego postanowiłam ostatecznie się z nią rozprawić, czyli zużyć i zrecenzować.

Zdaje się, że nigdy nie uda mi się trzymać tempa blogosfery. Maski Planeta Organica wszyscy znają z widzenia bądź z autopsji, fala recenzji i analiz dawno już przeszła przez blogi. Teraz kolej na mnie. :)

Cena: ok. 32zł / 300ml



Skład:

Aqua with infusions of:
Organic Melia Azadirachta Seed Oil - organiczny olej z drzewa nim, ma działanie nawilżające i kondycjonujące; jest bogaty w wit. E i aminokwasy
Hydrocotyle Asiatica Extract - wąkotka azjatycka, zawiera kwas asjatowy będący silnym antyoksydantem, wzmacnia cebulki włosów i poprawia mikrocyrkulację krwi
Euterpe Oleracea Fruit Extract - jagody acai, zawierają pełen zestaw witamin i minerałów
Organic Santalum Album (Sandalwood) Oil  organiczny olej z drzewa sandałowego, wzmacnia cebulki włosów
Cedrus Atlantica Bark Oil - olej cedru atlantyckiego, zmniejsza łojotok i zapobiega powstawaniu łupieżu, działa antyseptycznie
Juniperus Communis Fruit Extractekstrakt z owoców jałowca pospolitego, wzmacnia cebulki włosów, pomaga w walce z łupieżem, tonizuje skórę i reguluje wydzielanie sebum
Bambusa Vulgaris Leaf/Stem Extractekstrakt bambusa, charakteryzuje się dużą zawartością krzemionki, wzmacnia osłabione włosy, wykazuje silne działanie antyoksydacyjne, nawilża, wygładza, nabłyszcza, absorbuje promieniowanie UV

Cetearyl Alcohol - niejonowa substancja powierzchniowo czynna, emolient tłusty, często komedogenny; tworzy film, który zatrzymuje wilgoć, zmiękcza, wygładza i pośrednio nawilża włosy i skórę

Amodimethicone - lekki silikon zmywalny łagodnym szamponem; emolient suchy; ma działanie antystatyczne, tworzy ochronną warstwę zapobiegającą odparowywaniu wody i wyrównującą powierzchnię włosa lub skóry; polecany dla włosów zniszczonych, wysokoporowatych - film, który tworzy, pogrubia włos; nie jest komedogenny

Cetrimonium Chloride sól amonowa,konserwant, kondycjoner, kationowa substancja powierzchniowo czynna; nadaje włosom połysk, wygładza, ułatwia rozczesywanie, działa antystatycznie, ułatwia spłukiwanie produktu z włosów

Behentrimonium Chloride - substancja aktywnie myjąca, oczyszczająca włosy i skórę, dobrze się wchłania; wygładza, ułatwia rozczesywanie, zapobiega elektryzowaniu. Nabłyszcza włosy, nadaje im miękkość i sprężystość

Cetyl Ether 

Mica - mika, pigment mineralny, odpowiada za piękny połysk maski (drobinki)

Titanium Dioxide - filtr UV

Silica - stabilizator, wypełniacz, wpływa na lepkość kosmetyków i ich konsystencję, zapobiega rozwarstwianiu

Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride - działanie antystatyczne, ułatwia rozczesywanie włosów

Parfum - zapach

Benzyl Alcohol - konserwant dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych

Benzoic Acid - konserwant

Sorbic Acid - kwas sorbowy, konserwant dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych

Citric Acid - kwas cytrynowy, regulator pH, rozpuszcza się w wodzie



Opinia, działanie:

Zapach orientalny, całkiem mocny - cecha charakterystyczna tej serii produktów Planeta Organica, zapachy wszystkich wersji są nietypowe, a jednocześnie znacznie się od siebie różnią. 

Konsystencja przypomina masełko, maska bardzo dobrze się rozprowadza i jest wydajna
Dodatkowo złote drobinki pięknie się mienią, niestety nie pozostają na włosach. 


Wersja ajurwedyjska była pierwszą maską PO jaką zamówiłam. Zastanawiałam się jeszcze nad marokańską (już mam) i tajską (jeszcze nie mam), ale ostatecznie przesądził jakiś post. Prawdopodobnie u BHC. :)

Dwa lub trzy pierwsze użycia były w zasadzie rozczarowaniem. Rzadko wydaję tyle pieniędzy na pojedynczy kosmetyk, biorąc pod uwagę cenę w przeliczeniu na litr.
Niestety okazała się zbyt lekka dla suchych końcówek. Samodzielnie nie była w stanie ich dostatecznie wygładzić i dociążyć, co skutkowało plątaniem i spuszeniem. Na drugi dzień pozostawało mi jedynie związać włosy. Jednocześnie zdarzało jej się w dziwny sposób obciążać włosy w okolicach szyi i głowy... Jesteście w stanie sobie to wyobrazić? Przylizana góra i pudel na dole. :)

*jak widać, nie mam tabletu. Starałam się.

Na blogach innych włosomaniaczek wyczytałam, że dla wielu złota maska PO okazała się zbyt obciążająca. U mnie również po części tak było gdy nakładałam ją na najzdrowsze partie włosów (patrz wyżej).

Z powodzeniem mieszałam ją z olejami i innymi odżywkami, ale zachwytu nie było. Nie kupiłam jej z zamiarem tuningowania, więc ta konieczność po prostu mnie denerwowała.
Zużyłam 2/3 opakowania i schowałam do pudła "na później". :)

Dlaczego wróciłam do niej właśnie teraz? Moje końcówki są gęste, zdrowe i nawilżone. Świeżynki, chociaż nadal porowate. :) Póki mogę cieszę się kosmetykami dodającymi włosom lekkości i objętości.
Złota maska PO sprawdza się teraz idealnie - wygładza włosy nie obciążając ich (nakładam ją na 1/3 długości), dzięki niej są sypkie, błyszczące i jest ich DUŻO. Bez puchu.
To, co było wcześniej problemem stało się zaletą. Na przesuszonych końcach zupełnie nie robiła wrażenia pomimo swoich właściwości wygładzających i dociążających, które niestety ujawniają się tylko na zdrowszych włosach. Nadal nie mam pomysłu co jest powodem takiego zachowania. 

Wydaje mi się, że typ włosów na których ta maska sprawdza się najlepiej to taki umowny środek. Nie dla włosów bardzo zdrowych, ale również nie dla bardzo zniszczonych. Kusi mnie napisanie, że to ideał dla posiadaczek włosów średnioporowatych, ale jak już wszystkie wiemy porowatość nie jest jedynym i najważniejszym wyznacznikiem stanu, typu i potrzeb włosów. Zwłaszcza, że często ciężko stwierdzić co tak naprawdę mamy na głowie. :)


Na koniec mała uwaga. Pomijając wszelkie fioletowe produkty, nie znam masek ani odżywek które byłyby równie brudzące co maski Planeta Organica. Po użyciu (nałożeniu, spłukaniu) wanna jest cała w kropki, których nie da się spłukać. Maska momentalnie zastyga i daje się usunąć tylko poprzez starcie lub (jeśli posiedzi na wannie za długo) zdrapanie. Dotyczy to zarówno wersji ajurwedyjskiej jak i marokańskiej.

Macie, znacie? :)

8 komentarzy:

  1. Mam jeden z balsamów z tej serii i jest on za lekki dla moich włosów dlatego boję się kupować maske...

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwsza maska u mnie, o której mogłam powiedzieć, że nie działa :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hhaha rysunek dobry;) Ja bym mimo to wypróbowała maskę;)

    OdpowiedzUsuń
  4. haha!!dokładnie ten sam efekt pojawił się na moich włosach :D

    OdpowiedzUsuń
  5. oj chyba u mnie się nie sprawdzi :/

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja długo zastanawiałam się nad kupnem tej maski.
    Bałam się, że zioła mnie wysuszą.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...