poniedziałek, 18 stycznia 2016

Aktualizacja włosów - nowe cele, zmiana sposobu pielęgnacji i włosowe plany

Dwa miesiące temu zorientowałam się jak bardzo przerzedzone są moje włosy - na początku byłam przerażona, później przyszła determinacja aby walczyć o ich zagęszczenie i chęć ścięcia dobrych 10 cm końcówek. 
Nożyczki fryzjerskie zostały w rodzinnym domu, szukanie nowego fryzjera nie wchodziło w grę dlatego postanowiłam poczekać. W tym czasie doszłam do kilku wniosków i postawiłam sobie nowe cele na miarę swoich możliwości.




CELE

Po kilku latach zmieniły się na bardziej realistyczne. Powód: porównanie zdjęć w poprzednim poście do zdjęć włosów Blondhaircare. Zdaję sobie sprawę z czego wynikają różnice, nie żałuję żadnego farbowania zafundowanego włosom chociaż wiem, że to w dużej mierze powód odwiecznych problemów z końcówkami.
Moje włosy nie są gęste, dlatego długie, proste i gładkie nie będą wyglądać dobrze nawet gdy osiągną makismum swoich możliwości. Na efekt podobny do BHC nie liczę, a jest to moim zdaniem minimum "grubości" jaka wygląda dobrze przy takiej fryzurze. 
Z drugiej strony jeśli ktoś ma rzadkie i cienkie włosy, ale w długich czuje się najlepiej - go for it! Grunt to czuć się dobrze ze sobą.

Rezygnuję z dociążenia i wygładzenia na rzecz większej objętości i skrętu. Zależy mi również na miękkości, połysku, zdrowych i nawilżonych końcach (wiadomo:)) oraz ładnej fryzurze, w której będę wyglądać korzystnie. 
Długie włosy dodają mi pewności siebie i po prostu lubię takie mieć, dlatego kontynuuję ich zapuszczanie. :)



PIELĘGNACJA I STAN WŁOSÓW

W poprzednim wpisie przyznałam się, że kompletnie zaniedbałam pielęgnację włosów. Bardzo rzadkie olejowanie, pierwsza z brzegu odżywka. Jedynym przejawem troski o włosy było (i jest) używanie szczotki z włosia dzika zamiast TT. Co mocno mnie zdziwiło w tej sytuacji to stan końcówek - w zasadzie taki sam jak wtedy, gdy poświęcałam włosom mnóstwo czasu i uwagi. A może nawet lepszy... 
Jak dużą rolę odegrał brak farbowania i szamponetek? Nie potrafię ocenić. Wiem na pewno, że znaczny wpływ miała zmiana codziennej fryzury - roztrzepane fale, którym nie jest potrzebna szczotka, skutecznie zmniejszyły łamliwość końcowek. Mniej dotykania, poprawiania i rozczesywania to zdrowsze włosy. 

W związku ze zmianą włosowych celów i pozytywnymi efektami minimalistycznej pielęgnacji, póki co nie wracam do poprzednich metod, chociaż chciałabym jeszcze trochę o nich napisać. 
Moim celem jest duża objętość i lekkie włosy podatne na stylizowanie. Zmieniły się moje oczekiwania w stosunku do odżywek oraz masek - wkraczam na nieznany teren i w pewien sposób strasznie mnie to cieszy. Jeśli znacie fajne produkty dodające włosom objętości i lekkości podzielcie się w komentarzach, chętnie sprawdzę Wasze propozycje. :)
Podstawą jest najprostszy zestaw z możliwych - szampon i odżywka. Czasem pokuszę się jeszcze o zakwaszanie płynem do higieny intymnej lub dodanie czegoś do odżywki (kropelki keratyny, oleju lub niewielkiej ilości mąki ziemniaczanej). Nie pamiętam kiedy ostatnio olejowałam włosy przed myciem. 
Używam serum silikonowego podczas układania włosów i do podkreślania skrętu - wgniatam je w suche włosy po zdjęciu papilotów lub rozwinięciu koczka. 



DŁUGOŚĆ I SKRĘT

Zrezygnowałam z drastycznego skrócenia włosów, co ma bezpośredni związek ze zmianą ich pielęgnacji i układania. 
Im bardziej są puszyste tym więcej mają objętości, co w połączeniu ze skrętem daje bardzo ładny efekt. Przerzedzenia nie są widoczne i wydaje się, że włosów jest więcej. 
Skręt uzyskuję za pomocą dwóch zwykłych papilotów z gąbki, które zawijam na noc tym sposobem




Pod względem wygody, szybkości wykonania i efektu bije na głowę wszystkie dotychczasowe metody tworzenia fal. Przy odrobinie wprawy zawinięcie włosów na papiloty zajmuje parę minut, można w nich wygodnie spać, nie ma brzydkich odgnieceń (pod warunkiem poprawnego nawinięcia), a uzyskany skręt jest bardzo naturalny. W ciągu dnia rozprostowuje się i łagodnieje, ale nie znika. 
Nie zwijam włosów wokół własnej osi przed nawinięciem, ponieważ uzyskuję wtedy fale jak po warkoczach. 
Długo zastanawiałam się nad plastikowymi wałkami (bez rzepów) i przedwczoraj w końcu je kupiłam - efekt pierwszej zabawy nimi widoczny na poniższych zdjęciach. To dopiero faza testów i chociaż fal nie uzyskałam, to kształt jaki nadały włosom pozytywnie mnie zaskoczył. Końce nawet następnego dnia wyglądały świetnie. 

W tym miejscu chciałabym zaznaczyć, że efekt do jakiego dążę to nie są perekcyjnie ułożone włosy niczym z instagrama - takie rzeczy tylko na zdjęciach, u zdolnego fryzjera i za pomocą lokówki. :) Zależy mi na bardzo naturalnej fryzurze w stylu Blake Lively, osiągalnej dla mnie i wygodnej na co dzień. Takiej, której w ramach szybkiej poprawki wystarczy roztrzepanie palcami. :) 
Pod tekstem kilka zdjęć obrazujących co mam na myśli.

Nadal marzę o włosach do pasa, chciałabym je jednak bardzo delikatnie wycieniować z wierzchu aby fale wyglądały jeszcze ładniej. Myślę, że widać na zdjęciach o ile lepiej włosy by się układaly lekko wycieniowane. Cięcie już niedługo. :)

Włosy chwilę po wysuszeniu ciepłym nawiewiem, nierozczesane (umyte szamponem Babydream + odżywka PO Aleppo na 10 minut) oraz po 4 godzinach w wałkach (pierwsze podejście ever :))




KOLOR

Ostatecznie odpuszczam powrót do naturalnego koloru. Podoba mi się, ale niestety tylko w sztucznym świetle. Jest zbyt ciepły, miodowy, a pasemka rozjaśnione słońcem wpadają w pomarańczowe tony. Nie wyglądam w nim korzystnie, nie czuję sie w nim dobrze. 
Mysi blond potrafi dodać uroku, ale chyba tylko naprawdę pięknym kobietom jak Rosie Huntington-Whiteley czy Scarlett Johansson, których uroda broni się sama.
Dla porównania rzućcie okiem na bliższą przeciętnej kobiecie Jennifer Aniston w ciemnym i jasnym blondzie.

W planach mam sombre/refleksy/sama nie wiem jeszcze jak to wyjdzie i jak to nazwać. Chcę zakryć część odrostów, ale póki co nie farbować ich w całości. Nie chcę też wrócić do tak jasnego blondu jaki mam na długości. Takie są założenia, a jak wyjdzie - zobaczymy. :)




19 komentarzy:

  1. Wróciłaś? :)

    Rób tak, żebyś czuła się jak najlepiej. Wycieniuj, rozjaśniaj, kręć, faluj, dbaj, nie trzeba non stop tkwić w tej samej fryzurze i utartych schematach. Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja będę cieniować ale dopiero po osiągnięciu odpowiedniej długości :p Zazdroszczę Ci tej lekkości we włosach - u mnie to niemożliwe, bo są ciężkie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dobre, zdrowe podejście:) Ja bym chciała żeby moje włosy na zewnątrz miały taki kolor jak Twoje z tymi falami poniżej tych prostych:) Mam dosyć już mojego bardzo jasnego blondu, który ładnie wygląda tylko w pomieszczeniach bo wtedy jest taki słoneczny:) Buziaki i trwaj w swoich przekonaniach:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ależ wyglądają fantastycznie w skręcie! <3
    Nie mogę się napatrzeć :)
    Podobają mi się Twoje cele i plany - będę śledzić i trzymać kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gapo masz bardzo ładnie wyglądające włosy i nie widzę tu żadnych przerzedzeń.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jaka drobiazgowa analiza włosów : ) Narzekasz na słabą objętość, ja natomiast zazdroszczę Ci subtelnego looku pięknie podkreślonego blond falami. Z zainteresowaniem przeczytałam post i potwierdzam, że nadmiar środków stylizujących bardziej szkodzi niż pomaga. Włosy stają się przeciążone i po jakimś czasie uodparniają się na korzystne składniki preparatu. Czasami lepiej po prostu odpuścić i zamiast kolejnej odżywki ,kupić jakiś suplement diety czy napar ziołowy. No i rozpuszczone włosy to znacznie lepsze wyjście niż używanie ciasnych gumek i spinek ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakie masz ładne włosy!

    Jak dla mnie masz objętość wręcz do pozazdroszczenia. Ładne loczki Ci wychodzą.

    OdpowiedzUsuń
  8. Hej! Czy moglabys napisac, jaka farba farbowalas wlosy? Jakie farby moglabys polecic? Wiekszosc bardzo polecanych, drogeryjnych farb zmywa mi sie w ekspresowym tempie..Wizyty u (podobno) dobrych fryzjerow rowniez koncza sie wyplukana farba po kilku dniach.

    OdpowiedzUsuń
  9. Hej zależy mi na dokładnie tym samym efekcie;). U mnie puszyste i błyszczące włosy są efektem użycia
    Odżywki Yves Roche z owszem
    Balsamu fińskiego Po
    Kerarice jako półprodukt
    Z niecierpliwością czekam na twoje polecenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Powiedziałabym, że z tymi lekkimi falami nie tylko nie widać przerzedzeń, ale i bardzo ładną i taką ,,żywą objętość". W każdym razie, znacznie piękniej niż niejedne robione przez fryzjera ,,idealne fale" z Insta ;)
    Włosy bardzo lekkie i podatne na wszystkie zmiany kształtu miałam po odżywce NaturVital ze skiełkowaną pszenicą (granatowe opakowanie). Nie jest to pewnie opcja najtańsza, ale ma ten plus, że włosy nie tracą na blasku i rozczesywalności ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jesteś moją ulubioną blogerką, bardzo się cieszę na kolejny post (tak rzadko piszesz ostatnio :< ).
    Sama chodzę w przyklapniętych, obciążonych włosach, najczęściej związanych. Ciągle mówię sobie, że zapuszczę je do wymarzonej długości i wtedy pocieniuje i będę próbowała wydobyć skręt z naturalnych fali. Cieszę się, że Ty już dorosłaś do noszenia takich włosów jakie Ci się najbardziej podobają. :) ja jeszcze chwilę pozapuszczam a potem UWOLNIĘ SWOJE WŁOSY.
    Również dążę do takiego efektu jak Ty. Planuję po wakacjach zrobić jakieś refleksy jaśniejsze, bo odkąd mam własny kolor to trochę nudno i ciemno. Poza tym fale najładniej wyglądają w różnych odcieniach. Pozdrawiam Cię serdecznie i pisz częściej, bo Twój blog jest wspaniały!

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie wiem czy czytasz komentarze,ale chciałam polecić Ci maski i odżywki davines. Są naprawdę dobre że starych zostawiłam tylko natur vital i equilibra aloes . Resztę oddałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Hmm... przy takiej długości odrostu ciężko jeszcze właściwie ocenić swój kolor. Dopiero jak naturalne włosy okalają twarz widać, czy zapuszczanie naturalnego koloru ma sens, czy też nie. Ale jak źle się czujesz, to po co się męczyć? Co do kręcenia na wałki- zdecydowanie służy ono Twoim włosom. Co do przemyśleń na temat "mysiego blondu" (rozumiem, że Twój, jako ciepły, się do tego nie wlicza)- dla mnie najgorsze są ciemne farbowane blondy, poza tymi bardzo ciepłymi, brzydko się wypłukują, są już z natury szarobure, wyglądają ponuro.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Gdy odrost był krótszy wydawało mi się, że to będzie ciemny popielaty blond. Później słońce zrobiło swoje i wydobyło ten ciepły, miodowy odcień i miedzianie refleksy których nie znoszę. Ocenić siebie w naturalnym kolorze było mi nieco łatwiej, ponieważ mam grubą gęstą grzywkę i 15 cm odrostu wystarczyło, żeby odrosła całkowicie.
      Być może błędnie wrzucam swój kolor włosów do kategorii mysich blondów (jest zbyt ciepły? ale tylko tam, gdzie sięga słońce..), sama nie jestem pewna co to właściwie jest.

      Usuń
  14. Fajne, zdrowe podejście. Włosy są dla Ciebie, często wydaje mi się, że wiele dziewczyn ślepo dąży do wyznaczonych celów,tak naprawdę nie czując się dobrze w danych włosach i taka pielęgnacja / zapuszczanie czy cokolwiek jest mocno na siłę...
    Fale wyglądają świetnie i nie spodziewałam się, że jest to efekt papilotów... ;) Włosy dzięki temu wyglądają promiennie, a jeśli Ty czujesz się w takiej fryzurze dobrze to jest to świetny wybór. ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Kiedy odkryłam włosomaniacze blogi, wszędzie czytałam- nie rozjaśniaj, nie rozjaśniaj i jeszcze raz nie rozjaśniaj, nie prostuj, nie kręć, nie stylizuj itd. na poczatku naprawdę się starałam przestać robić pasemka i rozjaśniać włosy, ale szybko się przekonałam, że czuje się źle w podobnej fryzurze... kurczę, chyba nie o to chodzi we wlosomaniactwie, żeby źle się czuć z włosami? Nie dajmy się zwariować, odpowiednia pielęgnacja i wszystko jest dla ludzi ;) Mimo koszmarnych problemów z końcami też nie zrezygnowałabym już z rozjaśniania pasm ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Sama zastanawiam się nad zmianą koloru włosów. Może uda mi się to w przyszłym roku.

    OdpowiedzUsuń
  17. Podziwiam Cię. Masz piękne włosy.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...